Witam!!!! Ja mam dość długą historię, mam nadzieje że mi ktoś pomoże w tym!!!!
A więc jestem mężatką od 2010 roku, mam ślicznego synka 3 letniego i też poważny problem z dogadaniem się z mężem.
Wszystko się zaczęło w roku 2010, byłam w ciąży i podczas jej zmarł mój Ukochany pradziadek, był on dla mnie jak Ojciec ( byłam wychowywana bez ojca) i właśnie pradziadek mi zastępował. Pogrzeb był jak byłam w 8 miesiącu ciąży tak więc nie mogłam iść na niego, było to dla mnie tragiczne, najgorszy dzień w moim życiu, do tej pory płacze że nie mogłam się z Dziadkiem pożegnać!!! W dzień pogrzebu mój mąż powiadomił mnie że jedzie do siebie do domu bo coś z oponami będzie robił, był to piątek, ja z rykiem błagałam go żeby został bo mama pojechała na pogrzeb i nie chce być sama że chce mieć kogoś przy sobie że jutro pojedzie, ten uparcie nie i wyszedł strzelając drzwiami!!! Ryczałam całą noc, ja nie wiem osoba która mnie kochała nad życie odeszła ja w 8 miesiącu ciąży nie mogłam się z nią pożegnać, mąż miał mnie w du.... poszedł!!!! Pół nocy próbowałam się do niego dodzwonić czy dojechał itp ten nic. Gdzieś o 1ej w nocy napisał mi na gg że nie pojechał do domu tylko poszedł na imprezę z koleżanką!!!! Wybrał koleżankę nie mnie, potrzebowałam go a ten mnie olał!!!! Jeszcze między czasie przed śmiercią dziadka moja mama mnie wyklinała wyrzucała z domu, nic mi nie pomagała w domu, ważniejsza była sąsiadka bo jej syn zmarł, jeździł z nią na grób a ja w domu sama wszystko robiłam. I jeszcze śmierć dziadka mnie dobił a najbardziej że męża nie było przy mnie tylko był na imprezie bo była ważniejsza!!!! Później już niby doszliśmy do porozumienia, ja zawsze byłam za mężem, moja mama go wyklinała itp aż w końcu po jednej z awantur stwierdziliśmy że kupujemy mieszkanie. Kupiliśmy mieszkanie, mały ma swój pokój, plac zabaw ale za to mój mąż nic się nie zmienił!!!! Nie umie być szczery ze mną!!!! Poznał dziewczynę w pociągu, dowiedziałam się bo na fb dostał zaproszenie na pytanie czy ma nr do nie powiedział nie skąd itp. Po jakimś czasie zobaczyłam że pisze do jednego nr więc zapytałam co to a on nic i po dłuższej rozmowie dowiedziałam się że to jej nr. kolejny raz nie był szczery!!!! Strasznie mnie to zabolało czemu nie powiedział mi o tym skoro nie jest to nic ważnego?!!! Poznałam tą dziewczynę, piszemy ze sobą, męża poprosiłam żeby jak może nie mazał esów od niej bo boje się że kłamie mnie tak jak kłamał jak byłam w ciąży, mąż obiecał że nie będzie mazał że nie ma nic do ukrycia!!!! I dzisiaj zobaczyłam że pisał do niej wczoraj i zapytałam po co pisałeś do niej? on po nic a ja przecież ja pisałam do niej o tej samej godzinie tylko minutami się różniły wysłane eski, mąż poszedł niby na rower!!!! I mówie do niego prosiłam cię żebyś nie mazał esków jak nic nie kręcisz z nią!!! A mąż byłabyś zła o te eski a ja to co takiego pisałeś? a on że pytałem czemu do mnie nie pisze tylko do ciebie, wysłał jej 4 eski!!!! Nie wiem czemu ale mam takie wrażenie że dla męża ważniejsze są koleżanki a nie ja!!! Pytając go czemu nie jesteś szczery mówi bo mi awanture zrobisz a ja mówię ale o co mam zrobić awanturę jak nie będziesz ukrywał esków a tak to nie wiem co do niej piszesz. Boje się że mąż mnie kłamie tak jak w tedy co był pogrzeb dziadka. Czemu nie jest szczery ze mną i mnie też prowokuje bo doskonale wie że jak się dowiem że mnie kłamie to od razu ryczę i nabija się ze mnie!!! A już nie wspomnie że mnie wyzywa o byle co i awantury o byle co robi!!! Co mam zrobić? Ja już mm powoli dosyć tej całej sytuacji!!!!! W ciąży byłam nikim dla niego bo ważniejsza była koleżanka a teraz to samo się zaczyna kłamanie i robienie mnie w konia!!!!!! Proszę o pomoc!!!!!
