Nauka dwujęzyczna - w danej placówce/klasie uczniowie mają nie tylko większą liczbę godzin języka obcego w tygodniu, ale i językiem wykładowym niektórych przedmiotów jest angielski/niemiecki/inny. Co o tym sądzicie? Świetna inwestycja w przyszłość dziecka, czy niepotrzebne utrudnianie uczniowi czegoś, co i tak jest trudne (np. fizyka po niemiecku, matematyka po angielsku)? Może ktoś z Was posyła/zamierza posłać dziecko do takiej szkoły, albo sam ma za sobą dwujęzyczną edukację?
Moim zdaniem klasa lub szkola z dwoma jezykami obowiazkowymi to dla tych najzdolniejszych chyba. Sama kiedys chodzilam do takiej klasy. MIalam angielski i niemiecki jako obowiazkowe i w trakcie strasznie mieszaly mi sie oba jezyki, szczegolnie jesli zajecia z obu mielismy tego samego dnia i tego samego dnia sprawdziany z nich. Miesza sie wszystko kompletnie, trudna jest nauka obu jezykow naraz.
Babo chodzi Ci o szkoły dwujęzyczne gdzie są 2 języki,czy o szkoły gdzie np.matematyka jest po angielsku?
ja sie wypowiem w tym pierwszym przypadku
mój syn chodzi do dwujęzycznej,co jest bzdurą bo dzieci sobie z 2 językami nie radzą,zauważyli to rodzice,a w końcu i nauczyciele
dlatego w przyszłym roku te dzieci które pójdą do pierwszej klasy będą uczyły sie tylko angielskiego
plan lekcji był głupio układany bo np z języka niemieckiego dziecko szło na język angielski więc się wszystko mieszało,to trochę za dużo zwłaszcza że dzieci nie umiały dobrze podstawowego języka -POLSKIEGO
4 2013-06-23 22:22:41 Ostatnio edytowany przez igla16 (2013-06-23 22:24:02)
Moja siostra skończyła klasę dwujęzyczną z wykładowym niemieckim. Fizyka, matematyka, biologia i chemia po niemiecku plus lekcje samego języka, do tego angielski. Nie wspomina tego okresu super - mnóstwo nauki, plus trzeba było podwójnie uczyć się przedmiotów ścisłych. Wspomina też, że ciężko było się jej przestawić. Z niemieckiego na angielski, a później na polski, żeby znów wrócić do niemieckiego. I tak codziennie.
Ale opłaciło się to jej. Przed maturą miała już certyfikację na poziomie zaawansowanym i twierdzi, że dzięki temu łatwiej jej było na studiach w Berlinie. Jak rozmawiałyśmy, powiedziała mi, że łatwiej jest jej uczyć się nowych języków. Ale ile w tym prawdy? Ciężko stwierdzić, bo jej języki akurat szybko wchodzą(zna trzy języki perfekt i 3 na poziomie komunikatywnym).
Slonko, lena - pytałam o:
Nauka dwujęzyczna - w danej placówce/klasie uczniowie mają nie tylko większą liczbę godzin języka obcego w tygodniu, ale i językiem wykładowym niektórych przedmiotów jest angielski/niemiecki/inny.
Sądzę, że jeśli dziecko od samego początku nie jest dwujęzyczne, to nauka (i tak zwykle trudna, zwłaszcza na początku edukacji) z obcym językiem wykładowym staje się trudna podwójnie. Jeśli natomiast już na starcie maluch ma solidne językowe podstawy, to jak najbardziej może to w przyszłości zaprocentować. Swoją drogą jestem zielona w temacie, dlatego ciężko mi sobie wyobrazić jak może wyglądać lekcja matematyki czy fizyki w języku obcym, kiedy to czasem nawet w ojczystym ciężko przychodzi zrozumieć temat - chętnie więc posłucham w jaki sposób zostaje to rozwiązane
.
