Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne - Netkobiety.pl

Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

 

#1 2011-04-13 11:20:08

misiekpuszysty
Słodka Czarodziejka
Zarejestrowany: 2011-04-07
Posty: 182

Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Była moją najlepszą przyjaciółką , o wszystkim rozmawiałyśmy. Wypłakiwała się na moim ramieniu kiedy mąż ją zdradził. A teraz okazuje się że ona wbiła mi nóż w plecy. To co sie wydarzyło miesiąc temu zwaliłoby z nóg konia a co dopiero mnie. Okazało się że mają romans od pięciu lat(!). Niemożliwe? A jednak. Trzy lata temu sprytnie wyeliminowała mnie ze swojego życia , obrażając się za jakąś pierdołę. Bardzo to wtedy przeżyłam nie mogłam zrozumieć dlaczego . Teraz już wszystko jest jasne , przeszkadzałam im . A mój mąż hipokryta rozmieniał sie na drobne prowadząc podwójne życie . Był "głową" rodziny w dwóch domach. Żałosne jest to że on tłumaczy mi że chciał to wszystko oddzielić "jak byłem z tobą to byłem tylko twój"
Całe życie mój mąż bał się wszystkiego: inwestycji, zmiany pracy , kredytów itp..Nie bał się jednak wleźć między nogi mojej przyjaciółki. To chore . Ale najsmutniejsze jest to że ja nadal go kocham i to okrutnie , potwornie cierpię , moje życie okazało sie fikcją . Dodam jeszcze że jesteśmy dwadzieścia lat po ślubie . On jest miłością mojego życia. Jak mam dalej żyć , jak się z tym wszystkim pogodzić co dalej robić . Powiem jeszcze że to nie on mi o wszystkim powiedział zrobiła to ta wywłoka . Nie wyrzuciłam go z domu jest ze mną , mówi ze mnie kocha , ale co znaczą słowa w jego ustach . Przez pięć lat oszukiwał mnie patrząc mi w oczy , a ja bezgranicznie mu ufałam. To wszystko jest takie trudne. Jestem zdruzgotana.

Offline

 

#2 2011-04-13 12:03:40

Median
Przyjaciółka Forum
Wiek: 32
Zarejestrowany: 2009-05-02
Posty: 1553

Re: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Ojej, ojej hmm
Moja mama odkryla dwa lata temu, ze jej maz, a moj ojciec (wzorowy maz i ojciec) ma romans, ktory trwa od dziesieciu lat i to...z jej rodzona siostra... Siostry tak latwo sie nie da odstawic, chociazby ze wzgledu na dziadkow.
Powiem Ci, jak bylo zaraz po odkryciu i jak jest teraz: moja mama- osoba zawsze pewna siebie, wszystko trzymajaca w kupie, odwazna (oczywiscie to cechy odwrotne do cech mojego ojca) nagle, w ciagu jednego dnia stracila to wszystko, co miala, w sensie psychicznym. Zalamala sie. Po dwoch latach widze,ze nic jej nie cieszy i nie ma takiego powera, jaki miala wczesniej. Runal wizerunek szczesliwej rodziny, ktora budowala wiele lat. Do tej pory jest w depresji, a ja nie wiem jak jej pomoc, bo sama nie czuje sie najlepiej.
Najpierw myslala o rozwodzie, ale potem postanowila, ze zostanie z ojcem, ale z czystego wyrachowania. Ojciec sie zmienil. Zaczal uczestniczyc w zyciu rodziny, bardzo sie angazuje itp, ale mama traktuje go jak, hmmm.... moze nie jak obcego czlowieka, ale cos w tym stylu. Czy go kocha? Nie sadze, raczej jest to przyzwyczajenie. Moze troche litosci, bo ojciec blagal mame, zeby nie odchodzila. I tak sobie zyja - ojciec starajacy sie wciaz o mame, a mama robi swoje. Czasem mam wrazenie, ze pewnego dnia to wszystko sie zawali.

Zastanow sie czy potrafilabys zyc tak, jak moja mama - niby razem, ale jednak osobno. Ja wiem, ze moja mama nie wybaczy tego ojcu nigdy. Nie powiedziala mi o tym, ale czuje to i widze w ich codziennych relacjach. Do tego wszystkiego dochodzi ciotka, ktora trzeba ogladac w swieta, czy przy innych okazjach, a jej widok przewraca nam flaki w zoladku (dziadki nic nie wiedza, chyba by ich to zabilo).

Nie wiem, czy ja bylabym w stanie zyc z czloweikiem, ktory az do tego stopnia mnie sponiewieral, zniszczyl mi zycie. No bo jak zyc z czlowiekiem, z ktorym budujesz swiat,a on robi cos takiego? przeciez to nie byl skok w bok lecz regularny romans hmm

Jesli go kochasz to sprobuj, ale duzo czasu bedzie musialo uplynac zanim pozbedziesz sie uczucia obrzydzenia, zawodu. Byc moze to przycichnie, ale nigdy nie ustapi, bedzie w Tobie caly czas jak zadra, a wyplywac bedzie przy kazdej mniejszej czy wiekszej klotni z mezem. Byc moze po jakims czasie ta milosc, ktora do niego czujesz przejdzie sama, tak po prostu... wtedy odejdz, bez sentymentu i wyrzutow sumienia.


dla wszystkich kobiet, które chcą sobie pomóc - http://uciekamydoprzodu.blog.pl/

Offline

 

#3 2011-04-13 12:04:36

koralinka3
Do zakochania jeden krok
Wiek: 40
Zarejestrowany: 2011-02-12
Posty: 46

Re: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

misiek, bardzo Ci współczuję. Nie będzie łatwo podjąć jakąkolwiek decyzję, ale zrób wszystko, aby to była dobra decyzja. Aby taka podjąć potrzebujesz czasu i głębszego zastanowienia.Oszukał Cię najbliższy człowiek, trudno to wybaczyć. 5 lat to szmat czasu... I te wspólne 20 lat trudno przekreślić. Ale czy warto godzić sie na nastepne kilkadizesiąt (może lat) w poczuciu żalu i nieszczęścia ?  Zaufania nie odbudujesz nigdy... A może miłość potrafi przezwycieżać najgorsze kryzysy ? Nie znam odpowiedzi.  Przyznam się, że nie wiem co ja zrobiłabym na Twoim miejscu, ale życzę Ci teraz dużo siły, abyś te strasznie trudną sytuację jakoś wytrzymała.

Offline

 

#4 2011-04-13 12:06:13

nigdywiecej
Na razie czysta sympatia
Zarejestrowany: 2011-04-11
Posty: 26

Re: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Misiekpuszysty-cóż można powiedzieć w takich chwilach kiedy to zawodzą nas najbliższe osoby.Nagle okazuje się,że zostałyśmy oszukane.W głowie pojawia się tysiące myśli i pytań.Moim skromnym zdaniem masz dwa wyjścia-albo go zostawić i odejść,albo po prostu wybaczyć.Dobrze by było gdyby sytuacja się nie powtórzyła,tylko nie wiadomo czy oni nadal się spotykają,czy on to zakończył.

