Ciekawa jestem czy nawiązując z kimś znajomość zwracacie uwagę na jego status społeczny. Jest dla Was istotne czyjeś wykształcenie, praca, zarobki, to jak mieszka? Co jest dla Was najważniejsze? Czy zwracacie uwagę na to samo zarówno w przypadku przyszłej przyjaźni jak i ewentualnego związku? A może nie ma to dla Was zupełnie żadnego znaczenia?
Zapraszam do dyskusji. ![]()
Kierując się idealizmem można by powiedzieć, że na to uwagi się nie zwraca. Być może nie robi się tego umyślnie i z premedytacją, ale z reguły dobrze czujemy się z ludźmi mającymi to co my, podobny status, społeczny, majątek i wykształcenie, wówczas mamy wspólne doświadczenia, problemy i tematy do rozmów.
Osobiście pokuszę się o stwierdzenie, że "dogadać się" mogę z każdym, jednak moi bliżsi znajomy jak i partner, mają zbliżony status społeczny i wykształcenie.
witam, dla mnie status społeczny drugiej osoby nie ma znaczenia, ponieważ powierzamy się człowiekowi a nie temu co ma w banku na kącie. Każdy z nas ma inne wartości, którymi kieruje się w życiu lecz powinniśmy zwrócić uwagę na to, że pieniądze zostaną ale człowiek odejdzie. Znajomość powinno się kształtować na osobowości a nie na kasie
Niestety jeśli chodzi o przyjaciół, czy znajomych zwracam taką uwagę.Człowiek głupio się czuje z ludzmi , których standard życia jest o wiele wyższy.Nie zawsze stać go na to korzystać z podobnych rozrywek, chodzić wspólnie do knajp czy spędzać wakacje.Ba to wychodzi przy organizowniu imprez czy kupowaniu prezentów.Trudno dorónać komuś kto ma kasę i nie poczuć się przy nim ubogim krewnym....
Nie zwracam uwagi. Wydawało mi się zawsze, ze zwracam, ale jak wyświetlił mi się w głowie przekrój moich znajomych to okazało się, że nie zwracam
No i oni widocznie też nie, skoro się zadają ze mną; nie jestem ani prawnikiem (a większość z nich tak) ani lekarzem, ani nie robią kariery w żadnej firmie.
Lubię ludzi, którzy mają ciekawe przemyślenia, które to przemyślenia dotyczą zwykłego życia
Oni takie mają, ja lubię dyskutować, toteż się przyjaźnimy.
Idąc Twoim tokiem rozumowania Catwomen musi być po prostu coś co nas łączy
pomimo tego wszystkiego co nas dzieli.
Umarłabym i nieraz umierałam z nudów, spędzając czas w towarzystwie ludzi bardzo podobnych do mnie jeśli chodzi o status społeczny czy materialny.
Dla mnie osoba to jej wnętrze, nie zewnętrze.
Wcale nie zwracam uwagi.
Umarłabym i nieraz umierałam z nudów, spędzając czas w towarzystwie ludzi bardzo podobnych do mnie jeśli chodzi o status społeczny czy materialny.
Dla mnie osoba to jej wnętrze, nie zewnętrze.
Tylko widzisz, niektórzy nie mogą czuć się dobrze przy ludziach, którzy mają czegoś więcej niż oni. Chociaż gdzieś tam Ci moi najbliżsi znajomi są gdzieś na moim poziomie to łącza nas raczej zainteresowania, mamy wspólne tematy do rozmów. A nie to, że czujemy się tacy sami i nikt nie czuje się gorszy czy lepszy.
To może sprostuję:
"ci" moi znajomi dobrze wiedzą, że nie pojadę z nimi w lecie na Dominikanę, a w zimie w Alpy, bo mnie na to nie stać i ani ja tego nie ukrywam, ani oni nie czują się z tym faktem dziwnie.
