Samotność w związku - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Samotność w związku

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

Temat: Samotność w związku

Jestem nieszczęśliwy i samotny. Pisze ot tak bo nie spodziewam sie odpowiedzi, lub komentarza. Mamy wspanialą córkę 15mies. Popełniłem bląd zaufałem i uwierzyłem. Wszystko mojej Pani sie nie podoba, albo jest Jej obojętne. ALE PORAŻKA, Ratunku.Jest złą kobieta, potrafi tak bardzo zkrzywdzić, Kobiety sa jak kalkulatory. Chce mi sie wyc z bezsilnosci, jestem lokatorem w własnym domu, przytulenie co to jest, sex 3min na górze i ma dosc potem posuwam materac, obiad - jakas kpina, rozum mi podpowiada zostań dla dziecka taka kochana jest Mała az mi sie leją lzy jak o tym pisze, a uczucia podpowiadają  spadaj spadaj ,możesz jeszcze byc szczesliwy, ktos cie pokocha, a może ja nie pokocham. Moja żona nie wie co to znaczy kochać, to cos takiego jak rano wstajesz i myslisz - ale Ona fajna, myjesz talerz i wiesz ze bedzie z niego jadła, wiesz co lubi, o czym marzy i starasz sie to spełnic, a po jakimś czasie uswiadamiasz sobie ze ona nic nie robi dla ciebie, wszystko jest robione pod nią, lub dla niej Boże pomocy, uswiadomiłem sobie kilka miesiecy temu ze jestem frajerem: dlaczego, a dla tego : kupilsmy dzialke wybudowalismy dom, przyszla na swiat Córka został do zrobienia ogród. Uslyszałem "wiesz musze pomyslec co dalej" ja pi.............e az mi zrobilo mi sie niedobrze i zwymiotowałem, dziwne uczucie. Co ja mam zrobic twierdzi ze mnie kocha, ale mysle ze to puste słowa, jak to jest ze mozna patrzac komus w oczy mówić kocham cię, a zarazem nie chciec przytulenia. Tak mi zal dzieciaka, jak ja Ją kocham, taka fajna mała istotka, mala smieszka, takie oczęta, usteczka, podchodzi do mnie i mówi yyyyyy tz idzemy, jak ma wybrac z kim sie ma pobawic zawsze idzie do mnie, zostawiłem wszystko dla malej Smerfetki. Musze kończyc, pisałbym o Niej dalej bo lubie mysleć o mojej  Pszczółce. Ale sie poryczałem.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Samotność w związku

Marna prowokacja.

3

Odp: Samotność w związku

Jak dla mnie to nie ma sensu tkwić w takim związku nawet ze względu na dziecko... Każdy człowiek zasługuje na szczęście i ty też więc walcz o nie! Usiądź i z nią porozmawiaj. Jak to nie przyniesie żadnego efektu to wtedy separacja albo rozwód... Mnie najbardziej w twojej historii szkoda waszej córki, która jest taka jeszcze malutka sad

4

Odp: Samotność w związku
Dr. Burn napisał/a:

Marna prowokacja.

Żal mi CIEBIE, to nie polityka. Napisalem co czułem.

5

Odp: Samotność w związku
Róża 27 napisał/a:

Jak dla mnie to nie ma sensu tkwić w takim związku nawet ze względu na dziecko... Każdy człowiek zasługuje na szczęście i ty też więc walcz o nie! Usiądź i z nią porozmawiaj. Jak to nie przyniesie żadnego efektu to wtedy separacja albo rozwód... Mnie najbardziej w twojej historii szkoda waszej córki, która jest taka jeszcze malutka sad

Kocham Moją żonę, jak mam walczyć? Jak? Mała dzisiaj wpakowala mi sie na kolana tylko brakowalo żony, która podchodzi i wystarczy ze sie usmiechnie. Wystarczy jakas mala inicjatywa z jej strony, Chyba za dużo żalu jest we mnie, a w glowie chaos.

6

Odp: Samotność w związku

brakuje rozmowy, Ty myslisz swoje nie mówisz, ona tak samo. Może po prostu porozmawiajcie szczerze, czego oczekujecie, czego wam brak

7

Odp: Samotność w związku
mistakecake napisał/a:

brakuje rozmowy, Ty myslisz swoje nie mówisz, ona tak samo. Może po prostu porozmawiajcie szczerze, czego oczekujecie, czego wam brak

"Mówił dziad do obrazu obraz ni razu"  ale dzieki

8

Odp: Samotność w związku
mistakecake napisał/a:

brakuje rozmowy, Ty myslisz swoje nie mówisz, ona tak samo. Może po prostu porozmawiajcie szczerze, czego oczekujecie, czego wam brak

Lekko opadają pierwsze emocje, może uda mi sie dostosować do nowej sytuacji w domu. Powoli przestaje byc sobą, 
wiele mam do niej żalu, ale postaram sie opanowac i nie dac za wygraną emocjom

9

Odp: Samotność w związku

Prędzej czy później ją zostawisz, albo ona Ciebie, to nie jest miłość, to nie jest związek. Lepiej, żeby córcia miała szczęśliwego Tatusia, a nie smutnego. Tylko licz się z tym, że wtedy będzie miała go 10xrzadziej, a i piekiełko rozwodu też się odbije, może lepiej, żeby teraz, jest jeszcze malutka.

10

Odp: Samotność w związku

Witaj,
A ja bym tak "organoleptycznie" zapytał o nieco osobiste sprawy na innej płaszczyźnie. A mianowicie jak wyglądała relacja córka - Twoja żona - a matka. Czy to czasem nie był schemat trzymania jej pod kloszem i podawania wszystkiego na złotej tacy. Taką symbiozą matki z córką mi ten temat zalatuje, gdzie Ty zamieniłeś się z teściową rolami.

