Dziewczyny, muszę się wyżalić, muszę to z siebie wyrzucić bo oszaleję?
Ogólnie rozchodzi się o moje codzienne ? nudne życie. Codziennie budzę się z niebyt pozytywnym nastawieniem. Codziennie rano w mojej głowie pojawia się pytanie: po co? dlaczego? Nie chcę mi się chodzić do pracy ? jak pomyśle że znów będę się nudzić i gapić się w monitor komputera przez 8 godz. to mi się odechciewa. Codziennie jest to samo ? normalnie niczym dzień świstaka. W autobusie i w biurze ciągle te same twarze ? bleee? Zaczyna mnie do drażnić, męczyć, dobijać bo ile można? Pracuje w sumie od niedawna bo dopiero 1 rok, a już zaczynam mieć dosyć! a co będzie dalej? jak dotrwać do emerytury?
aż płakać mi się czasami chce jak patrzę na to wszystko? Bo w sumie nic się w moim życiu nie dzieje, panuje wszechobecna nuda? ale żeby coś z tym zrobić to oczywiście nie mam motywacji i chęci ? czyste lenistwo. Przeraża mnie myśl o tym, że wcześniej czy później będę musiała służbowo przemieszczać się samochodem ? czego nie znoszę, źle i niepewnie czuję się za kierownicą. Po pracy nic tylko siedzę w domu, nie chce mi się za bardzo odwiedzać rodziny ani znajomych ? posiadam kilku w tym mieście w którym obecnie mieszkam. No właśnie jeszcze to beznadziejne miasto? Same zobaczcie jak marudzę i narzekam na wszystko. nic mi nie pasuje? Tracę energie życiowa z każdym dniem coraz bardziej. Chciałabym to jakoś zmienić, bo przecież zwariuje tylko nie mam motywacji ? przydałby się jakiś porządny kop motywacyjny
Mam jakieś wizje w głowie jak mogłoby to wyglądać, np. mogłabym pójść do szkoły tańca ? ale co sama? mogłabym podszkolić się za kierownicą ? ale zebrać się nie mogę?, mogłabym chodzić na siłownie ? ale znów sama? Co więcej myślę że nie potrafię rozmawiać z ludźmi ? myślę że wyniosłam to z domu, w którym za bardzo nie rozmawia się na poważne tematy. Zresztą tam raczej nie chwalą tylko krytykują? Nawet jeśli ja lub moje rodzeństwo coś zrobi dobrze to zawsze jest tekst w stylu: ,,Dobrze, ale ja bym to zrobił inaczej i na pewno lepiej? ? tak zachowuje się mój ojciec. Od kiedy pamiętam tak właśnie nas traktuje. Sądzę, że mam niską samoocenę ? nie wiem jak otworzyć się na ludzi. mam zapisać się na jakiś kurs czy co? Dodam jeszcze, że od roku mieszkam z narzeczonym, za rok planujemy slub... - ale coraz mniej mnie to wszystko cieszy, coraz rzadziej mam ochote na seks i w ogóle najchetniej bym ciagle spała...
Jak to śpiewa Kasia Nosowska: "...przespać rok, siedem lat" - to chyba moje motto życiowe.
Do du?y z tym wszystkim! Jak wy wypełniacie sobie czas po zajęciach, po pracy? Zmotywujcie mnie jakoś?do bardziej aktywnego życia ? żałosne ale prawdziwe.
pozdrawiam M.