2 2013-06-23 20:23:44 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-06-23 20:26:12)
A jakiej konkretnie pomocy poszukujesz? Patrząc z punktu prawnego, opisane zachowanie męża nie spełnia przesłanek czynu karalnego. Raczej lekcewazenie Ciebie, szukanie romansu na boku, a być może ukrywanie kochanki.
Chciałabym się dowiedzieć czemu tak mąż mnie traktuje, czemu nie jest szczery wobec mnie w sumie jego to bawi jak się dowiaduje że w konia mnie robi i płacze przez to. Ja nie mówie zrobiłam mu awanturę o tą imprezę co poszedł podczas pogrzebu ale prosiła go bądź szczery to będzie dobrze a później cały czas coś było że kłamał!!!! i wymówka wieczna tak wyszło!!!
4 2013-06-23 20:47:14 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-06-23 20:49:10)
Ale co to za wymówka : Tak wyszło. Wg mnie to nie wymówka, a wybitne traktowanie ciebie jak kogoś nie ważnego, a nie bliską osobę, równego partnera. Zbywałabym jedynie w ten spsoób kogoś, kto jest dla mnie bez znaczenia, nie zalezy mi na nim, traktuję go jak natrętną muche. Dlaczego tak robi, tego nie wiem, tylko on może ci odpowiedzieć na to pytanie. Ja mogę jedynie napisać, jakie mam skojarzenia odnośnie napisanej przez ciebie historii.
jeszcze dodam jak byłam w ciąży chciałam gdzieś jechać na parę dni, mąż nie nie ma kasy itp a tak na prawdę była kasa tylko mąż wolała jechać do swojej rodziny ja siedziałam w domu a on z bratem do kolegów jeździł. Nigdzie nie chodziliśmy wiecznie było pojedziemy jak mały się urodzi. Jest już maluch to też nie jezdzimy bo mamy kredyt to oczywiście zrozumiałe bo teraz brak kasy!!
Chciałam gdzieś wyjść sam na sam z mężem to wiecznie problem nie ma z kim dziecka zostawić a jak jechaliśmy do jego rodziny i było z kim zostawić to nie chciało mu się a nie dawno się dowiedziałam że nie chciał spotkać swojej byłej i dla tego nie poszliśmy nigdzie!!!! Jak coś mowię chodzmy gdzieś to nie bo dziecko mówię coś się wykmini żeby ktoś został to już robi tak żeby była awantura i pozniej tekst twoja wina bo mnie wkurzyłaś i nie mam ochoty iść a sam prowokuje i mówi idz z koleżanką. Nigdy nie byliśmy sami gdzie wiecznie albo u niego i on swoją rodziną zajęty albo z dzieckiem a ja bym chciała gdzieś wyjść z nim sama to nie bo wiecznie go wkurzam!!!
jeszcze dodam jak byłam w ciąży chciałam gdzieś jechać na parę dni, mąż nie nie ma kasy itp a tak na prawdę była kasa tylko mąż wolała jechać do swojej rodziny ja siedziałam w domu a on z bratem do kolegów jeździł. Nigdzie nie chodziliśmy wiecznie było pojedziemy jak mały się urodzi. Jest już maluch to też nie jezdzimy bo mamy kredyt to oczywiście zrozumiałe bo teraz brak kasy!!
Chciałam gdzieś wyjść sam na sam z mężem to wiecznie problem nie ma z kim dziecka zostawić a jak jechaliśmy do jego rodziny i było z kim zostawić to nie chciało mu się a nie dawno się dowiedziałam że nie chciał spotkać swojej byłej i dla tego nie poszliśmy nigdzie!!!! Jak coś mowię chodzmy gdzieś to nie bo dziecko mówię coś się wykmini żeby ktoś został to już robi tak żeby była awantura i pozniej tekst twoja wina bo mnie wkurzyłaś i nie mam ochoty iść a sam prowokuje i mówi idz z koleżanką. Nigdy nie byliśmy sami gdzie wiecznie albo u niego i on swoją rodziną zajęty albo z dzieckiem a ja bym chciała gdzieś wyjść z nim sama to nie bo wiecznie go wkurzam!!!
I co chcesz z tym teraz zrobić?
Witaj. ![]()
W jakim jesteście wieku?
