Mąż zdradził i rozdaje karty ... Jakie znaleźć rozwiązanie? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż zdradził i rozdaje karty ... Jakie znaleźć rozwiązanie?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 24 ]

1

Temat: Mąż zdradził i rozdaje karty ... Jakie znaleźć rozwiązanie?

Witajcie,
banalne, ale bolesne... po 11 latach małżeństwa zdradził mnie mąż. Trwa to już pół roku. Nada spotyka się z kochanką i mówi mi to bez ceregieli. Widzi szansę na odbudowę związku, ale po jego wyprowadzce nie robi nic w tym kierunku.
Mamy 2 małych dzieci. Odwiedza nas raz na 2 dni i spędza z nami raptem 10 min. Oferuje pomoc (zakupy itd) i jest gotowy nam jej udzielić.
Mieszkamy u jego rodziców, nie mam możliwości wyprowadzki, rodzice mogą mi nieznacznie pomóc, zarobki nie pozwalają mi na wynajęcie mieszkania.. patowa sytuacja. On się zastanawia czego chce i myśli już 3 miesiąc. Jest panem sytuacji bo rodzice czekają i ja czekam z dziećmi aż się określi. Bagno po prostu.
Jak się zdystansować i znaleźć rozwiązanie?
Pomóżcie!!

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Mąż zdradził i rozdaje karty ... Jakie znaleźć rozwiązanie?

On się zastanawia? To Ty się zastanów, czy chcesz nadal z nim być. Porozmawiaj z rodzicami, teściami i z nimi ustal, czy są w stanie Ci pomóc, jeśli zdecydujesz się odejść od męża. Złóż wtedy pozew o rozwód i o alimenty. Jak wyobrażasz sobie "walkę o związek" z kimś, kogo widujesz co 2 dzień i to  przez 10 minut.
Jeśli mąż się ocknie i wróci do domu, to można próbować ratować to co zostało, jeśli coś zostało... Ale to Ty musisz wiedzieć...

3

Odp: Mąż zdradził i rozdaje karty ... Jakie znaleźć rozwiązanie?

Tak mu wygodnie... Spotyka sie z kochanką bez przeszkód, a Tobie i rodzicom mydli oczy, ze jest taaaaki niezdecydowany. Na Twoim miejscu zlozylabym pozew o rozwód z orzekaniem o jego winie, zgromadziła dowody na jego zdrady (zdjęcia z kochanką, smsy, zeznania świadków), walczyła o alimenty dla dzieci i dla mnie (w końcu z jego winy pogorszyła mi sie sytuacja materialna), oskubała do cna i puściła w samych skarpetkach. Dla takich drani nie mam litości...

4 Ostatnio edytowany przez bags (2013-05-24 18:33:18)

Odp: Mąż zdradził i rozdaje karty ... Jakie znaleźć rozwiązanie?

Nawiazujac do ksiazki Jamesa Dobsona "milosc wymaga stanowczosci" - polecam przeczytac nawet w pdf-ie; dziewczyny z watku grupy wsparcia kkzb ja udostepnia - w przypadku zdady wymaga - tak jak tytul w/w ksiazki - stanowczosci, zelaznej stanowczosci. Tu nie ma miejsca na ustepstwa w stylu "chcialabym, bo jesli..."
A tutaj powolujac sie na cytat amerykanskiego pastora Marka Gungora*, ze "kobieta jest wielozadaniowcem i ma pod bujna czuprynka magistrale polaczen a My faceci jestesmy jednozadaniowcy ze sterta pudelek... tez pod czuprynka" i choc milosc mozna okazywac na wiele sposobow, to jednak slowa sa najczesciej odzwierciedleniem stanu duszy**.
Wiec gdy rozjezdzaja sie wizje spojnosci zwiazku poprzez braki tego znaczacego czynnika trwalosci zwiazku jakim jest nie tylko seks, to moze trzeba partnera wziąć za "wszarz" usadzić i zacząć rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać. Nie pozwolić sobie wyjść, można się złościć, krzyczeć, płakać, ale rozmawiać bez owijania w bawelne - nie mylic z posciela. Niech to nie będzie - na poczatek - godzinna rozmowa przy butelce wina lub bardziej wyskokowych trunkach... po co od razu skakac na boki i utrudniac wyjscie partnerowi z domowych pieleszy, poprzez rozrastajace sie poroze.
Niech trwa ona calymi dniami, miesiacami a nawet latami, bo jakos to trzeba na wzor zakonczenia jak w seksmisji zbudować od podstaw. Potrzeba nawet ta wyzszego rzedu zaspokojenia potrzeb jest w koncu matka wynalazku. Po cos bylo w koncu rozdawane przez tego siwego Pana u gory stosowne "oprogramowanie" do tego czterordzeniowego procesora, ktory kazdy z Nas nosi pod czuprynka, zwane nie inaczej jak wlasnie rozmowa.

Słabe jest to, że człowiek dopiero po fakcie zdaje sobie czasem sprawę, jak bardzo źle zrobił. Jak bardzo kocha. Jak bardzo potrzebuje. Jak bardzo żałuje. Jak bardzo chce naprawić. Jak bardzo, jak bardzo, jak bardzo...Jak bardzo - jakkolwiek to głupio nie zabrzmi - zakochuje się na nowo...