ACHTUNG!!!

Syndrom Piotrusia Pana - u kobiet też występuje - psychologowie wymieniają kilka symptomów, które pozwalają rozpoznać wiecznego chłopca:
-wieczna ucieczka: przed prozą życia, kompromisami, ludźmi, którzy mogą od niego czegoś wymagać;
- strach przed podejmowaniem planów na przyszłość;
- nadmierna fascynacja sportami ekstremalnymi oraz drogim sprzętem;
-bariera w budowaniu szczęśliwych relacji z kobietami, nieradzenie sobie z ojcostwem;
- powierzchowne traktowanie swojego związku;
- ucieczka i odpychanie trudnych i niewygodnych tematów;
- z powodu tej ogromnej presji wycofuje się, bo boi się porażki;
   Zdaniem psychologów taka osoba potrafi przede wszystkim ranić. Jest egoistą, dla którego własne szczęście i dobre samopoczucie są najważniejsze. Piotruś może zakochać się w pięć minut i odkochać w minutę. Kobieta bardziej dojrzała i emocjonalnie stabilna będzie cierpieć. Nie nadąży za zmieniającymi się emocjami Piotrusia.
Dobrze jest przyjaźnić się z Piotrusiem Panem - nie ma nudy. Ale pokochać go, to katastrofa.

Coś pogrubionego powyżej jakby o Tobie w odwrotnym układzie napisane hmm

Stary2003 Czy jest Ci (boleśnie) znajomy, któryś z poniższych symptomów?
1. Wszelkimi sposobami starasz się uświadomić partnerowi niewłaściwość jego zachowań, z których wynika Twoje rozgoryczenie, smutek i frustracja. Tłumaczysz, namawiasz do terapii, perswadujesz, piszesz, odwołujesz się do uczuć wyższych, posuwasz się do szantażu emocjonalnego, żeby tylko zostać przez niego usłyszaną i zrozumianą.
2 .Mimo zapewnień, nie doczekujesz się żadnych zmian, jakie ustaliliście i jakich słusznie oczekiwałaś i wbrew logice to Ty podejmujesz starania, żeby ?naprawić? siebie.
3. Wyświadczasz mu rozmaite ?przysługi?, żeby zasłużyć na jego uważność i żeby zobligować go do adekwatnych działań na rzecz Ciebie i waszego związku.
4.Tłumaczysz go przed otoczeniem i chronisz go przed konsekwencjami jego destrukcyjnych działań albo zaniedbań, karkołomnych posunięć finansowych, skutków jego uzależnienia itp.
5. W obawie przed jego złością (krytyką, nieprzychylnością, kolejnym ciągiem alkoholowym lub kolejnymi zdradami) znosisz z trwogą jego poirytowanie, albo wbrew sobie udajesz zachwyt, gdy przedstawi Ci kolejny pomysł na wasze życie, który z daleka pachnie problemami albo zwyczajnie Ci się nie podoba.
6. Ostatecznie poddajesz się w swoich próbach nawiązania komunikacji, gdy po raz kolejny wspólne ustalenia łamane są w krótkim czasie od ich podjęcia i, mimo Twoich wysiłków, wszystkie problemy, które starasz się zażegnać nie znikają, a wręcz się nasilają.
7. Głupiejesz na skutek coraz bardziej irracjonalnej i coraz bardziej agresywnej argumentacji w dowolnym sporze.
8. Doznajesz frustracji, kiedy pomimo kilku trafnych samokrytycznych spostrzeżeń partnera na temat błędów, jakie popełniał, i deklaracji zmian, błędy owe popełnia nadal i z jeszcze poważniejszymi konsekwencjami, za które nie chce wziąć odpowiedzialności i winą obarcza Ciebie.
9. Z niedowierzaniem słuchasz wygłaszanych przez niego przy znajomych lub rodzinie historii o jego rzekomych sukcesach w pracy lub wizjach fenomenalnych transakcji, a każda Twoja realistyczna uwaga odnośnie nieprawdziwości bądź iluzoryczności owych osiągnięć traktowana jest jak napaść, upierdliwość i brak wiary w jego możliwości. W pewnym momencie przestajesz już oponować, bo nie dajesz już wiary własnemu osądowi sytuacji.
10. Jesteś zdezorientowana ciągłym wypieraniem jednych lub przekręcaniem innych faktów (od tych małej wagi po te kluczowe) oraz tym, że sieć jego większych i mniejszych kłamstw zatacza coraz szersze kręgi.
11. Czujesz się zmuszana do akceptowania jego irracjonalnych pomysłów.
12.Jesteś wyczerpana przemiennością jego euforii i stanów depresyjnych, miłości i zaraz potem pogardliwego chłodu, wizjonerstwa i kolejnych rażących potknięć.
13. Narasta w Tobie poczucie, że jesteś całkowicie lekceważona na każdym polu, a Twoje uwagi na ten temat traktowane są przez partnera pogardliwie i protekcjonalnie.
14. Swoje porażki partner usprawiedliwia ingerencją osób trzecich albo fatalnymi zbiegami okoliczności. Swoje naganne, obraźliwe, agresywne, lekceważące zachowania wobec Ciebie usprawiedliwia tym, co robisz Ty (?Zobacz, do czego mnie doprowadzasz.?)
15 .Zawsze znajduje ?logiczne? wytłumaczenie dla swojego braku zaangażowania w waszą relację i żerowania na Twoim zaangażowaniu, wymuszonym jego agresywną biernością (nadmiar pracy, choroba, zły nastrój, Twoje rzekomo niewłaściwe zachowanie).
16. Niektóre jego zachowania zaczynają Cię przerażać.
17. Odczuwasz, że nie masz kontroli nad swoim życiem, sferą finansową, emocjonalną, a Twój umysł nie odpoczywa, bo trwa w oczekiwaniu na kolejne ?atrakcje?.
18. Przeżywasz stres widząc, że partner stosuje podwójną moralność ? inne zasady głosi wobec otoczenia, inne stosuje w rzeczywistości oraz nakłania Cię do tego samego. Twój opór charakteryzuje jako brak elastyczności i wymierzoną przeciwko niemu zrzędliwość. Narasta rozdźwięk między tym, jak postrzegają go ludzie z zewnątrz, a tym, co widzisz Ty.
19. Czujesz się osamotniona i odizolowana od znajomych i rodziny na skutek jego ciągłego ich dyskredytowania i kpienia z Twoich relacji ze światem zewnętrznym.
20. Wyraźnie czujesz się wykorzystywana i zauważasz też interesowność cieplejszego stosunku partnera wobec Ciebie, gdy chce uzyskać od Ciebie pomoc i zaangażowanie w jakieś jego potrzeby.