Bo bardzo niedojrzały jest Twój mąż - zachowuje się jakby był singlem.
A jak traktował Cię przed ślubem?
A na Twoje pytanie: moim zdaniem jest to psychiczne dręczenie Cię, stosuje różne zagrywki, które są dla Ciebie upokarzające, lekceważy Cię jako zonę i matkę Waszego dziecka.
TAK, jest to pewna forma psychicznego znęcania się!
Pozdrawiam. ![]()
Witaj.
W jakim jesteście wieku?
Bo bardzo niedojrzały jest Twój mąż - zachowuje się jakby był singlem.
A jak traktował Cię przed ślubem?A na Twoje pytanie: moim zdaniem jest to psychiczne dręczenie Cię, stosuje różne zagrywki, które są dla Ciebie upokarzające, lekceważy Cię jako zonę i matkę Waszego dziecka.
TAK, jest to pewna forma psychicznego znęcania się!Pozdrawiam.
Hej,
Myślę tak jak Żyworódka, że Twój mąż nie dorósł do małżeństwa, nie rozumiem jak można zostawić żonę w 8 miesiącu ciąży i pobiec sobie na dyskotekę...z koleżanką, porażka i na dodatek jeszcze jak byłaś w złym stanie z powodu śmierci ci kogoś bliskiego, tak nie postępuje kochający mąż. Trzymaj się:) Pozdrawiam
Nawet nie ma kasy na rozwód bo jestem na bezpłatnym wychowawczym!!!
W sumie to na nikim nie moge polegać mogłam tylko na dziadku co umarł.
A awantury zawsze są takie że on podpuszcza a ja płacze i krzycze a on się śmieje że jestem psychiczna.
nie trzeba pytać się o wiek,od razu można poznać ze to dziecko
byłaś w ciąży wiec był pewien ze nigdzie nie wyjdziesz na imprezę,no bo jak..z brzuchem?
teraz tez nie wyjdziesz,no bo z małym dzieckiem?
poza tym myśli ze nie poradzisz sobie bez niego
udowodnij sobie i dziecku,ze macie prawo do szczęścia a nie do znęcania się,bo niby tobie nic się nie należy,bo płaczesz,ze twój maż chodzi sobie na imprezki to wmawia ci ze jesteś psychiczna
im dłużej będziesz pozwalała sobie na takie wmawianie to w końcu zaczniesz szukać winy w swoim zachowaniu
pomyślisz sobie"możne faktycznie nie powinnam tak reagować,większość kobiet tak ma i jakoś nie użalała się nad sobą"
to jest błędne myślenie
to ze jesteśmy kobietami to nie oznacza ze nie mamy prawa do niczego
przeciwnie,żyjemy w XXI wieku i kobieta ma również prawo do szczęścia
odpowiadając na Toje pytanie
TAK,ON SIĘ ZNĘCA NAD TOBĄ PSYCHICZNIE
I co ja mam zrobić? Dziecko go uwielbia!!!! Najgorsze jest to że nie mam gdzie iść!!! U mojej mamy nie ma warunków na mieszkanie!!!! A co jest najlepsze on mnie puszcza z koleżankami a ostatnio powiedział ty chodzisz!!!! Ale ja chodzę tylko po to żeby on wpadł na pomysł że idziemy razem!!!! Mówi że on mnie tylko kłamie!!!! A i co mi jeszcze w psychice zostało to jak po pogrzebie dziadka ryczałam i mówiłam że jest gnojem że on nawet mógł iść na pogrzeb w moim imieniu albo ze mną siedzieć to koleżaneczke wybrał to powiedział mi on mnie nie wychowywał i nie dawał kasy!!!! teraz wymazuje wszystkie eski do koleżanki bo wie że się wkurze!!! Co to za logika? Czemu on szuka koleżanki? cały czas twierdzi że jest wszystko oki że on problemu nie widzi tylko ja go widze!!!! Że mieć koleżankę to nie grzech ale jednego nie umie zrozumieć że już miał koleżankę i razem z nią mnie kłamali bo ja ją znała i nawet pisałam w ten dzień co była impreza!!! Wczoraj pytając go czemu kłamie skoro mu zależy, w pt mówił że będzie szczery w sob pisze i maże eski!!! Do mnie mówi ja nie jestem z tych co się proszą a do nie wysyła 5 esków czemu do mnie pisze nie do niego!!! I do niej umie się prosić!!!! Nie wiem co mam robić najchętniej poszłabym stąd ale GDZIE?!!!
