moj narzeczony ma obsesję na punkcie dzieci! On jest 11 lat starszy i zawsze mówi, że chcialby juz mieć rodzinę, zawsze staje się smutny, kiedy widzi dzieci jego brata lub siostry, nie jestem jeszcze gotowy na rodzine. Zrobiłam kiedyś żart, bo jego ex miała "wypadek" z jej obecnym partnerem po roku związku (nie chciała mieć dzieci i jej partner jest ma teraz 45 lat), więc powiedziałam mu, że to dziwne, że nie one nie maial tego wypadku z nim, nawet jeśli byli para przez 2 lata! Zgadnijcie, co zrobił!? Poszedł sprawdzić swoja spermę! Obawiam sie jest chory psychicznie ![]()
2 2013-06-13 11:56:58 Ostatnio edytowany przez AlphaWolf (2013-06-13 11:57:59)
Średnio zrozumiałam Twój post, bo napisałaś go w bardzo chaotyczny sposób, ale ja w zachowaniu Twojego mężczyzny nie widzę niczego obsesyjnego. Jest sporo starszy od Ciebie i myśli już w nieco innych kategoriach. Nic dziwnego, że ma ochotę założyć rodzinę. Jesteście narzeczeństwem, więc w kontekście małżeństwa będziecie już ją stanowić. Zastanawiałabym się raczej, dlaczego Ty masz zamiar wzbraniać się przed dzieckiem rękami i nogami.
Średnio zrozumiałam Twój post, bo napisałaś go w bardzo chaotyczny sposób, ale ja w zachowaniu Twojego mężczyzny nie widzę niczego obsesyjnego. Jest sporo starszy od Ciebie i myśli już w nieco innych kategoriach. Nic dziwnego, że ma ochotę założyć rodzinę.
To samo miałam napisać.
No tak ja go rozumiem ale zeby sprawdzac sperme przez glupi zart!! na prawde obsesyjnie boi sie ze nie bedzie mial dziecka to jest straszne bo ja tez chcialabym miec jedno w przyszlosci ale wcale nie jest to moim glownym celem w zyciu a jego chyba tak ![]()
ale zeby sprawdzac sperme przez glupi zart!!
Dlaczego?
Mnie to nie dziwi. Świadczy raczej o poważnym podejściu do tej kwestii.
no tak sorry uzywalam translatora zeby miec polskie litery bo jestem za granica
przepraszam!
powaznym czy obsesyjnym?? nie sadze ze przecietny i normalny facet bada sobie sperme
oswiadczyl mi dobre wiesci a mi to w sumie obojetne
powaznym czy obsesyjnym??
nie sadze ze przecietny i normalny facet bada sobie sperme![]()
oswiadczyl mi dobre wiesci a mi to w sumie obojetne
1. Tego to nigdy nie wiadomo ![]()
2. Tak, badają sobie spermę.
3. Tu możecie mieć problem.
9 2013-06-13 12:06:53 Ostatnio edytowany przez AlphaWolf (2013-06-13 12:07:28)
powaznym czy obsesyjnym?? nie sadze ze przecietny i normalny facet bada sobie sperme hmm oswiadczyl mi dobre wiesci a mi to w sumie obojetne
Tak, normalny facet, któremu zależy na posiadaniu potomstwa w pewnym wieku sprawdza spermę, jeżeli zależy mu na tym, by wiedzieć, czy jest płodny. Nie widzę w tym niczego dziwnego. Mam natomiast wrażenie, że to raczej Ty nie dorosłaś do poważnego myślenia o dzieciach...
no raczej nie doroslam mimo moich 26 lat! mowilam mu od poczatku ze jest mi obojetne posiadanie dzieci i ze nie mam w ogole parcia na szklo, jak poczuje potzrebe to sie zdecyduje, on wiedzial od pierwszych dni jak traktuje temat dzieci, na razie studiuje i nie w glowie mi bawienie sie w mamusie
zgadzam sie z AlphaWolf, i jeszcze probujesz robic z faceta durnia... gdzie jego podejscie do sprawy jest calkiem normalne...
normalne? jest obsesyjne! jemu nawet smutno bylo jak jego ex zaszla w ciaze!!! a mi przykro bylo bo wygladalo to jakby zalowal z enie zostal z tamta!! za kazdym razem daje mi poczucie ze ja jestem ta zla i niedobra!
jemu nawet smutno bylo jak jego ex zaszla w ciaze!!! a mi przykro bylo bo wygladalo to jakby zalowal z enie zostal z tamta!!
