Witam Was. Nigdy dotąd nie korzystałam z forów i tego typu rzeczy, ale jestem w takiej sytuacji, że potrzebuję poznać opinię osób obiektywnych,bo ja sama juz nie wiem jak postąpić.
Jestem studentką, mam 23 lata i został mi jeszcze rok studiów (i 2 lata na drugim kierunku). Mam chłopaka z którym jestem od 4 lat. Problem polaga na tym, że od pewnego czasu przeszkadza mi jakby jego ciągły brak czasu dla mnie. Oto kilka przykładowych sytuacji:
*gdy jesteśmy w Lublinie (gdzie oboje studiujemy) gdy proponuje mu jakieś spotkanie wieczorem w jakiś luźniejszy dzień słyszę od niego, że akurat tego dnia on będzie robić jakieś zadania... (ma dużo mniej zajęć niż ja i ja jestem w stanie zorganizować sobie czas w ten sposób by znaleźc dla niego ten czas a on siedzi wiecznie przed komputerem na grach internetowych z kolegami). Gdy już się umówimy - to odciąga to spotkanie na jak najpóźniejszą godzinę... to jest przykre po prostyu...
* w każdy weekend jedzie do domu, by pomóc "ojczulkowi" (zawsze tak się zwraca). Choć niekoniecznie ma tam coś konkretnego do roboty jak się potem okazuje.. a ja siedzę znów sama... bo dla mnie nie zostanie.
*teraz gdy są wakacje cały miesiąc siedzę w domu i widzieliśmy się tylko raz (mieszkamy 20 km od siebie). Ja go odwiedziłam, ale głupio mi się wpraszać bo skoro tak ma tyle pracy... ale czy ja się nie liczę? Trudno znaleźć dla mnie czas w ciągu miesiąca?!