Problem może błachy ,ale dla mnie istotny .Otóż czuję się jak przysłowiowa blondynka ( bez obrazy dla pań o blond włosach:D) Jak to się objawia ? Różnie , czasami wychodzi w moim zachowaniu ,czasami w gestach .
Rozmawiam z kimś i mimo,że słucham to i tak czasami jest tak, że nie wiem o czym dana osoba do mnie mówi . Zanim ''zajarzę'' mija trochę czasu . Podobnie jest z książkami , a czytam ich trochę . Staram się czytać w ciszy i w pełnym skupieniu , ale czasami mam tak i choć tekst nie jest trudny , to nie wiem o czym czytam , nie rozumiem. Zaczyna mnie to męczyć strasznie , bo czuję sie jak dosłowny debil. W pracy mam podobnie , normalnie wiem jak mam coś zrobić ale kiedy przychodzi co do czego nagle mam straszną pustkę w głowie .
Inaczej też jest kiedy coś robie a ktoś mi stoi nade mną , owszem przeszkadza mi to ,ale też powoduje ,że ja nagle nie wiem co mam zrobić . Wszystko , cała moja wiedza nagle gdzieś ucieka.
Najgorszym problemem dla mnie jest używanie komputera a raczej konkretna czynność ,którą chce wykonać na komputerze . Interesuje sie fotografią ,grafiką komputerową i czasami chciałabym coś stworzyć ,ale nie umiem a problemem jest mój mąż , jest bardzo inteligientnym człowiekiem , bardzo oczytanym. ALe kiedy jest w domu i mam skorzystac z komputera a szczególnie jeśli chodzi o grafikę to boję się . Dlaczego ? Dla kogoś to może być śmieszne dla mnie nie . Ale boję się ,że zaraz mi się wtrąci ,że robię coś nie tak itp. i to nie jest tak ,że on to robi z chęci pomocy a przynajmniej jemu się wydaje ,że to pomoc ale z mojej strony to wygląda inaczej , wtedy odbieram to i raczej jego zachowanie na to wskazuje ,że on poprostu próbuje mi pokazać jaka to głupia jestem i robie coś nie tak ( jakby wiedział co chcę konkretnie osiągnąć ) . Napiszecie ,że może źle to odbieram ,ale tak nie jest .On wtedy zachowuje się jakby pozjadał wszystkie rozumy i jakby był najmądrzejszy na świecie , wszyscy inni się nie znają . Ok , fajnie ,że mąż jest taki mądry ale czasami mnie jego mądrość i mądrzenie się strasznie mi przeszkadza . Nawet w pracy , bo czasami pracujemy razem, jak widzę jak próbuje pokazać wszystkim ,że on jest najmądrzejszy to mnie wiadomo co trafia , bo to tak wygląda jak popisywanie się . Czasami mi nawet dowali , ( popisując się ) , powoduje w ten sposób , że czuje się gorsza. Mimo ,że on to odbiera jako pomoc ja to widzę inaczej. Nie raz z nim rozmawiałam i prosiłam ,żeby się nie wtrącał ,ale to nie skutkuje. Jak jest w domu wogole nie siedzę na komputerze , nie robię tego co lubię najbardziej , bo wiem ze albo zaraz mnie skrytykuje , albo zacznie sie wypytywać pod kątem "A po co ci to?"
Ale nie o niego do końća tu chodzi ,ale o to ,że ''jarzę '' bardzo wolno. Czuję sie jak jakiś matoł , ktory jest głupi jak but. Co z tego ,że dużo czytam ... to nic mi nie daje , za jakąś godzinę i tak nie wiem o czym czytałam albo całkiem zapominam.
Głupi problem ,ale uwierzcie mi ciężko żyć z samym sobą kiedy coś jest proste a ja zanim do tego dojdę sprawia mi to ogromną trudność .....
Nie wiem jak mam sobie z tym poradzić i zaczyna mnie to męczyć .
