brak zaangażowania z jego strony - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » brak zaangażowania z jego strony

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

Temat: brak zaangażowania z jego strony

Witam, jestem tutaj pierwszy raz i czytając inne wątki widziałam, że można na Was polegać. Nie ukrywam, że podobnej pomocy potrzebuję, ponieważ (zabrzmi to źle) nie wiem czy ja jestem tak wymagająca, tak głupia i że to ze mną jest coś nie tak, czy wręcz przeciwnie - z nim?
Jesteśmy ze sobą od ok 2 miesięcy- mniej więcej od 3 się znamy. Zdaję sobie sprawę, że to krótko, lecz gdy zaczynaliśmy znajomość i późniejszy związek, wszystko było jak najbardziej w porządku i szczerze mówiąc nie spodziewałam się, że może aż tak się to zmienić.
Do sedna - na początku dzwonił do mnie kilka razy dziennie, pisaliśmy ze sobą (mimo, że tego nie lubi).
Podczas jego pracy, również był kontakt.
A teraz? Dzwoni raz dziennie, zdarzają się dni, gdzie w ogóle nie dzwoni z powodu wcześniejszej naszej kłótni, które są bardzo często.
Nie piszemy już ze sobą, telefon raz dziennie jak pisałam, mnóstwo drobnych sprzeczek, które rujnują stale wszystko od nowa.
Kłócimy się praktycznie codziennie (o małe rzeczy, które w trakcie kłótni przerastają w duże).
I teraz pytanie do Was - czy kontakt w ciągu dnia to tak wiele? za dużo wymagam?
Denerwuje mnie tylko brak tego kontaktu z jego strony. Rozmawiałam z nim o tym i to dość poważnie jakiś czas temu - zrozumiał, przeprosił, przytulił. A teraz jest dokładnie to samo co przed rozmową...
Poza kłótniami i braku kontaktu jest całkiem dobrze - podczas widzeń jest raczej w porządku.

Tak czy inaczej - pogubiłam się w tym wszystkim i proszę Was o radę, cokolwiek...

Zakłopotana

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: brak zaangażowania z jego strony

Witaj. Moim zdaniem ty dużo od niego nie wymagasz, bo jakiś kontakt minimum raz dziennie musi być. Mam wrażenie, że on się nie stara ponieważ jak sama napisałaś ciągle się kłócicie o byle co. Z twego opisu wnioskuję, iż macie oboje silne charaktery i żadne z was nie chce iść przez to na ustępstwa... Pogadaj z nim jeszcze raz o tym i nie sprzeczajcie się. Zróbcie tak, że raz w dziennie on dzwoni a drugi raz ty...może to coś da...

3

Odp: brak zaangażowania z jego strony

moim zdaniem to normalne, że po czasie juz się tyle nie pisze, dzwoni. u mnie jest to samo. wtedy się poznawaliscie i było o czym gadać, a teraz już jak omówiliscie już pewnie wszystkie zagadnienia waszej przeszłosci to pozostały tematy typu sprawy bieżące czyli jak minął dzień i spokojnie można to streścić w trakcie jednej rozmowy telefonicznej:) oczywiscie jak dzieje się coś ciekawego można o tym napisać, ale jak ktoś siedzi np w pracy pol dnia to o czym tu pisać?:P można wysłać jakiegoś miłego sms typu ":*" albo "mysle o tobie" ale o tym jak minał wam dzien wystarczy pogadac raz, wieczorem:)

4

Odp: brak zaangażowania z jego strony

Musisz zrozumieć podstawową rzecz w życiu. Każdy musi mieć czas dla ukochanej osoby, czas dla siebie i czas na pracę. Gdyby moja ukochana dzwoniła do mnie z pracy, zwróciłbym jej uwagę, że teraz jest czas na pracę. Bo teraz to jest dla niej najważniejsze.
Nie wolno tych rzeczy mieszać (ukochana osoba, mój czas i praca), jeśli się to zrozumie, wszystko w życiu jest poukładane. smile

Odp: brak zaangażowania z jego strony

-- adamajkis - masz rację, rozgraniczenie -praca, związek, czas dla siebie- tyle, że nie wymagam by dzwonił do mnie w pracy czy wtedy kiedy jest ze znajomymi (owszem, byłoby to miłe ale jednak to jego czas i w stu procentach to rozumiem).
Jednak gdy dochodzi do braku kontaktu przez cały dzień... nie wygląda to wtedy najlepiej.