Offline

 

#5 2011-04-13 13:09:12

End_aluzja
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-12-04
Posty: 6200

Re: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Czytam i czuje Twój ból. A najgorsze jest to ze median masz racje. Ja Sie o zdradzie męża dowiedziałam 15 miesięcy temu. I po okresie obuchem w głowę, tak Cię kocham i chce żebyśmy to przetrwali przychodzi okres życia obok Siebie. Nie jestem taka jak dawniej. Nie przywiązuje Sie tak do ludzi jestem kstrozniejsza. A najgorsze ze mam to gdzieś. Dzisiaj jest ok. Normalne życie jest ok. Ale ja nie jestem w to zaangażowana... Czy będę z moim mężem do końca swiata i jeszcze dalej? Nie wiem. Ale czuje ze jest to mniej pewne, niż wtedy, kiedy dowiedziałam Sie o zdradzie.


serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

Offline

 

#6 2011-04-13 13:18:48

End_aluzja
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-12-04
Posty: 6200

Re: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

i niestety teraz jest tak, że już mi tak nie zalezy... chyba wolałam to przezywać, ciągle o tym rozmawiać, szukać wyjasnien i uprawiedliwień...teraz juz nie pytam. z jednej strony uznałam, że zdradził mnie bo chciał.. ale z drugiej strony ile mozna wałkowac jeden temat? czuję, jakby ta zdrada była chmurą, któa wisi nade mną. cokolwiek robi, cokolwiek mysli, cokolwwiek się dszieje - patrzę na mojego męza przez pryzmat zdrady. nic nie ma juz takiego znaczenia, takiego oddziaływania... nic nie jest intymne, szczere, jedyne, niepowtarzalne, nasze...
zrobiło się byle jak, przeciętniacko, zwyczajnie...
czy ja takiego czegoś cchę? czy jestem z nim dla wygody? ile będzie w końcu tej wygody, a ile będziemy w tym uczuć? niedługo ma imieniny.. a ja nie mam pomysłu na prezent. coś wymyślę.. ale wiecie.. to takie szukanie na siłę, bo prezent trzeba odbębnić.
kurcze, czuję się taka fałszywa, nieprawdziwa, bylejaka....


serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

Offline

 

#7 2011-04-13 13:25:29

End_aluzja
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-12-04
Posty: 6200

Re: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

a i jeszcze - czasami nie zadzwonie do przyjaciółki, nie zadbam o uczucia tesciowej, nie zaopiekuje się kimś, komu mogłabym pomóc - kiedyś zawsze tak robiłam.... ale teraz mam to gdzieś. teściowej będzie przykro? trudno, jej problem. ktoś mnie potrzebuje -nie chce mi się.
wiecie co? nie chcę być taka. wcale mi się nie podoba to, co się ze mną dzieje.... nie lubię tej nowej osoby. i wcale nie jest tak, że to moja tarcza ochronna, żeby mnie juz nikt nie zranił... to jest tak, że niewiele we mnie jest ciepła i dobra, jakby wszystko się wypaliło.

czy mozna przetrwać zdradę i pozostac sobą? pewnie nie... median rozumiem twoja mamę, bo to tak, jakbym ja widziała siebie... po okresie żalu, mocnych uczuć... pozostaje obojtność i brak wiary w najwazniejsze... bo to jest tak, że po tak wielu latach razem, po doświadczeniach zyciowych - dochodzimy do wniosku, że bardzo niewielki jest krąg osób i spraw, na które zawsze możemy liczyć. i za taką pewną bliską osobe uznajemy człowieka, przy którym dorastają nasze dzieci, przy którym się zmieniamy, dorastamy, dojrzewamy... a tu nagle... BACH!!!! nieprawda... człowiek tobie najbliższy robi coś... co....
"nie miało z toba nic wspólnego i nigdy nie chciał cię zranić i kocha cię i nigdy nie przestał"...


serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

Offline

 

#8 2011-04-13 13:26:17

Median
Przyjaciółka Forum
Wiek: 32
Zarejestrowany: 2009-05-02
Posty: 1553

Re: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

ta, moja mama ma to samo. Nie ma w tym juz zadnego zaangazowania. Malo tego - moja mama w ogole juz sie w nic nie angazuje. Ojciec tym, co zrobil podcial jej skrzydla i moja mama nie moze sie pozbierac. Nic jej nie cieszy juz tak, jak dawniej. Zyje z dnia na dzien, zyja obok siebie. Mysle, ze lepiej byloby gdyby sie rozstali jednak. Ne wiem czy ojciec by sobie z tym poradzil, ale mam wrazenie, ze moja mama by odzyla, nawet jesli oznaczaloby to zycie w pojedynke. Bo tak naprawde mieszkaja razem, ale zyja oddzielnie. Chociaz z drugiej strony, sa juz w takim wieku, ze ciezej byloby im sie zaangazowac w nowe zwiazki, a starosc zbliza sie wielkimi krokami. Moze czuja sie bezpieczniej ze soba. Nie jest to zycie takie, jak kiedys, ale... No sama nie wiem hmm Staram sie nie wtracac, to ich decyzje.


dla wszystkich kobiet, które chcą sobie pomóc - http://uciekamydoprzodu.blog.pl/

Offline

 

#9 2011-04-13 13:37:24

Median
Przyjaciółka Forum
Wiek: 32
Zarejestrowany: 2009-05-02
Posty: 1553

Re: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

W przypadku mojej mamy widze to tak - wyszla za maz, pojawilam sie ja. Mojego ojca zawsze musiala ciagnac za uszy, bo on sie wszystkiego bal. Bal sie podejmowania decyzji, bal sie ryzykowac. To mama z kawalerki przeniosla nas do domu z ogrodem. Trwalo to pare lat, ale to ona sprawila, ze nasza jakosc zycia sie poprawila. Ciezko  pracowala na to, budowala w marzeniach dom, rodzine i powoli to realizowala. Oczywiscie bylo to okupione ogromna iloscia stresu (bo mogla liczyc tylko na siebie, maz sie bal) i wyrzeczen. Ale dopiela swego. Ma swoj ogrod, o ktorym marzyla, w ktorym moze spedzac wiele godzin calkowicie zapominajac o zyciu codziennym. I pewnego dnia cale to budowanie runelo. Tak po prostu. Jeden dzien, w ktorym wszystko sie skonczylo. A przeciez robila to dla nas - dla mnie i ojca. A ojciec jej to odebral, zabral jej wszystko - cala radosc, nadzieje, wszystko to, co budowala przez lata myslac ze jestesmy szczesliwi. Okazalo sie, ze ojciec nie byl szczesliwy, ze wolal sobie poszukac szczescia miedzy nogami ciotki... Na pewno jest w tym troche winy mojej mamy - moja mama wiedzac, ze ojciec potrafi marudzic i ostudzac w niej marzenia po prostu robila swoje nie pytajac go o zdanie. To ona byla mezczyzna w tym zwiazku, ale kara za samodzielnosc jaka ja spotkala jest stanowczo za wysoka.
A ogrod juz nie jest tak piekny, jak kiedys...


dla wszystkich kobiet, które chcą sobie pomóc - http://uciekamydoprzodu.blog.pl/

Offline

 

#10 2011-04-13 15:27:20

End_aluzja
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-12-04
Posty: 6200

Re: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

cięzko jest pewnie obserwować swoich rodziców i martwić się ich zyciem... Biedna ta Twoja mama. Wiesz, są argumenty za byciem dalej-szkoda lat miłości, bycia razem, czułości i tego, co się przezyło... Tutaj trudnośc jest wielka bo to 10 lat... ja nie moge się pozbierac z wiedzy o takich kilku miesiącach w zyciu mojego męża. i to z wiedzą, że to były takie sobie epizody i po jednym, nie planował drugiego.. ale minął miesiąc nakręcanek esemesowych i emesikowych.. i dochodziło do kolejnego spotkania- niezobowiązującego... fajosko nie??