Czasam płaczę ,że jestem taka jakaś nie wiem nawet jak to nazwać . Mówią ,że głupia nie jestem ,ale chyba zaczynam twierdzić ze coś w tym jednak nie jest prawdą .;/
Zrób sobie badania. Na początek morfologia i magnez, niewykluczone, że po prostu masz jakieś braki i stąd te wszystkie niepokojące symptomy. Właśnie przy braku magnezu, podobnie przy początkach anemii, człowiek czuje się taki głupi, otępiały, poddenerwowany itp.
Mam anemię ,ale walczę z nią . Jeśli chodzi o obecny mój stan fizyczny ,jest o niebo lepiej niż wcześniej jak została wykryta .
Nie sądzę by do końca to było to ,ale dzięki dobrze wiedzieć , bo nawet nie wiedziałam .
4 2013-07-25 09:02:29 Ostatnio edytowany przez nocnalampka (2013-07-25 09:07:43)
No widzisz
Zwykle najprostsze rozwiązania są najlepsze. Walcz, walcz. Polecam tu zakwas z buraka, taki domowym sposobem sporządzony - spożywany codziennie cuda czyni z hemoglobiną. Na sobie nie miałam okazji, bo nie było potrzeby, sprawdzać, ale obserwowałam po innych.
No i zrób sobie jeszcze poziom magnezu - mg "odżywia" mózg i przy niedoborach często człowiek naprawdę ma poczucie takiej blokady intelektualnej. No i jeszcze poziom B12 bym zrobiła - bardzo częsty niedobór, bo wbrew pozorom jesteśmy dość czystym społeczeństwem
, a ciągnący się przez jakiś czas niedobór może nawet "pomóc" w rozwoju depresji. A B12 często właśnie przy anemii brakuje. Z tych najczęstszych przyczyn jeszcze może też być niedobór kwasu foliowego. Może coś jeszcze - ale to wszystko na pewno lekarz internista wie lepiej niż ja
Nawet jeśli Twoje samopoczucie nie wynika z czysto fizykalnych przyczyn, to i tak lepiej to wszystko sobie zbadac. Jedno pobranie krwi i po sprawie
A jeśli tam leży przyczyna, bo tak jest najczęściej, to ani najlepszy terapeuta nie będzie zbyt pomocny, bo mózg też musi się mieć czym żywić, a jeśli nie ma, to tego nie przeskoczysz pozytywnym myśleniem i takimi tam.
A ja sobie myślę, że Twój problem jest natury psychologicznej, nie zaś fizykalnej. Po prostu musisz uwierzyć w siebie. Powiedzieć: "potrafię, umiem, mogę". Spojrzeć optymistycznie. Wybacz, ale z Twojego męża żaden psycholog.
No widzisz
Zwykle najprostsze rozwiązania są najlepsze. Walcz, walcz. Polecam tu zakwas z buraka, taki domowym sposobem sporządzony - spożywany codziennie cuda czyni z hemoglobiną. Na sobie nie miałam okazji, bo nie było potrzeby, sprawdzać, ale obserwowałam po innych.
No i zrób sobie jeszcze poziom magnezu - mg "odżywia" mózg i przy niedoborach często człowiek naprawdę ma poczucie takiej blokady intelektualnej. No i jeszcze poziom B12 bym zrobiła - bardzo częsty niedobór, bo wbrew pozorom jesteśmy dość czystym społeczeństwem, a ciągnący się przez jakiś czas niedobór może nawet "pomóc" w rozwoju depresji. A B12 często właśnie przy anemii brakuje. Z tych najczęstszych przyczyn jeszcze może też być niedobór kwasu foliowego. Może coś jeszcze - ale to wszystko na pewno lekarz internista wie lepiej niż ja
![]()
Nawet jeśli Twoje samopoczucie nie wynika z czysto fizykalnych przyczyn, to i tak lepiej to wszystko sobie zbadac. Jedno pobranie krwi i po sprawieA jeśli tam leży przyczyna, bo tak jest najczęściej, to ani najlepszy terapeuta nie będzie zbyt pomocny, bo mózg też musi się mieć czym żywić, a jeśli nie ma, to tego nie przeskoczysz pozytywnym myśleniem i takimi tam.