Wiek ja mam skończone 29 on 31. Myślałam że małżeństwo polega na wsparciu siebie na wzajem. Ja nie moge zapomnieć tego co mi zrobił jak byłam w ciąży nigdy tego nie zapomnę jakby to był inny dzień to mam to gdzieś a ja go potrzebowałam właśnie w tedy! Mówi mi to był błąd zapomnij o tym!!! Jak można zapomnieć o czymś takim? Ja dziadka ostatni raz widziałam w domu jak go wiezli do szpitala z którego nie wyszedł!!! On był wszystkim dla mnie!!!
Ja tez mam problem ze swoim facetem. Bardzo czesto sie denerwuje i jest agresywny. Wtedy mnie wyzywa i szarpie za wlosy itd. Jestem juz tym zmeczona i niewiem co robic. Pomozcie
U mnie tkwi problem przez imprezę kiedy był pogrzeb dziadka!!!! Ja go nienawidzę przez to wręcz nie raz się mszczę!!!! Np. w pt mówi idę na piwo z kolegami a ja że się z koleżanką umówiłam i jak mam iść i skończyło się że nie idzie na to piwo!! Ja się boję żeby szedł że będzie kłamał!!!! Że z kolegami ma czas iść z koleżanką też miał a ze mną to ciągle coś że nie da się!!!!
Witam. Mam 23 lata od 5 lat jestem z moim chłopakiem i mamy córeczkę która w grudniu skończy 4 latka. Wszystko było dobrze do pewnego czasu. Zaczął mnie ograniczać, nie mogę nigdzie chodzić nawet jak pujde do mamy to widzi w tym problem. Wyzywa mnie od naj różniejszych, później przeprasza. Wcześniej zdarzyło się że parę razy mnie uderzyła, ale przestał to robić jak mój brat staną w mojej obronie. Jak tylko mówi do mnie głośno i wyzywa mnie to nasza córeczka mówi ,, nie kłóćcie się i płacze ,,. On wcale nie zwraca na to uwagi. Nie dawno zmarła bardzo bliska mi osoba. Czuję że moja psychika nie wytrzymuje tego wszystkiego. Parę razy wyrzucił obiad na dwór albo do psa bo coś mu nie smakowało. Twierdzi że jestem do niczego. Naj gorzej jak sobie wypije a zdarza się to coraz bardziej. Naj bardziej martwi mnie jak odpycha od siebie nasza córkę i bierze ją na ręce jak jest pijany, zdarza się że da jej klapsa. Nie wiem co z tym wszystkim robić. Rodzina twierdzi że powinnam go zostawić i przeprowadzić się do rodziców z małą. Ale może głupio to zabrzmi kocham go mimo tego wszystkiego. Przepraszał mnie wiele razy ale to nic nie zmienia bo za jakiś czas jest tak samo. Nie mogę się nawet odezwać do żadnego chłopaka bo zaraz jest że się z nimi kurwie za przeproszeniem. Jak jest dobrze to tylko do czasu. Ostatnio zaczął mi wymawiać jedzenie i że będę się sama stołowała a on w barze będzie jadał. Do tej pory smakowało mu wszystko a to gadanie o jedzeniu zaczęło się z dwa miesiące temu. To by było tak w skrócie. Może by ktoś mi doradził coś naj lepiej ktoś kto przeżył coś takiego. Pozdrawiam
CZESC POPROSTU MÓSISZ ODEJŚC WIEM ZE TO TRÓDNE ALE JA TAK SAMO MIAŁAM I ODESZŁAM A TERAZ WIEM ZE ŻYJE
NIE PATRZ NA SIEBIE TYLKO NA DZIECI ONI WIDZĄ CO SIE W DOMU DZIEJE IM DŁUŻEJ BEDZIESZ SIEDZIEĆ TYM BARDZIEJ ODBIJE TO SIE NA DZIECIACH PÓZNIEJ DZIECI BEDĄ ROBIŁY TAK JAK TATO
RADZIO BIBKA, proszę wyłącz CapsLock (wielkie litery) i nie dodawaj postów jeden po drugim. Zapoznaj się z regulaminem forum.
A jaką miałaś sytuację w domu że w końcu odeszłaś od niego??
