Dziewczyna mnie rzuca - pomocy! :( - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Dziewczyna mnie rzuca - pomocy! :(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

Temat: Dziewczyna mnie rzuca - pomocy! :(

Witam,

Zanim opiszę swój problem, to może zacznę po prostu od początku żeby wszystko było jasne. Bardzo mi pomożecie, jeśli wyrazicie swoją opinię i porady dla mnie. Na wstępie napiszę, że mam 22 lata, studiuję, a moja dziewczyna o której będzie mowa jest rok młodsza (21 lat) i też się uczy.

Mój tata uczy w jednej ze szkół i tam właśnie któregoś dnia pojechałem z ojcem na pierwsze jego zajęcia i jako że jestem informatykiem pomagałem mu ze sprzętem itd. I tam poznałem właśnie fajną dziewczynę, do której później odezwałem się poprzez facebooka.

Później umawialiśmy się na spotkania razem, było fajnie i od dnia 1 marca byliśmy już razem parą. Wszystko układało się świetnie. Dodam, iż jest to moja pierwsza dziewczyna. Ona była już wcześniej z dwoma facetami, z jednym około rok czasu a z drugim nieco krócej. Dodam, że były to bardziej związki na odległość bo mieszkali oni na południu Polski i obaj byli sporo starsi bo prawie pod 30 lat.

Jeśli chodzi o nas, to byliśmy kilka razy w kinie, chodziliśmy na spacery itd., wszystko fajnie. Ona z czasem zaczęła narzekać, że nie zabieram jej nigdzie na kolacje, do restauracji itd. Oznajmiałem jej, że ja niestety nie mam na razie tak pieniędzy żeby na takie wypady móc sobie pozwalać. Owszem, byłem z nią po tym incydencie raz na kolacji i było okej.

W maju jej mama (a tylko z nią mieszka, bo tata nie żyje) wyjechała na kilka dni do siostry do Anglii. Byłem z nią w domu sam, nocowałem czasem i właśnie moim zdaniem ważna rzecz się wydarzyła wtedy. Ważną kwestią w tym przypadku odgrywa moim zdaniem rola, że jestem jeszcze prawiczkiem. Owszem, zadowalaliśmy się wzajemnie, ona poprzez to potrafiła dojść, ja również. Ale gdy zdecydowaliśmy się na seks, to poprzez stres, który mi towarzyszył (bo chciałem aby było jej bardzo dobrze, żeby wszystko wyszło) nic z tego nie wyszło. Jeśli chodzi o mnie jestem zdrowy, tylko po prostu stres robi swoje. Powiedziałem jej od razu o tym, że stresuje się bo chcę dla niej jak najlepiej ona powiedziała że to rozumie. Następnego dnia również chcieliśmy się kochać i sytuacja się powtórzyła, nie dałem rady ;/ Szczerze to po tym fakcie bardzo się zmartwiłem. Ona od tamtej pory zaczęła mi mówić, że nie pasujemy do siebie. Ja tłumaczyłem, że to wszystko przez to że chcę dla niej jak najlepiej, a efekt jest taki jaki jest.

Przez maj i czerwiec jakoś zauważyłem jakby mniej się starała w naszym związku. Bardziej to ja o wszystko dbałem i chciałem żeby była szczęśliwa ze mną, ale ona co jakiś czas powtarzała, że nie pasujemy do siebie chyba.

Od 1 lipca z koleżanką znalazła sobie pracę we Władysławowie. (100km od naszego miejsca zamieszkania).  Jako że mam do dyspozycji domek nad jeziorem to pod koniec czerwca wyjechaliśmy we dwoje na jedną noc właśnie tam do domku nad jezioro. Było to tak jakby pożegnanie z tym, że ona wyjeżdża na wakacje do pracy. I chciałem z nią wspólnie spędzić tą noc, ona się zgodziła. Spacerowaliśmy itd, a w nocy znowu się zbliżyliśmy i kolejna klapa. Tłumaczyłem się jej, że coś z tym zrobię, albo dla odwagi zainwestuję w tabletki (viagrę, kama grę), aby pozbyć się tej psychicznej impotencji, bo sporo o tym czytałem.