-- sosenek - owszem, to jest normalne, że nie ma tylu telefonów. Jednak odnośnie tematów do rozmów o których piszesz - nie ma raczej takich sytuacji, że mimo omówionej muzyki, filmów, książek, poglądów itp , to jednak tych tematów póki co nie brakuje. Także pod tym względem jest ok. Bardziej mam na myśli brak telefonów. Chyba jeśli komuś zależy to chce wiedzieć co u drugiej osoby...

-- róża 27 - dokładnie - kontakt chociaż raz dziennie np na wieczór - tak właśnie jest u nas z reguły. Jednak po kłótniach nie jest skłonny do telefonu nawet przez cały dzień.

Boli mnie to, że mimo rozmowy o tym, mimo jego przeprosin, sytuacja się powtarza.

Odp: brak zaangażowania z jego strony
1zakłopot.ana1 napisał/a:

[...]
Poza kłótniami i braku kontaktu jest całkiem dobrze - podczas widzeń jest raczej w porządku.
[...]

Czyli poza tym, że jest do doopi jest raczej wspaniale?

Zagubiona jesteś - to pewne!

Jakie są powody kłótni?Co ta znaczy ,że   "podczas widzeń jest raczej w porządku."

7

Odp: brak zaangażowania z jego strony

Kłótnie o błahe powody zawsze się zdarzają, może zamiast podnosić na siebie głos spróbujcie rozmawiać i przede wszystkim na spokojnie powiedz mu co czujesz.

Odp: brak zaangażowania z jego strony

-- takijedenfacet820 - tak, owszem jestem zagubiona w tym związku i to bardzo. Ciągle przechodzimy przez etapy typu - kłótnia, później jest dobrze, następnie coś znowu wyjdzie nie tak, potem jest olbrzymia kłótnia, następnie znowu coś. Pragnę stabilnego związku. Nie huśtawki. Mam za sobą takie chwile i chcę czegoś normalnego, stabilnego, pragnę wsparcia - bardzo dużo go potrzebuję. Tymczasem w naszym związku jest więcej niestabilnych chwil.
Z jego strony kontakt jest ograniczony do minimum. I to samo jest ze wsparciem. On o tym dobrze wie i na początku faktycznie mi to dawał. Teraz jest zupełnie inaczej.
Odnośnie kontaktu - napisałam mu dzisiaj miłe rzeczy, wymieniliśmy się wiadomościami parę razy i na ostatnią moją odpowiedział ciszą.
O co się kłócimy? O drobne rzeczy. Z tym, że on jest dość nerwową osobą dlatego każda "głupota" niesie za sobą lawinę.
Ja jestem spokojna i zawsze próbuję prowadzić rozmowę/kłótnię w spokojny, racjonalny sposób. Lecz on wtedy się denerwuje jeszcze bardziej.

-- drop - Rozmowy o tym co czuję i co mnie boli, już były. Nie jestem pewna czy przyniosły skutek na tyle, by dziś spokojnie odpowiedzieć "tak, rozmowy z nim tak wiele dały".

Odp: brak zaangażowania z jego strony
1zakłopot.ana1 napisał/a:

-- takijedenfacet820 - tak, owszem jestem zagubiona w tym związku i to bardzo. Ciągle przechodzimy przez etapy typu - kłótnia, później jest dobrze, następnie coś znowu wyjdzie nie tak, potem jest olbrzymia kłótnia, następnie znowu coś. Pragnę stabilnego związku. Nie huśtawki. Mam za sobą takie chwile i chcę czegoś normalnego, stabilnego, pragnę wsparcia - bardzo dużo go potrzebuję. Tymczasem w naszym związku jest więcej niestabilnych chwil.
Z jego strony kontakt jest ograniczony do minimum. I to samo jest ze wsparciem. On o tym dobrze wie i na początku faktycznie mi to dawał. Teraz jest zupełnie inaczej.
Odnośnie kontaktu - napisałam mu dzisiaj miłe rzeczy, wymieniliśmy się wiadomościami parę razy i na ostatnią moją odpowiedział ciszą.
O co się kłócimy? O drobne rzeczy. Z tym, że on jest dość nerwową osobą dlatego każda "głupota" niesie za sobą lawinę.
Ja jestem spokojna i zawsze próbuję prowadzić rozmowę/kłótnię w spokojny, racjonalny sposób. Lecz on wtedy się denerwuje jeszcze bardziej.

