Pomysł na wątek zrodził się poprzez moje własne obserwacje. Pochodzę ze wsi i tutaj też spędzam wakacje, a w ciągu roku akademickiego niektóre weekendy. Wieś nie jest zacofana, można by nawet rzec, że jak na wioskę, to jest bardzo rozwinięta i nowoczesna
Jednakże... to co widzę pod sklepami i barem (jednym, konkretnym w centrum wsi) przeraża mnie. O starszych pijakach pijących piwo pod sklepem zaraz po otwarciu o 6 rano każdy słyszał i nikogo taki widok nie dziwi (ale odstrasza). Mnie jednak przeraziło coś zupełnie innego. Młodzi - w miarę zadbani chłopcy, którzy pracują, a zaraz po pracy w roboczym stroju wstępują do baru lub pod sklep na piwo lub dwa. Piją szybko, nie odzywając się zbytnio do siebie, bo każdy z nich jest zmęczony i szybko chce iść na obiad do domu. Ale wstąpienia do baru sobie nie odpuszczą. Często ci sami wieczorem znowu przychodzą na piwo, ale już wykąpani, ładnie ubrani i w lepszym nastroju.
Nie potrafię zrozumieć co kieruje tymi chłopakami? Mają po 20 lat, a rytuałem stało się dla nich picie piwa w barze zaraz po pracy. Ci, którzy pracy stałej nie mają, ale zaczepiają się ?to tu, to tam? zaraz po otrzymaniu pieniędzy również idą na piwo. A przecież mogliby pojechać gdzieś nad wodę, w góry, nawet na imprezę do miasta, gdzie również można wypić piwo, ale w ładniejszej knajpie wśród kulturalniejszych ludzi niż ci ?spod sklepu?.
Zastanawia mnie przyszłość tych chłopaków. Czy jak znajdą ?poważniejszą? pracę to coś się zmieni? A może jak się ożenią? (Chociaż i tych żonatych w roboczych ciuchach pod sklepem nie brakuje). Od czego to zależy? Od tego, że wychowali się na wsi? Że pracują na wsi, np. przy układaniu kostki, czy remontach domu? Dla mnie jest to przerażający widok młodych, fajnych, ale i smutnych chłopaków, dla których jedyną przyjemnością jest wypić na szybkiego tych parę piw i iść do domu...