Nie bez kozery mowi sie przeciez, ze zdradzajacy wymienia mercedesa na malucha (taka metafora), bo dopiero po "tym" fakcie otwieraja mu sie szeroko oczy, ze jest dokladnie odwrotnie. Jest ta fascynacja, motylki i cala reszta "wisienki na torcie" bedaca niczym innym jak fikcja gdy przyjdzie szara codziennosc i rozowe okulary spadna z loskotem na ziemie. I odnoszac sie tu do zdradzonych kobiet, uwazam - zreszta nie tylko ja - ze w piekle nie ma wiekszej nienawisci niz w sercu zdradzonej kobiety.
Daj mu teraz przestrzeń, odsuń się w cień i zajmij się sobą.
W żadnym razie nie proś o powrót, nie zmuszaj Jgo do rozmów, nie wyznaczaj czasu na zmiany. Odsuń się, stań się trochę nieosiągalna, tajemnicza, niezależna. OBSERWUJ Z DYSTANSEM a nade wszystko nie daj się prowokować, bo mimo tego, że być może też i On był nie w porządku, to teraz bardzo potrzebuje argumentów, że dobrze robi, "bo Ty taka piiiiii byas".
Z wyczuciem prowadź rozmowy. I nie pozwól sie wpędzać w poczucie winy, bo gdy tylko zaczniesz przepraszać, starać sie byc lepszym to tak, jakbyś potwierdzala, ze było miedzy Wami źle. Na takie zachowania będzie czas dopiero po Jej powrocie do związku.

Zdrada to podstępne zabójstwo partnera bez sądu, wyroku i prawa do obrony.
Lub inaczej- jest jak podanie polonu Litwinience w herbatce- zabija powoli i wszyscy wiedzą. że nie ma ratunku - śmierć i tak nastąpi. To tylko kwestia czasu

Zdaję sobie doskonale sprawę, że nie jest Tobie się łatwo pogodzić z tym co się stało, że ciężko jest "start your life all over again"- ale trzeba się z tym pogodzić.
Będzie cholernie trudno, ale uwierz mi, to jest możliwe.

"Nie rób priorytetu z kogoś, dla kogo jesteś tylko opcją, czasem jedną z wielu."

Bo musisz przewartościować całe dotychczasowe swoje życie, cały swój świat wartości.
Musisz przebudować tak, aby zniknęło słowo "MY" jako partner - partnerka... rodzina.
Słowo "MY" zniknęło w momencie zdrady i to bezpowrotnie.
Już nie żyjesz dla niego, a on dla Ciebie, przestaliście być jednością, rodziną, mającą wspólne plany i wspólny świat wartości. On wyznaje teraz INNY!!!

Od tego momentu zostało słowo "JA" i tylko ono już się liczy-
Ja- to znaczy mam poczucie swojej wartości,
Ja- to znaczy szacunek do  siebie,
Ja- to znaczy jestem dumnym facetem, zasługującym na szacunek innych,
Ja- to znaczy, że liczą się tylko moje potrzeby,
Ja- to znaczy że najważniejszymi dla Ciebie osobami jesteś Ty sam.

Ja oznacza również, że partner/ka jest zupełnie dla mnie osobą, która w moim życiu okazała się może i przykrym, lecz tylko maleńkim epizodem.

Postawiliście nowy dom pt zwiazek - ale na piasku, nie skale. Na bardzo kruchym fundamencie. Widocznie postawił go kiepski budowniczy i nie o Tobie tutaj mowa.

Czy warto ryzykować dalsze mieszkanie w nim, wiedząc że w każdej chwili może runąć?
Jak się człowiek dowiaduje co zrobiła najbliższa "niby" osoba to chce się zniknąć.
Walnąć gdzieś w koncie i wyć. Nie je się, nie śpi, czepia się wszystkiego co tylko daje jakąś namiastkę normalności związku. Nie zdając sobie sprawy, że to uczucie właśnie i emocje kierują nami w tej chwili. Często poniża się do granic możliwości. I nie ma innej wersji jak to przeczekać.

Zdanie, które mocno trzeba sobie zapisać w pamięci brzmi: o miłość się nie błaga... !
No niestety, bardzo znikoma ilość ludzi wierzy i stosuje się do rad napisanych na portalu.
Większość mając świadomość, do czego to może doprowadzić i tak podąża swoją ścieżką.
Po prostu do pewnych decyzji musimy dojrzeć a nasza wiara jest przeogromna.
Popełniamy mnóstwo dziwacznych błędów.
Rozum krzyczy jednak NIE ale serce i tak ściska.
Dopiero po pewnym czasie, kiedy stajemy się cieniem samego siebie, wypruci z emocji, dociera do nas prawdziwy obraz tego, co się stało. Dobrze kiedy będzie to parę miesięcy i jest jeszcze odrobina siły i silnej woli aby odejść, gorzej kiedy przyzwyczajamy się do sytuacji, pogrążamy się coraz bardziej i trwa to latami. Wtedy zmiany w naszej psychice zachodzą na tyle ogromne, że jest później mało realna szansa na normalne życie.

Bo 90 procent ludzi i tak chce pożywić się jeszcze tą odrobiną nadziei. Nigdy nie wiem co jest gorsze, czy przebywanie z taką osobą, czy życie w niewiedzy i kołaczących się myśli, co teraz moja "ukochana/y" robi. Ale jedno jest pewne- trzeba wszelkimi sposobami się starać oddzielić serce od rozumu. Porównywać, co mówi a co robi Twój partner/ka.