-- drop - Rozmowy o tym co czuję i co mnie boli, już były. Nie jestem pewna czy przyniosły skutek na tyle, by dziś spokojnie odpowiedzieć "tak, rozmowy z nim tak wiele dały".

Kłócenie się to prawdziwa sztuka. "Głupota" "głupocie" nie jest równa, każda na jakieś podłoże, od głębokich problemów emocjonalnych z dzieciństwa po irytację bo ktoś zajechał drogę. Jeśli znasz człowieka to wiesz jak się z nim kłócić aby nie skończyło się katastrofą. Obcy sobie ludzie zwykle kłócą się "na noże".
Do kłótni trzeba dwojga. Albo zaczyna jedno albo drugie. Najważniejsze, co następuje później, ktoś musi się powstrzymać przed dolaniem oliwy. Można by pisać długo, poszukaj odpowiednich wątków. Albo opisz przypadek, który z Twojego punktu widzenia był istotny. To, że się potem nie odzywa to raczej normalne gdy ludzie nie potrafią się kłócić.

Pomijając powyższe, znacie się krótko. Jeśli teraz , na tym etapie rozwoju osobistego, nie potraficie się dogadać to nie wróży to dobrze. Może on też potrzebuje wsparcia?  Może na jakieś problemy?
Zapytaj go czy odpisywanie na nieskończoną liczbą smsów nie jest wkurzające. Nie lepiej pogadać? Chyba wychodzi taniej. Nie przypisuj mu złych intencji gdy zachowuje się jak facet.

Piszesz, że wcześniej dawał Ci wsparcie, teraz nie. Weź pod uwagę to: czy chcesz wsparcia aby rozwiązać problem czy po to aby w nim trwać? Na pewnym etapie te dwie rzeczy można pomylić. Jeśli wcześniej pomagał Ci to z myślą aby było Tobie lepiej. Gdy po pewnym czasie zauważył, że jego wysiłki nic nie dają to sobie odpuścił bo np nie słuchałaś jego rad? Nie wiem, ale to może być przyczyną.

10

Odp: brak zaangażowania z jego strony

Hej zakłopotana:)Jestem w związku ponad 7 miesięcy i na etapie właśnie 3 miesięcy było identycznie jak u Ciebie. Po prostu jakbym czytała swoją historie. On na początku bardzo się starał, zabiegał o mnie , pisał bardzo bardzo często. Potem właśnie jak już poczuł, że jestem bardziej za nim, nagle stał się oziębły chciał więcej czasu dla siebie, rzadki kontakt. Mnie to strasznie przeszkadzało, kłóciliśmy się, nie rozumiałam jak może być tak na samym początku związku. On też jest baardzo nerwowy i rozmowa, która z inną osobą byłaby tylko wymianą zdań z Nim od razu była awanturą. Jednak chyba mimo wszystko zależało nam na sobie i trwaliśmy, ja się starałam, on się starał i dziś jest o wiele lepiej. Po prostu taki niezależny typ, potrzebował więcej czasu. Dziś staram się bardziej odpuszczać, chociaż nie jest to łatwe bo oboje mamy silne charaktery. Dziś mamy kontakt, tak, że oboje jesteśmy zadowoleni, on już rzadko wybucha, także mam nadzieję, że będzie coraz lepiej i tego też Tobie życzę. Poczekaj jeszcze trochę, uzbrój się w cierpliwość bo ten etap pierwszych docierań jest bardzo burzliwy czasem:)

