Witam, chciałbym przedstawić wam to co mnie denerwuje ostatnio coraz bardziej?. Meszkam z rodzicami, bardzo dobrze mi się z nimi mieszka, dogadujemy się i nawet nie myślę o wyprowadzce z domu. Mam 26 lat, skończyłem 2 kierunki studiów ale nie pracuje nigdzie i nie mam takiej potrzeby. Dorabiam sobie w pewien sposób ale nikomu nie mówię w jaki bo nie płacę podatków. Jak nie jeżdzę po giełdach to całymi dniami siedzę w domu, pracuję przy komputerze. Praktycznie tylko parę osób wie o moim źródle dochodu, wszystko jest na czarno, jeszcze nie zarejestrowałem się, to tylko kwestia czasu. Coraz częściej jacys znajomi widzą mnie na giełdzie , wiadomo świat jest mały, chociaz gielda jest kilkadziesiat kilometrow od mojego miasteczka. Dlatego wolę się nie wypowiadać na ten temat, jak zaczynałem powiedziałem raz za dużo, później wyszła taka sytuacja ze sam sobie powiedziałem , poki się nie zarejestrujesz nawet się nie odzywaj bo niewiadomo komu podpadniesz i jeszcze jakieś kłopoty będziesz miał. Po prostu o takich rzeczach się nie mówi. Starcza mi na moje potrzeby, nie chcę i tak pracować w zawodzie, rodzice to akceptują i nie mają mi nic do zarzucenia. Moi rodzice dobrze zarabiają, nawet nie chcą abym się im do czegokolwiek dokładał, powiedział tato ze jeszcze przyjdzie czas na to jeśli się od nich nie wyprowadzę. Ale i tak tego nie planuje poki nie znajde dziewczyny z która mógłbym mieszkac. Mieszkamy w ladnym domku i z tego co mi się wydaje ludzie mi zazdroszcza, ciagle slysze ? rozpieszczony, taki bananowy, jak Tobie rodzicow zabraknie to to Ty zginiesz chlopie, mama do konca zycia będzie Ći prala skarpetki, szkole skończyłeś , nie pracujesz, nic nie robisz) Ostatnio taka kolezanka mi napisala ze to ze mam 26 lat i nie pracuje to jest co najmniej dziwne dla niej bo odkad mnie zna nigdzie nie pracowalem. Ze ona smie twierdzic ze za 3 lata jak będzie zemna rozmawiac to troche gdzies popracuje i będzie to samo.
Rozchodzi mi się o to ze ja jestem człowiekiem niezależnym tak? Mieszkam z rodzicami, mam skądś pieniadze tylko jak ja je wydaje to każdy patrzy? On od rodzicow dostaje a nic nie robi,,,,,;/. Dziadek ostatnio wydzieral się na mnie ze rodzice pracuja na mnie a ja tylko jezdze do ciotki i nic nie robie. No akurat z gieldy wracam ale nie będę o tym gadal bo nie chce po prostu. Może w rodzinie żadna tajemnica ale ja nie chce aby każdy wiedział ze sobie sprzedaje bo jakbym dziadkowi powiedział to znając jego jezor już każdy by wiedział. Nigdy nie lubialem jak rodzinkasie wypytywala a propo studiow,,oo pawel drugi keirunek sobie wziął, ciagle jakies pytania. Po prostu pomyślałem sobie rob cos dla siebie, caly swiat nie musi o tym wiedziec.
Ze to nawet kwestia takiego szacunku do siebie, ze nie robi się cos aby się komus przypodobac , aby dobrze wyglądało tylko dla samego siebie. Tylko kurde denerwuja mnie takie teksty, zwracanie uwagi ludzi na to ze ja sobie w domu siedzie. Kogo to obchodzi? Mieliscie jakies podobne doświadczenia? Zazdrosc jakas ze ja mam wszystko i niby nic nie robie a inni mysla ze tylko oni musza zapierdalac? Nie rozumiem ciągłego zwracania uwagi ludzi z którymi mnie za wiele nie laczy, nie maja zadego interesu w ocenianiu mnie a ciagla uwaga na wiek i ze nie pamiętają abm pracowal?.
Jak ja bym się przejmowała tym, co ludzie o mnie gadają, to bym musiała nie wychodzić z domu. Po co się tym przejmujesz? Ludzie zawsze gadali, gadają i gadać będą. Nie ma sensu się nimi przejmować.
A jak Ty sam się z tym czujesz? Boli Cię to, że nie pracujesz?