powiedz mamie o tym forum... może potrzebuje, tak ja my, wsparcia kobiet, które borykają się z problemami... widzisz, wątków zdradzanych kobiet jest tutaj masa.. ale jak pojawia się nowy wpis.. to wiele z nas zagląda i pisze - bo rozumiemy, że dla każdej kobioety, która tutaj pisze, jej sytuacja jest tylko jej, jej zawala zycie i niszczy cały świat... rozumiemy, bo same przez to przeszłyśmy. wiemy, że nie ma wspólnych mianowników, najlepszych rozwiązań i dobrych decyzji. jest ból, żal, poczucie ogromnej straty.
wiemy, że czasami dobrze poczytać, że nie jesteśmy same, że inne kobiety myślą i czują podobnie i że, czasami, są już krok dalej i dzięki temu świeci nam światełko w tunelu.
Dzisiaj cięzko mi powiedzieć, jaka będzie jakośc mojego życia. pewnie twoja mama ma to samo. w sferze codzienności i dnia dzisiejszego jest okj - przecież się bawię, smieję, zyję, korzystam z życia...
w sferze tego, co wewnątrz mnie -to jak żałoba -czarny kolor, który zagościł w moim sercu.... i on tam jest. jakbym tkwiła w takiej lekko wyciszającej wacie - to życie nie dociera do mnie z taką ferią barw i uczuć jak kiedyś.. po proostu jest...


serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

Offline

 

#11 2011-04-13 15:28:29

Tarantella
Przyjaciółka Forum
Wiek: 45
Zarejestrowany: 2011-03-03
Posty: 1608

Re: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Miśkupuszysty,
Ja nie dałam rady, chociaż nie mogę powiedzieć, żebym nie próbowała. Spróbowałam, on to robił nadal, ja sie poddałam mimo jego błagań, zaklęć, obietnic. Wiesz, nie wierzę, że po czymś takim cokolwiek już może być takie, jak być powinno, bo brakuje podstawowego elementu - zaufania. Ja od początku wiedziałam, że nie będę go w stanie w sobie zregenerować.
Nie o taki związek mi chodziło - podszyty czujnością, niepewnością, podejrzeniami. Bo teraz już nigdy nie będziesz mieć 100% pewności, gdzie i z kim jest, od kogo ten sms itd.
Mnie odkrycie zdrady upodliło potwornie ale jeszcze bardziej poniżyło mnie próbowanie powrotu do normalności. To była dla mnie największa porażka. Dzis czuję, że gdybym go kopnęła w dupę raz i na zawsze wtedy, kiedy przeczytałam całą jego miłosną korespondencję, to czułabym się godniej. A tak dałam jakieś częściowe przyzwolenie na to co mi zrobił. To tak jakbym powiedziała - ok. oszukiwałeś mnie w najbardziej zwyrodniały sposób, kombinowałeś za moimi plecami, posuwałeś przez rok 28-latkę z biura po hotelach i na integracjach, ale powiedzmy, że nie było to aż tak straszne, żebym miała z ciebie zrezygnować.

Gdybym nie przyjęła go spowrotem to przynajmniej wiedziałabym, kim jestem i jakie wyznaję zasady. A tak obniżyłam pułap swoich zasad i norm moralnych do jego chorego pojmowania sprawy i czuję się tym upokorzona. Dzis juz nie popełniłabym tego błędu, bo dałam mu tylko szansę na manipulowanie mną, dręczenie samej siebie i w efekcie końcowym tylko przeciągnęłam w czasie to co nieuniknione. Wywaliłam go miesiąc temu i wolę tę tęsknotę, samotność i wszystkie inne dyskomforty z tym związane niż to, co czułam próbując z nim "odbudować" przez dwa miesiące zanim pozbyłam się złudzeń i odpowiedziałam sobie na pytanie "Na czym tak naprawdę mi zależy - na czymkolwiek, czy na czymś prawdziwym?"


Nikt nam nie obiecywał, że będzie lekko ... i słowa dotrzymał.

Offline

 

#12 2011-04-13 15:34:46

End_aluzja
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-12-04
Posty: 6200

Re: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

miskupuszysty -wszystko zawsze zalęzy od twoich relacji z mężem. poczytasz tutaj i zobaczysz. udaje się tylko tym z nas, które przed zdradą, informacją o zdradzie, zebrały w swoim zyciu, w relacjach z partnerem dużo plusików. które czuły się kochane, szanowane..., bo one sa w stanie pogodzić się, czy przyjąć do wiadomości, że to był błąd i słabość. gdy nie ufałyśmy do końca, n i nie zaqwwsze było różowo, to zdrady nie da sie przeżyć... to udaje sie tym z nas, które - i tak jest okupione żalem, bólem i długim czasem... są większe tragedie niż zdrada, owwszem - jesli rozpatrywać to w kategorii seksu... ale jesli rozpatrywac to w kategoriach tego, że człowiek, który jest nam najbliższy zapomina o naszych potrzebach, uczuciach i NIE POMYSLI, że coś co robi może nas zranić tak bardzo... to zdrada jest trudnym przezyciem.
sa gorsze tragedię... ale one nie zależą od nas. a zdrada zdarza się na życzenie jednej ze stron, z jej pełną świadomością i decyzją...
i z tym jest trudno sie pogodzić...


serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

Offline

 

#13 2011-04-13 18:13:15

End_aluzja
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-12-04
Posty: 6200

Re: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Tarantella. Hotelik i panienka z biura. Tylko moja 6 lat młodsza ode mnie.
Ale kiedy Cię czytam to słyszę swoje aktualne dylematy. Ja jestem w związku w którym borykam Sie ze zdrada 15 miesięcy. Jestem glupsza od Ciebie bo własnie dochodze do tych wniosków do których ty doszlas po miesiącach dwóch.
To nie chodzi o to ze mój mąż złamał zasady skontsktowal Sie z nią. On w każdej chwili deklaruje swoją uwagę i starania.
Ale problem jest taki ze to ja zlamalam zasady..swoje własne. Poszłam na kompromis który zgodnie z moimi zasadami powinien być nie do przyjęcia.
Nie czuje Sie dobrze ze sobą. Nie czuje Sie dobrze w tym związku.
Z mojej strony jest z dystansem chlodniej i nie tak blisko. Jak było kiedyś i jak bym chciała.
I ja po tych 15 miesiącach i 500 dniach.. Czuje Sie dalej niż bym chciała. I zastanawiam Sie czy dobrze robię. Dobrze zrobiłam. Bo czemu ja daje szanse? Przeszłości? To Sie nie wrati. Nie będzie jak kiedyś. Nie będzie tak dobrze. Ja nie musiałam niczego naprawiać w swoim związku. Mnie Sie tylko popsulo...
I patrzę na siebie i nie chce być taka i tak Sie czuć. Nie chce bylejakosci. Powszednosci. Codzienności. Nie chce zwyczajnosci życia koło siebie. Bo ja nigdy nie chciałam być z kimś bo... Co? Przywiązanie? Wygoda? Doświadczenia? Dobre serce moje? dbałość o dziecko?
Pierdykam to wszystko. Rozumiesz? Czuje tak głęboko bylejakosc która upokarza mnie i mój system wartości. I wcale mi Sie to nie podoba. Nie czuje po ponad roku. Ze wybrałam. Ze mi Sie udało. Czuje ze przegralam tkwiac w tej sytuacji.


A może to taki etap i bisteryzuje???


serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

Offline

 

#14 2011-04-13 20:26:40

niekochana72
Przyjaciółka Forum
Wiek: 40
Zarejestrowany: 2010-10-10
Posty: 6861

Re: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Tarantella napisał:

Mnie odkrycie zdrady upodliło potwornie ale jeszcze bardziej poniżyło mnie próbowanie powrotu do normalności. To była dla mnie największa porażka. Dzis czuję, że gdybym go kopnęła w dupę raz i na zawsze wtedy, kiedy przeczytałam całą jego miłosną korespondencję, to czułabym się godniej. A tak dałam jakieś częściowe przyzwolenie na to co mi zrobił. To tak jakbym powiedziała - ok. oszukiwałeś mnie w najbardziej zwyrodniały sposób, kombinowałeś za moimi plecami, posuwałeś przez rok 28-latkę z biura po hotelach i na integracjach, ale powiedzmy, że nie było to aż tak straszne, żebym miała z ciebie zrezygnować.