Pewnie zdarzyło się Wam nieraz, że tłumaczyliście ją/jego wybielałeś, myślałeś, że jest inna/y,
bo obojętnie co się stało, to wiąże was przecież jeszcze miłość. A tak naprawdę podświadomie wiedziałaś/eś, że to jest czysty absurd, bo to co robi nie pokrywa się w faktach.

Jednak serce, ta odrobina nadziei wmawiają nam że jest inaczej. Po prostu chcemy w to wierzyć że jest inaczej, więc oszukujemy samych siebie. To, że Twój związek to fikcja i nic z tego nie będzie to fakt oczywisty.  ci co twierdzą inaczej, są niepoprawnymi optymistami albo masochistami.

Więc albo pogodzisz się z tym, co się stało, będziesz żyła w układzie na zasadzie każdy sobie rzepkę skrobie i układasz sobie życie równolegle z kimś innym,
bo łączą was rybki, dom, wspólna firma itp.
albo odchodzisz i układasz sobie życie z dala od niej.
Innej alternatywy nie ma... niestety.

3maj się. I przemyśl wszystko to co Tobie napisałem, na chłodno, bez emocji.
Bo gdy włączają się emocje - wyłącza się myślenie.

5

Odp: Mąż zdradził i rozdaje karty ... Jakie znaleźć rozwiązanie?

Dziękuję za wypowiedzi.
Teściowie bardzo mnie wspierają, są pomocni, nie wyrzucają z domu. Też czekają. A czego ja chcę?
Chcę spróbować odbudować ten związek, ale mam poprzestawiać sobie klepki i trwać w niepewności a nóż mu się coś odmieni? Mam przymykać oko i być cierpliwie znoszącą to upokorzenie żoną?
Trwa to już 3 mce a on szuka rozwiązania...

Odp: Mąż zdradził i rozdaje karty ... Jakie znaleźć rozwiązanie?

A moze rozwod z jego winy? Alimenty na siebie i dzieci. Jak zobaczy pozew to sie szybko zdecyduje, a Ty zbieraj dowody na jego zdrade.

7

Odp: Mąż zdradził i rozdaje karty ... Jakie znaleźć rozwiązanie?

Jak mam zdobyć te dowody? Nie stać mnie na detektywa, nie mieszka z nami. Nie mam dostępu do telefonu, komputera. Mam śledzić? Co mi da rozwód z orzekaniem o winie w sytuacji gdy mieszkam u jego rodziców. Przecież od nich zależy mój dach nad głową i moich dzieci...Tyle zależności...

Odp: Mąż zdradził i rozdaje karty ... Jakie znaleźć rozwiązanie?

Rozwod da Ci alimenty ktore pomoga cos Ci wynajac. Zdobadz dowody ze nie mieszka z Toba, nagrywaj na dyktafon jak mowi o kochance etc. Ratowac mozna jakby maz uwazal ze zrobil zle i wyrazil skruche tymczasem on wiedzie bardzo fajne zycie. Zona + kochanka, i zona grzecznie czeka. Troche szacunku do samej siebie. I nie rob dzieciom krzywdy bo one widza badz beda widziec co sie dzieje. I beda mieli Ci za zle ze nie odeszlas.

9 Ostatnio edytowany przez bags (2013-05-24 19:06:45)

Odp: Mąż zdradził i rozdaje karty ... Jakie znaleźć rozwiązanie?
Llite napisał/a:

Dziękuję za wypowiedzi.
Teściowie bardzo mnie wspierają, są pomocni, nie wyrzucają z domu. Też czekają. A czego ja chcę?
Chcę spróbować odbudować ten związek, ale mam poprzestawiać sobie klepki i trwać w niepewności a nóż mu się coś odmieni? Mam przymykać oko i być cierpliwie znoszącą to upokorzenie żoną?
Trwa to już 3 mce a on szuka rozwiązania...

On nie szuka rozwiazania a sposobu na bezbolesne przyklepanie zycia na dwa fronty. Miec ciastko i zjesc ciastko. Przeczytaj ksiazke Dobsona, tam jest poruszony dobitnie temat zdrady lacznie z "listem zdradzonej zony do meza".
NIe sugeruj sie nim a jak najbardziej soba i dzieckiem...