11

Odp: brak zaangażowania z jego strony

Czasami lepiej jest odpuscic. Nie klocic sie. Szkoda nerwow. A co ile sie widujecie?
Ja soe ze swoim facetem spotykam ponad2miesiace, ale nie widujemy sie zbyt czesto, raz-dwa razy w tyg, przez co kontakt sms mamy dosc czesty. Nie chce sie z nim bawic w rozmowy telefoniczne, zeby wlasnie uniknac tego, ze raz nie zadzwoni i bede sie nakrecac. Ja w tym wszystkim co jest miedzy nami nauczylam sie panowac nad soba. Bo to ja jestem ta wybuchowa, awanturnica, a on nalezy do osob spokojnych, nawet troche chlodniejszych, co dla mnie na poczatku bylo niewyobrazalne, ze idziemy na miasto i nie trzymamy sie za rece, teraz mi to odpowiada. Kompletnie mi nie przeszkadza. Jak chce sie przytulic to to robie, jesli on chce to robic to to robi. Miedzy nami nie ma jakichs szalonych westchnien, motylkow, i chyba nawet zaczelo mi to odpowiadac, gdzie kiedys to bylo dla mnie niewyobrazalne.
Tu musialam wlasnie odpuscic, byc moze przez to, ze sie wodujemy rzadko, nie chce marnowac tego czasu na klotnie. Bo i po co? A moze wlasnie wy sie widujecie zbyt czesto i stad to wszystko??

12

Odp: brak zaangażowania z jego strony

-- mery90 - Nasze wizyty są uwarunkowane tym, czy oboje dysponujemy wolnym czasem. Tak się dzieje z reguły wieczorem / późnym wieczorem ok kilka razy w tyg. Na częstotliwość spotkań nie narzekam, póki co jest w sam raz.
Nasze kłótnie nie są spowodowane tym, ile razy się widzimy tylko tym, że jest to świeży związek i oboje musimy do siebie 'dotrzeć'. A, że on jest nerwową osobą, to stąd kłótnie.
Nie chcę by wyglądało to tak, jakbym go obwiniała, że taki właśnie jest. Pragnę po prostu stabilizacji i spokoju. To jest dość skomplikowany człowiek, z wahaniami nastrojów, nerwowy. Ale też z cudownymi zaletami, które często, bardzo często giną w tym całym 'kłótniowym' bałaganie.

-- artystka1989 - Dokładnie - poczuł, że naprawdę z nim jestem, że "jestem za nim" tak jak to ujęłaś. I mam wrażenie też, że mniej więcej od tamtej pory przestał tak często się kontaktować, jest też bardziej nerwowy.
Masz rację, 'docieranie' jest burzliwym czasem, jednak jeśli obojgu nam zależy, powinniśmy przez to przebrnąć.
Plus tego wszystkiego jest taki, że po każdej kłótni / sprzeczce rozwiązujemy coraz to nowszy problem związany z naszymi dość silnymi charakterami. Gdy go się 'przyciśnie' potrafi też iść na kompromis. Udało mi się to jednak dopiero po burzliwej rozmowie.

-- takijedenfacet820 - Tak naprawdę my dopiero się poznajemy. Uczymy się drugiej osoby, jej reakcji, jej zachowywań na różne sytuacje. Proces ten potrwa jeszcze długo, natomiast według mnie, nie musi on być aż tak gwałtowny i niespokojny. Można rozwiązywać takie rzeczy w polubowny sposób, na spokojnie. No cóż... on jest jednak upartą osobą, wybuchową także małe prawdopodobieństwo by ten czas przemknął łagodnie.
Jego nieodzywanie się jest dla mnie w jakimś stopniu dziecinne. Cichymi dniami nic się nie zyska, a można tylko stracić.
Dowiadywałam się niedawno, czy ma jakieś problemy, czy potrzebuje wsparcia, pomocy. Niemniej dziękuję Ci - temat poruszę raz jeszcze.
Owszem, wychodzi taniej jednak nie zawsze ten czas na spotkanie jest. W trakcie widzeń rozmawiamy o tym często, jednak tak jak pisałam - za dużych efektów nie ma, poza małymi wyjątkami (które na szczęście jednak są).
Nieskończona ilość smsów - to nie tak. Nie obsypywałam go wiadomościami czekając niecierpliwie na odpowiedź. Jednak ten temat póki co jest zamknięty (rozwiązał się sam), więc nie warto o tym pisać.
Pragnę od niego wsparcia, które ma za zadanie oznajmić mi : "nie jesteś z danym problemem sama, jestem przy Tobie i będę. Razem coś zaradzimy". Czego postępowaniem jest wspólne, efektowne działanie, które prędzej czy później zaprowadzi do rozwiązania problemu. Mniejsza o rozwiązanie - bardziej zależy mi na wsparciu, którym pokaże mi, że razem ze mną przebrnie. Że nie zostanę ze wszystkim sama (tutaj muszę nadmienić - dość niedawno nauczyłam się czerpać od kogoś pomoc, to dla mnie nowość i nie jestem pewna czy w dość prosty i komunikatywny sposób mówię mu o tym).

