Jestem zrozpaczony. Moja jedyna milosc zycia zostawila mnie po 9 latach. Byla moim oczkiem w glowie, wakacje 4 razy w roku od Brazylii po Australie, wielki dom , samochod zmienialem jej co 2 lata. Codziennie jak wychodzila do pracy mowilem, ze jest najpiekniejsza i najwspanialsza na swiecie. Codziennie przez 9 lat !
Calowalem, tuliłem, wielbiłem. Nigdy nie spojrzalem na inna kobietę a dodam , ze ogolnie jestem dość atrakcyjny. Bylo wiele okazji, ale ja nigdy , nic. Zdradzila... odeszla 3 tygodnie pózniej. Bałem się jej odejścia bo czułem, że nie łatwo będzie jej wrócic emocjonalnie. Mówiła, żebym się nie martwił , a chwilowe rozejscie dobrze nam zrobi. Mówiła, ze wroci i zebym zajał się sobą i spokojnie czekał. Uwierzyłem jej. Nie wrócila... do tej pory a mija 6 miesiecy. Przez chwile jeszcze byly telefony, smsy - teraz i tego praktycznie nie ma. Mowi, ze raczej już na pewno nie wróci. Co mam zrobić ????? Jest całym moim zyciem, jest moją inspiracją, moim powietrzem.
Dodam , ze nie jesteśmy juz tacy mlodzi ja mam 46, ona 35 lat. Wszystko porzuciła , ot tak, z dnia na dzień. Czy jest szansa , ze wogole powroci, ze sie przebudzi z tego szaleństwa
Ogarnij się. Zdradziła i odeszła. Jesteś zdezorientowany, bo nie zadziałał schemat "zdradziła i chce naprawić swój błąd". To miażdży 2 razy bardziej. Nie było czasu, żebyś uleczył swoja urazę, musiałeś zająć się walką o związek. Ty, nie ona. Przez to nie myślisz logicznie, idealizujesz, bo poczucie straty jest dominujące. Stało się to pół roku temu, w zimowym uśpieniu, teraz wiosna, motylki w koło zakochani ludzie i tęsknota ze zdwojoną siłą Cię dopadła. A raczej potrzeba bycia kochanym.
Jaxx pół roku to dużo. 35 lat to już trochę doświadczeń życiowych. Doskonale wie, co robi. Nie zatrzymały jej samochody, wakacje, dom. Zaspokaja swoje potrzeby emocjonalne z kimś innym. Natomiast Twoje "ja" jest uzależnione od jej akceptacji. Tak zadziałał schemat "zdradzam-odchodze". To szarpie Twoim ego i daje jej władze emocjonalną nad Tobą.
Jeśli wróci, to z sentymentu, wygodnictwa i materialnych potrzeb. To brutalne, wiem.
Pytanie, co zrobisz jeśli wróci? Teraz wydaje się to losem na wygranej, jeśli wróci i osiągniesz pułap bezpieczeństwa ("jest ze mną"), skończy się walka napędzana tęsknotą, idealizacja i strachem przed samotnością do głosu dojdą prawdziwe uczucia - żal, poczucie krzywdy. Coś, co powinieneś leczyć w schemacie "zdradziła- ale chce walczyć o związek, a to mój czas by chwycić równowagę, bo zostałem skrzywdzony".
Przede wszystkim, odpowiedz sobie na pytanie, co konkretnie kieruje Twoim zachowaniem. Lęk przed samotnością, brak drugiej osoby i niechęć do zmian, czy faktyczna miłość. To czasem bardzo trudno zdefiniować. W chwili obecnej, uważam, że nie jesteś w stanie tego rozróżnić (będziesz twierdził, że miłość).
Twój błąd, że była całym Twoim światem. Bo uzależniłeś swoje szczęście od drugiej osoby. To spowodowało, że odeszła. Bo gdybyś nie myślał takimi kategoriami: bez Ciebie życie nie ma sensu, ona by wiedziała, że jest z Tobą z miłości, a nie dlatego, że Tobie świat się zawali jak odejdzie. Odeszła, bo wiedziała, że to nie jest szczera i czysta miłość. Byłeś jej podporządkowany. Robiłeś wszystko dla niej, bez własnego zdania. Na tym miłości się nie buduje.
Tylko wiesz czym najbardziej Cię skrzywdziła? Tym, że tak późno odeszła. Gdyby to zrobiła 5 lat temu miał byś większe szansę poznać kogoś nowego. Im jesteś starszy tym Ci ciężej będzie. Ale nie jest źle. Poznać swoją miłość można w każdym wieku. Tylko Ty musisz tego chcieć. Nie czekaj na nią, tylko szanuj siebie. Wróci, gdy jej będzie źle. Ty jesteś takim kołem zapasowym teraz...