Nie przeredagowane:
1. Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2. Nie dzwoń często.
3. Nie podkreślaj pozytywnych elementów związku.
4. Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5. Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6. Nie proś o pomoc członków rodziny - masz wsparcie w tesciach poki sa po Twojej stronie
7. Nie proś o wsparcie duchowe  - z tym bym trochę polemizował jeśli ktoś Nas faktycznie i szczerze wspiera.
8. Nie kupuj prezentów.
9. Nie planuj wspólnych spotkań.
10. Nie szpieguj jej. To cię zniszczy.
11. Nie mów ?Kocham Cię?.
12. Zachowuj się tak, jakby w twoim życiu wszystko było w porządku.
13. Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14. Nie siedź i nie czekaj na żonę ? bądź aktywny, rób coś, idź do kina, wyjdź z przyjaciółmi, itp.
15. Będąc w kontakcie z nią (jeżeli to ty zazwyczaj rozpoczynasz rozmowę) postaraj się mówić jak najmniej.
16. Jeżeli zawsze pytasz, co robiła w ciągu dnia twoja żona, PRZESTAŃ PYTAĆ.
17. Musisz sprawić, że twój partner zauważy w tobie zmianę i zda sobie sprawę, że jesteś gotowa żyć dalej, z nim lub bez niego.
18. Nie bądź opryskliwy czy oziębły ? po prostu zachowuj dystans i obserwuj, czy twój partner zauważy i, co ważniejsze, zda sobie sprawę, co traci.
19. Bez względu na to jak się DZIŚ czujesz, pokazuj jej jedynie zadowolenie i szczęście. Niech widzi osobę, z którą chciałby być.
20. Unikaj wszelkich pytań dotyczących związku do chwili, gdy Ona zechce o tym rozmawiać (co może potrwać jakiś czas).
21. Nigdy nie trać kontroli nad sobą.
22. Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23. Nie rozmawiaj o uczuciach (to tylko wzmacnia te uczucia).
24. Bądź cierpliwy.
25. Słuchaj tego, co naprawdę mówi do ciebie ona.
26. Naucz się wycofać w chwili, kiedy chcesz zacząć mówić.
27. Dbaj o siebie (ćwicz, śpij, śmiej się i skoncentruj się na pozostałych elementach swojego życia).
28. Bądź silny i pewny siebie; naucz się mówić cicho i spokojnie.
29. Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić to twoje wszystkie KONSEKWENTNE działania będą mówiły więcej, niż jakiekolwiek słowa.
30. Nie pokazuj rozpaczy i zagubienia nawet w sytuacji, gdy cierpisz najbardziej i jesteś zagubiony.
31. Rozmawiając z nią, nie koncentruj się na sobie.
32. Nie wierz w nic, co słyszysz i w mniej niż 50% tego, co widzisz. Ona będzie wszystko negowała, ponieważ jest zraniona i przestraszona.
33. Nie poddawaj się bez względu na to, jak jest ciężko i jak źle się czujesz.
34. Nie schodź z raz obranej drogi.

10

Odp: Mąż zdradził i rozdaje karty ... Jakie znaleźć rozwiązanie?
Llite napisał/a:

Jak mam zdobyć te dowody? Nie stać mnie na detektywa, nie mieszka z nami. Nie mam dostępu do telefonu, komputera. Mam śledzić? Co mi da rozwód z orzekaniem o winie w sytuacji gdy mieszkam u jego rodziców. Przecież od nich zależy mój dach nad głową i moich dzieci...Tyle zależności...

Sama mozesz zabawić się w detektywa... Zdjęcia z kochanką na romantycznym spacerze, zdjęcia jego samochodu pod jej domem, jego wiadomości do Ciebie w ktorych mowi o niej, albo o planach wobec niej. Mozesz tez podczas rozprawy powołać jego niunię na świadka, a ona musi powiedzieć prawdę pod przysięgą. Mogą tez przydać się zeznania Twoich teściów, znajomych, sąsiadów... W ten sposob misiu jest ugotowany.

11

Odp: Mąż zdradził i rozdaje karty ... Jakie znaleźć rozwiązanie?

Owszem mogę sama się w to zabawić, ale..
- rodzice przecież nie będą zeznawać przeciwko synowi
- mieszkam u nich, a to ich syn więc siłą rzeczy będę "spalona"

Jak zachować twarz o ile jeszcze ją mam?...

12

Odp: Mąż zdradził i rozdaje karty ... Jakie znaleźć rozwiązanie?
Llite napisał/a:

Owszem mogę sama się w to zabawić, ale..
- rodzice przecież nie będą zeznawać przeciwko synowi
- mieszkam u nich, a to ich syn więc siłą rzeczy będę "spalona"

Jak zachować twarz o ile jeszcze ją mam?...

To zalezy jakie masz relacje z jego rodzicami... Poza tym, chyba widzą jak ich synalek traktuje ich synową i wnuki...Ja nie broniłabym swojego syna, gdyby po tylu latach małżeństwa puszczał sie z jakąś xxx, zostawiając żonę i dwójkę małych dzieci. To moja opinia, rozumiem, ze teściowie mogą na to patrzeć inaczej. Niemniej jednak warto zawalczyć o swoje zycie, bez szmaciarza przy boku smile. Życzę siły i wytrwałości

13

Odp: Mąż zdradził i rozdaje karty ... Jakie znaleźć rozwiązanie?

Czasami w niektórych domach panuje "dulszczyzna" - w tym także. Nie mogę liczyć na teściów w sprawie zeznań przeciwko synowi. Nie wiem jak zareagują gdy wniosę sprawę o rozwód. Nie mam środków na wynajem ani kupno. ile tam mogę mieszkać to zależy tylko od teściów. Zresztą to nie oni powinni zapewnić mi dach nad głową i dzieciom tylko on...
jak się bronić??? jak walczyć skoro on nie wie... określić jakiś termin by się zdecydował?

14

Odp: Mąż zdradził i rozdaje karty ... Jakie znaleźć rozwiązanie?
Llite napisał/a:

Czasami w niektórych domach panuje "dulszczyzna" - w tym także. Nie mogę liczyć na teściów w sprawie zeznań przeciwko synowi. Nie wiem jak zareagują gdy wniosę sprawę o rozwód. Nie mam środków na wynajem ani kupno. ile tam mogę mieszkać to zależy tylko od teściów. Zresztą to nie oni powinni zapewnić mi dach nad głową i dzieciom tylko on...
jak się bronić??? jak walczyć skoro on nie wie... określić jakiś termin by się zdecydował?

