Mam dość popularny problem, a mianowicie nie mogę dojść przy moim facecie. Próbujemy różnych pozycji, nie raz to ja ciągnę go do łóżka bo jestem tak nakręcona, ale z finału nici. Jest mi z nim na prawdę cudownie, przyjemnością dla mnie jest samo zbliżenie z ukochanym mężczyzną, orgazm nie jest dla mnie priorytetem. Dla mojego faceta jednak seks bez mojego orgazmu się nie liczy. On dwoi się i troi żeby było mi dobrze, a ja ... udaję. Nie jestem z tego dumna, a nawet mi z tym bardzo źle, ale czuję presję z jego strony i mam wrażenie że go zawiodę jak nie skończę. Wygląda to tak jakby jemu bardziej zależało na moim orgazmie niż mi. Czasem zaczynałam taki temat, mówiłam mu, że są dziewczyny które nie dochodzą a on na to "widocznie mają nieodpowiednich facetów, którzy się za mało starają". Tłumaczyłam, że to nie musi być wina faceta, ale nie bardzo to do niego docierało. Widzę jaki jest szczęśliwy kiedy widzi mój "orgazm", nie raz powtarza mi że to dla niego ważniejsze niż jego własny. Od jakiegoś czasu próbuję z nim rozmawiać, a raczej tłumaczyć że to że dotychczas było "dobrze" nie oznacza że tak musi być cały czas. Mówiłam że mogą się zdarzyć takie dni kiedy nie skończę, a on na to z oburzeniem że za każdym razem kończę i dalej tak będzie. Niedawno zaczęłam brać tabletki anty, chciałam mu wmówić że przez to też mogę mieć problemy z orgazmem, po czym on stwierdził że wtedy przestanę je brać (mimo że gorąco namawiał mnie żebym zaczęła, bo nie przepada za gumkami). Ostatnio podczas stosunku uznałam, ze nie będę udawać, po prostu po pewnym czasie powiedziałam mu ze dzisiaj z tego nic nie będzie. On położył się koło mnie z miną jakby dostał w twarz, pytał co się stało, czy coś źle zrobił itd. Po moich gorących tłumaczeniach, że wszystko ok i nie orgazm jest najważniejszy chodził struty jeszcze dłuższy czas i ciągle powtarzał ze mu się coś takiego nie podoba.
Bardzo chciałabym przestać go okłamywać, ale strasznie boję się jego reakcji. Jakiś czas temu jak przyznałam mu się do jednego udawanego, przestał się do mnie odzywać. Potem niby wszystko było już ok, ale co jakis czas mi to wypomina i powtarza "żeby to się więcej nie powtórzyło". On jest na punkcie szczerości wręcz uczulony, denerwują go najmniejsze kłamstewka, a do tego jest strasznie nerwowy. Zawsze mówi, że najgorsza prawda jest lepsza niż kłamstwo, ale boję się że akurat ta prawda może mieć poważne konsekwencje dla naszego związku. Kocham go i nie chcę go stracić, ale im dłuzej będe go okłamywać tym będzie gorzej. Macie może jakieś pomysły jak rozwiązać tą sytuację ?
2 2013-05-10 18:41:22 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2013-05-10 18:42:16)
Najpierw weź kija i mu w łeb strzel porządnie może coś się w tej głowie ustawi.
Moim zdaniem on jest egoistą w swym zachowaniu, bo sam sobie udowania Twoim orgazmem jaki jest cudowny. I niech nie wymaga szczerości jak zmusza Cię do kłamania i udawania swoim okropnym zachowaniem.
Masz cierpliwość dziewczyno, ja bym mu chyba wykrzyczała, że żadnego orgazmu nie mam i ciągle udaje żeby tylko zobaczyć jego minę.
Przestań udawać i staraj się trzymać nie udawania.
Czy mogę zapytać jak Ty udajesz? Odgłosami ? I on nie widzi tego, że jęczeć to można nawet jedząc obiad?
A co z innymi objawami?
3 2013-05-10 19:20:32 Ostatnio edytowany przez spider123 (2013-05-10 19:54:42)
Masz cierpliwość dziewczyno, ja bym mu chyba wykrzyczała, że żadnego orgazmu nie mam i ciągle udaje żeby tylko zobaczyć jego minę.