13 Ostatnio edytowany przez basia83 (2013-07-29 18:28:14)

Odp: brak zaangażowania z jego strony

Po prostu powiedz mu, z rania Cie sposob ....(i tutaj napisz co konkretnie)
Nie krytykuj jego, ale zachowanie i pamietaj o krytyce konstruktywnej, bo jesli on jest nerwowym czlowiekiem napewno oskarzenia i wypominanie mu, czy mowienie "jestes taki siaki czy owaki" niczego nie wskora a wrecz przeciwnie

Uwierz, zreszta co juz sama napisalas powyzej, ze docierani sie nie oznacza burzliwych momentow.. i w tym wypadku sama moge na ten temat powiedziec, bo jakis czas temu sama sie docieralam ze swoim i napewno nadal docieram, w koncu poznaje sie czlowieka w kazdej nowej sytuacjii.
Nie klocilismy sie, mielismy rozne poglady w sytuacjach, ktore miedzy nami byly, bo w koncu kazdy widzi sytuacje ze swojego punktu widzenia, ale wlasnie w tym wszytskim kluczowa role odgrywa szcerosc i rozmowa:)

a skoro wiesz, ze na spokojnie najlepiej wszytsko sobie wyjasnic, to wlasnie na spokojnie zacznij, ze rozumiesz jego gwaltowny charakter, ale nie mowisz mi roznych rzeczy aby sie na Ciebie gnewal lub zebyscie sie ze soba klocili, ale po to wlasnie aby "sie dotrzec" bo zalezy Ci na tej znajomosci, na nim, bo jest wg Ciebie swietnym facetem...
nie ma bata aby nie dotarlo to do niego smile

Doceniaj jego zalety, a zobaczysz, ze z kazdym nowym zasluzonym oczywiscie pochlebstwem w jego strony, urosna mu skrzydelka a i bedzie sie staral, zeby wlasnie byl taki jaki jest jego wizerunek w Twoich oczach.. czyli swietnego spokojnego faceta, z wieloma zaletami:)

No i powodzenia czywiscie

14

Odp: brak zaangażowania z jego strony

-- basia 83 - dziękuję Ci za odpowiedź. Podniosłaś mnie trochę na duchu swoim postem i muszę też przyznać Ci rację - nerwowy człowiek to fakt, postaram się bardziej go chwalić (by go też trochę zmotywować) lecz nie jestem pewna czy takie 'celowe działania' to dobry pomysł... zobaczymy. On nie jest raczej osobą, że w przypadku gdy się go pochwali, on taki chce zostać w mojej pamięci a co za tym idzie - robi wszystko bardzo dobrze, po mojej myśli - podsumowując - będzie się starał może nawet tak jak na początku związku. To nie jest typ łatwego charakteru.
Tak jak pisałam : to dość skomplikowany człowiek o raczej silnym charakterze -podobnie jak ja- stąd nasza upartość i burzliwy czas docierań.

15

Odp: brak zaangażowania z jego strony

Witam! Jestem nowa na forum. Nie wiem czy dobrze trafiłam, ale mam problem taki jak Ty, z tym że ja jestem od 4 lat mężatką. Mój mąż też rzadko dzwoni. I wszystko było by ok z tym rozgraniczaniem: czas wolny a praca, tyle że mój mąż  pracuje od rana do późnej nocy. Dla mnie i dla naszych dzieci (mamy 2) nie ma czasu w ogóle. Jedynie w niedziele ale to też różnie bywa, bo umawia się z klientami... Ja ciągle dopominam się o ten kontakt, ale on sam z siebie to dzwoni tylko jak potrzebuje ode mnie jakiejś informacji. Mam dosyć jego obojętności, braku zaangażowania. Nie wiem jak z nim rozmawiać... Oboje mamy ciężkie charaktery i zazwyczaj to ja ustępowałam, ale ile można?!?

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » brak zaangażowania z jego strony

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024