Witam,
proszę Was o pomoc!
Zaczynając od początku. Jestem z moim mężczyzną od trzech lat. On pracuje za granicą. Wygląda to tak, że przykładowo półtora miesiąca jest za granicą, miesiąc w Polsce. Do tej pory między nami układało się bardzo dobrze - wiadomo były wzloty i upadki, ale było dobrze. Miłość okazywaliśmy sobie na każdym kroku, były niespodzianki (ja jemu, on mi), wypady ze znajomymi, romantyczne randki we dwoje. Wszystko tak, jak być powinno.
Jednak teraz... hm... od jakiegoś czasu męczy mnie to, że on tak dużo mówi, ja raczej się wyciszyłam - to też kwestia tego, że miałam problemy finansowe, rodzinne... Teraz wróciłam na "prostą". On wyjechał. Nie ma go miesiąc, ale codziennie się kłócimy. Najgorszym problemem jest to, że nie mamy o czym rozmawiać... i tak było w sumie zawsze...
Lepiej nam się pisze, np. na skypie niż rozmawia w sensie "głosowym".
Teraz zastanawiamy się, czy nasz związek ma sens.
Ja wiem, że go Kocham, że nie wyobrażam sobie życie bez tego człowieka.
Nie wiem, co się dzieje między nami... czy to znudzenie sobą nawzajem? Brak uczucia?
Pomóżcie! Wiem, że to wszystko może trochę chaotyczne...
Pozdrawiam :*