Prosiłbym o pomoc w zinterpretowaniu mojego problemu. Problem jest chyba standardowy jak na ten dział. A mianowicie nie ufam swojej dziewczynie, wręcz nie wierze w żadne jej słowo. Wszystko zaczęło się po tym jak odkryłem że ma konta na portalach randkowych. Więcej odkryłem że na działalności na tych portalach się nie kończy, i z jednym facetem który przypadł jej do gustu kilka razy się umówiła (czy do czegoś doszło nie wiem, ale podejrzewam że tak, no chyba ze możliwe jest przesiadywanie z kimś na piwie 10 godzin). Była kłótnia, powiedziała że zerwie kontakt, jednak nadal w tajemnicy wymieniali ze sobą smsy, kolejna kłótnia kolejne zapewnienie że zerwała kontakt i dalej nic, w końcu w desperacji sam skopiowałem numer tego gościa i powiedziałem mu parę słów... Do tej pory uważam tą sytuacje za żenującą i czuje się poniżony że musiałem aż do takiego czegoś doprowadzić. Aha zapomniałem dodać że prawie analogiczna sytuacja miała miejsce rok wcześniej;) Którą tez wybaczyłem i prawie zapomniałem.
Z drugiej strony sprawa wygląda następująco. Ona uważa że nic się nie stało, ze to tylko wyjście na piwo ze znajomym. A na takich stronach chciała tylko pogadać. Pomijam fakt że obcy facet ze strony randkowej nie może być chyba znajomym?
W każdym razie od tej pory jest pozorny spokój a minęło już kilka miesięcy.
Wybaczyłem jej ale nie mogę tego w żaden sposób zapomnieć. Co najmniej raz na jakiś czas przypominam sobie wszystkie te sytuacje. I jak to mówił król julian aż cały dygoce:) Szczególnie jak przypomnę sobie jej zapewnienia o miłości jak wracała ze spotkań z innym. Nie czuję się bezpiecznie, nie jestem jej pewien, nie wierze w żadne jej słowo. A zapewnienia o miłości słyszę niemal co dziennie.
Nie wiem co mam robić, czuje że się wykańczam psychicznie, a z drugiej strony bardzo się do niej przywiązałem. Prosiłbym o jakaś trzeźwą ocenę sytuacji.