Dziewczyny jestem od was wiele starsza, też wiele przeszłam, ale jedno wiem na pewno, jeśli jest ci źle w związku, patrzy na to dziecko, a wasz partner jest przyczyną tego cierpienia, a do tego, jeśli próbujecie z nim rozmawiać to was olewa i jeszcze zwala winę na was, to jest zwykłe chamskie znęcanie się psychiczne.Jestem przerażona, czytając wypowiedzi dziewczyn, jak wiele z nich cierpi i jak bardzo ich losy są podobne. Istnieje jakiś mechanizm powielany przez pokolenia przez mężczyzn, do zniewalania i podporządkowania sobie żon. To jest tak bardzo chore i podłe, że jak to czytam w waszych wypowiedziach to aż boli. Ten sam schemat, miłość, związek, dziecko, a potem gehenna. Dopóki kobiety nie znajdą sposobu, na oduczenie tych ......., od takiego postępowania, będą cierpiały. Oni uczą się jeden od drugiego, takiego postępowania, kobiety też powinny być bardziej solidarne i przekazywać sobie doświadczenia w postępowaniu z takimi, ale przede wszystkim konsekwencja w postępowaniu. Oni nauczyli nas kobiety, że mamy obowiązki, oni przywileje, jeśli kobiety to akceptują to są potem w tej koziej d...e. I tak z pokolenia na pokolenie.Przez to gadanie o obowiązkach i odpowiedzialności nie umiemy potem reagować, bo ciągle albo szukamy winy w sobie, albo dajemy im kolejną szansę, albo ustępujemy dla dobra rodziny i kolejna sponiewierana niewolnica idzie przez życie, ciągnąc jak oślica, dom i swojego męża na grzbiecie, bo traktuje go jak kolejne rozkapryszone dziecko, boć taki jej obowiązek. To wszystko jest żałosne i chore, oczywiście Kościółek i księża, jako odwieczny nauczyciela fundament do tego podłożyli i tak przez wieki te głupie kobiety ciągną tę patologię i jeszcze po poradę do nich
tam chodzą, jak dać się bardziej zniewolić. /Nie jestem przeciw wierze, Bogu, czy normalnym księżom, ale w większości, to wszystko gra dla podporządkowania i ujarzmienia sobie ludzi, jednych poprzez zniewolenie, innych poprzez pomoc w zniewoleniu/. Dziewczyny, wy po to zakładałyście rodziny, żeby być szczęśliwe i żewby wasze dzieci byłe z wami szczęśliwe. Nad czym się zastanawiać, jeśli zamiast miłości, wsparcia i przyjaciela macie w domu chama który was wyśmiewa, poniża i rani wasze dziecko, mało od małości uczy syna pogardy do kobiet, a córki posłuszeństwa i podporządkowania. Każdy ma jedno życie, wy też, a winne czy tak, czy tak jesteście wy, bo nikt o to nie pyta, z góry jest takie założenie i basta. Dziewczyny przejrzyjcie na oczy, zrzućcie z siebie to chomąto, wyjdźcie z tej patologii dla swojego dobra i dobra waszych dzieci.Mając dziś coś tak wspaniałego jak takie forum, możecie sobie pomagać i wspierać się psychicznie , duchowo i nawet fizycznie.
Sama zostawiałam takich dziadów, wychowałam dzieci sama i choć nie raz popłakałam w samotności i tęsknocie za kimś bliskim to wolę to nawet z perspektywy czasu i przedsionka starości, niż zycie jako zdominowana niewolnica, usługująca swojemu oprawcy.
Bądzcie silniejsze, ja nie mówię, że życie musi być jak raj i zabawa, ale to co opisujecie to nie są zdarzenia w jednej czy kilku rodzinach, to stereotyp, to jakaś idiotyczna tradycja, to jest po prostu chore.
Musicie szukać sposobu na obronę dla siebie i waszych córek i synów. TĄ obroną jest sprzeciw i wzajemne wsparcie, ponieważ zaraz zacznie się głupie gadanie o feminiźmie, emancypacji itp, ja z tym nie mam nic wspólnego, ale pogardzanego pomiotła nie dałam z siebie zrobić. Nikt nie grał na moich uczuciach i nikt nie wciskał mi kitu o jakiś obowiązkach, poświęceniu itp, bo odpowiadałam nie tylko za siebie ale i za swoje dzieci. Jeśli tatuśkowi zależy to przejrzy na oczy, a jeśli wiązał się z dziewczyną , żeby mieć wygodę i darmową niewolnicę, to po prostu nie dajcie sobie tego robić, to jest nieludzkie.
Pozdrawiam was wszystkie, współczuję zawiedzionych marzeń, zniszczonych uczuć i wspieram w walce o waszą zwykłą ludzką godność, a także w walce o psychiczny rozwój waszych dzieci.