Dnia 1 lipca odwiozłem ją razem z koleżanką tam do pracy do Władysławowa. Spędziłem z nią jeszcze jedną noc tam w pokoju gdzie razem mieszkały. I następnego dnia pożegnałem się z nią i wróciłem do domu. Smsowaliśmy, co jakiś czas dzwoniliśmy do siebie. Aż w końcu jakoś po tygodniu zauważyłem że jakoś coraz rzadziej piszemy ze sobą, zauważyłem że troche mnie olewa. Argumentuje to brakiem czasu, ale ja w to nie wierzę. Bo pracuje zawsze od 18-24. Od rana do 18 ma wolne ale i tak mówi że nie ma czasu żeby ze mną pisać. I najwyżej pisze rano że wstała, potem koło południa że na plaży jest i wieczorem po pracy że już koniec, albo nawet i po pracy już nie pisze. A ja ciągle o niej myśle, rozmawiałem z nią o tym, ale ona upracie twierdzi że nie ma czasu.

Postanowiłem 3 dni temu spotkać się z nią (spotkanie zaplanowane już z tydzień temu). I dzień przed wyjazdem moim do niej ona mi napisała, że nie ma czasu, żebym nie przyjeżdżał. Że spotkamy się po wakacjach jak wróci do domu. Ja się wkurzyłem bo wszystko było zaplanowane, ona na 18 do roboty dopiero a ciągle uparcie mówi że czasu nie ma dla mnie. Ja mimo wszystko jej napisałem że przyjade i przyjechałem. Wkurzyła się gdy się zobaczyliśmy, nawet nie było przywitania, buzi, chodzenia za rękę itd. Ciągle mi gadała, że jest wkurzona na mnie, chociaż nie chciała powiedzieć dlaczego. Takie babskie fochy. Głupia sytuacja. Dzień zleciał, a my ani chwili zadowoleni z siebie nie byliśmy? Gdy poszedłem odprowadzić ją do pracy to nasze pożegnanie wyglądało w ten sposób, że ja chciałem jej dać buzi, powiedziałem że cały czas tęsknie za nią itd, a ona po prostu do mnie powiedziała ?Nara idź już?. Aż płakać mi się chciało, po prostu odwróciłem się i odszedłem. W samochodzie zacząłem płakać ;/ Zapomniałem dodać że w międzyczasie jej koleżanka wróciła tu do domu na jeden dzień. Ja wtedy przygotowałem dla dziewczyny prezent, napisałem własnoręcznie kartkę, że tęsknię za nią, kocham ją itd. Żeby wiedziała że zależy mi na niej, myślę o niej. Ona mi potem w sms podziękowała za to, była zadowolona.

Od tamtego czasu jak wyjechałem, nie napisała do mnie w ogóle sms. (Minęły 3 dni). Na facebooku zauważyłem, że w ogóle skasowała swoje konto i ja kurde nie wiem co mam myśleć teraz o tym wszystkim;/ Bardzo ją kocham, nie chcę jej stracić, ale to wszystko ta tęsknota i moje starania męczą mnie bardzo ?

Wyszedłem z takiego założenia, że ja już nie będę do niej pisał ani dzwonił. Jak jej zależy to sama do mnie napisze. Nie wiem czy to dobre wyjście z tej sytuacji ;/ Ja zawsze jak o niej sobie przypomnę to łzy na oczy mi się cisną?

Gdy wróci z pracy 1 września do domu to ja myślałem o jakimś prezencie dla niej w domu żeby przygotować, bo to będzie nasze wspólne 6 miesięcy razem. Jej mama bardzo mnie lubi, więc mógłbym na pewno u niej w domu coś przygotować, żeby była niespodzianka. No ale nie wiem teraz jak w takiej sytuacji jestem i jeśli nawet się nie odezwie przez te całę wakacje to czy opłaca się tak starać bardzo dla niej, chociaż ten ostatni raz. Czy już nie warto.

Pomóżcie proszę co w takiej sytuacji najlepiej robić, bo wiem, że ja mogę trzeźwo na to wszystko nie patrzeć i myśleć źle. A osoby trzecie mogą doradzić mi bardzo wiele. Pomocy! sad

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Dziewczyna mnie rzuca - pomocy! :(

Mogła się zrazić w pewien sposób przez to że nie mogliście zbliżyć się konkretnie podczas sexu...Każda z nas inaczej myśli na ten temat.Pomyślała może że tak ciągle będzie wtedy kiedy jest na to gotowa.