Ja ukończyłam liceum dwujęzyczne. Miałam 6 godzin języka niemieckiego tygodniowo (połowę z Polką, połowę z Niemką), do tego matematykę, fizykę i geografię po niemiecku. Żałuję, że nie więcej. Było trudno, owszem, ale efekty oszałamiające. Do tego zorganizowano nam na terenie szkoły egzamin kończący się certyfikatem, z którym to papierkiem można było dostać się na studia w Niemczech bez konieczności zdawania egzaminów wstępnych! W takich klasach podstawą są wymiany międzynarodowe, co ma ogromne znaczenie.
Jak to było rozwiązane, te przedmioty po niemiecku? Różnie. Jedni nauczyciele stawiali na mówienie, czyli jak się nie wiedziało, jak jest po niemiecku trójkąt, to trzeba było podejść do tablicy, powiedzieć (po niemiecku oczywiście), że mam na myśli taką figurę, o, i narysować. Wtedy nauczyciel podpowiadał słówko. Czasami było kucie na pamięć definicji, bez rozumienia ich - nudne i mało może pedagogiczne, ale komuś, kto postawił na języki, a matmy nie rozumie ani po polsku, ani po niemiecku, i tak przynosiło korzyści (słownictwo specjalistyczne).
BaboOsiadła, ale jak rozumiem poszłaś do tego liceum już z pewną znajomością języka?
Owszem, ale z dość kiepską.
Chodziłam przez dwa lata do takiej szkoły- w pierwszej i drugiej klasy podstawo wki .Pami etam ze nie miałam problemów z nauka i rozumieniem ale były dzieciaki bardzo do tylu w tej kwestii .W związku z tym, ją i moje dwie koleżanki okropnie się nudzi łyśmy kiedy pani po raz kolejny tłumaczyła coś tym co znów nie zalapali. Po dwóch latach prprzeniosłam się do innego miasta i tam już nie było takiej szkoły.
Kiedy zapisywalam córkę do szkoły, mąż zaproponował prywatną dwujęzyczna szkole ale po wywiadzie daliśmy spokój. Z powodu tego,ze szkoła ma niski poziom i ze działa dopiero drugi rok.
Chętnie poslsłabym córkę do takiej szkoły ale wiem,ze w szkole w moim mieście nauczyciele słabo radza sobie z nauka maluchów w klasach dwujęzyczny ch.
Nasza córka chodzi do szkoły dwujęzycznej przy Karolkowej 49. To jest szkoła podstawowa. Jest 10 godzin angielskiego w tygodniu i dodatkowy język- hiszpański. Córa jest naprawdę zadowolona i od razu widać było efekty, angielski idzie jej coraz lepiej. Moim zdaniem to super sprawa, dziecko za młodych lat jest chłonne jak gąbka, dużo szybciej się uczy i nauka języków nie stanowi żadnych problemow. Tym bardziej, że nauka jest traktowana często jako zabawa. Warto zacząć wcześnie
gratuluje ze trafiacie na fajnych nauczycieli niestety my kolejny rok czyli juz 4 wałkujemy to samo czyli alfabet słówka, słówka i jeszcze raz słówka te same co 4 lata temu !!!!!!!!!!!!!!!!!! nie ma rozmowy w klasie z nauczycielem w danym jezyku a wymagania straszne.niestety musimy dzieciom załatwiac szkoły jezykowe płatne by jakoś pokończyły szkoły.w wielu przypadkach jest tak ze dzieci maja ogrom słówek ale nie potrafia prowadzic konfrontacji.napiszcie jak jest u was w szkołach ?czy również wysylacie dzieci na dodatkowe zajecia z drugiej zaś strony płacimy horendalne sumy za podreczniki a i tak musimy dawac na dodatkowe lekcje
kolejny rok czyli juz 4 wałkujemy to samo czyli alfabet słówka, słówka i jeszcze raz słówka te same co 4 lata temu !!!!!!!!!!!!!!!!!! nie ma rozmowy w klasie z nauczycielem w danym jezyku
W klasie dwujęzycznej?! ![]()
andzia19772 napisał/a:kolejny rok czyli juz 4 wałkujemy to samo czyli alfabet słówka, słówka i jeszcze raz słówka te same co 4 lata temu !!!!!!!!!!!!!!!!!! nie ma rozmowy w klasie z nauczycielem w danym jezyku
W klasie dwujęzycznej?!