Co z Twoimi rodzicami? Mówisz, ze mogą Ci nieznacznie pomoc. Jesli nie chcesz składać pozwu rozwodowego, złóż choćby sprawę o alimenty na dzieci. Na pewno są w Twoim miescie ośrodki z bezpłatną porada prawniczą. Prawnik powie Ci, jakie masz opcje. I nie czekaj na jego deklaracje. Teraz liczysz sie Ty i dzieci. Zamiast uzależniac swoje działania od męża, weź sprawy w swoje ręce. Na razie pomalutku, stopniowo. Tak, byś niedługo nie obudziła sie z ręką w nocniku.
Bedzie dobrze smile.

15

Odp: Mąż zdradził i rozdaje karty ... Jakie znaleźć rozwiązanie?

Zamiast uzależniac swoje działania od męża, weź sprawy w swoje ręce. Na razie pomalutku, stopniowo. Tak, byś niedługo nie obudziła sie z ręką w nocniku.



co masz na myśli? jakie kroczki skoro chcę walczyć?

16

Odp: Mąż zdradził i rozdaje karty ... Jakie znaleźć rozwiązanie?
Llite napisał/a:

Zamiast uzależniac swoje działania od męża, weź sprawy w swoje ręce. Na razie pomalutku, stopniowo. Tak, byś niedługo nie obudziła sie z ręką w nocniku.



co masz na myśli? jakie kroczki skoro chcę walczyć?

Chodziło mi o to, ze Ty chcesz, ale Twój mąż może niekoniecznie. Trwasz w zawieszeniu i czekasz na jego decyzje . Zrobisz co zechcesz, będziecie  walczyć lub nie, ale nie masz pewności, ze pewnego pięknego dnia nie zostaniesz  bez dachu nad głową, bo ślubnemu się "odwidzi"ratowanie małżeństwa,  a teściowie stracą cierpliwość, bo stwierdzą, ze na stare lata chcą mieć spokój. Raz zdradził, co szkodzi mu drugi, trzeci, dziesiąty...

Stąd moja rada- zadbaj o niezależność. Miej wyjście awaryjne, plan B. Złóż wniosek o alimenty, zabezpiecz dzieci. Wtedy może szanowny małżonek zrozumie, ze nie dajesz sobą pomiatac i jak dojrzały facet zadeklaruje się i poniesie konsekwencje swoich wyborów.

17

Odp: Mąż zdradził i rozdaje karty ... Jakie znaleźć rozwiązanie?

czytam twoje forum i mi cie bardzo szkoda.Wiem że jesteś mamą i teraz napewno stawiasz dobro dzieci na pierwszym miejscu.Ale taka sytuacja  w domu nie wpływa dobrze ani na  ciebie ani na dzieci!!! Twój mąż myśli że ma cie w garści ale powinnas sie chociaz na chwilke do swoich rodziców przeprowadzic.Wiem ze sa czasy gdy ciezko o wszystko ale uwidzisz ze rodzice cie przygarna bo jestes ich córka.A wtedy mąż straci pewność siebie i zaraz zawalczy o was bo teraz wie ze nie jestes w stanie nic zrobic.Wiem że łatwo powiedziec bo napewno kochasz swojego męża ale ten rozwód to dobra rzecz przynajmniej mając alimenty bedziesz miała coś dla dzieci.Kompletnie nie rozumiem jego rodziców.!!!!Sama jestem mama ale gdybym wiziala że moje dziecko krzywdzi swoja rodzine to wtedy juz bym sie wtraciła i powinni mu warunek postawic ze wybieraja ciebie i dzieci.I wtedy on również by wrócił bo by stracił swoją pewność.wiem że z tesciami ciężko nieraz (wiem to po sobie)ale wg mnie usiadz z nimi wieczorem jak dzieci zasną i porozmawiaj prosto od serca co czujesz jak ci ciężko i uwidzisz pomogą ci to rozwiązać.

18

Odp: Mąż zdradził i rozdaje karty ... Jakie znaleźć rozwiązanie?

Bardzo Wam dziękuję za wypowiedzi...
o rozwodzie jak dotąd nie ma mowy... alimenty.. jesli złożę pozew będę na straconej pozycji... nijak w żadną stronę. Jego rodzice jak najbardziej są za mną, rozmowy z nim jak dotąd nie przynoszą rezultatu...

19

Odp: Mąż zdradził i rozdaje karty ... Jakie znaleźć rozwiązanie?
Llite napisał/a:

Bardzo Wam dziękuję za wypowiedzi...
o rozwodzie jak dotąd nie ma mowy... alimenty.. jesli złożę pozew będę na straconej pozycji... nijak w żadną stronę. Jego rodzice jak najbardziej są za mną, rozmowy z nim jak dotąd nie przynoszą rezultatu...

Ale jakie rozmowy? Kobieto, obudź się! On ma idealną dla siebie sytuację - kochanicę, przy której się świetnie bawi i żonę, która nie szanuje się do tego stopnia, że pozwala się poniżać, zdradzać, krzywdzić siebie i swoje dzieci, a także rodziców, którzy w jego miejsce dach nad głowami jego dzieciom zapewniają. Niby dlaczego miałby to przerywać? Nie ma ku temu najmniejszego powodu. Co najwyżej kochanka może mu się znudzić, ale wtedy znajdzie sobie następną. Bo niby dlaczego nie? Żadnych konsekwencji nie ponosi, a Ty jeszcze go utwierdzasz w przekonaniu, że jest taki super, bo nadal, po tym wszystkim chcesz go z powrotem.