Przyczyn może być wiele ale co naprawdę się stało to jak narazie nie mogę stwierdzić.

3

Odp: Dziewczyna mnie rzuca - pomocy! :(

Jeżeli coś się może jeszcze ruszyć to nie odzywaj się, nie przygotowuj NIC dla niej. Czekaj, a w tym czasie rób coś dla siebie, może zacznij ćwiczyć, zmień coś w wyglądzie, postaraj się nadgonić towarzystwo etc.

4

Odp: Dziewczyna mnie rzuca - pomocy! :(

Prawdopodobnie chciałaby też żebyś był konkretny w tym co robisz tzn co mieliście zrobić...nie stawaj na głowie jeśli nic to narazie nie skutkuje

5

Odp: Dziewczyna mnie rzuca - pomocy! :(

Szczerze Ci odpiszę.
Rozumiem ją w sumie. Trzy podejścia i ani razu Ci się nie udało. W jej oczach jesteś impotentem.
Ona jest młoda, ma pewnie swoje potrzeby, a jesteście ze sobą w sumie na tyle krótko, że ona nie musi się jakoś poświęcać i tracić czas na faceta, który nie potrafi uprawiać seksu.

Kobieta chce trochę dominacji ze strony faceta, chce poczuć jego siłę, chce być pożądana, chce by ją zerżnął. Nie chce kluchy, mięczaka, która nie staje na wysokości zadania kilka razy z rzędu i biadoli że zacznie się leczyć.

Oczywiście ja rozumiem że chodzi o Twoją psychikę...  ale dlaczego ona ma być jakimś Twoim psychoterapeutą? To Twój problem i to Ty powinieneś coś z tym zrobić. Przed pierwszym seksem na rozluźnienie wypić może trochę wina albo nawet coś sobie zajarać. I nie biadolić że robisz to bo masz problem. W ogóle o tym nie powinieneś mówić. Nawet jeśli chciałeś wziąć viagrę, to nie powinieneś był jej o tym mówić, bo to zwyczajnie... cóż... żałosne.
Niestety obawiam się, że Twój pierwszy seks będzie już z kimś innym, a nie z nią.

Wiem że może piszę ostro, ale chcę Ci uświadomić, że pewnie dla niej to jest naprawdę koniec, bo w jej oczach straciłeś cała męskość. Osobiście sądzę, że nawet milczenie z Twojej strony (jak radzi ktoś wyżej) nic nie da, bo ta dziewczyna ma Cię już naprawdę dość.

6

Odp: Dziewczyna mnie rzuca - pomocy! :(
madoja napisał/a:

Kobieta chce trochę dominacji ze strony faceta, chce poczuć jego siłę, chce być pożądana, chce by ją zerżnął. Nie chce kluchy, mięczaka, która nie staje na wysokości zadania kilka razy z rzędu i biadoli że zacznie się leczyć.

Właśnie coś takiego chciałam odpisać, ale nie potrafiłam ubrać w tak mocne słowa.
Jeśli dziewczyna nie jest zakochana na śmierć i życie, to może odpuściła właśnie przez to. Była wcześniej z facetem, więc ma porównanie. A jeśli rzuca cię przez to, że nie jesteś dobry w łóżku (w sumie, to ona jeszcze nie wie jaki jesteś), to lepiej dla ciebie. Bo z takich powodów miłość nie upada smile

7

Odp: Dziewczyna mnie rzuca - pomocy! :(

Witaj...

Nie obraź się kolego, ale cały Twój post odbieram jak spowiedź frustrata, u którego kompleks goni kompleks.
Nie wiem czy nad wyraz dosadnie napisaną krytykę od Madoji wziąłeś sobie do serca. Bo nie ukrywam, że w tym, co Ona napisała jest sporo prawdy, którą na dokładkę bym skwitował powiedzeniem "i vice versa"

Ona z czasem zaczęła narzekać, że nie zabieram jej nigdzie na kolacje, do restauracji itd. Oznajmiałem jej, że ja niestety nie mam na razie tak pieniędzy żeby na takie wypady móc sobie pozwalać. Owszem, byłem z nią po tym incydencie raz na kolacji i było okej.