Ja zawsze mialem chyba niska samoocene. Po prostu czy ja mam sie tlumaczyc komus ze nie pracuje? To jest takie chamskie z innych strony. Mi kolega mowi ostatnio ze jak ty sie przejmujesz takim gadaniem to ja ciebie wogole nie rozumiem, sam wiesz ze nie jestes zadnym leniem, co masz wysylac komus konto na allegro? Ale ja ciagle slysze komentarze, siedzi w domu nic nie robi. Sam przed soba zle sie czuje ze mnie to denerwuje jakbym ja faktycznie mial cos sobie do zarzucenia. Teksty innych ludzi ze gdyby nie rodzice;/...... ze co nie umialbym domu oplacic, zarobic. Takie wchodzenie ludzi w moje zycie. Masz 26 lat , nic nie robisz mieszkasz z rodzicami. Kude gdyby to 1 raz bylo teraz. Ja mam swoje obowiazki a nie wiem z czego to wynika. Ze ludzie gadaja ok, zawsze beda gadac..ale ze ja sie tym przejmuje? to chodzi o ten fakt. Ze ja glupi jestem i nie mam jakiegos swojego zdania- bo na to wychodzi
Witaj,
także uważam że trzeba starac sie nie zwracac uwagi na innych, tylko dazyc systematycznie do swoich, okreslonych celow.
Ludzie w wiekszosci sa podli, zawistni i zazdrosni jak tylko innym powodzi sie lepiej niz im - a jeszcze tak jak piszesz ze wydaje im sie ze wszystko zdobywasz lekka reka, albo ze utrzymuja Cie rodzice - to napewno dziala na niektorych jak plachta na byka..
Nigdy tego nie zmienisz - ludzie tacy są - trzeba sie nauczyc tym nie przejmowac i cieszyc z wlasnych sukcesow.
Bardzo dobrze ze nie rozpowiadasz na prawo i lewo jak zarabiasz bo faktycznie jesli jest to narazie na czarno, to co bardzoj "zyczliwi" mogliby Ci tylko zaszkodzic. Fajnie ze rodzice Cie wspieraja.
Nic tylko isc tak dalej na przod i nie martwic reszta.
pozdr.
Wiesz, ja miałem jeszcze gorzej. Mam 21 lat i z pewnych przykrych względów zmuszony byłem rzucić studia. Potem w konfrontacji z rzeczywistością nie mogłem sobie znaleźć pracy. Nie miało znaczenia to, że jej szukałem. Jestem z małego miasta, nie mam doświadczenia, nie mam żadnych znajomości. Miałem do siebie duże pretensje, rodzice, podobnie jak u Ciebie, wiedzieli jak sytuacja wygląda i w pełni ją rozumieli, ale dalsza rodzina i sąsiedzi. Unikałem ludzi, coraz bardziej zamykałem się w sobie. Nienwidziłem pytań" Czym się zajmujesz? " Naprawdę było mi przykro słysząc takie dopytki.
Ludzie wielu rzeczy nie są w stanie zrozumieć. A słowa, nawet tych obcych potrafią zaboleć. I tak jak mówi Twój kolega, nie przejmuj się! Guzik kogo powinno obchodzić, czy pracujesz, czy nie. Najważniejsze, abyś sam ze sobą czuł się dobrze. Jeśli poczujesz potrzebę, to postanowisz coś zmienić. Ja zadecydowałem, że wyjadę za granicę. Znalazłem już tam pracę( przez internet mi się udało, bez znajomości) ale rodzice odradzają, boją się itp.
Nie ja sie z tym nie czuje zle , ciezko pracowalem w niemczech u bauera, na budowie w Polsce. Teraz odpoczywam bo wiem ze jeszcze pewnie wyjade na jakis sezon. Ale to zawsze byla praca przejsciowa, nigdzie nie moglem miejsca zagrzac. Wogole nigdy nie chcialem pracowac, zawsze handel, jakies kombinacje, nigdzie nie czulem sie dobrze bo wiedzialem ze to praca nie na stale. Teraz mam wyksztalcenie i moglbym znalezc cos w zawodzie, ustatkowac sie ale nie chce bo to nie jest to co chce robic w zyciu. Chyba boli mnie to ze nie pracuje pod tym wzgledem ze nie wiem czy mi sie uda. Boje sie ze jak zainwestuje to nie bedzie tak jak sobie wyobrazalem. No i zawsze bylem taki ze nie znalem do konca swojej wartosci, nigdzie dluzej miejsca nie zagrzalem gdy chodzi o prace. Jakbym juz mial firme o ktorej marze, dochody takie ktore by mnie do konca satysfakcjonowaly to bylbym niezalezny . Taka firme jak moj znajomy.Sprzedaje na allegro na szeroka skale, dobrze zarabia, utrzymuje sie z Tego. Jak o tym komus bym powiedzial to bym uslyszal jedynie ze zyje marzeniami. Chyba sie boje pracy bo ja chcialbym robic tak jak teraz co lubie w zyciu i kazdy zarobiony pieniadz to jedynie inwestycja dla mnie , bo ja nie chcialbym tak pracowac.