Naprawdę chcesz? Nieodpowiedzialnego tchórza, oszusta, skrajnie wygodnickiego egoistę? To jest człowiek, z którym wyobrażasz sobie przyszłość? A jak? Bardzo jestem ciekawa.

Przede wszystkim, jeżeli chcesz, aby ludzie Ciebie szanowali, musisz zacząć szanować siebie sama. Musisz postawić granice, za które nikogo absolutnie nie wpuścisz. Tymi granicami powinny być szacunek do Ciebie, Twoja godność, Twoje uczucia. Pozwalasz obecnie swojemu mężowi to deptać. Jak myślisz, czy on Cię teraz szanuje?
Jaki przykład chcesz dać swoim dzieciom? Że rodzina wygląda tak, iż tatuś robi co chce i gdzie chce, w nosie mając uczucia mamusi, a mamusia ma się zawsze podporządkowywać? Pamiętaj, że to, jak wygląda teraz Wasza rodzina, dla Waszych dzieci będzie wzorem, że tak właśnie jest prawidłowo, że taka jest norma.

Nie twierdzę, że Twoja sytuacja jest łatwa, ale znam kobiety, które z toksycznych związków wyszły z niczym, a teraz świetnie sobie radzą. Grunt to zrobić pierwszy krok. Są darmowe porady prawne w MOPSach, są domy samotnych matek, są alimenty i zabezpieczenie powództwa, żeby otrzymywać świadczenie już w trakcie postępowania sądowego. Wreszcie są osoby bliskie, które będą gotowe Cię wesprzeć.

Oczywiście, jeśli chcesz koniecznie tkwić w imitacji związku, bez szacunku i miłości, wypaczając dzieciom spojrzenie na rodzinę, a sobie odbierając prawo do szczęścia - Twój wybór. Ale nie oczekuj, że mąż w cudowny sposób się "nawróci". Żeby coś zmienić trzeba COŚ ZMIENIĆ.

Pozdrawiam.

20 Ostatnio edytowany przez bags (2013-05-27 23:04:09)

Odp: Mąż zdradził i rozdaje karty ... Jakie znaleźć rozwiązanie?

Witaj...
Obawiam sie, ze poniekad masz podobna sytuacje do mojej, gdzie Twoi tesciowie okazuja "dobra" mine do zlej gry Twojego meza. Bo ani nie pochwalaja (???) z tego co mowisz jego, ani za bardzo nie sa chetni stanac murem za Toba. yikes
U mnie sytuacja jest zgola odmienna tylko na plaszczyznie Nas - Ciebie i mnie.
Jest tesciowa - egoistka nr 1; zona - egoistka nr 2; kochanek i ja. Zanim kochanek sie pojawil byl toksyczny trojkat, w ktorym prym wiodl tandem zony z matka przeciwko mnie; dolaczyl do "gry" kochanek - tez zapewne zagorzaly egoista, ktory tez ma jakze w glebokim powazaniu wszystko i wszystkich, bo kulturalny czlek z zasadami mezatek i zonatych z pewnoscia sie nie dotknie. A on sie tam czuje jak paczek w masle. geometryczny trapez, ktory sie zlamal.
Scenariusz pasuje jak ulal do kolejnego 1000 odc. "Mody na sukces" big_smile
Pocieszeniem sa dla mnie dwie sprawy. Pierwsza taka, ze nie ma z tego mojego pierwotnego - o zgrozo - zwiazku dzieci. A druga, ze zona ma "przydzielony z urzedu" przydomek Jagny. Gdyby powstala taka odmienna wersja Chlopow, to moze zamiast Jagny, "eksmitowali" by Boryne i ten przydomek przypadlby Twojemu lubemu. Nie powstala jednak, a szkoda i to wielka w Twoim przypadku, bo nie ma skad wziac dla niego literackiego pierwowzoru. big_smile

Ja w pore zawinalem zagle z tego "sielankowego" portu i oplywam teraz w swojego rodzaju luksusach na bezkresach oceanu, popijajac od czasu do czasu drinki z Kusznierewiczem na fregatach big_smile
Tesciowa sie do mnie slowem od wiekow nie odezwala i nawet nie pisnela slowa, ze pojawil sie moj wybawca w zardzewialej zbroi na bilalej szkapie. I nie mam za to do niej za grosz pretensji, bo jako pierwsza przylozyla reke doprowadzajac do rozpadu malzenstwa. wedle powiedzenia, ze "zieciow to ja Ci moge miec 5 - niekoniecznie slubnych big_smile - a corke "na wydaniu" mam tylko jedna". "pluje" sobie po dzis dzien w brode, ze nie pognalem do niego ze skrzynka przedniego wiskacza tudziez innej okowity w podziece za uwolnienie mnie z okowow tego burdelu wg Brzeczyszczykiewicza.
Odszedlem z tamtejszego otoczenia ludzi z przypieta latka najgorszego sqrw...a, bo niby facet ma nierowno pod czuprynka, a teraz jestem traktowany na rowni z Kulczykiem, gdzie bez zbytniego zadecia bylbym na podium najbogatszej setki wg rankingu Forbesa.

Reasumujac, do czego zmierzam...