Jeśli znasz ten pakiet ? witamy w klubie. Masz sporo do zrobienia....

11

Odp: Samotność w związku
bags napisał/a:

Witaj,
A ja bym tak "organoleptycznie" zapytał o nieco osobiste sprawy na innej płaszczyźnie. A mianowicie jak wyglądała relacja córka - Twoja żona - a matka. Czy to czasem nie był schemat trzymania jej pod kloszem i podawania wszystkiego na złotej tacy. Taką symbiozą matki z córką mi ten temat zalatuje, gdzie Ty zamieniłeś się z teściową rolami.

ACHTUNG!!!

Syndrom Piotrusia Pana - u kobiet też występuje - psychologowie wymieniają kilka symptomów, które pozwalają rozpoznać wiecznego chłopca:
-wieczna ucieczka: przed prozą życia, kompromisami, ludźmi, którzy mogą od niego czegoś wymagać;
- strach przed podejmowaniem planów na przyszłość;
- nadmierna fascynacja sportami ekstremalnymi oraz drogim sprzętem;
-bariera w budowaniu szczęśliwych relacji z kobietami, nieradzenie sobie z ojcostwem;
- powierzchowne traktowanie swojego związku;
- ucieczka i odpychanie trudnych i niewygodnych tematów;
- z powodu tej ogromnej presji wycofuje się, bo boi się porażki;
   Zdaniem psychologów taka osoba potrafi przede wszystkim ranić. Jest egoistą, dla którego własne szczęście i dobre samopoczucie są najważniejsze. Piotruś może zakochać się w pięć minut i odkochać w minutę. Kobieta bardziej dojrzała i emocjonalnie stabilna będzie cierpieć. Nie nadąży za zmieniającymi się emocjami Piotrusia.
Dobrze jest przyjaźnić się z Piotrusiem Panem - nie ma nudy. Ale pokochać go, to katastrofa.