dokładnie Babo,mój syn od 1 do 4 klasy z angielskiego i niemieckiego właściwie wałkował to samo co roku
od 5 klasy zmieniło sie trochę z niemieckiego,niestety angielski poziom dalej jak dla dzieci z 1-2 klasy SP
andzia19772 napisał/a:kolejny rok czyli juz 4 wałkujemy to samo czyli alfabet słówka, słówka i jeszcze raz słówka te same co 4 lata temu !!!!!!!!!!!!!!!!!! nie ma rozmowy w klasie z nauczycielem w danym jezyku
W klasie dwujęzycznej?!
niestety tak!!!!!!!!!!!!!!!
BabaOsiadła napisał/a:andzia19772 napisał/a:kolejny rok czyli juz 4 wałkujemy to samo czyli alfabet słówka, słówka i jeszcze raz słówka te same co 4 lata temu !!!!!!!!!!!!!!!!!! nie ma rozmowy w klasie z nauczycielem w danym jezyku
W klasie dwujęzycznej?!
dokładnie Babo,mój syn od 1 do 4 klasy z angielskiego i niemieckiego właściwie wałkował to samo co roku
od 5 klasy zmieniło sie trochę z niemieckiego,niestety angielski poziom dalej jak dla dzieci z 1-2 klasy SP
najgorsze jest to ze dzieci beda miały j.angielski na egzaminie 6 -klasisty !!!!!!!! tragedia juz nie wiem ile czasu mamy poświecac na nauke, wczoraj na wywiadówce nauczyciel stwierdził ze dzieci maja prawo tylko do nauki!!!!!!! po drugie na pytanie dlaczego 4-klasisci maja cięższe tornisty od gimnazjalistów odpowiedz była straszna ;to niech nie biora zabawek do szkoły!!!!!!!!!!!!kolejny debilizm ja na chwile obecna nie daje nawet picia i owoców bo to kolejny ciężar dostaje tylko kanapki:( dzisiaj tornister ważył 7 kg:(:( jak jest u was:)
no co ty Andzia u nas w szkole było ważenie plecaków,według pielęgniarki najcięzszy plecak ważył ok 4 kg ha ha ha
chyba dziecka w pierwszej klasie,no i był to piątek gdzie lekcji jest najmniej
ważąc w domu plecak mojego syna,to w najlżejszy dzien waży 5 kg,a są dni kiedy nosi ok 8-9 kg na plecach,i naprawdę w plecaku są tylko książki,cwiczenia ,zeszyty,przybory i śniadanie,
co do języków,cóż w szkole w tamtym roku chyba zobaczyli że nauka 2 jezyków im nie idzie,więc teraz uczą tylko jednego,pewnie z podobnym skutkiem
Przepraszam, Dziewczyny, z całym szacunkiem do Was, ale w ogóle nie zrozumiałyście tematu wątku.
To ja może raz jeszcze dla pewności wyjaśnię
. Czym innym jest nauka dwujęzyczna, a czym innym nauka w szkole dwóch języków. Jak już BabaOsiadła w swoim pierwszym poście wspomniała, w szkole/klasie dwujęzycznej językiem wykładowym niektórych przedmiotów jest język obcy, a to zdecydowanie nie jest to samo, co nauka równolegle na przykład języka angielskiego i niemieckiego.
To ja może raz jeszcze dla pewności wyjaśnię
. Czym innym jest nauka dwujęzyczna, a czym innym nauka w szkole dwóch języków. Jak już BabaOsiadła w swoim pierwszym poście wspomniała, w szkole/klasie dwujęzycznej językiem wykładowym niektórych przedmiotów jest język obcy, a to zdecydowanie nie jest to samo, co nauka równolegle na przykład języka angielskiego i niemieckiego.