Pakuj manatki, dziatwy bierz pod pache i utop skurczybyka w rynsztoku z kretesem, wyciskajac z niego soki w postaci alimentow bardziej niz sokowirowka, bo ani nie masz czego zalowac, ani z tej maki przedniego pieczywa czy ciasta nie bedzie. A po co ma sie za Toba i dzieciakami zgaga i niestrawnosci ciagnac latami, gdy mimo wszystko zapragniesz walczyc o ten o zgrozo wytwor zwany zwiazkiem ( sp. kondonowa to czy z o.o.?? yikes )

Koncz wielmozna Damo ten potluczony teatrzyk, wstydu przynajmniej sobie oszczedz. On nie wart jest Ciebie nawet za cene zlamanego grosza prosto z mennicy... chocby z profilu.

21

Odp: Mąż zdradził i rozdaje karty ... Jakie znaleźć rozwiązanie?

Jeżeli się zastanawia teraz to co dopiero będzie później !!! To ni jest zachowanie godne prawdziwego faceta!!!

22

Odp: Mąż zdradził i rozdaje karty ... Jakie znaleźć rozwiązanie?

Masz trudną sytuację, ale......co zrobisz jak Twój mąż sam zażąda rozwodu, albo nawet nie, tylko nie będzie chciał już mieć z Tobą nic do czynienia...
Będziesz mieszkać z dziećmi u teściów i czekać cichutko.....na co....aż mąż może wróci.....no proszę Cię, musisz się wziąć w garść i pokazać gnojowi, że to jest koniec z Twojej strony, bo sk....wiel nie zasługuje na to, żeby być Twoim mężem....a takie kochanice to bym....

23

Odp: Mąż zdradził i rozdaje karty ... Jakie znaleźć rozwiązanie?
bags napisał/a:

Nawiazujac do ksiazki Jamesa Dobsona "milosc wymaga stanowczosci" - polecam przeczytac nawet w pdf-ie; dziewczyny z watku grupy wsparcia kkzb ja udostepnia - w przypadku zdady wymaga - tak jak tytul w/w ksiazki - stanowczosci, zelaznej stanowczosci. Tu nie ma miejsca na ustepstwa w stylu "chcialabym, bo jesli..."
A tutaj powolujac sie na cytat amerykanskiego pastora Marka Gungora*, ze "kobieta jest wielozadaniowcem i ma pod bujna czuprynka magistrale polaczen a My faceci jestesmy jednozadaniowcy ze sterta pudelek... tez pod czuprynka" i choc milosc mozna okazywac na wiele sposobow, to jednak slowa sa najczesciej odzwierciedleniem stanu duszy**.
Wiec gdy rozjezdzaja sie wizje spojnosci zwiazku poprzez braki tego znaczacego czynnika trwalosci zwiazku jakim jest nie tylko seks, to moze trzeba partnera wziąć za "wszarz" usadzić i zacząć rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać. Nie pozwolić sobie wyjść, można się złościć, krzyczeć, płakać, ale rozmawiać bez owijania w bawelne - nie mylic z posciela. Niech to nie będzie - na poczatek - godzinna rozmowa przy butelce wina lub bardziej wyskokowych trunkach... po co od razu skakac na boki i utrudniac wyjscie partnerowi z domowych pieleszy, poprzez rozrastajace sie poroze.
Niech trwa ona calymi dniami, miesiacami a nawet latami, bo jakos to trzeba na wzor zakonczenia jak w seksmisji zbudować od podstaw. Potrzeba nawet ta wyzszego rzedu zaspokojenia potrzeb jest w koncu matka wynalazku. Po cos bylo w koncu rozdawane przez tego siwego Pana u gory stosowne "oprogramowanie" do tego czterordzeniowego procesora, ktory kazdy z Nas nosi pod czuprynka, zwane nie inaczej jak wlasnie rozmowa.

Słabe jest to, że człowiek dopiero po fakcie zdaje sobie czasem sprawę, jak bardzo źle zrobił. Jak bardzo kocha. Jak bardzo potrzebuje. Jak bardzo żałuje. Jak bardzo chce naprawić. Jak bardzo, jak bardzo, jak bardzo...Jak bardzo - jakkolwiek to głupio nie zabrzmi - zakochuje się na nowo...

Nie bez kozery mowi sie przeciez, ze zdradzajacy wymienia mercedesa na malucha (taka metafora), bo dopiero po "tym" fakcie otwieraja mu sie szeroko oczy, ze jest dokladnie odwrotnie. Jest ta fascynacja, motylki i cala reszta "wisienki na torcie" bedaca niczym innym jak fikcja gdy przyjdzie szara codziennosc i rozowe okulary spadna z loskotem na ziemie. I odnoszac sie tu do zdradzonych kobiet, uwazam - zreszta nie tylko ja - ze w piekle nie ma wiekszej nienawisci niz w sercu zdradzonej kobiety.
Daj mu teraz przestrzeń, odsuń się w cień i zajmij się sobą.
W żadnym razie nie proś o powrót, nie zmuszaj Jgo do rozmów, nie wyznaczaj czasu na zmiany. Odsuń się, stań się trochę nieosiągalna, tajemnicza, niezależna. OBSERWUJ Z DYSTANSEM a nade wszystko nie daj się prowokować, bo mimo tego, że być może też i On był nie w porządku, to teraz bardzo potrzebuje argumentów, że dobrze robi, "bo Ty taka piiiiii byas".
Z wyczuciem prowadź rozmowy. I nie pozwól sie wpędzać w poczucie winy, bo gdy tylko zaczniesz przepraszać, starać sie byc lepszym to tak, jakbyś potwierdzala, ze było miedzy Wami źle. Na takie zachowania będzie czas dopiero po Jej powrocie do związku.