Gdybym nie przyjęła go spowrotem to przynajmniej wiedziałabym, kim jestem i jakie wyznaję zasady. A tak obniżyłam pułap swoich zasad i norm moralnych do jego chorego pojmowania sprawy i czuję się tym upokorzona. Dzis juz nie popełniłabym tego błędu, bo dałam mu tylko szansę na manipulowanie mną, dręczenie samej siebie i w efekcie końcowym tylko przeciągnęłam w czasie to co nieuniknione. Wywaliłam go miesiąc temu i wolę tę tęsknotę, samotność i wszystkie inne dyskomforty z tym związane niż to, co czułam próbując z nim "odbudować" przez dwa miesiące zanim pozbyłam się złudzeń i odpowiedziałam sobie na pytanie "Na czym tak naprawdę mi zależy - na czymkolwiek, czy na czymś prawdziwym?"

Tarantello - brawo.
Możliwość tak uczciwego ocenienia sytuacji przychodzi w większości przypadków dopiero z czasem. Dlatego warto posłuchać Tarantelli miśkupuszysty i zapytać - czy widzę/rozumiem to, że ja mam tak samo? Czy też chcę tak się czuć?
Czy moje zasady są nieważne, nieistotne? Pozwolę sobie coś zacytować:
"Kiedy Twój mężczyzna uparcie kłamie, macie ze sobą wiele wspólnego - bo Ty, na równi z nim okłamujesz samą siebie. (...) On zaprzecza, żebyś nie dowiedziała się prawdy. Ty zaprzeczasz, by prawdy nie dopuścić. Kiedy jego kłamstwa wychodzą na jaw, on usiłuje je usprawiedliwiać. Ty robisz to samo. Okłamując samą siebie, odgrywasz subtelną, ale bardzo ważną rolę w utwierdzaniu go w kłamstwie. Może ci się wydawać, że twoja rola jest raczej bierna - mimo wszystko to ty jesteś okłamywana, to nie ty uknułaś zdradę. Ale w imię miłości, zaufania, ratowania związku i tuzina innych, górnolotnych ideałów - możesz po cichu wysyłać komunikaty, które dla partnera oznaczają jedno: kłamstwo może trwać. Ty musisz tylko odwracać wzrok i udawać, że wszystko jest w porządku."
Decyzja należy do Ciebie.


Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

Offline

 

#15 2011-04-14 09:25:54

misiekpuszysty
Słodka Czarodziejka
Zarejestrowany: 2011-04-07
Posty: 182

Re: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Borykam sie z tym wszystkim na własne życzenie bo pozwoliłam zostać mu w naszym domu. Zastanawiam się czy to ma jakikolwiek sens . Nasze życie jest teraz co najmniej dziwne , on udaje że nic się nie stało , a przecież stało się i nic nie jest w stanie tego zmienić.Mój mąż to taka pierdoła życiowa , zawsze popychałam go do przodu , to ja ciągnęłam ten "pociąg", ja byłam lokomotywą. Myślałam że jest ze mnie dumny że awansowałam że lepiej zarabiam a okazało się że to "ucięło mu jaja" to żałosne że poszukał podniety właśnie u mojej przyjaciółki. To wszystko jest poniżające dla mnie i dla mojego dziecka. Przez 20 lat był całym moim światem kochałam go tak bardzo ze chyba bardziej się nie da a teraz dostaję nagrodę . Nigdy ani o nim ani do niego nie powiedziałam złego słowa , nigdy się nie kłóciłam  z nim , zawsze próbowałam wszelkie problemy rozwiązywać na spokojnie . Cały czas zastanawiam się dlaczego mi to zrobił. Ja na to nie zasłużyłam. Uchodziliśmy za bardzo udane małżeństwo, pozory jednak mylą . Byłam mu potrzebna do zarabiania pieniędzy a on się nieźle bawił. Czuję że to już koniec ze pędzimy w stronę ściany i niedługo rozbijemy się o nią , to smutne. Jak zamieść pod dywan 20lat (wydawało mi się) udanego życia , jak? To mnie przerasta jestem zdruzgotana. On tak się zaskorupił że nie mogę do niego dotrzeć. Nasze dziecko właśnie kończy podstawówkę jest w takim wieku że straszni boję sie o nią . Gimnazja to trudny okres dla nastolatków nawet bez takich traumatycznych przeżyć. Ona jest bardzo zżyta z ojcem .
Cały czas mam wrażenie że on czeka na to żebym go wyrzuciła z domu . Ale ja nie podejmę za niego decyzji o nie. Całe życie to ja podejmowałam wszystkie decyzje , i wiele razy słyszałam że przecież to ty podjęłaś decyzję . Nie chcę usłyszeć za kilka lat że przecież wyrzuciłaś mnie z domu , to twoja decyzja . Nie dam mu tej satysfakcji to on musi zdecydować .

Offline

 

#16 2011-04-14 10:01:13

Tarantella
Przyjaciółka Forum
Wiek: 45
Zarejestrowany: 2011-03-03
Posty: 1608

Re: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Miśkupuszysty,
Ta fraza powtarza się w spokrewnionych forach - czytam Ciebie i jakbym o sobie czytała. Bo ja również byłam WSZYSTKIM - zapleczem infrastrukturalnym, intendentką, bankowcem, zaopatrzeniowcem, organizatorem, koordynatorem, pomysłodawcą, realizatorem ... kim chciał i potrzebował, tym byłam. A on budował swoją karierę, a ja byłam dumna, że jestem tej kariery współsprawcą. Prawda jednak była taka, że on przerzucał na moje barki stopniowo wszystkie niewygodne czynności, okradał mnie z mojego czasu a sam zagospodarowany w ten sposób czas wykorzystywał na kurwienie sie i robienie na innych laskach dobrego wrażenia wyluzowanego kolesia po czterdziestce, chodzącego w skórze, jeżdżącego dobrą bryką i zabierającego je do dobrych restauracji i 5-cio gwiazdkowych hoteli. Ot i całe współtworzenie kariery. Efekt jest taki, że ja, zaniedbując swój rozwój i swoją karierę mam teraz tyle kasy ile mam a on ma takie zarobki, że może mnie wykopać z naszego wspólnego mieszkania, bo tylko jego z nas dwojga stać na utrzymanie tego kredytu.

Tak, drogi miśkupuszysty - dałyśmy z siebie zrobić totalne kretynki i żadne jego zapewnienia o miłości i poprawach nic w moim pojmowaniu CAŁOŚCI sprawy nie zmieni. Zostałam upodlona, upokorzona, potraktowana jak babochłop do odwalania brudnej roboty, wyrolowana finansowo, zmanipulowana moralnie.
Ja mam dziecko w 2-giej gimnazjum. Lekko nie jest ale najważniejsze to przedstawić dziecku fakty takimi, jakie są. Dziecko też ma prawo do REALNEGO widzenia świata i ojca. Dlaczego go osłaniasz? Moje dziecko usłyszało niemal całą prawdę (oszczędziłam mu tylko tych najintymniejszych szczegółów z życia zdrajcy). Powiedziałam mu, że jak ktos dopuszcza się kłamstw, to musi ponieść tego konsekwencje. Bo na tym polega życie (już to gdzieś pisałam) - dokonujemy wyborów, potem ponosimy ich konsekwencje a następnie wyciagamy z tych konsekwencji nauki. Myślę, że moje dziecko będzie kiedyś mi za to wdzięczne, że potrafiłam nazwać kłamstwo kłamstwem, sprzeniewierzenie sie podstawowym wartościom - zdradą.

