Iceni napisał/a:Nawet jeżeli z tą słabością nic nie jest w stanie zrobić?
Nie znam się aż tak na psychologii/psychiatrii, by wiedzieć, czy są choroby, z którymi nie da się nic zrobić. Jak się głębiej zastanowię, to wydaje mi się, że mam na myśli wszelkiego rodzaju depresje, nerwice i fobie, z którymi walczyć można. Wtedy tak, samobójstwo to tchórzostwo i słabość. Na temat innych chorób/zaburzeń trudno mi się wypowiedzieć, więc lepiej zmilczę.
Iceni napisał/a:W końcu nawet sąd uniewinnia ludzi, którzy zabili w chwili niepoczytalności - czyli co? Jeśli zabijesz kogoś, boś szalony, to ok, jeśli siebie - toś tchórz niewarty wspomnienia?
Zależy jak definiujemy tę niepoczytalność. Skąd w więzieniach tyle kobiet odsiadujących za zabicie męża-tyrana? Jakoś sąd ich nie uniewinnił.
Iceni napisał/a:Lub jeszcze inne spojrzenie na sprawę - a jeżeli samobójstwo popełnia dziecko? A jeżeli To dziecko nie chce żyć, bo go boli? 6-latek tego nie powie, ale 14-latek jest już na tyle świadomy.
Boli je choroba fizyczna, nieuleczalna? Wtedy może bym dała radę zrozumieć, zaakceptować, pogodzić się. Miało depresję? Wtedy winiłabym siebie, co zrobiłam źle, że nic nie zauważyłam i że dziecko nie czuło, że może przyjść do mnie po pomoc.
Ależ chętnie odpowiem, przecież po to jest forum dyskusyjne 
Oj, edytowałaś, zaraz się odniosę do reszty 
Jak dziecko ma patologicznych rodziców, to jakby przestaje być na temat akurat TEGO wątku, bo wtedy, jak mniemam, tych patologicznych bliskich śmierć potomka nie obejdzie.
Jak chłopak widział śmierć dziewczyny - odruchowo chciałam napisać, że można żyć z tym dalej, ale wyobraziłam sobie, że na moich oczach ginie moja córka i w tym przypadku chyba stałabym się tym krytykowanym przeze mnie słabeuszem, mającym na dodatek w nosie, że mój mąż będzie musiał cierpieć samotnie i podwójnie 
SM - kasę można spróbować zdobyć. Jest wielu zamożnych ludzi dobrego serca.