Coś pogrubionego powyżej jakby o Tobie w odwrotnym układzie napisane hmm

Stary2003 Czy jest Ci (boleśnie) znajomy, któryś z poniższych symptomów?
1. Wszelkimi sposobami starasz się uświadomić partnerowi niewłaściwość jego zachowań, z których wynika Twoje rozgoryczenie, smutek i frustracja. Tłumaczysz, namawiasz do terapii, perswadujesz, piszesz, odwołujesz się do uczuć wyższych, posuwasz się do szantażu emocjonalnego, żeby tylko zostać przez niego usłyszaną i zrozumianą.
2 .Mimo zapewnień, nie doczekujesz się żadnych zmian, jakie ustaliliście i jakich słusznie oczekiwałaś i wbrew logice to Ty podejmujesz starania, żeby ?naprawić? siebie.
3. Wyświadczasz mu rozmaite ?przysługi?, żeby zasłużyć na jego uważność i żeby zobligować go do adekwatnych działań na rzecz Ciebie i waszego związku.
4.Tłumaczysz go przed otoczeniem i chronisz go przed konsekwencjami jego destrukcyjnych działań albo zaniedbań, karkołomnych posunięć finansowych, skutków jego uzależnienia itp.
5. W obawie przed jego złością (krytyką, nieprzychylnością, kolejnym ciągiem alkoholowym lub kolejnymi zdradami) znosisz z trwogą jego poirytowanie, albo wbrew sobie udajesz zachwyt, gdy przedstawi Ci kolejny pomysł na wasze życie, który z daleka pachnie problemami albo zwyczajnie Ci się nie podoba.
6. Ostatecznie poddajesz się w swoich próbach nawiązania komunikacji, gdy po raz kolejny wspólne ustalenia łamane są w krótkim czasie od ich podjęcia i, mimo Twoich wysiłków, wszystkie problemy, które starasz się zażegnać nie znikają, a wręcz się nasilają.
7. Głupiejesz na skutek coraz bardziej irracjonalnej i coraz bardziej agresywnej argumentacji w dowolnym sporze.
8. Doznajesz frustracji, kiedy pomimo kilku trafnych samokrytycznych spostrzeżeń partnera na temat błędów, jakie popełniał, i deklaracji zmian, błędy owe popełnia nadal i z jeszcze poważniejszymi konsekwencjami, za które nie chce wziąć odpowiedzialności i winą obarcza Ciebie.
9. Z niedowierzaniem słuchasz wygłaszanych przez niego przy znajomych lub rodzinie historii o jego rzekomych sukcesach w pracy lub wizjach fenomenalnych transakcji, a każda Twoja realistyczna uwaga odnośnie nieprawdziwości bądź iluzoryczności owych osiągnięć traktowana jest jak napaść, upierdliwość i brak wiary w jego możliwości. W pewnym momencie przestajesz już oponować, bo nie dajesz już wiary własnemu osądowi sytuacji.
10. Jesteś zdezorientowana ciągłym wypieraniem jednych lub przekręcaniem innych faktów (od tych małej wagi po te kluczowe) oraz tym, że sieć jego większych i mniejszych kłamstw zatacza coraz szersze kręgi.
11. Czujesz się zmuszana do akceptowania jego irracjonalnych pomysłów.
12.Jesteś wyczerpana przemiennością jego euforii i stanów depresyjnych, miłości i zaraz potem pogardliwego chłodu, wizjonerstwa i kolejnych rażących potknięć.
13. Narasta w Tobie poczucie, że jesteś całkowicie lekceważona na każdym polu, a Twoje uwagi na ten temat traktowane są przez partnera pogardliwie i protekcjonalnie.
14. Swoje porażki partner usprawiedliwia ingerencją osób trzecich albo fatalnymi zbiegami okoliczności. Swoje naganne, obraźliwe, agresywne, lekceważące zachowania wobec Ciebie usprawiedliwia tym, co robisz Ty (?Zobacz, do czego mnie doprowadzasz.?)
15 .Zawsze znajduje ?logiczne? wytłumaczenie dla swojego braku zaangażowania w waszą relację i żerowania na Twoim zaangażowaniu, wymuszonym jego agresywną biernością (nadmiar pracy, choroba, zły nastrój, Twoje rzekomo niewłaściwe zachowanie).
16. Niektóre jego zachowania zaczynają Cię przerażać.
17. Odczuwasz, że nie masz kontroli nad swoim życiem, sferą finansową, emocjonalną, a Twój umysł nie odpoczywa, bo trwa w oczekiwaniu na kolejne ?atrakcje?.
18. Przeżywasz stres widząc, że partner stosuje podwójną moralność ? inne zasady głosi wobec otoczenia, inne stosuje w rzeczywistości oraz nakłania Cię do tego samego. Twój opór charakteryzuje jako brak elastyczności i wymierzoną przeciwko niemu zrzędliwość. Narasta rozdźwięk między tym, jak postrzegają go ludzie z zewnątrz, a tym, co widzisz Ty.
19. Czujesz się osamotniona i odizolowana od znajomych i rodziny na skutek jego ciągłego ich dyskredytowania i kpienia z Twoich relacji ze światem zewnętrznym.
20. Wyraźnie czujesz się wykorzystywana i zauważasz też interesowność cieplejszego stosunku partnera wobec Ciebie, gdy chce uzyskać od Ciebie pomoc i zaangażowanie w jakieś jego potrzeby.

Jeśli znasz ten pakiet ? witamy w klubie. Masz sporo do zrobienia....

----------------------------------------------------------
Przemysle wszystko, nie wykluczam, jezeli problem jest po moje stronie, mam wpływ na swoja osobe,  zrobie wszystko zeby zmienic obecną sytuacje. Bardzo dziekuje. Może wizyta u psychologa uswiadomi mi do końca gdzie sie pogubilismy. Jeszcz raz dziekuje.
Dzisiaj pierwszy raz powiedziała ze watpi ze ja kocham zawsze ja tak myslałem, jestem egoistą, juz wszystko jest możliwe.

12

Odp: Samotność w związku

i

13

Odp: Samotność w związku

Dziecko dorastające w toksyku widzi co się dzieje.
I wcale nie jest dla niego lepiej gdy rodzice są na siłę razem.
To napięcie czuć w powietrzu. I nie jest to zdrowa atmosfera.

Swoją drogą o związku malo napisales, nie wspominając już, ze napisałeś strasznie chaotycznie.
Psuło się od zawsze czy od jakiegos czasu?
Nie wspomniałeś również czy wcześniej o tym rozmawiałeś z partnerką.
Czujesz się nieszczęsliwy - ale czy ona wie o tym że się tak czujesz?
Może podświadomie zakładasz "maskę" że wszystko jest w porządku?
Mam wrażenie, że ty zwyczajnie boisz się powiedzieć tak naprawdę co ci leży na sercu, będąc w związku z "wiecznie wymagającą" kobietą i nie okazujesz co naprawdę czujesz. Boisz się podświadomie, że będzie niezadowolona. Pytanie dlaczego?
W końcu twoje potrzeby powinny być w związku traktowane na równi z jej.
Na tym polega zdrowy zwiazek.

14

Odp: Samotność w związku
stary2003 napisał/a:

Przemysle wszystko, nie wykluczam, jezeli problem jest po moje stronie, mam wpływ na swoja osobe,  zrobie wszystko zeby zmienic obecną sytuacje. Bardzo dziekuje. Może wizyta u psychologa uswiadomi mi do końca gdzie sie pogubilismy. Jeszcz raz dziekuje.