Kochana , fajnie ,że mi to opisałaś i opisałaś to tak jak powinno być.Powiem ci tak,że ja i biorę witaminę B12 i kwas foliowy i pije sok z buraka :-) Walka z anemią u mnie trwa cały czas a i nie przestaje nawet teraz kiedy lepiej się czuję:-)
Nie sądzę by to było to ,możliwe ,że to też jestv przyczyną mojego tekiego ''zachowania'',ale nie do końca . Przynajmniej mi się tak to widzi :-)
@Wielbiciel Lidiji Bacic tak z mojego męża żadne psycholog ,ale wiesz , dałam tylko przykład tego jak ja zachowuje się przy nim , reszty nie ogarniam
Może faktycznie ,a też za tym stoję u mnie problem leży w mojej psychice:( Nie jest to fajne .:(
Wielbicielu, byłbyś zaskoczony wiedząc jak wiele problemów psychicznych, czy intelektualnych jest spowodowanych po prostu głupią anemią, albo głupim niedoborem czegoś tam. I to dopiero wtórnie zapętla się jako problem w psychice. Co nie zmienia faktu, że trzeba skontrolowac i w razie czego "naprawić" te kwestię czysto biochemiczna, bo bez tego, to jakbyś mówił człowiekowi ze złamaną nogą "a tam, nie możesz biegać, to tylko kwestia twojej psychiki, myśl pozytywnie i uda ci sie". Człowiek jest całością! Głupia anemia, która może spowodować np "tylko" bezsenność i rozdrażnienie nie może pozostać bez wpływu na np. naszą wydajność w pracy. Już po paru zarwanych nocach człowiek gorzej myśli, szybciej się denerwuje, na mniej rzeczy ma siłę i chęć... I nie ma co tu psychologicznie zaklinać rzeczywistości - każdy niedobór sprawia, że jesteśmy słabsi i fizycznie i psychicznie, i intelektualnie.
Kate, niekoniecznie TYLKO anemia i niedobory są przyczyną Twojego samopoczucia, ale na pewno mają na nie ogromny wpływ. Więc niezależnie od pracy nad sobą nie zaniedbaj regularnych badań i suplementacji. A z mężem to krótko i zdecydowanie się rozpraw. Znam ten typ, co nie wie nic poza tym, ze wszystko wie najlepiej
Mam takie dwa osobniki w najbliższym otoczeniu i wiem jak to potrafi wytrącić z równowagi! Ale teraz nauczyłam się już ignorować ich mądrości, a jak naprawdę mnie wkurzą, to po prostu bywam złośliwa i to, o dziwo!, skutkuje. Ale to ile nerwów zjadłam, zanim sie tego nauczyłam, to moje ![]()
Życzę powodzenia w walce na wszystkich polach ![]()
@nocnalampka myślę ,że macie rację. Mój stan "głupiej"
może wynikać z tej anemii , potem wali po psychice . Muszę się bardziej wziąść za siebie , bo do tego dochodzi brak koncentracji ;/ Zdaje sobie sprawę ,że wygranie z anemią nie będzie trwało tydzień , choć i tak jak wspomniałam teraz czuje sie o wiele lepiej , bywało,że leżałam jak dętka,albo krew z nosa mi leciała bez powodu , teraz tego nie mam .
Co do męża ,mam nadzieje ze mi sie tez uda , ha ha bywam czasem złośliwa jeśli chodzi o niego, kończy się to jego fochem, no ale cóż ja poradzę
:D
Przy anemii grunt to lekarz, ktory będzie potrafił Cię mądrze poprowadzić. Ale skoro walczysz, to pewnie już takiego masz. Ja trzymam kciuki za całokształt ![]()
Problem może błachy ,ale dla mnie istotny .[...]