Mnie nie jest żal tego, że ktoś ma czegoś więcej, bo kocham swoje życie i nie zamieniłabym go za nic, na życie kogoś, kto ma więcej pieniędzy, albo wyższy status społeczny bo np. wykonuje zawód cieszący się społecznym szacunkiem, typu lekarz.
W głowie musi być. Uczciwość. AŻ TYLE!
Nie zwracam na to uwagi, jeżeli mam z kimś o czym rozmawiać to nie interesuje mnie jego zasobność portfela, zawód, czy cokolwiek innego. Chociaż muszę przyznać, że czasami zasobność portfela i łatwość w wydawaniu pieniędzy mnie onieśmiela i jeżeli nie jest to działanie zamierzone to ok, ale jeżeli widzę, że to celowe to momentalnie rozluźniam kontakt z taką osobą.
Czasami zdarzają się osoby, które próbują udowodnić swoją wyższość tym, że mają czegoś więcej. Z takim człowiekiem nikt nie będzie czuł się dobrze, gdyż nikt nie lubi, jak ktoś próbuje mu udowodnić, że jest w jakiś sposób od niego gorszy.
Ale Ci, którzy mają jakiś deficyt czasami, źle czują się z osobami, które go nie mają, ale to bardziej wynika z kompleksów tych pierwszych a nie zachowania drugich.
14 2013-05-30 16:11:14 Ostatnio edytowany przez Bubuś (2013-05-30 16:11:47)
W momencie pierwszego kontaktu status społeczny nie ma dla mnie znaczenia. Myślę jednak, że to klaruje się z czasem. Kieruje się w stronę słów poprzedniczki :
Osobiście pokuszę się o stwierdzenie, że "dogadać się" mogę z każdym, jednak moi bliżsi znajomy jak i partner, mają zbliżony status społeczny i wykształcenie.
Widocznie nie mam w sobie tyle empatii, by móc się wczuć w emocje osoby, której życie jest całkiem odmienne od mojego.
Nie oceniam ludzi na podstawie portfela czy ilosci dyplomow, ale przyznac musze, ze bliscy znajomi, przyjaciele i moj facet sa z tej samej grupy spolecznej, podobnie wyksztalceni. Chyba dlatego, ze po prostu sie latwiej dogadac.
Witam ![]()
Rozmawiam ze wszystkimi i status społeczny nie liczy się.
Jeśli nawet taki człowiek : znajomy , przyjaciel ma
wyższy od mojego ... np: lekarz , Nauczyciel ...
Natomiast za wiele nie rozmawiam z tymi ,którzy
sami już stawiają się na wyższej pozycji...
Moi znajomi, przy czym myślę głównie o tych bliższych, stanowią bardzo różnorodny przekrój - od samotnych matek, ledwo wiążących koniec z końcem, poprzez osoby żyjące na zupełnie przeciętnym poziomie, aż po bardzo dobrze sytuowane, o wysokim statusie pozycji społecznej. To co nas jednak łączy, to podobne spojrzenie na życie, wyznawane podobne wartości, podobny poziom intelektualny, który w gruncie rzeczy niekoniecznie ma odbicie w wykształceniu - znam magistrów, którym słoma z butów wychodzi, ale znam też osoby po zawodówkach - obyte, oczytane, ciekawe świata, a tym samym interesujące.
Dobry temat. Od małego zawsze zmagałem się z tym problemem, ponieważ nie potrafiłem pojąć dlaczego ludzie Tworzą sobie "umowne grupy" tych lepszych i gorszych. Dla mnie wszyscy byli sobie równi od początku. Nie jeden raz narażałem się na różnego rodzaju nieprzyjemności za plecami właśnie w związku z tym, że rozmawiałem z każdym jakby nigdy takie grupy nie istniały. Nie zmienię tego w sobie. Uważam, że wiele ludzi w ten sposób nie doceniamy i tym samym wiele tracimy. Każdy na swój sposób ma coś w sobie wyjątkowego, niezależnie od tego kim jest, co robi i ile zarabia...