Nie popadaj z jednej skrajności - rozpadu Twojego związku - w drugą, że teraz wszystko co złego się działo, to jest tylko i wyłącznie Twoja wina. Wina leży z reguły po środku ale i tak są jakieś wytyczne do tego, że ktoś dolał więcej oliwy do ognia.
Zrób sobie "rachunek sumienia" Was - każdego z osobna - i wypisz na kartce wszystkie plusy i minusy Waszej dotychczasowej relacji.

stary2003 napisał/a:

Dzisiaj pierwszy raz powiedziała ze watpi ze ja kocham zawsze ja tak myslałem, jestem egoistą

Hola, hola Kolego. Nie biczuj mi się tu i zalecam Ci przeczytanie z uwagą wątku pt. "słownik dr Burna". Ta gadka i jej podobne mają drugie dno, miej to na uwadze i trzymaj język za zębami. Jak masz zamiar coś gadać, to łeb pod kran i nabierz wody w usta.
Przemyśl to co pisałem o relacji Twojej żony z matką, bo tu może być głównie pies pogrzebany, tym bardziej gdy Twoja luba jest jedynaczką.
Poszukaj sobie na necie i poczytaj:
"koniec problemów z teściową, czyli odcinamy pępowinę" i blog "moje dwie głowy".

Przyczepiłem się do Twojej teściowej poniekąd z własnej autopsji, którą tutaj opisuję w swoim wątku. A mówię to przez wzgląd na to, że zapewne matka jest uzależniona (emocjonalnie) od córki. I w pewnym stopniu na odwrót (również finansowo).
Zapewniają sobie wzajemnie poczucie bezpieczeństwa. A jeśli Ty stanowisz zagrożenie dla teściowej "strofując" żonę, to ona odpowiednio indoktrynuje córkę. Nic na to nie poradzisz co matka mówi córce gdy tego nie słyszysz.
A nawet jeśli słyszysz to zwracanie uwagi, żeby się nie wtrącała będzie tylko wywoływało niepotrzebne kłótnie.
U niej w domu jesteś tylko gościem. I musisz się w dużym stopniu podporządkować.
Więc albo mieszkanie u teściowej i podporządkowanie się jej, albo - własne mieszkanie.

Jak to Zorro przytoczył u mnie stwierdzenie Jego teściowej gdy Mu powiedziała następująco "zięciów to ja mogę mieć w życiu 5 a córkę mam tylko jedną. Od tamtej pory nie mówię do niej "mamo" ".

15 Ostatnio edytowany przez Tamara985 (2013-07-16 15:28:42)

Odp: Samotność w związku

Witam
Długo szukałam odpowiedzi na mój związek z mężem i znalazłam bags piszesz mądre słowa bardzo mądre tylko jak to zmienić by poczuć się lepiej a nie jak wyżymaczka ,By zaznaczyć własne prawa jak je egzekwować .
My mieszkamy z teściami i jest tak jak piszesz cały czas zachodziłam w głowę czemu mnie nie akceptują ale olśniło mnie po twojej wypowiedzi Ona sie mnie boi czuje zagrożenie i tu jest problem cały czas nastawia mojego męża przeciwko mnie .
Np. Mąz dzwoni z zagranicy a ona odbiera i na pyt .co robię a ona na to odpoczywa a ja w ogródku pielę grzadki .A jak wraca to wchodzi do ogródka i mi mówi ze moglibyśmy to poprzesadzać co o tym myślę rozumiesz .Wychodzi na to ze to ona pracowała a nie ja .To ja jestem zawsze ta zołza niedobra dla wszystkich .A oni anioły zawsze  kłóciłam się z mężem że to on nieudacznik jeden słucha sie mamusi ale to ona jest manipulantka .

Tylko jak temu zapobiec.

Kolego mam tak samo tylko ty z żona a ja z mężem i nie mamy własnego domu tylko mieszkamy z teściami.Myślę ze bags ma racje za dużo mówimy i robimy by im było dobrze nie ma co przesadzac bo i tak zostaniemy sami bo to potrzeby naszych połówek sa najwazniejsze.

16

Odp: Samotność w związku

Powyżej Bags, wyszczególniłes symptomy Piotrusia Pana, czy mozesz napisać jak ma postępować i jak ma sobie radzić osoba będąca w związku z takim osobnikem? Będę wdzięczna i z góry dziękuję. Przepraszam, że wątku smutnego, ale bardzo to mnie zainteresowało.

17

Odp: Samotność w związku

Ja tez bym chciała się czegoś więcej dowiedzieć???

18

Odp: Samotność w związku

Cześć wszystkim, staram sie rozwiązać swoje problemy na każdy możliwy sposób, który jest do zaakceptowania przez MOJĄ żonę mysle ze wiele zrozumiałem i próbuje spojrzeć na problemy z innej strony, dochodze do wniosku ze w miłości też rozsądek odgrywa dosc dużą role. Kiedys myślałem inaczej, byłem w bledzie wiele sie ucze a to dopiero trzy dni.

Dziękuje wszystkim za poświęcony czas. Wszyscy mamy problemy wieksze czy mniejsze, ważne aby nie lekceważyć tych małych i rozwiązywać je na bieżąco.