Jego zachowanie jest zupełnie normalne. Jeżeli na czymś Ci zalezy, to jest Ci smutno, gdy dostaje to ktoś inny, prawda? Nie widzę w tym niczego złego. Możliwe, że jak dowiedział się o ciąży ex, pomyślał sobie: "Szkoda, że moja kobieta tak bardzo wzbrania się przed macierzyństwem" i dlatego zrobiło mu się przykro. Mam wrażenie, że to Ty obsesyjnie myślisz o swoim partnerze i jego podejściu do dzieci.
Podejście każdego z was jest typowe. I Twoje, i jego. Twoje, gdy twierdzisz, że masz czas, na bycie mamą i jego, gdy twierdzi, że chciałby być już teraz ojcem.
Te dzielące was 11 lat, niewidoczne w innych sprawach, w myśleniu o dzieciach daje o sobie wyraźnie znać. Kłócić się z rzeczywistością można, tylko po co.
za kazdym razem daje mi poczucie ze ja jestem ta zla i niedobra!
To może w tym tkwi problem? A nie w tym że chce mieć dzieci.
no tak ta roznica wieku...wielokrotnie dawalam mu wybor i rozmawialam z nim o tym i czekaniu, ze moglby juz zaczac zwiazek i za rok dwa rodzine z kims innym, dalam mu wolna reke ale on wcale nie chce odejsc wiec zostaje mu czekanie
Zostaje mu czekanie i, jak widać, na to czekanie się zdecydował.
A że marzy i zazdrości...
Nie dolewaj oliwy do ognia.
staram sie nie dolewac ale jak jestesmy w odwiedzinach u jego brata to wodze czasami jego mine i smutek i to mnie boli, bo sama nie chcialabym na sile decydowac sie teraz na dziecko tylko zeby jemu zrobic radosc, sam sie wprosil i bedzie ojcem chrzestnym syna swojego brata ktore urodzi sie w lipcu (nie wiem dlaczego ale wcale mnie to nie cieszy), bedzie znowu odwiedzanie w szpitalu, tzrymanie na rekach i podniecanie sie kazdym usmiechem a tego nie cierpie, cieszylam sie ze podczas narodzin ich pierwszego dziecka mnie nie bylo i nie usialam pozowac do zdjec z niemowlakiem
Stwierdzenie z Twego pierwszego postu, moim zdaniem, nie było wyrazem troski i zrozumienia dla Twego partnera. Diabeł tkwi w szczegółach.
Wspólnie podjęliście decyzję o tym, by wasze dziecko pojawiło się na świecie za kilka (?) lat, ale żadne z was nie ma wpływu na uczucia przeżywane na widok innych dzieci, zwłaszcza niemowlaków.
no tak ta roznica wieku...wielokrotnie dawalam mu wybor i rozmawialam z nim o tym i czekaniu, ze moglby juz zaczac zwiazek i za rok dwa rodzine z kims innym, dalam mu wolna reke ale on wcale nie chce odejsc wiec zostaje mu czekanie
cudownie w zasadzie
ty mówisz swojemu partnerowi - wiesz, jak chcesz, to spadaj, mnie to obojętne
ale on nie odchodzi, więc dalej z nim jesteś...
moj kolega uzyskał rozwód kościelny, bo on chciał miec dzieci, a jego partnerka po slubie stwierdziła, że jednak nie, nie teraz i tak dalej
ukr
troche to uogolnilas mysle, powiedzialam mu ze go kocham i dlatego pozwalam mu odejsc zeby byl szczesliwy i zalozyl rodzine o ktorej tak marzy z kims innym, nie jest mi to obojetne ale skoro bedzie szczesliwszy...
Współczuje Ci. Jemu też, ale nieco mniej.
Moim zdaniem Wasz przykład pokazuje, że różnica poglądów może być sporą przeszkodą w związku. Mam wrażenie, że oboje czujecie się coraz bardziej sfrustrowani.
to smutne.. fakt.
nie wystarczy zauroczenie, feromony, jeśli ludzi tak wiele różni...
kiedyś dyskutowaliśmy o dzieciach w kontekście - czy związki powinny uzgadniać kwestrie dzieci...
np. ja zawsze chciałam mieć co najmniej dwójkę ale więcej też
mój mąż, jak się okazuje po slubie, chce mieć jedno
ja czuję się oszukana i sfrustrowana
on czuje się sfrustrowany i naciskany przeze mnie
i co??
jest w tej sytuacji kompromis??
najbliżej rozwodu byłam w tej sytuacji - kiedy uświadomiłam sobie, że nasze modele rodziny są kompletnie inne
bolało jak diabli
pytanie - czy miłośc zrekompensuje mi rezygnację z marzeń??
czy jego miłośc pozwoli mu na dostrzeżenie moich potrzeb i zaspokojenie ich??
a może jedno z nas zostanie nieszcżęsliwe?