Niestety, ale uważam że ciężko odnaleźć się osobie o niskim statusie społecznym (mam na myśli kiepskie wykształcenie, co wiążę się zazwyczaj z niskimi dochodami) w towarzystwie w którym obracają się ludzie zamożni i wykształceni. Myślę że chcemy czy nie, jest to dla wszystkich w mniejszym lub większym stopniu istotne z kim się zadajemy. Nie chce przez to powiedzieć że ktoś jest gorszy czy lepszy, bo czasem bywa tak że ci "prości" ludzie mają najwięcej pokory wobec życia i są bardzo życzliwi wobec innych ale jest też tak, szczególnie w Polsce, że "zazdrość" i co się z tym łączy dwulicowość powoduje że ludzie którzy różnią się znacząco w takich kwestiach nie żyją ze sobą po przyjacielsku...
Gdybym jedna miała wskazać jakieś kryterium po którym ja osobiście dobieram towarzystwo to wybrałabym wykształcenie... Wydaje mi się że bardzo trudno zdobyć taką "ogładę" i ciekawość świata jeśli nie na studiach...
Z mojego własnego doświadczenia mogę przytoczyć przykład, kiedy jadąc w autobusie spotkałam znajomych z podstawówki. Mieszkam na przedmieściach miasta, gdzie wszyscy raczej się znają. Gdy wyjeżdżałam na studia do wielkiego miasta cieszyłam się że wreszcie oderwę się od tej zamkniętej społeczności i będę "anonimowa". Wracając do tej sytuacji, gdy jechałam w autobusie usłyszałam mimochodem rozmowę moich dawnych znajomych, którym niestety nie udało się skończyć dobrej szkoły a większość czasu spędzają na ławeczce z piwkiem: "zobacz jaka gwiazda sie zrobiła". Dodam że oczywiście nie powiedzieli "cześć" starej koleżance, jakby zakładając że czuje się zbyt ważna i nie odpowiem. Myślę, że te słowa wyrażają wszystkie te uprzedzenia które mogą poróżnić ludzi o odmiennych, powiedzmy ambicjach.
Ogólnie rzecz biorąc, to nie ma znaczenia, ale jest pewno ale. Zdecydowanie lepiej czujemy się w towarzystwie ludzi wykształconych, o wysokiej stopie, mających prestiż i uznanie wokół. Niestety to jest przykre i niesprawiedliwe, bo osoba niewykształcona, jest człowiekiem o gołębim sercu a nie ma uznania.
Ogólnie rzecz biorąc, to nie ma znaczenia, ale jest pewno ale. Zdecydowanie lepiej czujemy się w towarzystwie ludzi wykształconych, o wysokiej stopie, mających prestiż i uznanie wokół. Niestety to jest przykre i niesprawiedliwe, bo osoba niewykształcona, jest człowiekiem o gołębim sercu a nie ma uznania.
No bez żartów. To jakie ma się serce jest niezależne od wykształcenia.
22 2013-05-31 08:49:04 Ostatnio edytowany przez Gall_Anonim (2013-05-31 09:16:26)
Wykształcenie nie ma teraz znaczenia. Teraz nawet magister może zapieprzać na kasie z osobami bez żadnego wykształcenia. Liczy się to jaki człowiek jest. Studia odmieniają człowieka psychicznie, jednak jeśli człowiek po nich wywyższa się, to zawsze musiał być takim prostakiem i te siano z butów będzie wystawało ciągle... Sam jestem po studiach inżynierskich, jednak nie uważam, że część moich znajomych, którzy nie zdali nawet matury, są kimś gorszym ode mnie. Zdarza się, że zarabiają nawet więcej niż ja obecnie i sam mogę się od nich wielu rzeczy dowiedzieć. Przede wszystkim nie popłaca takie wyniosłe podejście. Moja była partnerka pochodzi z dzielnicy, gdzie mężczyźni wyrastają przeważnie na złodziei, a kobiety trudnią się prostytucją. Mimo wszystko miała silna wolę wybicia się z tego środowiska i pod pewnymi względami udało jej się osiągnąć wykształcenie, pracę w banku... mimo wszystko ma siebie teraz za kogoś nadrzędnego. Ludzi traktuje jak przedmioty potrzebne jej w osiągnięciu kolejnych celów. Jest szorstka i niestety choćbym nie wiem jaką karierę zrobiła, z takim charakterem ludzie dalej będą się od niej odsuwać. Niestety i ja nie dałem rady w końcu choć byłem bardzo wyrozumiały i niewrażliwy na osądy ludzi, którzy przestrzegali mnie przed nią... Tak więc nie status, ale głównie charakter jest czynnikiem psującym relacje społeczne.