19 Ostatnio edytowany przez bags (2013-07-17 07:44:02)

Odp: Samotność w związku
Tamara985 napisał/a:

Witam
Długo szukałam odpowiedzi na mój związek z mężem i znalazłam bags piszesz mądre słowa bardzo mądre tylko jak to zmienić by poczuć się lepiej a nie jak wyżymaczka ,By zaznaczyć własne prawa jak je egzekwować .
My mieszkamy z teściami i jest tak jak piszesz cały czas zachodziłam w głowę czemu mnie nie akceptują ale olśniło mnie po twojej wypowiedzi Ona sie mnie boi czuje zagrożenie i tu jest problem cały czas nastawia mojego męża przeciwko mnie .
Np. Mąz dzwoni z zagranicy a ona odbiera i na pyt .co robię a ona na to odpoczywa a ja w ogródku pielę grzadki .A jak wraca to wchodzi do ogródka i mi mówi ze moglibyśmy to poprzesadzać co o tym myślę rozumiesz .Wychodzi na to ze to ona pracowała a nie ja .To ja jestem zawsze ta zołza niedobra dla wszystkich .A oni anioły zawsze  kłóciłam się z mężem że to on nieudacznik jeden słucha sie mamusi ale to ona jest manipulantka .
Tylko jak temu zapobiec.
Kolego mam tak samo tylko ty z żona a ja z mężem i nie mamy własnego domu tylko mieszkamy z teściami.Myślę ze bags ma racje za dużo mówimy i robimy by im było dobrze nie ma co przesadzac bo i tak zostaniemy sami bo to potrzeby naszych połówek sa najwazniejsze.

Materiały dla Ciebie to: "tesciowie... nieodcięta pępowina", "Toksyczny trójkąt z teściową" na tym forum; "koniec problemów z teściową czyli odcinamy pępowinę", blog "moje dwie głowy" do poszukania na necie.

Ela44 napisał/a:
Tamara985 napisał/a:

Powyżej Bags, wyszczególniłes symptomy Piotrusia Pana, czy mozesz napisać jak ma postępować i jak ma sobie radzić osoba będąca w związku z takim osobnikem? Będę wdzięczna i z góry dziękuję. Przepraszam, że wątku smutnego, ale bardzo to mnie zainteresowało.

Ja tez bym chciała się czegoś więcej dowiedzieć???

-nigdy nie wierz w rzeczy które sa podejrzane, niespójne, niezgodne z prawdą choćby w najmniejszym stopniu- FACET WRACAJACY Z IMPREZY Z KILKOMA NUMERAMI NA PEWNO ZDRADZA, NIE ZNAJDJA  ICH PRZECIEZ NA ULICY W DRODZE POWROTNEJ DO DOMU,

- ustrzegaj się porannych przeprosin i scen po zakrapianych mocno imprezach- JEST ZBYT MILY COS PRZESKROBAL, ZWLASZCZA ZE ZIONIE ALKOHOLEM, A Z KIESZENI WYPADAJA KARTKI Z NUMERAMI TELEFONOW

-  uciekaj jak pojawia się w waszym zyciu zbyt duzo innych kobiet- UCIEKAJ

-pamietaj o swojej wartości- JEGO ZDANIE NIE SWIADCZY O TYM JAKIM CZLOWIEKIEM JESTES

-nie starja się za wszelka cene walczyc o uczucie żeby przetrwalo nie wszystko jest miłością, a może być tylko jej zludzeniem o które walczy nie warto bo można wiele stracic,-STRACIC TOZSAMOSC, POCZUCIE WLASNEJ WARTOSCI I WIELE INNYCH

-nie zapominaj o sobie rodzinie i przyjaciołach i znajomych, każdy związek może się skonczyc jednak przyjaciele i rodzina zostana,- FAKT TRZYMAJACY MNIE PRZY ZDROWYCH ZMYSLACH I ZYCIU

-pozostan soba, zatracenie się w drugiej osobie sprawi ze to Cie zniszczy-ZNISZCZY PREDZEJ CZY POZNIEJ,

- nie pozwol soba manipulowac, lekceważyć, okłamywać, znieważać, wyzywać, zniewalać, upokarzać , sprawiac sobie bol, wyzwalac złość, nienawiść
- mow co myslisz, nie dus w sobie swoich emocji i swojego znadania, masz prawo je posiadac,

-facet bez pasji i kumpli to nie facet- FACET  Z PASJA KOLEZANKI TO BABIARZ I KUMPLEM ALKOHOLEM I ZABAWA, WOLALABYM CHYBA ŻEBY STEREOTYPOWO
ZALEWAL SIĘ PIWEM I RZUCAL POPKORNEM W TELEWIZOR PRZY MECZU PILKI NOZNEJ,SIEDZAC Z WATACHA KUMPLI NA KANAPIE W NASZYM SALONIE

-facet musi mieć jaja i umiec podejmowac decyzje, -MOWIE O TYCH BANALNYCH TYPU WYBOR BULKI NA SNIADANIE

- nie dawaj sobie odebrac wszytkiego,- ZOSTANIESZ Z NICZYM TAK JAK TERAZ

- nie dawaj obdzierac się ze wszytklich emocji, nie pozwol się zniszczyc, cos się nie podoba, rani Cie to won, krotka pilka, no excuses no merci!!!!!!!!!

- nie straj się być idealem to do niczego nie prowadzi a wrecz daje odwrotny efekt

-nie pozwol na to żeby odebral Ci caly czas wolny, żebyś nie mogla się realizowac, być soba, spędzać czasu ze znajomymi, żebyś nie mogla się bawic, cieszy zyciem radowac

- pozostan soba

- nie udawaj, nie milcz, nie pozwol wciskac emocji w siebie, placz, krzycz, jeśli Ci cos nie pasuje, jeśli cierpisz wyrzuc to z siebie, brak okazywania emocji prowadzi do stanu emocjonalnego upośledzenia- w którym się teraz znajduje? nie ma smiechu nie ma lez nie ma radości, zimno i obojętność.

-roznice pochodzenia , wpojone zasady normy, wychowanie sa nie do przekoczenia jeśli partner jest sztywny jak kloda i wpatrzony w swoje prawdy- NIE MA PIERWIASTKA ELASTYCZNOSCI NIE MA ROZMOWY O PRZYSZLOSCI, KONIEC.