Hmmm...
Ja też odniosłam wrażenie, jakbyś drwiła ze swojego faceta.
Uważam, że poddałaś w wątpliwość jego możliwości prokreacji, więc sprawdził - dla własnego pewnie spokoju. Twój żart był, moim zdaniem, głupi i niesmaczny.
Kocha, dlatego mimo że marzy o dziecku, nie odchodzi od Ciebie. Tylko że to nie wyklucza tego, że cierpi.
Namawiać do ulegania jego marzeniom Cię nie będę. Dziecka nie można mieć dla świętego spokoju.
Plany dotyczące posiadania dziecka to coś, o czym na pewno powinno się mówić. Jeśli jedno chce, a drugie nie, to poważny powód, by się zastanowić nad przyszłością związku. Nie sposób chcieć na siłę, ale też trudno przestać marzyć, gdy ma się potrzebę.
Może jakiś kompromis? Może jakieś mniej więcej sprecyzowane plany co do przyszłości?
Na pewno nie wyśmiewaj.
Znacznie częściej to kobiety mają potrzebę posiadania potomstwa, często przeogromną. Wtedy facet, który z nimi jest, jest zwymyślany przez innych.
26 2013-06-13 14:24:26 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2013-06-13 14:25:13)
Kwestię posiadania dzieci owszem, jak najbardziej przed śłubem trzeba omówić!
Tylko z tą ilością to różnie w praktyce wychodzi!
Z eksiem planowaliśmy dwójkę:-)
Na jednym sie skończyło...:-)
Z wygody własnej!Oboje byliśmy co do tego zgodni!
Teraz żaluję, ale widocznie tak miało być!
Jak dla mnie facet jest całkowicie normalny. Zbadał spermę bo się przejął tym co powiedziałaś. Mnie to nie dziwi.
Ty nie chcesz mieć dziecka (teraz) a on najwyraźniej dojrzał do tego by posiadać potomstwo. Czasem ta potrzeba jest tak silna, że w oczach partnera, który nie jest gotowy na rodzicielstwo wydaje się obsesyjne. Teraz wyobraź sobie sytuację odwrotną. Ty pragniesz dziecka a Twój partner nie - on mówi że Cię kocha i zrozumie jeśli zdecydujesz się odejść by z innym założyć rodzinę. Kochasz go i spróbuj sobie wyobrazić co wtedy czujesz... Stoisz pod ścianą bo kochasz faceta i zastanawiasz się z czego jesteś w stanie zrezygnować. Nie możesz winić faceta za to że pragnie rodziny. Skoro zgłaszał chęć założenia rodziny mogłaś się spodziewać że będzie Ci o tym stale przypominał. Inaczej ma się sytuacja gdy jesteście równolatkami i razem planujecie przyszłość a inaczej gdy Ty dopiero teraz zaczęłaś się rozwijać a on ten etap ma za sobą. Macie całkowicie inne pragnienia na najbliższe lata.
W związku rządzi ten kto mniej kocha. Wydaje mi się że Ty jednak kochasz mniej karząc mu wybierać między sobą i rodziną. Wyśmiewasz go i widzisz obsesję w normalnych pragnieniach. Jeżeli ktoś tu powinien wybrać to Ty. I nie namawiam Cię wcale do macierzyństwa na siłę. Tylko do zastanowienia się czy wasze pragnienia kiedyś się wyrównają. Czy jesteś w stanie określić mu bliżej kiedy by nadszedł ten czas dla Ciebie na bycie mamą. Czy masz jakiś określony plan na przyszłość? Kariera, dom, samochód, dziecko. Czy po prostu dziecko to coś na kiedyś ale kiedy to nie wiesz? On określa ( z tego co napisałaś) bardzo dokładnie czego chce a Ty? Myślę że taki związek ma marne szanse na przetrwanie bez uzgodnienia wspólnego planu. Ale oboje musicie iść na kompromis. Nie każ mu czekać w nieskończoność na taką szczerą rozmowę. Tylko przygotuj się do niej. Zastanów nad tym "planem". Określ za i przeciw zarówno jego jak i swoje.
Powodzenia
No chory psychicznie to raczej nie jest.
Ale mnie też by to drażniło szczerze mówiąc. I rozstałabym się z nim na Twoim miejscu, zanim bym powiedziała mu kilka niemiłych słów chyba, że chciałabym mieć dzieci w bliskiej przyszłości.
