Witam!
Postanowiłam w końcu przelać tutaj mój problem. Mam nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto będzie potrafił mi wytłumaczyć to, co mi się przytrafia, bądź po prostu wyrazić zdanie w tej kwestii.
Zacznę od potencjalnego (wg mnie) podłoża mojego problemu. Od czasów szkoły podstawowej chciałam zostać polonistką. Ziściły się moje marzenia, rozpoczęłam studia polonistyczne, powiedzmy, że czułam się spełniona. No właśnie... powiedzmy... , ponieważ poza tym, że od dziecka pragnęłam związać swoją przyszłość z literaturą, gdzieś obok kiełkowało marzenie o szkole aktorskiej. Jednak zachłyśnięta rozmowami z polonistkami, stawianie mnie przez nie na piedestale popchnęło mnie w kierunku filologii polskiej. A marzenie o szkole aktorskiej nie opuszczało mnie, wręcz przeciwnie, rosło i rosło. Z biegiem czasu bardzo żałowałam, iż nie odważyłam się spróbować (tak, myślę, że zabrakło mi odwagi). Jednak nie wiem, czy mój problem jest do końca z tym związany. Może po prostu w tym doszukuję się przyczyny, ponieważ boję się "inności", boję się, że przyczyna tkwi w zaburzeniach z osobowością.
Od zawsze lubiłam bawić się facetami. Zawsze działałam na nich, jak magnes. Chyba nie znalazłabym takiego, który by mnie odrzucił (nie jest to prowokacja, mówię obiektywnie, również na podstawie zdania otoczenia). Czerpałam ogromną satysfakcję z takiej zabawy facetem, mam tu na myśli, flirty, randki, gry słowne, kuszenie i odrzucanie (nie mylcie, proszę z przelotnym seksem, ponieważ tego nigdy nie było). Wreszcie zapragnęłam stałego związku (czas pierwszego razu, miłość, motylki, tony emocji). Wszystko było ok, ale w pewnym momencie zaczynałam się nudzić, dusić w związku, szukałam zabawek, albo raczej one znajdowały mnie. I zaczynało się od nowa. Czasami śmiałam się z przyjaciółką, że kena (lalki Barbie) zastąpiłam sobie facetami).
Ale problem jest wielki. Zaczęło się robić naprawdę poważnie, kiedy do zabaw zaczęłam tworzyć sobie nowe osobowości. Nowy rys charakterologiczny. I nie mam na myśli kłamstw, dotyczących pracy, nazwiska, imienia czy historii. Po prostu tworzyłam sama w sobie nowe kobiety, odkrywałam i odgrywałam nowe cechy.
Co jest ze mną nie tak?
ps. przepraszam za tak długi monolog, jednak chciałam wszystko dosyć klarownie przedstawić.
pozdrawiam.