Ja osobiscie uwazam ze o wiele lepiej czuje sie czlowiek lub grupka ludzi jak ida w trojke i zrzucaja sie na pizze kazdy ile ma tyle da jeden da 5 zl drugi 3 a trzeci np 8 i kazdo z nich wie ze nie wazne ile dalo to jego wklad przyczynia sie do tego ze moga cos kupic i zjesc, o wiele gorzej czuje sie czlowiek kiedy idzie z kolezanka ktora mowi ja stawiam, jest to pewnego rodzaju ponizenie czucie sie jak wlasnosc "ja kupie ale chodz ze mna" czasami trzeba sie dostosowac jak masz wiecej nie wychylaj sie bo kolezance moze byc przykro zniz sie do jej poziomu statusu bo tobie latwiej sie znizyc jak jej nagle urosnac ![]()
Wszystko zależy od tego o czym konkretnie mówimy?, przyjaźni, koleżeństwie czy interesach. Pierwsza grupa jest 100% hermetyczna i zamknięta. Druga to dość dowolna zbieranina różnych osobowości często wzajemnie wykluczających się ale jakoś dajemy radę, trzecia to nie temat do pisania na forum. "Status społeczny" ma dla mnie znaczenie tylko w sensie wykształcenia i szeroko pojętej kultury osobistej, majętność mnie nie interesuje.
"Status społeczny" ma dla mnie znaczenie tylko w sensie wykształcenia i szeroko pojętej kultury osobistej, majętność mnie nie interesuje.
Dla mnie też ma to właśnie takie znaczenie. To, że ktoś nie skończył wyższych studiów nie oznacza, że musi być chamem i prostakiem.
Sama majętność może być problemem w związku - we wspólnych wyjazdach itd. Nie musi, ale ta biedniejsza osoba może czuć się gorzej.
Dla mnie ważniejsze jest samo podejście do tematu pieniędzy - nienawidzę jak ktoś traktuje kasę jako wartość nadrzędną, którą to chwali się na lewo i prawo (zwykle żeby wyjść na bogatszego niż jest). Takie zachowanie przekreśla dla mnie możliwość nawiązania kontaktu z taką osobą, bo nie jestem w stanie czegoś takiego znieść.
Oczywiście, że zwracam na to uwagę, pytanie czy robię według tych kryteriów selekcję. Raczej mimowolnie tak, bo jako studentka mam znajomych w większości studentów lub po studiach, więc ciężej mi poznać się z ludźmi spoza tego środowiska (co nie znaczy, że nie mam znajomych bez studiów). A sytuacja materialna studentów jest wszystkim dobrze znana, więc na pytanie odnośnie pieniędzy chyba odpowiadać nie muszę ![]()
Hmmm ja nie patrze na status spoleczny. Ja jestem osoba bez wyksztalcenia a zarabiam wiecej niz niektorzy z mgr przy nazwisku. Ale czy to oznacza, ze ja badz ta osoba jestesmy gorsze/lepsze od siebie? Nie! Liczy sie to co ma osoba w glowie a nie jakie ma wyksztalcenie czy stan konta
Rodzina, która ma trójkę dzieci i facet zarabia 2 tys zł/miesiąc jedzie z rodziną, gdzie facet zarabia 10 tys zł/miesiąc na wakacje. Jedni i drudzy będą się źle czuć. Dlatego nawet jak się ktoś nie przyznaje, to jednak znajomi są z tych samych warstw społecznych.