No niestety kolego, ale od pokoleń pokutuje w Naszym męskim świecie fakt, że kobieta = wydatki.
Jest to frazes z pozoru śmieszny i ironiczny, bo skłania do dorobienia mu ideologii, że zdobyta dziewczyna, to.... no wiadomo. 
Nie mniej jednak to Jej gadanie powinno dać Ci coś do myślenia, a jednorazowa restauracyjna "jaskółka" wiosny i późniejszego rozkwitu nie czyni.

Byłem z nią w domu sam, nocowałem czasem i właśnie moim zdaniem ważna rzecz się wydarzyła wtedy. Ważną kwestią w tym przypadku odgrywa moim zdaniem rola, że jestem jeszcze prawiczkiem. Owszem, zadowalaliśmy się wzajemnie, ona poprzez to potrafiła dojść, ja również. Ale gdy zdecydowaliśmy się na seks, to poprzez stres, który mi towarzyszył (bo chciałem aby było jej bardzo dobrze, żeby wszystko wyszło) nic z tego nie wyszło. Jeśli chodzi o mnie jestem zdrowy, tylko po prostu stres robi swoje. Powiedziałem jej od razu o tym, że stresuje się bo chcę dla niej jak najlepiej ona powiedziała że to rozumie. Następnego dnia również chcieliśmy się kochać i sytuacja się powtórzyła, nie dałem rady ;/ Szczerze to po tym fakcie bardzo się zmartwiłem.  Ja tłumaczyłem, że to wszystko przez to że chcę dla niej jak najlepiej, a efekt jest taki jaki jest. I chciałem z nią wspólnie spędzić tą noc, ona się zgodziła. Spacerowaliśmy itd, a w nocy znowu się zbliżyliśmy i kolejna klapa. Tłumaczyłem się jej, że coś z tym zrobię, albo dla odwagi zainwestuję w tabletki (viagrę, kama grę), aby pozbyć się tej psychicznej impotencji, bo sporo o tym czytałem.

Wiesz zapewne o tym, że jak coś "jednostkowego" się pieprzy, to potem reszta idzie lawinowo, jedno za drugim.
Przejąłeś się początkowo mocno tym, że jesteś "nowicjuszem" i krok za krokiem - stres, chęć wypadnięcia jak najlepiej i w efekcie kompletna klapa. Gwoździem do trumny w tym wszystkim była Twoja gadka o "remoncie" tego problemu i zaaplikowania sobie "wsparcia technicznego". Paradoksalnie tu problemem nie jest Twoja "niesprawność" i brak medykamentowych "dopalaczy" a ukierunkowana od tego samego stadium startowego procedura myślowa. Im bardziej się skupiasz na problemie, tym bardziej on się rozrasta.
Rozumiesz? wink Idź w drugą stronę, nie problem a przyjemności i nie zamyślaj się aż tak nad "tą" kwestią.

Ona od tamtej pory zaczęła mi mówić, że nie pasujemy do siebie.
Przez maj i czerwiec jakoś zauważyłem jakby mniej się starała w naszym związku. Bardziej to ja o wszystko dbałem i chciałem żeby była szczęśliwa ze mną, ale ona co jakiś czas powtarzała, że nie pasujemy do siebie chyba.

To jest kwintesencja tego, co było sabotażem Waszego związku. Zawiodłeś ją i chyba już wiesz czym...

8

Odp: Dziewczyna mnie rzuca - pomocy! :(

Rozumiem doskonale, i dziękuję Wam również za takie krytyczne pod moją osobą i zachowaniem komentarze. Wiem, w czym popełniałem błąd. Człowiek w końcu uczy się na błędach i mam nadzieję, że w kolejnych związkach te doświadczenie zaprocentuje. Bo ewidentnie z tego związku coś wyniosłem. Mówię tu w czasie przeszłym o tym związku, bo pogodziłem się z tym, że ona mnie już nie chce. Tylko teraz kwestia zapomnienia o niej ;/ Pewnie przyjdzie mi to z trudem, ale czas leczy rany i jakoś chyba dam radę.

Co do seksu to tak jak mówicie, muszę zmienić podejście w myśleniu, iż jest to przyjemność, a nie przymus bycia w tym najlepszym. Zdaję sobie sprawę, że muszę nad sobą sporo popracować, ale najbardziej żałuję tego, że ona nie była w stanie powiedzieć mi tego prosto w oczy że ze mną zrywa i nie chce mieć ze mną nic wspólnego. Tylko jakieś dziecinne blokowania na facebooku itd. Tego żałuję najbardziej

9

Odp: Dziewczyna mnie rzuca - pomocy! :(

Powiedzieć w oczy? Na serio chciałbyś by powiedziała Ci w oczy "jesteś dla mnie impotentem, przestałeś mnie pociągać bo okazałeś się niemęski i żałosny"? Bo ja sądzę że jednak nie chciałbyś tego usłyszeć.