Najgorszym problemem dla mnie jest używanie komputera a raczej konkretna czynność ,którą chce wykonać na komputerze . Interesuje sie fotografią ,grafiką komputerową i czasami chciałabym coś stworzyć ,ale nie umiem a problemem jest mój mąż , jest bardzo inteligientnym człowiekiem , bardzo oczytanym. ALe kiedy jest w domu i mam skorzystac z komputera a szczególnie jeśli chodzi o grafikę to boję się . Dlaczego ? Dla kogoś to może być śmieszne dla mnie nie . Ale boję się ,że zaraz mi się wtrąci ,że robię coś nie tak itp. i to nie jest tak ,że on to robi z chęci pomocy a przynajmniej jemu się wydaje ,że to pomoc ale z mojej strony to wygląda inaczej , wtedy odbieram to i raczej jego zachowanie na to wskazuje ,że on poprostu próbuje mi pokazać jaka to głupia jestem i robie coś nie tak ( jakby wiedział co chcę konkretnie osiągnąć ) . Napiszecie ,że może źle to odbieram ,ale tak nie jest .On wtedy zachowuje się jakby pozjadał wszystkie rozumy i jakby był najmądrzejszy na świecie , wszyscy inni się nie znają . Ok , fajnie ,że mąż jest taki mądry ale czasami mnie jego mądrość i mądrzenie się strasznie mi przeszkadza . Nawet w pracy , bo czasami pracujemy razem, jak widzę jak próbuje pokazać wszystkim ,że on jest najmądrzejszy to mnie wiadomo co trafia , bo to tak wygląda jak popisywanie się . Czasami mi nawet dowali , ( popisując się ) , powoduje w ten sposób , że czuje się gorsza. Mimo ,że on to odbiera jako pomoc ja to widzę inaczej. Nie raz z nim rozmawiałam i prosiłam ,żeby się nie wtrącał ,ale to nie skutkuje. Jak jest w domu wogole nie siedzę na komputerze , nie robię tego co lubię najbardziej , bo wiem ze albo zaraz mnie skrytykuje , albo zacznie sie wypytywać pod kątem "A po co ci to?"
[...]
Nie wiem jak mam sobie z tym poradzić i zaczyna mnie to męczyć .Czasam płaczę ,że jestem taka jakaś nie wiem nawet jak to nazwać . Mówią ,że głupia nie jestem ,ale chyba zaczynam twierdzić ze coś w tym jednak nie jest prawdą .;/
Kiedy przebadasz się i Twoje parametry wrócą do normy powinnaś rozwiązać ten problem. Wywal chwasta ze swojego życia bo wykończy Cię psychicznie.
Powodzenia.
@takijedenfacet820 sugerujesz mi ,że mam się pozbyć męża? Ciekawe za co ? Za to ,że jest inteligientny i czasami chce mi pomóc w czymś ale nie umie najpierw zapytać czy tej pomocy potrzebuje .....no bardzo przepraszam ale chyba lekka przesada ;D
@takijedenfacet820 sugerujesz mi ,że mam się pozbyć męża? Ciekawe za co ? Za to ,że jest inteligientny i czasami chce mi pomóc w czymś ale nie umie najpierw zapytać czy tej pomocy potrzebuje .....no bardzo przepraszam ale chyba lekka przesada ;D
Może i przesada, ale z drugiej strony po co o tym piszesz? Czy jego zachowanie pomaga? Skoro jest taki inteligentny to dlaczego nie pomógł Ci i nie powiązał Twojego stany zdrowia z zachowaniem? Wiem, że nie każdy jest lekarzem ale mogę Ci gwarantować, że wykorzystując sieć można znaleźć wszystko i skojarzyć fakty nawet gdy skończyło się podstawówkę. Widocznie inaczej definiujemy pomoc i inteligencję.