Dla mnie najważniejszy jest charakter osoby. Nie każdy ma możliwości, ażeby np zdobyć wykształcenie, są różne sytuacje i każdą trzeba rozpatrzyć indywidualnie. Chociaż faktem jest, że ludzie pewnie dobieraja się w ten sposób nieświadomie, np poznają się będąc na studiach, studiują ten sam kierunek i zaprzyjazniają się ze sobą. Co do związku co z tego, że chłopak będzie dyrektorem, lekarzem jak w obyciu będzie niemiły itd Najważniejsze jest to co sobą reprezentujemy jako ludzie . Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, ale przez to kim jest. Myślę, że wielu ludzi ma identyczne zdanie co do tego.
Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, ale przez to kim jest..
A właściwie liczy się jego podejście do drugiego człowieka.
Nawet wtedy gdy ten drugi nie posiada wiele.
Od najmłodszych lat :Przedszkole,Szkoła..... widać podział.
Choć jako dzieci,naszą osobowość kształtują rodzice...
oni wyznaczają nam szlaki życiowe. Widzimy w jaki sposób
odnoszą się do znajomych,najbliższych,czy też swoich szefów
w pracy...
Nie ma co ukrywać.że to zależy od stopnia zażyłości. Jeśli to sąsiadka mająca dziecko w podobnym wieku,czy mama przyjaciółki córki chodząca z nią do tej samej klasy to raczej nie zwracam uwagi. Muszę jedynie mieć o czym z nią pogadać,nawet nie chodzi o to by mieć podobne poglądy na jakieś sprawy.Jednak jeśli takie dziecko ma nocować u nas,spotykać się poza szkołą z córka to ważne dla mnie by metody i sposób wychowania tego dziecka nie był zupełnie inny niż mój.
Jeśli zażyłość jest bliższa i w grę wchodzą wspólne wyjazdy na narty czy na wakacje to niestety jest to istotne.Kiedyś wybraliśmy się z dobrymi znajomymi.Na miejscu okazało się, żę dla nich jest za drogo więc zwyczajnie "sępili" na nas np. nie płacąc za posiłki w restauracjach, wyjadając jedzenie z naszej lodówki.Nie lubię takich sytuacji...
to wyjątkowe forum jest normalnie ![]()
wokół ja nie zauważam żeby ludzie nie zwracali uwagi na status,
zamknięte osiedla, drogie gadżety, samochody, prawie każdy z kredytem, w tv są piękni i kolorowi ludzie których jakoś nie spotykamy na ulicach zbyt często, ludki z tv twierdzą że chcemy taki ładny kolorowy świat, ładnych ludzi i piękne drogie przedmioty, a gospodarka to potwierdza - nie możemy zwolnić bo inaczej ten rozbuchany świat posypałby się jak domek z kart. Dla mnie całe życie pieniądze nie były istotne i nie zwracałam na to uwagi patrząc na innych, jednak ostatnio widzę, że niektórzy moi znajomi biorą duże kredyty i zamieszkują piękne apartamenty i jak odwiedzamy ich czasem a mamy takie trzy pary znajomych to poczułam się źle, weszłam w stare koleiny porównywania się a poza tym nie chciało mi się gadać o kredycie i pracy wiec jednak nie mogę powiedzieć że to mnie zupełnie nie rusza. Trudno jest znaleźć tutaj jakąś regułę bo na to jaki kto jest wpływa wiele czynników pieniądze są tylko jednym z nich i to też może podziałać w dwie strony ![]()