Myślę, że to akurat słaby pomysł
Ale zgadzam się, że nie powinnaś udawać więcej. Wiadomo, dla niektórych facetów orgazm partnerki to sprawa priorytetowa i gdy go nie ma, jest to ujma dla ich męskości porównywalna chyba z problemami z erekcją.
Swoją drogą, nigdy cię nie zastanawiało, czemu nie dochodzisz? Problem dotyczy tylko jego, czy z poprzednimi partnerami też tak było (o ile byli jacyś w ogóle)?
Bo myślę, że głównie nad tym powinnaś się zastanowić. Może bardzo chciałabyś spróbować czegoś, albo czegoś ci brakuje, ale wstydzisz mu się o tym powiedzieć?
Rozważałaś wizytę u seksuologa?
4 2013-05-10 19:32:20 Ostatnio edytowany przez pennylane (2013-05-10 19:32:32)
Według mnie musisz mu powiedzieć. Dopóki tego z siebie nie wyrzucisz i nie zdejmiesz ze swoich barków presji i tak nici z prawdziwego orgazmu. A czy warto męczyć się tak całe życie?
Jeśli natomiast porozmawiacie, i jeśli on okaże się dojrzałym facetem, który - nawet jeśli po pierwszym szoku i dezorientacji - przyjmie temat na klatę i doceni Twoją szczerość, macie dużą szansę na rozwój swojego pożycia i, tym samym, na szczęśliwy FINAŁ
dla obojga.
Jej chłopak z lekka przypomina mojego byłego, który też miał takie myślenie z tym, że ja nie udawałam.
A on wysłał mnie w końcu do ginekologa, bo ze mną coś nie tak , że nie mam orgazmu. Fizycznie nie tak.
A co było nie tak? To, że on był beznadziejnym kochankiem.
a mój mi powiedział, że nie warto ze mną uprawiać seksu bo i tak nie mam orgazmu... to mnie chyba najbardziej zabolało w jego całym zachowaniu i dlatego go zdradziłam (do czego nie namawiam)
Może nie masz orgazmu bo nie jesteście dopasowani do siebie. Tak chyba było z moim chłopakiem, z obecnym, mimo minimalnej różnicy "penisowej" na korzyść obecnego, jest wspaniale, ale też nie mam zawsze orgazmu. Bo orgazm zależy przede wszystkim od nastroju i tego co się dzieje w głowie.
Orgazm nie zawsze musi być. Ale muszę przyznać , że z innym facetem natychmiast odczułam dużą różnicę wtedy. I wydaje mi się , że ta różnica zaczęła się od głowy.,
Seks z moim mężem był najbardziej naturalną rzeczą i to, że się z nim dotykałam. A tamtym chłopakiem było coś co nie zagrało właściwie.
Czy mogę zapytać jak Ty udajesz? Odgłosami ? I on nie widzi tego, że jęczeć to można nawet jedząc obiad?
A co z innymi objawami?
Trochę pojęczę, postękam. Generalnie zachowuję się tak jak wtedy gdy pieści mnie ręką (bo wtedy problemu z orgazmem nie mam).
Swoją drogą, nigdy cię nie zastanawiało, czemu nie dochodzisz? Problem dotyczy tylko jego, czy z poprzednimi partnerami też tak było (o ile byli jacyś w ogóle)?
Bo myślę, że głównie nad tym powinnaś się zastanowić. Może bardzo chciałabyś spróbować czegoś, albo czegoś ci brakuje, ale wstydzisz mu się o tym powiedzieć?Rozważałaś wizytę u seksuologa?
Z poprzednim partnerem był tylko "pierwszy raz", więc technicznie prawdziwy seks uprawiam dopiero z obecnym. O seksuologu nie myślałam, bo uznałam ze po prostu jeszcze za krótko współżyję i jak z czasem lepiej poznam swoje ciało to i orgazm się pojawi.
Generalnie sam seks jest dla mnie naprawdę cudowny, on nigdy nie naciska kiedy nie mam ochoty, kiedy chcę czegoś spróbować to nie ma problemu, jak coś mi nie pasuje to on nie nalega. Tylko tak bardzo zależy mu na tym orgazmie, że widząc jego starania mam ochotę mu się jakoś odwdzięczyć i chyba wybrałam najgorszy możliwy sposób. Bardzo żałuję, że zaczęłam ściemniać na początku, a teraz cholernie ciężko się z tego wykręcić ...