Podziwiam Twój optymizm.
Odpowiedz sobie na pytanie: czy gdyby Twój przyjaciel zachowywał się tak jak Twój mąż, jak długo byłby Twoim przyjacielem?
Życzę Ci abyś szybko rozwiązała problemy zdrowotne a Twój mąż zmienił się w przykładnego partnera i abyś miał w nim wsparcie we wszystkim co robisz. Mam nadzieję, że ja się mylę a Ty nasz rację. Powodzenia!
takijedenfacet820 Mylisz się
Mam w nim wsparcie , to dzięki nie mu robię to co robię i dzięki nie mu wiele sytuacji gdzie byłam zrezygnowana ,wstałam na nogi , bo dał mi porządnego "kopa":D
Może i by powiązał gdybym go na to nakierowała. Oczywiście nie mówie,że nie interesuje się moim stanem zdrowia , bo tak nie jest.
Jeśli chodiz o przykładnego partnera , to nie musi się w niego zamieniać , bo taki jest .
Nie wiem może ja to źle ujęłam opisując go po krótce i pewnie każdy by miał takie wrażenie jak ty. Powiem tak , on chce być zawsze pomocny i ok cenię to w nim ,ale znowu ja w momencie kiedy on mi próbuje pomóc za wszelką cenę ,bez pytania czy wogóle chce tej pomocy ,czuje sie jak małe dziecko prowadzone za rączkę. I oczywiście gnębie to w nim ;p Czy pomaga ? Owszem . Ma tendencję do wtrącania się i ja to temperuję. Nie napisałam ,że tak non stop jest ( i ok moja wina) ale czasami udaje mu się mnie wytrącić przez to z równowagi , przez co mi się odechciewa siedzenia nad czym kolwiek . Prawdopodobnie jestem za bardzo nerwowa . I nie ukrywam ,że tak jest .
Opisując go w moim poście miałam na myśli to ,że czuje sie jak głupia. Poza tym nie tylko od niego takie cos odbieram. Od otoczenia też. Ok moja wina nie napisałam . Może to problem natury psychicznej . Wręcz nienawidzę jak ktoś mi mówi co i jak mam robić , wtedy właśnie czuje sie jak taki debil. A może też za bardzo sie tym przejmuję i jestem pod tym względem za bardzo nerwowa :-)
Skąd te nerwy ? Nie wiem . Jestem drażliwa , ciągle mnie coś denerwuje ,nawet głupi dźwięk , nawet głupie gadanie kiedy chcę ciszy i spokoju . Doczytałam się ,że może to mieć związek z anemią .
Także odpowiem ci tak , jesli chodzi o mojego partnera to jest wszystko ok . Może jego zaletą a może wadą jest to ze chce we wszystkim być pomocny. Mam nadzieje ze z czasem zrozumie ( a juz coś tam kuma ) ze dopóki sobie z czymś radzę to nie potrzebuję jego pomocy. Zresztą on nawet taki jest w pracy
A może to ja wszystko źle odbieram . Chcę być na siłę samodzielna , i wszystko wiem najlepiej ale powiem ci ,że nie raz się na tym sparzyłam i wiem ze czasami sama sobie robie pod górkę.
Także nie odbieraj mojegpo faceta źle , bo nie o to mi chodziło , z drugiej strony to ja źle opisałam go i jego zachowanie .
Ale dzięki za życzenia .... jest tak jak mi życzysz :-)
Miłego dnia :-)
Trochę mnie poniosło. Po Twoim opisie przypomniałem sobie identyczną sytuację w jakiej była bliska mi osoba. Nic nie pomagało a ja mogłem tylko patrzeć i czekać na jej opamiętanie. Szczęście, że się doczekałem.
Jeszcze raz życzę powodzenia ![]()