Pracować nad sobą? Hmm... Sądzę że to nic nie da. Gdy przyjdzie kiedyś co do czego, to znów emocje wezmą górę. Dlatego osobiście sądzę, że wtedy trzeba stworzyć sztuczne rozluźnienie np. odrobiną alkoholu. Uważam, że wystarczy jeden udany stosunek, byś odblokował się psychicznie i uprawiał seks bez trudności. Jednak - jak pisałam - już nie z tą dziewczyną, bo ona Cię nie chce.
Słowem - ten pierwszy raz potraktuj trochę jak coś, co trzeba odbębnić, nie jako jakieś Wielkie Wydarzenie.

Tak na marginesie - czy nie chodzi też trochę o uwarunkowania masturbacyjne? Miałam kiedyś faceta który nie był w stanie normalnie uprawiać seksu, bo za bardzo przyzwyczaił się do ręki.
Nie mówię że masz nie robić tego sam, bo wiadomo że każdy facet robi wink ale może robisz to za często? No nie wiem, to taka poboczna hipoteza.

10

Odp: Dziewczyna mnie rzuca - pomocy! :(
madoja napisał/a:

Powiedzieć w oczy? Na serio chciałbyś by powiedziała Ci w oczy "jesteś dla mnie impotentem, przestałeś mnie pociągać bo okazałeś się niemęski i żałosny"? Bo ja sądzę że jednak nie chciałbyś tego usłyszeć.

Szczerze? Wolałbym to usłyszeć nic tak jak ona to zrobiła. Chociaż wszystko byłoby jasne i klarowne.


madoja napisał/a:

Dlatego osobiście sądzę, że wtedy trzeba stworzyć sztuczne rozluźnienie np. odrobiną alkoholu.

Dokładnie, będę miał to na uwadze i kolejnym razem postaram się zadbać o dobrą atmosferę smile


madoja napisał/a:

Uważam, że wystarczy jeden udany stosunek, byś odblokował się psychicznie i uprawiał seks bez trudności.

Też mam taką nadzieję, sporo o tym czytałem i właśnie w większości przypadków jest tak jak to opisałeś smile Dzięki


madoja napisał/a:

Tak na marginesie - czy nie chodzi też trochę o uwarunkowania masturbacyjne? Miałam kiedyś faceta który nie był w stanie normalnie uprawiać seksu, bo za bardzo przyzwyczaił się do ręki.
Nie mówię że masz nie robić tego sam, bo wiadomo że każdy facet robi wink ale może robisz to za często? No nie wiem, to taka poboczna hipoteza.

Jeśli chodzi o to, to powiem tak. Odkąd poznałem ją sporo ograniczyłem te sprawy i często tego nie robiłem więc myślę, że to aż tak dużego wpływu nie powinno mieć.

11

Odp: Dziewczyna mnie rzuca - pomocy! :(

Moim zdaniem ona nie zasługuje na to co jej dajesz i chcesz jej dac. Nie docenia Cię. Bardzo się starasz, a ona przechodzi obok tego zupełnie obojętnie. Poza tym, przyjechałeś do niej. Powinna się cieszyc, że Ci się chciało. A potraktowała Cię tak jakbyś był tam zbędnym probleme. Jeśli chodzi o intymne sprawy to faktycznie z twojej strony jest jakaś blokada, ale ona też nie zachowuje się fer. Zauważ, że zaczęła Ci mówic, że do siebie nie pasujecie zaraz po pierwszej nieudanej nocy. Widocznie dla niej to i tak za mało. Nie powinnieneś teraz ty wyciągac do niej ręki. Zobacz, co zrobi kiedy wróci, jak sprawy się dalej potoczą.

Jeśli chcesz pogadac, pisz: 43972461

12

Odp: Dziewczyna mnie rzuca - pomocy! :(

"w większości przypadków jest tak jak to opisałeś"

Jestem kobietą. smile

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Dziewczyna mnie rzuca - pomocy! :(

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024