W kwestii odejścia - ja postanowiłam to zrobić PIERWSZA. Nie chciałam czekać na ten motyw w jego wykonaniu: "nasze życie już nie jest takie samo, ty juz jesteś inna, zmieniłaś się, próbowałem, ale to jednak była pomyłka, muszę odejść."
Wyobrażasz sobie swoją rozpacz i upokorzenie, gdyby jeszcze po tym wszystkim to on odszedł?
Ja swojego wykopałam mówiąc: próbowałam, ale nie jestem w stanie pogodzic sie z tym, co zrobiłeś naszemu związkowi, mojemu pojmowaniu moralności, mojej psychice. Nie chcę, żeby taki człowiek na codzień kształtował również psychikę mojego dziecka. Nie chcę pozostając z tobą dawać mojemu dziecku sygnału, że kłamstwo jest dopuszczalne i akceptowalne.

Taki był mój tok rozumowania


Nikt nam nie obiecywał, że będzie lekko ... i słowa dotrzymał.

Offline

 

#17 2011-04-14 10:24:33

02
Dobry Duszek Forum
Zarejestrowany: 2011-03-03
Posty: 107

Re: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Olinderko, śledzę Twoje posty i widzę, że się wciąż topisz, że jesteś nieszczęśliwa. Gdy czytałam te wpisane w tym wątku nasunęła mi się myśl, że zbyt wiele opierasz na "pięknej" przeszłości, a za mało liczy się to co jest tu i teraz. Nie w otoczce, ale w Tobie, w nim - i MIĘDZY WAMI. Chciałam nawet zacytować jakiś fragment Twojej wypowiedzi, ale nie mogę go znaleźć. Żadna najpiękniejsza przeszłość nie może zmienić teraz, może być jedynie, tak jak pisałaś wcześniej, podstawą decyzji do spróbowania. Niczym więcej.

Co do zasad... Ja, jak ktoś gdzieś tam poszuka, zdradziłam. Uważam, że zdradziłam również siebie samą i swoje zasady. Nie chce się o tym teraz rozwodzić, ale właśnie oszukanie i oszukiwanie samego siebie najbardziej nasz zjada.
Nie jestem z dumna z siebie, za to co zrobiłam. Dałam szansę mojemu małżeństwu, jednak założyłam sobie, że jeśli nie będę umiała przestać oszukiwać - odejdę, że mąż na to nie zasługuje. Niestety okazało się, że mimo zebrania się w sobie, nie potrafię (chociaż więcej nie zdradziłam) i odeszłam, co było trudne i bolało także mnie. Złamałam wszelkie możliwe zasady, ale owo ocknięcie się i postępowanie na nowo zgodnie z nimi w jakiś sposób spowodowało, że zaczęłam je w sobie odbudowywać. Powoli odbudowuje zaufanie do siebie samej.

Przekonałam się, że dla mnie zdrada - z którejkolwiek nie byłaby strony, jest końcem miłości. Oczywiście to nie dotyczy każdego, ale ja taka jestem. I muszę to zaakceptować. Zresztą miałam w sobie świadomość, że zdradzając kończę.

Myślę, że i dla osób zdradzonych najważniejsze jest odbudować zaufanie do siebie samego. Zbyt szerokie naciąganie własnych granic, może prowadzić jedynie do frustracji.

Offline

 

#18 2011-04-14 10:35:28

End_aluzja
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-12-04
Posty: 6200

Re: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Gorzej jak on tej decyzji nie będzie chciał ponieść... Ja mam podobnie. Dwadzieścia lat pod dywan. Borykam się z tym prawie 16 miesięcy i uwierz ze wcale nie jest mi łatwiej. Tak naprawdę nawet mi trudniej. Bo emocje opadły potrzeba ratowania tego co było tez trochę i jestem w kropce.
Mam do niego ogromny żal. Żal o to ze mnie zlekcewazyl. Sprawił ze porównuje się z jakaś mlodka. Ze stracilam wiarę w siebie i własna atrakcyjność. Ze boje się przyszłości. Zaczynam czuć ze się starzeje. I nie ufam mu gdy mówi jesteś piękna atrakcyjna- bo kurna mu to nie wystarczalo.
Widzisz. Ja nie mam męża pierdoły. To mądry silny odpowiedzialny facet. Niemożliwe żeby poddał się wpływom i zrobił coś na co nie miałby ochoty.
Jak sobie wyobraze jak stwarzal sobie konstrukcje myslowe usprawiedliwiajace go... Niewinność. Nie wiedział ze mnie to zrani. To mnie przecież nie dotyczyło. Przecież się nie angazowal....
Ktoś tu napisał ze faceci nie żałują zdrady. Żałują ze ktoś się o niej dowiedział...i to jest prawda.
Gdyby mój mąż mógł cofnąć czas. To pewnie po to żeby to ukryć.
Ja nie wiem co zrobić. Co mu powiedzieć. Nie wiem czego chce.
Nie czekaj na decyzje na niego. Bo co.. Naklonisz go do odejścia robiąc mu piekło w domu? Co to znaczy ze on się zachowuje jakby nic się nie stało??
Wiesz na czym polega problem? Ze coś się stało. Coś dla Ciebie tak waznego ze zatrulo ci życie. Dzisiaj zaczynasz od zera nie Zbudujesz niczego na przeszłości waszej bo ona codziennie umiera. Przestaniesz ja wspominać w nią wierzyć jej ufać. Tak jest u mnie. Ona już nie jest moja motywacja i siła. Ona była i przeszła. A ja mam tylko dzisiaj.
Za to " nic się nie stało" znienawidzisz go jeszcze bardziej. Bo tobie zawalił się świat i on. Tylko on. Jest temu winien. 
Podejmij decyzje. Ale już!smile


serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

Offline

 

#19 2011-04-14 15:07:21

End_aluzja
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-12-04
Posty: 6200

Re: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

O2. Masz racje. Ta przeszłość dała mi podstawy żeby próbować.
A teraz muszę się skupić na tym co mam dzisiaj. A to oznacza odcięcie gruba kreską tego co było. Tego dobrego. I równiez tego złego...
Się zastanawiam... Chyba potrzebuje czegoś symbolicznego. Coś co da mi kopa... Teraz zaczynam... Pomyśle...


serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

Offline

 

#20 2011-04-14 18:09:59

niekochana72
Przyjaciółka Forum
Wiek: 40
Zarejestrowany: 2010-10-10
Posty: 6861

Re: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Przeczytałam w mądrej książce, że stwierdzenie mężczyzny po wyjściu na jaw zdrady: "To Ciebie nie dotyczy" oznacza mi mniej, ni więcej tylko "Miałaś się o tym nie dowiedzieć" . Niestety - moim zdaniem to prawda.


Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

Offline

 

#21 2011-04-14 19:11:41

Tarantella
Przyjaciółka Forum
Wiek: 45
Zarejestrowany: 2011-03-03
Posty: 1608

Re: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Ja usłyszałam - to były dwa różne światy, między którymi zawisłem ale dokonałem wyboru - ty jesteś moją miłością.
Po czym pojechał z NIĄ po raz kolejny do podwaszawaskiego hoteliku. Znowu zawisł i po tym numerze już frunął z walizkami dalej niż widział.


Nikt nam nie obiecywał, że będzie lekko ... i słowa dotrzymał.