U nas jezyk niemiecki jest jezykiem narodowym obowiazkowym, a angielski obowiązkowy:(
U nas jezyk niemiecki jest jezykiem narodowym obowiazkowym, a angielski obowiązkowy:(
No ale to nadal nie jest klasa dwujęzyczna.
szczerze juz zgłupiałam:( dla mnie szkoła dwujęzyczna to taka gdzie prowadzi sie np. biologie i biologie w danym języku? chyba ze sie mylę:( uważam głupotą uczenia dzieci w kilku jezykach skoro nie potrafią swojego narodowego,
gdy mieszkałem jeszcze w pl mój syn(10/11l) chodził do szkoły podstawowej gdzie wykładowym językiem był francuski, język angielski w takiej szkole był włączany dopiero w 5 klasie, język polski był od poczatku, ale kończył się na literaturze i odrobinie gramatyki.
Taka szkoła jest głównie dla dzieci, których rodzicie przyjechali do Pl skądś... w tym wypadku głównie z krajów gdzie mówi się po francusku.
Mój syn chodził tam ponieważ, "normalna" szkoła nie chciała go przyjąć i był wysyłany do placówki integracyjnej. Błędnie, bo świetnie sobie radzi w szkole.
Minus... opłata za miesiąc 820zł...
A co ja o tym myślę... teraz syn chodzi do normalnej szkoły, ale do LO na pewno pójdzie do tzw. klasy IB gdzie wykładowym językiem jest angielski i będzie zdawał maturę międzynarodową, bo otwiera to wiele nowych możliwości.
gdy mieszkałem jeszcze w pl mój syn(10/11l) chodził do szkoły podstawowej gdzie wykładowym językiem był francuski, język angielski w takiej szkole był włączany dopiero w 5 klasie, język polski był od poczatku, ale kończył się na literaturze i odrobinie gramatyki.
Taka szkoła jest głównie dla dzieci, których rodzicie przyjechali do Pl skądś... w tym wypadku głównie z krajów gdzie mówi się po francusku.
Mój syn chodził tam ponieważ, "normalna" szkoła nie chciała go przyjąć i był wysyłany do placówki integracyjnej. Błędnie, bo świetnie sobie radzi w szkole.
Minus... opłata za miesiąc 820zł...
A co ja o tym myślę... teraz syn chodzi do normalnej szkoły, ale do LO na pewno pójdzie do tzw. klasy IB gdzie wykładowym językiem jest angielski i będzie zdawał maturę międzynarodową, bo otwiera to wiele nowych możliwości.
będzie zdawał maturę międzynarodową, bo otwiera to wiele nowych możliwości.
Świetna sprawa ![]()
26 2013-09-18 17:16:20 Ostatnio edytowany przez Iceni (2013-09-18 17:17:27)
A ja się zastanawiam - czy przy takim systemie nauki nie istnieje zagrożenie, ze dziecko trudniej przyswaja sobie wiedzę z innych przedmiotów (ścisłych)? czy na przykład wykład z fizyki, którego się do końca nie rozumie nie podcina jakoś skrzydeł dziecku mającemu predyspozycje do tego przedmiotu? Przecież takie dziecko jest zmuszone do podwójnej pracy i czy czasami nie zniechęca to lub wręcz uniemożliwia osiągnięcie doskonałych rezultatów z innego przedmiotu niż języki? (Nie tylko dziecko w zasadzie - nastolatek również)
Bo o ile język można nadrobić już na studiach to o astronomii trudno myśleć z kiepską fizyką i matma ale pięknym niemieckim. Albo o farmacji, albo o czymkolwiek co ma podbudowę ścisłą.
Jeżeli dziecko ma pociąg do nauki języka to ok, to strzał w 10. Ale jeżeli nauka języków to tylko realizowanie ambicji rodzica?
A ja się zastanawiam - czy przy takim systemie nauki nie istnieje zagrożenie, ze dziecko trudniej przyswaja sobie wiedzę z innych przedmiotów (ścisłych)? czy na przykład wykład z fizyki, którego się do końca nie rozumie nie podcina jakoś skrzydeł dziecku mającemu predyspozycje do tego przedmiotu? Przecież takie dziecko jest zmuszone do podwójnej pracy i czy czasami nie zniechęca to lub wręcz uniemożliwia osiągnięcie doskonałych rezultatów z innego przedmiotu niż języki? (Nie tylko dziecko w zasadzie - nastolatek również)
Bo o ile język można nadrobić już na studiach to o astronomii trudno myśleć z kiepską fizyką i matma ale pięknym niemieckim. Albo o farmacji, albo o czymkolwiek co ma podbudowę ścisłą.