Zdrada to podstępne zabójstwo partnera bez sądu, wyroku i prawa do obrony.
Lub inaczej- jest jak podanie polonu Litwinience w herbatce- zabija powoli i wszyscy wiedzą. że nie ma ratunku - śmierć i tak nastąpi. To tylko kwestia czasu

Zdaję sobie doskonale sprawę, że nie jest Tobie się łatwo pogodzić z tym co się stało, że ciężko jest "start your life all over again"- ale trzeba się z tym pogodzić.
Będzie cholernie trudno, ale uwierz mi, to jest możliwe.

"Nie rób priorytetu z kogoś, dla kogo jesteś tylko opcją, czasem jedną z wielu."

Bo musisz przewartościować całe dotychczasowe swoje życie, cały swój świat wartości.
Musisz przebudować tak, aby zniknęło słowo "MY" jako partner - partnerka... rodzina.
Słowo "MY" zniknęło w momencie zdrady i to bezpowrotnie.
Już nie żyjesz dla niego, a on dla Ciebie, przestaliście być jednością, rodziną, mającą wspólne plany i wspólny świat wartości. On wyznaje teraz INNY!!!

Od tego momentu zostało słowo "JA" i tylko ono już się liczy-
Ja- to znaczy mam poczucie swojej wartości,
Ja- to znaczy szacunek do  siebie,
Ja- to znaczy jestem dumnym facetem, zasługującym na szacunek innych,
Ja- to znaczy, że liczą się tylko moje potrzeby,
Ja- to znaczy że najważniejszymi dla Ciebie osobami jesteś Ty sam.

Ja oznacza również, że partner/ka jest zupełnie dla mnie osobą, która w moim życiu okazała się może i przykrym, lecz tylko maleńkim epizodem.

Postawiliście nowy dom pt zwiazek - ale na piasku, nie skale. Na bardzo kruchym fundamencie. Widocznie postawił go kiepski budowniczy i nie o Tobie tutaj mowa.

Czy warto ryzykować dalsze mieszkanie w nim, wiedząc że w każdej chwili może runąć?
Jak się człowiek dowiaduje co zrobiła najbliższa "niby" osoba to chce się zniknąć.
Walnąć gdzieś w koncie i wyć. Nie je się, nie śpi, czepia się wszystkiego co tylko daje jakąś namiastkę normalności związku. Nie zdając sobie sprawy, że to uczucie właśnie i emocje kierują nami w tej chwili. Często poniża się do granic możliwości. I nie ma innej wersji jak to przeczekać.

Zdanie, które mocno trzeba sobie zapisać w pamięci brzmi: o miłość się nie błaga... !
No niestety, bardzo znikoma ilość ludzi wierzy i stosuje się do rad napisanych na portalu.
Większość mając świadomość, do czego to może doprowadzić i tak podąża swoją ścieżką.
Po prostu do pewnych decyzji musimy dojrzeć a nasza wiara jest przeogromna.
Popełniamy mnóstwo dziwacznych błędów.
Rozum krzyczy jednak NIE ale serce i tak ściska.
Dopiero po pewnym czasie, kiedy stajemy się cieniem samego siebie, wypruci z emocji, dociera do nas prawdziwy obraz tego, co się stało. Dobrze kiedy będzie to parę miesięcy i jest jeszcze odrobina siły i silnej woli aby odejść, gorzej kiedy przyzwyczajamy się do sytuacji, pogrążamy się coraz bardziej i trwa to latami. Wtedy zmiany w naszej psychice zachodzą na tyle ogromne, że jest później mało realna szansa na normalne życie.

Bo 90 procent ludzi i tak chce pożywić się jeszcze tą odrobiną nadziei. Nigdy nie wiem co jest gorsze, czy przebywanie z taką osobą, czy życie w niewiedzy i kołaczących się myśli, co teraz moja "ukochana/y" robi. Ale jedno jest pewne- trzeba wszelkimi sposobami się starać oddzielić serce od rozumu. Porównywać, co mówi a co robi Twój partner/ka.

Pewnie zdarzyło się Wam nieraz, że tłumaczyliście ją/jego wybielałeś, myślałeś, że jest inna/y,
bo obojętnie co się stało, to wiąże was przecież jeszcze miłość. A tak naprawdę podświadomie wiedziałaś/eś, że to jest czysty absurd, bo to co robi nie pokrywa się w faktach.

Jednak serce, ta odrobina nadziei wmawiają nam że jest inaczej. Po prostu chcemy w to wierzyć że jest inaczej, więc oszukujemy samych siebie. To, że Twój związek to fikcja i nic z tego nie będzie to fakt oczywisty.  ci co twierdzą inaczej, są niepoprawnymi optymistami albo masochistami.

Więc albo pogodzisz się z tym, co się stało, będziesz żyła w układzie na zasadzie każdy sobie rzepkę skrobie i układasz sobie życie równolegle z kimś innym,
bo łączą was rybki, dom, wspólna firma itp.
albo odchodzisz i układasz sobie życie z dala od niej.
Innej alternatywy nie ma... niestety.

3maj się. I przemyśl wszystko to co Tobie napisałem, na chłodno, bez emocji.
Bo gdy włączają się emocje - wyłącza się myślenie.

no , nic ująć,nic dodać..super gosć naisał...

Posty [ 24 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż zdradził i rozdaje karty ... Jakie znaleźć rozwiązanie?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024