Offline

 

#22 2011-04-14 19:13:09

misiekpuszysty
Słodka Czarodziejka
Zarejestrowany: 2011-04-07
Posty: 182

Re: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Całe życie byłam optymistką natomiast on pesymistą . Zastanawiam się jak człowiek który zawsze bał się wszystkiego nie bał się zdradzać żonę , to zupełnie nie pasuje do mojego męża. A jednak. Czuję się upodlona , oszukana , samotna jest mi strasznie źle.
A mimo to próbuję posklejać to wszystko, chyba jestem kretynką. Tak naprawdę nie wierzę że mi się uda. W sobotę były moje urodziny . Wiedziałam że dostanę kwiaty , tort (dostałam też drogą perfumę), ale nic mnie nie cieszyło, bo to na co czekałam nie dostałam. A chodziło mi o życzenia . Powiedział "wszystkiego najlepszego".Tak mnie tym rozwścieczył że dostał w pysk . Może przesadziłam ale on przesadzał przez pięć lat pieprząc się z moją "przyjaciółką"wywłoką . Mówił mi że jego potrzeby seksualne zmalały , pogodziłam się z tym , ale nie było mi łatwo . Teraz już wiem że łomotał szmatę a do domu przychodził tylko spać . W sobotę moja wściekłość na niego osiągnęła zenit .
Najgorsze jest to że moja córka patrzy na to wszystko (wie o wszystkim) i bardzo cierpi .

Offline

 

#23 2011-04-14 20:03:25

Tarantella
Przyjaciółka Forum
Wiek: 45
Zarejestrowany: 2011-03-03
Posty: 1608

Re: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Madziulek, my tu wszystkie chyba musimy zrozumieć jedną podstawową rzecz - do nich w ogóle nie dociera, że naruszyli nasze największe sacrum. Bo dla nas seks jest aktem całkowitego oddania się komuś, zawierzenia mu. Dla nich natomiast czynnością fizjologiczną, do której dorabiają sobie uczucia. Przy czym nie mówię tu o wszystkich mężczyznach tylko o tych "naszych". Głęboko wierzę w to, że są na siecie mężczyźni, którzy intymność pojmują tak samo jak my i z kolejnym (jeśli w ogóle) zwiążę się dopiero wtedy, kiedy będę miała pewność, że trafiłam na ten sam gatunek - tzn. gatunek ludzki a nie orangutana, który potrafi posuwać równolegle kilka partnerek.


Nikt nam nie obiecywał, że będzie lekko ... i słowa dotrzymał.

Offline

 

#24 2011-04-14 21:24:52

Fallen_Angel
Dobry Duszek Forum
Wiek: 25
Zarejestrowany: 2011-03-29
Posty: 102

Re: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

ho, ho.... nie ma jak przyjaciele....

No coz... bardzo Ci wspolczuje.


Winna bo inna?

Offline

 

#25 2011-04-14 21:30:30

kjójik
Wkręcam się coraz bardziej
Wiek: 29
Zarejestrowany: 2011-03-27
Posty: 35

Re: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Współczuję Ci kochana!!!
Wiem, że moje słowa na niewiele się zdadzą...nie rozumiem dlaczego ludzie tak robia...jak można prowadzić takie podwójne zycie...Trzymaj się i badz silna dla córeczki..ona ciebie potrzebuje!!!!

Offline

 

#26 2011-04-15 07:50:30

End_aluzja
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-12-04
Posty: 6200

Re: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Tarantella napisał:

Madziulek, my tu wszystkie chyba musimy zrozumieć jedną podstawową rzecz - do nich w ogóle nie dociera, że naruszyli nasze największe sacrum. Bo dla nas seks jest aktem całkowitego oddania się komuś, zawierzenia mu. Dla nich natomiast czynnością fizjologiczną, do której dorabiają sobie uczucia. Przy czym nie mówię tu o wszystkich mężczyznach tylko o tych "naszych". Głęboko wierzę w to, że są na siecie mężczyźni, którzy intymność pojmują tak samo jak my i z kolejnym (jeśli w ogóle) zwiążę się dopiero wtedy, kiedy będę miała pewność, że trafiłam na ten sam gatunek - tzn. gatunek ludzki a nie orangutana, który potrafi posuwać równolegle kilka partnerek.

Ja na takiego trafiłam. Przez dwadzieścia lat miał udowadnial okazywał poglądy na seks jako cześć intymności i miłości.
A teraz mówi ze nie był sobą. Ze nie wiem co się stało. Ze nie rozumie jak mógł... Ze żałuje i będzie żałował do końca życia. Ze jest winny. Ze cierpi widząc co zrobił ze mną. Ze widzi jak cierpie. Ze chialby cofnąć czas. Ze nie odkupi swojej winy nigdy. Ze zawsze będzie przy mnie i każdym czynem i gestem będzie mi udowadnial ze jestem najwazniejsA i jedyna. Ze będzie o nas walczył. Ze nigdy nas nie zrani. Już wiecej. Ze będzie ze mną. Ze zniesie wszystko. Ze był durniem. I tak dalej i tak dalej


serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

Offline

 

#27 2011-04-15 08:32:11

bellew
Zbanowany
Zarejestrowany: 2011-02-11
Posty: 1123

Re: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Ktoś kto kocha nie zniesie bólu w oczach tego kogo kocha  ;( i odchodzi to najrozsądniejsze wyjście.
Trzeba mieć jaja do tego i odejść ....
każdy jest człowiekiem i każdy popełnia błędy .... na wielokrotną zdradę nie ma usprawiedliwienia
to jest działanie z premedytacją ... jeśli ktoś zdradza wielokrotnie i nie rozumie jak mógł
to kłamie

Ostatnio edytowany przez bellew (2011-04-15 08:34:41)

Offline

 

#28 2011-04-15 08:39:54

misiekpuszysty
Słodka Czarodziejka
Zarejestrowany: 2011-04-07
Posty: 182

Re: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

olinderka napisał:

Tarantella napisał:

Madziulek, my tu wszystkie chyba musimy zrozumieć jedną podstawową rzecz - do nich w ogóle nie dociera, że naruszyli nasze największe sacrum. Bo dla nas seks jest aktem całkowitego oddania się komuś, zawierzenia mu. Dla nich natomiast czynnością fizjologiczną, do której dorabiają sobie uczucia. Przy czym nie mówię tu o wszystkich mężczyznach tylko o tych "naszych". Głęboko wierzę w to, że są na siecie mężczyźni, którzy intymność pojmują tak samo jak my i z kolejnym (jeśli w ogóle) zwiążę się dopiero wtedy, kiedy będę miała pewność, że trafiłam na ten sam gatunek - tzn. gatunek ludzki a nie orangutana, który potrafi posuwać równolegle kilka partnerek.

Ja na takiego trafiłam. Przez dwadzieścia lat miał udowadnial okazywał poglądy na seks jako cześć intymności i miłości.
A teraz mówi ze nie był sobą. Ze nie wiem co się stało. Ze nie rozumie jak mógł... Ze żałuje i będzie żałował do końca życia. Ze jest winny. Ze cierpi widząc co zrobił ze mną. Ze widzi jak cierpie. Ze chialby cofnąć czas. Ze nie odkupi swojej winy nigdy. Ze zawsze będzie przy mnie i każdym czynem i gestem będzie mi udowadnial ze jestem najwazniejsA i jedyna. Ze będzie o nas walczył. Ze nigdy nas nie zrani. Już wiecej. Ze będzie ze mną. Ze zniesie wszystko. Ze był durniem. I tak dalej i tak dalej