Kurcze, mi zawsze taka jedna dobra koleżanka wbijała do głowy, że "wszystko zależy tylko ode mnie". I chyba też miałem ten problem z poczuciem własnej wartości. Twoje życie i zrobisz z nim co zechcesz. Gwarancji nikt Ci przecież nie da, zresztą sam wiesz;) Kiedyś na pewno dojdziesz do jakiegoś porozumienia z samym sobą w tej kwestii;)
Mialem kiedys takie buty. Adidas predator precision. Kupowalem na gieldzie za 90 zl. Sprzedawalem za 250. To bylo dokladnie 5 par tylko.Allegro zrobilo swoje, ci z gieldy to chyba wyszli z zalozenia aby sie wyzbyc towaru ktory przywiezli z anglii. Poznie byly inne inwestycje. W pracy mnie raz niedocenili, wkurzylem sie. Jestem spokojny, niesmialy, a to co robie sprawia mi przyjemnosc. Kazdemu marza sie duze pieniadze, rozchodzi sie o to ze ja sobie nie wyobrazam wstawac do pracy o 7, zamykac drzwi o 15. CHyba ze po pracy mialbym swoja firme. Tu nawet nie chodzi o to czy ja zarobie 5000 tys czy 3000 tys. Chce miec taki sposob na zycie. Ja potrzebuje pracy aby zainwestowac pieniadze. Tak mi sie wkrecil handel ze nie umialbym pracowac. A ze zarabiam na tyle ze mam dla siebie i nie prosze sie rodizcow to juz sukces. Dlatego nie pracuje, ale to nie sa kokosy wiec chyba dlatego tak boli mnie zdanie innych bo nie jestem niezalezny, nie osiagnalem to o czym marze, i bohje sie gdzie marzenia a realnosc
ja wiem ze nie bede mial wszystkiego od razu. Ale chce czuc ta adrenaline, a to wszsytko zalezy odemnie. Moze kwestia tego ja sie rozkrece i bedzie mi sie udawac to zdanie innych gdy chodzi o moja osobe nie bedzie miala znaczenia:) ze to takie przejsciowe dzisiaj
Mialem kiedys takie buty. Adidas predator precision. Kupowalem na gieldzie za 90 zl. Sprzedawalem za 250. To bylo dokladnie 5 par tylko.Allegro zrobilo swoje, ci z gieldy to chyba wyszli z zalozenia aby sie wyzbyc towaru ktory przywiezli z anglii. Poznie byly inne inwestycje. W pracy mnie raz niedocenili, wkurzylem sie. Jestem spokojny, niesmialy, a to co robie sprawia mi przyjemnosc. Kazdemu marza sie duze pieniadze, rozchodzi sie o to ze ja sobie nie wyobrazam wstawac do pracy o 7, zamykac drzwi o 15. CHyba ze po pracy mialbym swoja firme. Tu nawet nie chodzi o to czy ja zarobie 5000 tys czy 3000 tys. Chce miec taki sposob na zycie. Ja potrzebuje pracy aby zainwestowac pieniadze. Tak mi sie wkrecil handel ze nie umialbym pracowac. A ze zarabiam na tyle ze mam dla siebie i nie prosze sie rodizcow to juz sukces. Dlatego nie pracuje, ale to nie sa kokosy wiec chyba dlatego tak boli mnie zdanie innych bo nie jestem niezalezny, nie osiagnalem to o czym marze, i bohje sie gdzie marzenia a realnosc
Nikt nie każe Ci zrezygnować z marzeń:) Tylko czasem trzeba niestety zejść na ziemię. Jeśli tak Cię to kręci, to nie rezygnuj. Nie masz stu lat, możesz jeszcze wiele, naprawdę wiele osiągnąć. Tylko musisz to robić w zgodzie z samym sobą, a nie opinią otoczenia.:)
ja wiem ze nie bede mial wszystkiego od razu. Ale chce czuc ta adrenaline, a to wszsytko zalezy odemnie. Moze kwestia tego ja sie rozkrece i bedzie mi sie udawac to zdanie innych gdy chodzi o moja osobe nie bedzie miala znaczenia:) ze to takie przejsciowe dzisiaj
Na pewno będziesz się wedy lepiej czuł, poczucie satysfakcji, niezalezności:) To da Ci spokój wewnętrzny.:)