-nie odrzucaj marzen,- UTRACISZ WSZYSTKIE, LOBOTOMIA UMYSLOWA

-nigdy nie dawaj stawiac się na drugim miejscu, na pewno nie za matka.

Jesteście teraz jak narkoman na odwyku a toksyczne związki -nawet jeśli Twój takowych znamion nie miał, to schemat jest identico - są bardzo uzależniające, są jak narkotyk. Twoja separacja - o ile do niej dojdzie, nawet poprzez czasowe rozstanie -  jest jak odwyk, a na odwyku brakuje Ci tego, co was uzależniło. Ponadto przez cały okres trwania związku Twoje życie było podporządkowane i zorganizowane wokół "szalejących" emocji Twojego partnera. Teraz brakuje Ci po prostu czynnika, który (paradoksalnie) nadawał Twojemu życiu kierunek. Teraz jest czas, żebyś rozpoczęła swoje życie na nowo... BEZ NIEGO i z dala od uzależnienia!!!
Ale co Ty robisz???
Przez x lat okazywałaś radość, smutek, gniew, podniecenie. ciekawość, zadumę - byłaś sobą. Nic nie udawałaś, oddawałaś partnerowi siebie i robiłaś wsio, by on się czuł wspaniale - syndrom współuzależnienia - a Ty żyłaś jak nieświadomy potencjalnego zagrożenia kotek. Są ludzie, którym tego zwyczajnie dawać w nadmiarze nie wolno. Którzy patrzą z zimnym wzrokiem i w lukrowanych słowach - bo słyszysz to co na daną chwilę chcesz usłyszeć - dają Ci w pysk, im bardziej pokazujesz, że Ci zależy na "rozwiązaniu", "wyjaśnieniu".
Z tego bycia sobą paradoksalnie tak się uzależniłaś od partnera, że teraz gubisz się co jest nim fizycznie a co wyobrażeniem jego w Twojej głowie. Wyparcia, zaprzeczenia patologiczne, chore by nie powiedzieć urojone wizualizacje to krok od depresji, po której  polecisz błyskawicznie na dno. Jeśli tego nie zastopujesz teraz sama przy wsparciu psychologa, to wykończysz się psychicznie i skończysz w odosobnieniu bez klamek.
Byłaś sobą przed związkiem i jesteś teraz też sobą, tyle że na teraz to samej siebie dopatrujesz się w jego wyobrażeniu.

Toksyczny, oparty na uzależnieniu związek często się rozpada. Mężczyzna, albo nie mogąc znieść ciągłej dominacji kobiety i z chęci odzyskania kontroli nad własnym życiem, albo po tym, jak ją skutecznie upokorzył, odczuwając do niej niechęć i brak szacunku ? odchodzi. Inicjatorką rozstania bywa też kobieta, która nie może już dłużej wytrzymać zadawanych przez mężczyznę cierpień, rozczarowana tym, że jej całkowite poświęcenie się związkowi zostało niedocenione i że jej wysiłki, by partner się zmienił, nie przyniosły żadnych efektów.
    Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że po takiej nauczce kobieta, dotknięta syndromem ?kochania za bardzo? zdrowieje - nie ma mężczyzny, to nie ma uzależnienia. Niestety, tak nie jest. Po pierwsze, gdy toksyczny związek się rozpada, cierpienie kobiety trwa nadal. Teraz dopiero przeżywa prawdziwe katusze. Na przemian odczuwa złość, wręcz nienawiść do swojego ex oraz tęsknotę, połączoną z nadzieją, że znowu będą razem. Jej życie znów przepełnia mężczyzna, choć nieobecny ciałem, to obecny duchem. Nie jest w stanie normalnie funkcjonować, odczuwać żadnej przyjemności, robić żadnych planów - wciąż myśli o nim. Często jej obsesja prowadzi do prób nawiązywania kontaktu, różnych rodzajów agresji, śledzenia go, niekiedy do błagalnych próśb o powrót. Jeśli mężczyzna wciąż jest od kobiety uzależniony, bywa, że po jakimś czasie rozłąki ponownie do siebie wracają i na nowo rozpoczynają swój toksyczny ?taniec?.
            Jest też inny scenariusz ? kobieta, by przerwać swoje cierpienie, tworzy nowy związek. Niestety, jeśli nie zrozumiała swojego syndromu, to najprawdopodobniej znów w nim będzie ?kochać za bardzo? i uzależniać się od mężczyzny. Jej głód miłości wciąż przecież nie został zaspokojony, a lęk przed samotnością stłamszony. Nałóg nie rozwija się, tylko narkotyk zmienił swoją fizyczną postać.
           Kobieta, która uświadomiła sobie swoje uzależnienie od mężczyzny, zrobiła już pierwszy krok. Pojęła, dlaczego tak naprawdę jest nieszczęśliwa i że droga do wyzdrowienia jest tylko jedna ? mozolna praca nad sobą. Mozolna i bardzo trudna, ponieważ gdy na nią wstąpi, co i raz dopadają ją wątpliwości, czy jest ona słuszna.

"Związek dwojga ludzi  to partnerstwo, czyli równe prawa, jeden drugiemu jest partnerem, wsparciem i pomocą. Chodzi o odrobinę wyrozumiałości, a nie dyktowanie komuś co i jak ma mówić, jak się zachować, ubierać, wyglądać, co robić w każdej chwili, a czego nie.
Piękno w tym, aby pozwolić drugiemu człowiekowi w związku być sobą, realizować się i rozwijać swoje dobre strony, dostrzegać w ukochanej osobie jej ogromny ukryty potencjał i to, co w tej osobie kochamy najbardziej. Nie ma co się oszukiwać... dyktatura to nie miłość w pełni dojrzała... a już na pewno nie miłość, którą darzy się ukochaną osobę, to skrzywiona 'miłość', ale we własnym kierunku. Szkoda niszczyć w taki sposób swoje życie w związku.