No widzisz Olinderko ja bardzo bym chciała usłyszeć takie słowa od mojego męza Kretyna ale nie usłyszę , bo no był zawsze bardzo oszczędny w słowach (przynajmniej przy mnie). Łatwiej by mi było gdyby chociaż próbował a on jest zimny jak głaz . On już nie jest mój od dawna najwyższy czas zebym się z tym pogodziła .
Wczoraj się kochaliśmy jeśli to w ogóle można tak nazwać , niby było ok , ale to już nigdy nie będzie tak jak było . Bardzo mądre powiedzenie "czego oczy nie widzą sercu nie żal", wolałabym o niczym się nie dowiedzieć , byłabym szczęśliwsza . Tyle, ze mój mąż kretyn do ostatniej chwili ciągnął ten romans , nawet jak ta szmata wszystko mi napisała (opisując całe ich pięcioletnie życie)typu "twoje nowe mebelki nie zostały pominięte , brąz i pomarańcz "albo "to nie był tylko sex mieliśmy fajne wspólne zycie a ty z tego czerpałaś bo on był szczęśliwy" Kazde słowo to jak nóż prosto w serce , a ja ją uważałam za przyjaciółkę . Maila dostałam od lafiryndy 03.03 a ten szmaciarz poszedł do niej z różą na 8 marca , to żałosne .A ona z satysfakcją napisała "zapytaj o 8 marca , moze prawda cie nie zabije-czerwona róża, ty też taką dostałaś"  przysięgał na życie naszego dziecka że to skończone , a ciągnął to dalej . Jak mogę mu wybaczyć , kiedy on sie wcale nie stara . Myślałam że mam idealnego męża , nic bardziej mylnego .
We wtorek miałam niezłą zabawę ponieważ natknęłam się na szmatę , spieprzała przede mną że omal butów nie pogubiła , to było zabawne .

Offline

 

#29 2011-04-15 09:10:22

bellew
Zbanowany
Zarejestrowany: 2011-02-11
Posty: 1123

Re: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Co ty zrobiłaś tej kobiecie że ona tak bardzo Cię nienawidzi

ble co za lafirynda sad

Dziwi mnie tylko jedno,że on widzi co o nim myślisz (szmaciarz,kretyn) i siedzi w tym

zero honoru

Offline

 

#30 2011-04-15 09:20:37

Monia139
Przyjaciółka Forum
Wiek: 39
Zarejestrowany: 2010-09-05
Posty: 741

Re: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

To co zrobił Twój mąż jest straszne, ale to co wyprawia Twoja była przyjaciółka, to po prostu nie mieści mi się w głowie. Nie wiem jak można sprawić tyle bólu drugiej osobie. Już sam fakt, że miala romans z Twoim mężem samo w sobie jest obrzydliwe, a treść emali świadczy o tym, że jest wyrafinowaną, pozbawioną skrupułów kobietą. Wygląda na to, że tak łatwo z Niego nie zrezygnuje. Bardzo Ci współczuję całej tej sytuacji.

Offline

 

#31 2011-04-15 09:26:07

kamyk
Cioteczka Dobra Rada
Zarejestrowany: 2011-01-27
Posty: 377

Re: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

bellew napisał:

Ktoś kto kocha nie zniesie bólu w oczach tego kogo kocha  ;( i odchodzi to najrozsądniejsze wyjście.
Trzeba mieć jaja do tego i odejść ....
każdy jest człowiekiem i każdy popełnia błędy .... na wielokrotną zdradę nie ma usprawiedliwienia
to jest działanie z premedytacją ... jeśli ktoś zdradza wielokrotnie i nie rozumie jak mógł
to kłamie

No mój Pan X odszedł. Powiedział, że dlatego, że mnie kocha to nie może ze mną byc.
Tylko ja tego nie potrafie zrozumieć. Ja to odbieram jako tchorzostwo. Bo nie chciał zmierzyć sie ze wszelkimi konsekwencjami. Ponadto mam poczucie, że nie dość, że mnie zdradził to jeszcze zostawił, Czuje się z tym fatalnie.
Oczywiscie nie wiem jakby było, gdybyśmy byli dalej razem, Obydwoje moglibyśmy nie wytrzymać, ale ja chciałam spróbowac mu wybaczyć,On podjął inną decyzje,, Uszanowałam to ,ale codzinnie sie zastanawiam, co ze mna było nie tak, czym sobie na takie coś zasłużyłam, gdzie popełniłam bład...


Nie trać czasu z kimś kto nie ma go, aby go spędzać z tobą

Offline

 

#32 2011-04-15 09:35:07

End_aluzja
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-12-04
Posty: 6200

Re: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

bellew napisał:

Ktoś kto kocha nie zniesie bólu w oczach tego kogo kocha  ;( i odchodzi to najrozsądniejsze wyjście.
Trzeba mieć jaja do tego i odejść ....
każdy jest człowiekiem i każdy popełnia błędy .... na wielokrotną zdradę nie ma usprawiedliwienia
to jest działanie z premedytacją ... jeśli ktoś zdradza wielokrotnie i nie rozumie jak mógł
to kłamie

Ja uważam jak ty. Ktoś kto kocha nie potrafi znieść bólu w oczach kochanek osoby.
Ale z tego powodu nie odchodzi. Z tego powodu trwa przy tobie i robi wszystko żeby ból zniknął. Mój mąż tak robi. W każdej chwili.  Codziennie. A uwierzcie. Nie jest łatwo. Łatwiej byłoby peprznac wszystko i odejść.
A on jest. Patrzy na mnie. Dba o mnie. Stara się rozumieć moje schizy. A w każdym razie je znosi i ich nie neguje. I mówi potem. Kiedy ja atakuje wbijam noże. Mówi: kocham Cię. Jestem Twój na zawsze. Wiem ze cierpisz ale nie jesteś sama. Jestem przy tobie i zrobię dla Ciebie wszystko.


serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

Offline

 

#33 2011-04-15 09:40:52

bellew
Zbanowany
Zarejestrowany: 2011-02-11
Posty: 1123

Re: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

kamyk napisał:

bellew napisał:

Ktoś kto kocha nie zniesie bólu w oczach tego kogo kocha  ;( i odchodzi to najrozsądniejsze wyjście.
Trzeba mieć jaja do tego i odejść ....
każdy jest człowiekiem i każdy popełnia błędy .... na wielokrotną zdradę nie ma usprawiedliwienia
to jest działanie z premedytacją ... jeśli ktoś zdradza wielokrotnie i nie rozumie jak mógł
to kłamie

No mój Pan X odszedł. Powiedział, że dlatego, że mnie kocha to nie może ze mną byc.
Tylko ja tego nie potrafie zrozumieć. Ja to odbieram jako tchorzostwo. Bo nie chciał zmierzyć sie ze wszelkimi konsekwencjami. Ponadto mam poczucie, że nie dość, że mnie zdradził to jeszcze zostawił, Czuje się z tym fatalnie.
Oczywiscie nie wiem jakby było, gdybyśmy byli dalej razem, Obydwoje moglibyśmy nie wytrzymać, ale ja chciałam spróbowac mu wybaczyć,On podjął inną decyzje,, Uszanowałam to ,ale codzinnie sie zastanawiam, co ze mna było nie tak, czym sobie na takie coś zasłużyłam, gdzie popełniłam bład...