wlasnie chyba rozchodzi sie w tym przypadku o wiare w siebie. To czy ja pracuje, czy ja nie pracuje to juz ta kwestia nie ma zadnego znaczenia. Prace moge znalezc od jutra, zaden problem. Chodzi tu o wplyw innych ludzi gdy ja sam nie doceniam siebie i swoich mozliwosci. To ze ktos powie" ja mam o tobie takie zdanie" I w tym momencie zaczynaja sie schody,,,bo ona, on ma o mnie takie zdanie i uwaza ze..... JA nie chce tak o sobie myslec, nie chce sie z tym zgadzac ale gdzies tam jest ten wplyw innych. Napewno nieraz ktos tak mial. Widocznie cos w tym jest ze nie czuje sie w czyms "dobry". Tu sie zaczyna cala akceptacja mojej osoby. Ciagle slysze ze gdyby nie rodzice. Denerwuje mnie to, jakies porownania, musze pracowac na to aby umiec to olac
"
Mogę się mylić, ale wydaje mi się, ze takie poczucie, taka wrażliwość na to, co powiedzą inni może mieć związek z jakimiś przykrymi sytuacjami z Twojego dzieciństwa. Może i można to wypracować, żeby mieć gdzieś, co pomyslą o nas inni... Wtedy żyłoby się łatwiej:)
biegac bylem:) lepiej sie czuje zawsze po bieganiu. dziadek tak zawsze mnie obrazal. Moze to dlatego. Ale on taki jest , niestety ja nie umialem byc obojetny. Musze walczyc o swoje zycie bo pogubilem sie troche:) nie uwazam aby ta dziewczyna miala racje, chodzi o wplyw na mnie gdy chodzi o taka zlosliwosc. Ale czy moja wartosc ma sie ograniczac do butow na allegro sprzedanych i to czy mam czy jednak nie mam cos na koncie. To chyba nie o to chodzi...napewno nie o to
16 2013-06-01 13:47:23 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-06-01 13:51:19)
ludzie wtykają nos w nieswoje sprawy, ciekawią się, bo każdy powinien być "pozyteczny" dla spoleczeństwa-tzn pracować, założyć rodzinę i brac udział w życiu miasteczka
każdy żyjący inaczej ma mały problem z ludźmi.
ja też żyłam "wolną piersią"-dorabiałam(opieka nad dziećmi),studiowałam(drugi kierunek) miałam na swoje pierdoły, ale potem przyszedł czas na pracę i skończyło się.
5.30pobudka, obiad, dziecko i obowiązki.
czy chcialbys cos zmienić, czy jest dobrze?
moja rada-ciesz się wolnościa.
rada druga-szkoda czasu na wolnośc, można układać sobie filisterskie życie
rada trzecia-to twoja sprawa.
17 2013-06-01 13:53:37 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-06-01 15:42:21)
Ja poznawałam różnych facetów. Pierwszą zaletą jaką widziałam było stałe zatrudnienie. Żywiciel rodziny przynosi pieniążki. Inaczej tym zywicielem nie zostanie. Eh cholerna jestem materialistka, obawiam się że kobiety patrzą tak samo.
Walczymy o równouprawnienie, ale podświadomie szukamy silnego partnera, który nam zapewni spokojny i wygodny byt w życiu.
Skoro Twoją pasją jest handel, to moze po prostu otworzysz własną działalność gospodarcza?
(masz gdzie mieszkać, masz kasę, ale jak będziesz miec 50 lat i będziesz myślał o emetyturze, to się okaże, że emerytury nie będzie, bo ty nigdy nie pracowałeś. Albo jak już poznasz dziewczynę i będziesz chciał kupić mieszkanie na kredyt, to nie dostaniesz bo ty nigdzie nie pracujesz) Pod tym kątem pomyśl - przecież większość osób prowadzących działalność działa w handlu, a nie gałęziach produkcji.
19 2013-06-01 19:41:29 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-06-01 19:44:36)
BANANOWY-świetny tekst.