Kurcze - nie zgodzę się z Tobą, że księża nakazują ciągnąć takie małżeństwa, bo to sakrament. Po odejściu od męża rozmawiałam z kilkoma księżmi i od każdego z nich usłyszałam, że dobrze zrobiłam. Co więcej usłyszałam, że mogę i mam prawo starać się o kościelne uniewążnienie małżeństwa.
A poza tym chciałabym Wam pokrótce (bardzo) napisać swoją historię. Też uciekłam od męża-tyrana. Wyzwiska, ciągła kontrola, upokarzanie, wyśmiewanie a w końcu szantażowanie dzieckiem (teksty typu - ty wyp...a dziecko zostaje ze mną). Długo musiałabym pisać. Po odejściu od niego miałam nadzieję, że to wszystko się skończy. Niestety. Napisałam więc do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Sprawa karna trwała ponad półtora roku, mąż został uznany za winnego.
Wiem, że każda z nas chciałaby zapomnieć, uciec i zacząć nowe życie. Niestety oni nie pozwalają. Jak się bronić? Dla mnie to była jedyna forma obrony. Teraz w końcu czuję się bezpiecznie.
Trudno jest zrobić ten pierwszy krok jakim jest odejście od sprawcy, trudno jest potem od nowa przezywać to wszystko co się działo opowiadając o tym na sali sądowej.Ale potem? Czuje, ze moge wszystko, czuję, że wygrałam swoje zycie, szczęście i bezpieczeństwo.
Aloiram, dziekuję ci za te słowa, jestem z innego pokolenia /56/ niż ty, za moich czasów i czasów mojej matki słyszałam to co pisałam. Ale to szczęście, że i Kościół nareszcie człowieczeje. Tylko, musi to jeszcze dojść do tych najbardziej zainteresowanych, że nawet w Kościele nie mają poparcia, bo u mnie to zawsze był argument, że Pan Jezus kazał nie 7 tylko 77 razy wybaczać, a to znaczy że wybaczać trzeba zawsze i nasłuchał się tego właśnie na kazaniach, oczywiście w kazaniach dla kobiet. Widocznie za bardzo kobiety się skarżyły . Zresztą Kościół to patriarchat wiele złego zrobił dla kobiet, trzeba niestety Pana Boga kochać i ufać, ale nie koniecznie księżom i ich interpretacjom.
Może mi ktoś pomoże jestem mężatką od 18 lat.Wydawało mi się że kocham swojego męża ale z biegiem lat go nienawidzę.BOJĘ SIĘ cokolwiek zrobić bez jego wiedzy bo on zaraz jest obrażony,wylicza mi pieniądze.,najlepiej jak bym siedziała w domu nigdzie nie wychodziła,robiła co on chce.robie wszystko w domu,od sprzątania do malowania,ogródek,podwórko i tak jest źle.nie wolno mi nić.wiem co mam robić,może mi ktoś podpowie.chcę odejśc ale boje się że nie poradze sobie.psychika mi siadła
Może mi ktoś pomoże jestem mężatką od 18 lat.Wydawało mi się że kocham swojego męża ale z biegiem lat go nienawidzę.BOJĘ SIĘ cokolwiek zrobić bez jego wiedzy bo on zaraz jest obrażony,wylicza mi pieniądze.,najlepiej jak bym siedziała w domu nigdzie nie wychodziła,robiła co on chce.robie wszystko w domu,od sprzątania do malowania,ogródek,podwórko i tak jest źle.nie wolno mi nić.wiem co mam robić,może mi ktoś podpowie.chcę odejśc ale boje się że nie poradze sobie.psychika mi siadła
Jak można ci pomóc? No powiedz jak? Przecież, jeśli sama nie powiesz dość nikt tego za ciebie nie zrobi. Widocznie jeszcze nie jest ci tak źle, skoro trwasz w tym układzie, a może wystarczy jedna konkretna, poważna rozmowa, a może wystarczy wypowiedzenie twojemu mężowi prawdy w oczy.Nie piszesz o dzieciach, czy miałabyś gdzieś jakieś oparcie?W każdym mieście są Ośrodki Interwencji Kryzysowej, tam są darmowi psycholodzy i tam możesz zacząć, ale najlepiej poszukać jakiegoś dobrego psychologa za poleceniem kogoś.
Trzymaj się, wyjdź z tego dziecinnego kokonu bezradności i zobacz, że jesteś doroslą kobietą , ubezwłasnowolnioną za własnym przyzwoleniem.