Chciałabym przedstawić Wam moją sytuację i poradzić się,gdyż nie wiem juz co robic. Moi przyjaciele którym sie zwierzam mówią że to zbyt za skomplikowane ,żeby mi cos doradzic ... A mnie boli ;(
Poznałam go gdy mialam 14 lat , w szkole ,napisal do mnie pierwszy (on miał 16 ) na początku nie byłam zbytnio zainteresowana ,nie podobał mi się ,ale dobrze mi sie z nim pisało i widać było że bardzo chce ze mna być .Po wielu spotkaniach ,pocałowaliśmy sie po raz pierwszy,pocałunek był magiczny ,od razu poczułam coś do niego.Od tego czasu byliśmy razem . 14 lipca była by trzecia rocznica mojego zwiazku z Nim . Niestety juz po pierwszych dniach zaczęłam szczelać jakieś głupie fochy ,skupiałam sie tylko na tym co ja chce ,a nie to co on .Ciągle mowilam sobie "Jutro z nim zrywam" ale odkładałam to ..Uważałam że to sie nie uda .Nie wiem dlaczego wogóle mi na nim nie zależało , uważałam że nie jest dla mnie .A więc ciagle czepiałam sie o jakies głupoty ,ciagle kłótnie . Po 2 miesiacach bycia razem poszłam na 18-ke kolegi i tam całowałam się z kolegą ,nie wiem dlaczego to zrobilam... Nie miałam po tym wyrzutów sumienia ,wręcz przeciwnie , mój chłopak zaczał mi "przeszkadzać ".Poźniej był sylwester był idealny , było wesoło wszystko sie zaczęło udawać od nowa , oczywiscie przed sylwestrem zrobilam mu kłotnie ze jednak nie chce isc do niego (bo chcielismy sobie zrobic sami u niego) ,ale tak naprawdę bardzo chciałam tam iść tylko ze stresu robiłam mu awanturę ,bo mialam poznac jego rodziców .Wszystko udało się znakomicie jak tam poszłam .Poźniej ,na świeta wielkanocne spotkałam się z moim byłym i... pocałowaliśmy sie . Kiedy po tym zaraz spotkałam się z moim chłopakiem bardzo tego załowałam ,zaczełam być dla niego milutka jak nigdy wczesniej ,poczulam wtedy że baardzo mocno go kocham i nie mogę go stracić .Powiedziałam mu prawdę , bardzo długo przez to cierpiał .Poźniej wyjechałam na obóz ze szkoły z języka agielskiego ,tam poznałam chłopaka dużo rozmawialiśmy i wyznał mi ze mu się podobam , ja mu powiedziałam ze on mi też ale ze mam chlopaka z którym ciezko zerwać ,ale zerwalam ... Kolejna najgorsza decyzja .... gdy tylko wróciłam do domu i spotkałam sie z tym "nowym" odkryłam ze On nie jest Tamtym i od razu napisalam do Tamtego ze chce do niego wrócić . Jeszcze przez pare dni wybieralam miedzy nimi . Ostatecznie wybrałam tamtego z którym byłam wcześniej .Po tym było nam bardzo dobrze ,bo starałam sie i nie kłocilismy sie prez pewien czas.Ale pozniej znowu zaczęłam strzelać fochy . Zerwałam z nim na jego 18 -te urodziny ,ale pogodzilismy sie jeszze w ten sam dzien . Poźniej poszlam do nowej szkoly ,technikum i chcialam spedzać czas z koleżankami ,niestety w naszym zwiazku On tak bardzo mi juz nie ufał ze nie mogłam sie spotykać z żadna kolezanka ...Bardzo mnie to przytłaczało i wkurzało ...Spotykałysmy sie po kryjomu tylko ppo to by pogadac wypić herbatke .Chciałam chodzić na imprezy ,spotykać sie z kolezanakmi tak jak to robiły wszystkie inne dziewczyny , niestey ja tego nie mogłam mieć .Moj chlopak zaczał odbierac mnie z autobusu , odprowadzać do szkoly ,czekac pare godz az skoncze lekcje i odporwadzic mnie do domu .Uważałam ze to juz przesada ale on ni chcial przestać ..Teraz rozumiem ze robił to ze bo sie bał ze znowu go zdradze czy cos nabroje Pewnego dnia zerwałam z nim napisałam mu żeby znalazł sobie inna taka co go uszczesliwi ,która nie bedzie go tak krzywdzic. Nie wiedziałam ze weźmie to na powaznie , zawsze godzilismy sie po 1 dniu . ja wcale nie chcialam z nim zrywac ,zrobilam to pod wpływem chwili.Okazało się ,że straciłam Go ... Minęły juz 2 miesiące . Nie jest mi wcale z tym łatwo gdyż wiem ze to wszystko to moja wina ,lecz po zerwaniu poczułam dopiero jak bardzo mocno go kocham i że bardzo mi zależy .Nie wiem jak to cofnąć . Spotykaliśmy sie mówił że jak się zmienie to do mnie wróci .Staram się jak mogę być "wymarzona dziewczyna " ake traz to on zaczał pisać z innymi , okłamywać mnie . Bo oczywiście wracalismy do siebie co troche przez te 2 miesiace ale np jak został u mnie na noc to rano uciekał tak jakby bał sie rozwomy , w nocy nie chcial gadac bo swierdził ze w nocy nie ma siły ...Ciągle mnie olewał ,nie odpisywał itd. A pozniej kiedy ja przestałam sie odzywać do niego nagle po 3 dniach napisał ze bardzo mnie kocha ze mu zalezy i zebym zaczeła sie odzywac .Przeczekalam jeszcze pare dni i spotkalismy sie , na noc jak zwykle , po czym niezapowiedzianie wpadly do mnie kolezanki i on ubrał buty i wyszedł Bardzo sie na mne za to obrazil że koleżanki do mnie przyzły i od tej pory znowu ma na mnie olewke ,nowu to ja musze sie starać .Nie wiem czy warto juz naprawiać taki związek . Co o tym myślicie ? Dlaczego on sie tak teraz zachowuje? i Czemu dopiero jak zaczełam go olewać to zaczęło mu zależeć ?Mi bardzo teraz zależy ,jestem w stanie zrobić wszystko ,bo dopiero po zerwaniu odkryłam ile dla mnie znaczy . Szkoda ,że tak późno ;( Chce z nim być ale nie iwem czy to jeszcze ma szanse ? czy już zawsze bedziemy się tak ranic ;( ?
[ Dodano: 2013-07-08, 22:53 ]
I chcę jeszcze dopisać ,że bardzo sie teraz zmieniłam ,nie jestem już taka jak kiedyś , nie zdradziłabym go juz . Wtedy byłam małolatą ,miałam 14 -15 lat Teraz bardzo tego wszystkiego żałuje Chciałabym cofnąć czas... Chce mu udowodnić ,że potrafie być inna lecz on nawet nie chce się ze mna spotkać Jak mogłabym mu to udowodnić ?