Jeżeli dziecko ma pociąg do nauki języka to ok, to strzał w 10. Ale jeżeli nauka języków to tylko realizowanie ambicji rodzica?
To chyba wszystko zależy. W liceum i tak cała matematyka i fizyka to dłubanie zadań, kilka wzorów i parę definicji, więc jakichś strasznie trudnych wykładów nie pamiętam, raczej zwykłe polecenia w stylu: "Otwórzcie książki... a oto wzór... podejdź do tablicy... dziś porozmawiamy o funkcjach..." No i do takiej klasy się chyba idzie, jak się chce coś robić z językami - gdybym była uzdolniona w kierunku np. fizyki, to są przecież klasy mat.-fiz., różne kółka, stypendia, bajery, również zagraniczne (a język, jak napisałaś, można sobie szlifować osobno).
A co do "ambicji rodzica" - trudno mi się wypowiadać o tego typu patologiach, bo w zasadzie wszystko, do czego dziecko zostanie zmuszone, skończy się prędzej czy później zniechęceniem/buntem/porażką/nie daj Boże zaburzeniami psychicznymi.
no co liceum to fakt, w tym wieku już raczej wie się do czego ma się predyspozycje, ale jak zrozumiałam są też tego typu szkoły czy klasy na poziomie podstawówki czy gimnazjum. Jezeli dziecko jest dwujęzyczne to nie widzę problemu też - wydaje mi się, ze dla mojej córki - dwujęzycznej - taka nauka nie byłaby niczym strasznym - ale nauka od podstaw języka plus wprowadzanie go do innych przedmiotów? To już mi się wydaje przekombinowane.
No ale to są tylko moje obawy - doświadczenia w tym kierunku nie mam.
Chociaż w szkole, do której chodzi moja córka jest dziewczynka, która zaliczyła szkoły w 4 językach ( 4 państwa) hebrajski, francuski, hiszpański i teraz angielski od 3 lat , tzn hebrajski od urodzenia do przedszkola a potem ruszyli w świat (matka jest Angielką) i dziewczynka zupełnie nie odstaje od dzieci, nawet je przewyższa, ale fakt, ze dziewczynka jest douczana w domu - jej matka jest nauczycielka, ale nie pracuje w zawodzie za to daje korepetycje dzieciom. Z tego wynika. ze parcie na naukę od najwcześniejszych lat daje rezultaty, ale rodzice wiedza co robią i znają wszystkie języki, których się dziewczynka uczy.
Znaczy niektórzy mają fuksa w życiu ![]()
Z tego wynika. ze parcie na naukę od najwcześniejszych lat daje rezultaty
Daje, niesamowite. Widzę to po mojej córce. Pod warunkiem, że wszystko jest w formie zabawy, oczywiście.
Ale i wykształcenie pedagogiczne jednego z rodziców jest też sporym bonusem. "Normalny człowiek" może mieć trudności z zaplanowaniem tego w sensowny sposób.
31 2013-09-18 18:16:56 Ostatnio edytowany przez nielot (2013-09-18 18:19:42)
I tak w każdym polskim gimnazjum są dwa języki obce obowiązkowe w LO też. jak w podstawówce normalnej jest to nie wiem
ale chyba też są 2 języki+polski
z tą fizyką, że uczy się przykładowo po angielsku, potem przeucza na polski, po to by lepiej zrozumeć angielski to błąd, jeżeli dziecko chce zdawać maturę międzynarodową to "myśli" w tym przypadku po angielsku, ale fakt, że w późniejszym życiu nazwy wszystkich wielokątów, wzorów (czy czego tam, niestety moja wiedza matematyczna to minimum, ale licze, że zrozumiecie co mam na myśli) będzie znało po angielsku, chyba że w szkole mówi po angielsku, a w domu po polsku. Chociaż byłem śwaidkiem, że grupa młodzieży z LO rozmawiała ze sobą po polsku, a na zajęcia szli po angielsku, ciekawy jestem w jakim języku tak naprawde myślą;)
ps. nie jestem ani tajemnicza, ani lady ![]()