Kamyk ale nie rozumiem dlaczego szukasz winy w sobie ? ktoś kto NIE KOCHA ZDRADZA

Koniec kropka

Widzisz jestem facetem i byłem w dość długim związku.Miałem różne sytuacje.
Ale na samą myśl o tym że mógłbym z kimś coś to mnie obrzydzenie brało
a ponadto wiedziałem dobrze o tym co tym czymś zrobiłbym mojej ukochanej smile

Offline

 

#34 2011-04-15 09:44:42

bellew
Zbanowany
Zarejestrowany: 2011-02-11
Posty: 1123

Re: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

olinderka napisał:

bellew napisał:

Ktoś kto kocha nie zniesie bólu w oczach tego kogo kocha  ;( i odchodzi to najrozsądniejsze wyjście.
Trzeba mieć jaja do tego i odejść ....
każdy jest człowiekiem i każdy popełnia błędy .... na wielokrotną zdradę nie ma usprawiedliwienia
to jest działanie z premedytacją ... jeśli ktoś zdradza wielokrotnie i nie rozumie jak mógł
to kłamie

Ja uważam jak ty. Ktoś kto kocha nie potrafi znieść bólu w oczach kochanek osoby.
Ale z tego powodu nie odchodzi. Z tego powodu trwa przy tobie i robi wszystko żeby ból zniknął. Mój mąż tak robi. W każdej chwili.  Codziennie. A uwierzcie. Nie jest łatwo. Łatwiej byłoby peprznac wszystko i odejść.
A on jest. Patrzy na mnie. Dba o mnie. Stara się rozumieć moje schizy. A w każdym razie je znosi i ich nie neguje. I mówi potem. Kiedy ja atakuje wbijam noże. Mówi: kocham Cię. Jestem Twój na zawsze. Wiem ze cierpisz ale nie jesteś sama. Jestem przy tobie i zrobię dla Ciebie wszystko.

Odkupienie zrozumienie

Offline

 

#35 2011-04-15 09:46:49

misiekpuszysty
Słodka Czarodziejka
Zarejestrowany: 2011-04-07
Posty: 182

Re: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Dzięki Monia , tylko normalne kobiety potrafią zrozumieć i odczuć ból drugiej kobiety Bo ty BELLEW od razu widać że nie powinieneś być na tym forum , nie pasujesz tu . I nie obrażaj mnie bo na to nie zasłużyłam . I powiem ci co ja jej zrobiłam . Byłam jej najlepszą przyjaciółką , jestem chrzestną jej syna którego chciała oddać do adopcji, ja ją od tego odwiodłam . Kiedy mąż ją zostawił z dwumiesięcznym dzieckiem , to jak myślisz kto jej pomagał . Właśnie ja . Kiedy przyszedł wymątowac jej kuchenkę , powiedzałam że po moim trupie. Broniłam jej i pomagałam jak tylko mogłam . Jak ledwo wiązała koniec z końcem dałam jej zatrudnienie . A jak myślisz kto jeździł z jej synem do kliniki okulistycznej , też ja . I kto tu komu zrobił krzywdę. Dodam jeszcze że mój mąż to nie pierwszy żonaty facet między jej nogami wiem o co najmniej czterech . Zawsze wiedziałam jaka jest , tylko myślałam że ja jako jej przyjaciółka jestem bezpieczna i ze mój mąz ma więcej rozumu . Więc nie mów mi BELLOW że to ja jej coś zrobiłam. Bo to właśnie ja mam powody żeby jej nienawidzić. A lafirynda jest tylko jedna ja jestem porządną kobietą.

Offline

 

#36 2011-04-15 09:49:53

bellew
Zbanowany
Zarejestrowany: 2011-02-11
Posty: 1123

Re: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

misiekpuszysty napisał:

Dzięki Monia , tylko normalne kobiety potrafią zrozumieć i odczuć ból drugiej kobiety Bo ty BELLEW od razu widać że nie powinieneś być na tym forum , nie pasujesz tu . I nie obrażaj mnie bo na to nie zasłużyłam . I powiem ci co ja jej zrobiłam . Byłam jej najlepszą przyjaciółką , jestem chrzestną jej syna którego chciała oddać do adopcji, ja ją od tego odwiodłam . Kiedy mąż ją zostawił z dwumiesięcznym dzieckiem , to jak myślisz kto jej pomagał . Właśnie ja . Kiedy przyszedł wymątowac jej kuchenkę , powiedzałam że po moim trupie. Broniłam jej i pomagałam jak tylko mogłam . Jak ledwo wiązała koniec z końcem dałam jej zatrudnienie . A jak myślisz kto jeździł z jej synem do kliniki okulistycznej , też ja . I kto tu komu zrobił krzywdę. Dodam jeszcze że mój mąż to nie pierwszy żonaty facet między jej nogami wiem o co najmniej czterech . Zawsze wiedziałam jaka jest , tylko myślałam że ja jako jej przyjaciółka jestem bezpieczna i ze mój mąz ma więcej rozumu . Więc nie mów mi BELLOW że to ja jej coś zrobiłam. Bo to właśnie ja mam powody żeby jej nienawidzić. A lafirynda jest tylko jedna ja jestem porządną kobietą.

Przepraszam bardzo nie chciałem Cię obrazić staram się zrozumieć tą przyjaciółkę jej zachowanie
stąd moje pytanie

Offline

 

#37 2011-04-15 09:55:26

bellew
Zbanowany
Zarejestrowany: 2011-02-11
Posty: 1123

Re: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

bellew napisał:

misiekpuszysty napisał:

Dzięki Monia , tylko normalne kobiety potrafią zrozumieć i odczuć ból drugiej kobiety Bo ty BELLEW od razu widać że nie powinieneś być na tym forum , nie pasujesz tu . I nie obrażaj mnie bo na to nie zasłużyłam . I powiem ci co ja jej zrobiłam . Byłam jej najlepszą przyjaciółką , jestem chrzestną jej syna którego chciała oddać do adopcji, ja ją od tego odwiodłam . Kiedy mąż ją zostawił z dwumiesięcznym dzieckiem , to jak myślisz kto jej pomagał . Właśnie ja . Kiedy przyszedł wymątowac jej kuchenkę , powiedzałam że po moim trupie. Broniłam jej i pomagałam jak tylko mogłam . Jak ledwo wiązała koniec z końcem dałam jej zatrudnienie . A jak myślisz kto jeździł z jej synem do kliniki okulistycznej , też ja . I kto tu komu zrobił krzywdę. Dodam jeszcze że mój mąż to nie pierwszy żonaty facet między jej nogami wiem o co najmniej czterech . Zawsze wiedziałam jaka jest , tylko myślałam że ja jako jej przyjaciółka jestem bezpieczna i ze mój mąz ma więcej rozumu . Więc nie mów mi BELLOW że to ja jej coś zrobiłam. Bo to właśnie ja mam powody żeby jej nienawidzić. A lafirynda jest tylko jedna ja jestem porządną kobietą.

Przepraszam bardzo nie chciałem Cię obrazić staram się zrozumieć tą przyjaciółkę jej zachowanie
stąd moje pytanie.A słowo lafirynda użyłem w jej kierunku nie Twoim.Chyba mnie nie zrozumiałaś.

Offline

 

#38 2011-04-15 09:59:57

kamyk
Cioteczka Dobra Rada
Zarejestrowany: 2011-01-27
Posty: 377

Re: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Nie wiem, ale nie moge się pozbyc tego uczucia. Racjonalnie podchodząc do tego- to nie ja zdradziłam, to nie wskoczyłam komuś do łóżka - dlatego nie powinnam czuć się winna. Ale gdzieś we mnie siedzi te uczucię, że może to ja go pchnełam do zdrady, może ja za dużo chciałam, może za mało kochałam. Nie wiem, czasami mam plątanine myśli. Próbuję jakoś to sobie tłumaczyc. Dlaczego? Czego mu brakowało, ze musiał to zrobić? Zawsze wydawało mi się, że łaczy nas prawdziwa miłość, że jesteśmy sobie bliscy, że jesteśmy przyjaciółmi. Jednak to chyba tylko moje wyobrażenie.

Uważam, że człowiek jest tylko człowiekiem i popełnia błedy , ale dupuszczając się zdrady czegoś mu brakowało.


Nie trać czasu z kimś kto nie ma go, aby go spędzać z tobą

Offline

 

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson

Mapa strony - Archiwum | Kontakt
© www.netkobiety.pl 2007-2013