Jak komuś mało wink to tu się ciągnęła niedawno "świeża" dysputa na ten temat: http://www.netkobiety.pl/t54246.html

W razie czego jestem do usług smile

20

Odp: Samotność w związku

Jan Sztaudynger FRASZKI   
Czciciel żony
"Tak bardzo żonę szanował,
Że aż cudze fatygował"   
Poprawiam sobie samopoczucie, fraszką, Ludziska nie wiem co bedzie z moim związkiem, ale mam nadzieje ze dam rade.

Pies
Piesku Piesku
w jakim kolorze
założyć Ci obroże

A powinno być :

Zmądrzałem Adam
jabłek nie jadam.

Małżeństwo
Do karuzeli wsiadacie,
A chodzicie w kieracie.

21

Odp: Samotność w związku
bags napisał/a:

...Związek dwojga ludzi  to partnerstwo, czyli równe prawa, jeden drugiemu jest partnerem, wsparciem i pomocą. Chodzi o odrobinę wyrozumiałości, a nie dyktowanie komuś co i jak ma mówić, jak się zachować, ubierać, wyglądać, co robić w każdej chwili, a czego nie.
Piękno w tym, aby pozwolić drugiemu człowiekowi w związku być sobą, realizować się i rozwijać swoje dobre strony, dostrzegać w ukochanej osobie jej ogromny ukryty potencjał i to, co w tej osobie kochamy najbardziej. Nie ma co się oszukiwać... dyktatura to nie miłość w pełni dojrzała... a już na pewno nie miłość, którą darzy się ukochaną osobę, to skrzywiona 'miłość', ale we własnym kierunku. Szkoda niszczyć w taki sposób swoje życie w związku.

Tego niestety nigdzie nie uczą.
Nie uczą, że w związku każdy z partnerów winien mieć pozostawioną przestrzeń własnej prywatności, tylko dla siebie.
Nie uczą, że każdy powinien budować swoje życie opierając się na sobie - pozostawać w związku z własnej woli, nie w wyniku uzależnienia.
Nie uczą, że partner nie jest naszą własnością i nigdy nie uzyskamy gwarancji, że pozostanie przy nas zawsze.
Naruszanie strefy intymności, próby sprawowania kontroli nad partnerem, wymuszenia, są dowodami słabości.
Prowadzą wyłącznie do destrukcji.

22

Odp: Samotność w związku
N4VV napisał/a:

Tego niestety nigdzie nie uczą.

Czy kolega aby za dużo nie wymaga? wink Jak na zajęciach nie nauczą wg nowego schematu edukacji, to rodzice powinni wbić do głowy big_smile choć i Oni  czasem tego nie kumają tongue

N4VV napisał/a:

Nie uczą, że w związku każdy z partnerów winien mieć pozostawioną przestrzeń własnej prywatności, tylko dla siebie.
Nie uczą, że każdy powinien budować swoje życie opierając się na sobie - pozostawać w związku z własnej woli, nie w wyniku uzależnienia.
Nie uczą, że partner nie jest naszą własnością i nigdy nie uzyskamy gwarancji, że pozostanie przy nas zawsze.

Wyższość przeświadczenia o tym, że wszystko należy "mieć" nad tym, by z kimś "być". I mało kto wie, że nie mamy wpływu na to, kto się pojawia w Naszym życiu. Ale mamy wpływ na to, czy w nim pozostanie. Grunt to usidlić partnera ubezwłasnowalniając go, wtedy mogą spać spokojnie, on na pewno zostanie. lol

N4VV napisał/a:

Naruszanie strefy intymności, próby sprawowania kontroli nad partnerem, wymuszenia, są dowodami słabości.
Prowadzą wyłącznie do destrukcji.

Słabość to jedna z niewielu gałęzi tego związkowego "przemysłu", wynikająca z niedojrzałości. Sabotujemy własny związek a potem robimy yikes bo partner Nas zostawił... qrde dlaczego???

23

Odp: Samotność w związku

Witam
Udalo mi sie dojść do porozumienia z moją Panią (nie wiem na jak długo) pierwsza runda za mą, mam szanse zestarzeć sie w szczęsciu.

Dzieki  bags

     P.S
NIE BEDZIE ŁATWO.

24

Odp: Samotność w związku
Dr. Burn napisał/a:

Marna prowokacja.

Też tak myślę

25

Odp: Samotność w związku

Jestem  z facetem który ma syndrom Piotrusia Pana , trwam w tym związku ponad 15 lat ale   zawsze miałm nadzieję że to się zmieni ale tak naprawde to tylko złudzenie. Jest coraz gorzej .Nie wiem co robić

26

Odp: Samotność w związku
lwica40 napisał/a:

Jestem  z facetem który ma syndrom Piotrusia Pana , trwam w tym związku ponad 15 lat ale   zawsze miałm nadzieję że to się zmieni ale tak naprawde to tylko złudzenie. Jest coraz gorzej .Nie wiem co robić

Cześć

Ludzie  się nie zmieniają, musisz to zrozumieć. (ale to tylko moje zdanie) Mogą zrozumieć ze zle postępują i spróbują
nie krzywdzić bliskich, aczkolwiek uświadomienie im  niewłaściwego postępowania względem innych bywa niemożliwe.

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Samotność w związku

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024