Mysle ze macie racje rozmowa szczera i zastanowienie sie nad tym zwiazkiem bo dzieci dla mnie na razie to cos abstrakcyjnego...
Pozostaje jeszcze kwestia jego wieku. Twój narzeczony ma dziś 45 lat, jego zegar nieuchronnie tyka, jeśli każesz mu czekać kolejnych pięć, to on już dziś ma świadomość, że zostanie ojcem w chwili kiedy przekroczy magiczny próg pięćdziesiątko. Być może boi się, że nawet nie zdąży tego dziecka wychować, pokazać mu świata, potem cieszyć się kiedy ono zda maturę, skończy studia, ułoży sobie życie. Zakładając, że przyjdzie mu czekać pięć lat (a co kiedy będzie to jeszcze więcej?), to kiedy syn czy córka zaledwie osiągnie pełnoletność, on będzie już przed siedemdziesiątką. Przyznasz, że ta wizja może przerażać.
Powtórzę za poprzedniczkami - oczywiście absolutnie nie powinnaś się do niczego zmuszać, bo jeśli nie czujesz się gotowa do macierzyństwa, to potraktujesz je w kategorii poświęcenia, ale zdaj sobie sprawę, że z Twoim mężczyzną wszystko jest w porządku, a to być może Ty usiłujesz odwrócić uwagę od rzeczywistego problemu, jakim jest Wasza nieumiejętność porozumienia się w tak kluczowej kwestii, jaką jest rodzicielstwo. Tutaj Wasze oczekiwania i wyobrażenia radykalnie się rozmijają, dlatego jeśli Wam na sobie wzajemnie zależy, to musicie zacząć szczerze na ten temat ze sobą rozmawiać - bez żalu i oskarżeń, za to z chęcią wypracowania konstruktywnego porozumienia.
ma teraz 37 lat ale moze szczegol
Najmocniej przepraszam, rzeczywiście pomyliłam się. Pisząc o wieku 45 lat pisałaś przecież o kimś innym...
nie ma problemu! i tak jest roznica ktorej nie przeskoczymy, choc on utrzymuje ze na "dzieci czeka juz od 10lat" bo juz marzy od dawna...troche nietypowy typ z niego ![]()
No tak ja go rozumiem ale zeby sprawdzac sperme przez glupi zart!! na prawde obsesyjnie boi sie ze nie bedzie mial dziecka to jest straszne bo ja tez chcialabym miec jedno w przyszlosci ale wcale nie jest to moim glownym celem w zyciu a jego chyba tak
Może więc mu powiedz jakie są Twoje życiowe cele. Może sporo o sobie nie wiecie.
Mój facet ma 25 lat i odkąd jesteśmy w związku mówił mi że na dziecko jest gotowy i chciałby mieć.... I teraz w ciąży jestem bo podzielaliśmy poglądy w tej kwestii oczywiście. Czy jest nietypowy bo pragnie zostać rodzicem w tym wieku? Każdy w innym czasie dochodzi do pewnych rzeczy. Twój mężczyzna nie jest dziwny, nietypowy, nie ma obsesji tylko macie inne cele w życiu. Nie jest to jednak powodem byś mówiła o nim jak o wariacie i dręczycielu. Nie oskarżaj go tylko albo porozmawiaj albo się rozstań.
37 lat to i tak sporo.
Może zmien faceta skoro macie tak różne podejścia. Dla mnie również bardzo ważne jest posiadanie dzieci i nic złego ani dziwnego w jego zachowaniu nie widzę. Sama bym zrobiła to samo.
Ja na twoim miejscy dałabym mu ultimatum. Albo akceptuje to , że jesteś młoda i przynajmniej przez na najbliższe 3-4 lata temat znika, albo się rozstajecie. Sam jest sobie winien. Wiążąc się z młodą dziewczyną mógł się spodziewać, że jest na innym etapie życia. Ty od początku stawiałaś sprawę jasno, więc on nie ma prawa zgłaszać żadnych pretensji. On by chciał by mieć młodą laseczkę, która jednocześnie będzie miała cele i oczekiwania jak dojrzała kobieta. Tak się zazwyczaj nie da. Nie można zjeść ciastko i mieć ciastko.Albo akceptuje Cię z twoimi oczekiwaniami i celami na ten moment, albo nie, i wtedy lepiej by każde udało się w swoją stronę. On jest facetem i może poczekać z posiadaniem dzieci. A Tobie utraconej beztroski, gdybyś teraz się na dziecko zdecydowała nikt nie zwróci.