Witam sie ze wszystkimi serdecznie .Mam 26 lat jestem Mezatka.
Moim problemem jest niemoc w poradzeniu sobie z przeszloscia.Zaczelam sie zastanawiac czy nie jestem chora psychicznie.Czy nie pojsc leczyc sie do psychologa.
Kocham bardzo swojego Meza i dbam o Niego ,bez klamstwa moge powiedziec,ze jestesmy szczeslliwym malzenstwem.Wspieramy sie , szanujemy ,wspolnie decydujemy o naszym zyciu ,plany na przyszlosc omawiamy razem, czuje sie z Nim wspaniale,ale ...jest to ,,ALE,,
Kiedy sie poznalismy oczywista sprawa jest,ze kazde z Nas mialo kiedys partnerow/partnerke czesto wypytywalam Meza o jego byle , o relacje z Nimi o to czy je kochal,dlaczego sie rozstali -praktycznie o wszystko.Maz oczywiscie nie chcial odpowiadac czy opowiadac,ale ja go do tego zmuszalam ,czasami nawet dochodzilo do sprzeczek miedzy Nami i sie doigralam,to co chcialam ,to mi mowil.I to zawalilo mi moj swiat uczuciowy oraz poczucie radosci w moim sercu.To wszystko budzilo sie we mnie kazdego dnia,az dostalam obsesji . Zeby dowiedziec sie i zaspokoic swoje sumienie zalozylam anonimowe konto i tak sobie zaczelam klikac z jedna z panienek jako mezczyzna i okazalo sie,ze to calkiem mila dziewczyna ,ktorej zazdroszcze urody ,wdzieku ,tego jak zyje ,jak postrzega swiat .Czesto w glowie powtarzam sobie,ze gdyby mozna cofnac czas albo gdyby moj Maz jej nie skrzywidzl z pewnoscia by byl z ta dziewczyna.Przegladam jej zdjecia , sledze jej zycie codzienne , nawet sie zaprzyjaznilysmy droga meilowa.Nie umiem zyc, nie umiem zaakceptowac siebie taka jaka jestem,a czesto slysze ,ze mam w sobie sexapil,ze jestem wartosciowa kobieta przede wszystkim dbajaca o swoje malzenstwo i braniaca tego,co dla mnie najcenniejsze.
Pewnego razu strasznie poklocilismy sie z Mezem,ale nie bede wglebiala w temat , poniewaz dotyczy to wogole innej dziedziny.Wzielam urlop i wyjechalam odpoczac ,przemyslec pewne sprawy i zastanowic sie nad sensem swojego zycia.Maz zostal w domu, chodzil do pracy ,postanowilismy zostac na chwile sami z wlasnymi przemysleniami i probowac dojsc do porozumienia .Kiedy wrocilam okazalo sie ,ze moj Maz szukal pocieszenia i chcial zaczerpnac rady od dziewczyny ,z ktora kiedys spotykal sie bez zobowiazan na sex.Ktorej niby nie znal nazwiska ani zadnych dodatkowych danych poniewaz poznali sie na jakims portalu ,a pozniej widywali sie w realu .Zobaczylam w naszym laptopie korespondecje , jej zdjecia ktore mu wyslala i wtedy cos we mnie peklo.Zaczelam sie zastanawiac czy jestem naprawde chora psychicznie czy to,ze wciaz wracam do przeszlosci i mysle o tym co kiedys sie wydarzylo,z kim byl moj Maz odbija sie na mnie i na moim zyciu codziennym.Wtedy zadawalam sobie milion pytan na ktore i tak nie znalazlam odpowiedzi.
Pogodzilismy sie z Mezem wyzalilam sie,ze nie wiem skad to sie we mnie wzialo,dlaczego tak jest ,ze tak odczuwam,ze wciaz do tego wracam ,ze czuje sie niekochana , nie ladna ,ze jest mi z tym zle.To byla z naszej strony szczera rozmowa,a ja mam wciaz tym wszystkim problem.Dusze sie normalnie, czasami az placze , czasami nie spie po nocach.Przyczynia sie do tego tez,to ze Maz moj bardzo lubi blondynki i choc bede szla obok Niego trzymajac sie za reke , pieknie ubrana , zadbana on i tak ogladnie sie za innymi,stracilam wiare w siebie . Kiedys bylam silna kobieta , nie straszne mi byly najladniejsze i najmadrzejsze dziewczyny , nie czulam sie nigdy zagrozona!
Boje sie ,ze popsuje swoje relacje z Mezem ,ze zatrace malzenstwo.Pomozcie mi prosze.