No to on jest niezbyt rozgarnięty. Bo orgazm nie tylko polega na jęczeniu. Jak raz przy moim miałam orgazm to nawet gdybym chciała to bym nie mogła udawać. Bo on już wie, jak moje ciało reaguje.
Bardzo żałuję, że zaczęłam ściemniać na początku,
a teraz cholernie ciężko się z tego wykręcić ...
Mhm zapewne ciężko, wpadłaś jak śliwka w kompot...
Z poprzednim partnerem był tylko "pierwszy raz",
więc technicznie prawdziwy seks uprawiam dopiero z obecnym.
Po części pewnie także w tym tkwi problem.
Nie możesz dojść stres i jego oczekiwania robią swoje.
jak z czasem lepiej poznam swoje ciało to i orgazm się pojawi.
Otóż to
Odblokujesz się psychicznie (bo zapewne za każdym razem
zamiast skupiać się na przyjemności w pewnym momencie
podczas stosunku zadajesz sobie pytanie: czy już powinnam zacząć tą szopkę?),
to i z fizycznością nie będzie problemu.
Bardzo chciałabym przestać go okłamywać, ale strasznie boję się jego reakcji
Dobrze wiesz co to będzie za reakcja.
Udawany orgazm kontra urażone męskie ego. Oj burza z piorunami...
Zostawcie kolesia w spokoju, po prostu jest zbyt nadgorliwy.
Nie zmusza jej do seksu. Stawia jej przyjemność na piedestale tyko przedobrzył,
a ona od razu powinna zareagować.
Tymczasem proponuję więcej,
relaksu, jakąś zdrową dietę czy tryb życia.
Poszperaj w literaturze co zwiększa szansę na osiągnięcie orgazmu.
Możesz także podrzucić swojemu chłopakowi
jakąś książkę o kobiecej seksualności, skoro łopatologiczne tłumaczenia nie pomagają.
Moim zdaniem tu nie chodzi o nią. Tu chodzi o jego ego. Bo jak ona ma orgazm to on się czuje lepszy. Nie o to chodzi jak ona się czuje.
Generalnie zachowuję się tak jak wtedy gdy pieści mnie ręką (bo wtedy problemu z orgazmem nie mam).
A więc wszystko z tobą w porządku. Z nim również. Jedynym problemem w tej sytuacji jest fakt, że zaczęłaś kłamać. I teraz nie wiesz jak z tego wybrnąć. Sama sobie na to zapracowałaś....
Moim zdaniem tu nie chodzi o nią. Tu chodzi o jego ego. Bo jak ona ma orgazm to on się czuje lepszy. Nie o to chodzi jak ona się czuje.
Ja uważam podobnie do tolkabezlolka:
Zostawcie kolesia w spokoju, po prostu jest zbyt nadgorliwy.
Nie zmusza jej do seksu. Stawia jej przyjemność na piedestale tyko przedobrzył,
a ona od razu powinna zareagować.
Oczywiście to niedobrze, że go zaczęłaś okłamywać, ale w tej sytuacji to rozumiem: skoro on nie uznaje takiej opcji, że możesz nie mieć orgazmu, to najłatwiejszym wyjściem jest udać, że masz. Nie najlepszym, ale najłatwiejszym. A obstawiam, że zdecydowałaś o tym spontanicznie i potem nie było jak się z tego wykręcić. Bardzo niedobrze, że on nie rozumie, że Tobie na orgazmie aż tak nie zależy. Faktycznie sprawia koleś wrażenie jakby to jego męska duma była tu ważniejsza od zadowolenia swojej dziewczyny. A Ty się, autorko, nie przejmuj, ja sama nigdy nie doświadczyłam orgazmu podczas seksu i nadal czuję się spełniona. Oczywiście, że chciałabym taki normalny orgazm kiedyś przeżyć, no ale nic na siłę, może kiedyś przyjdzie. Mój chłopak to rozumie i nie ma z tym problemu. Więc musisz niestety ze swoim szczerze porozmawiać i obiecaj mu, że będziesz z nim odtąd szczera, ale niech w takim razie on na Ciebie nie naciska; jak mu powiesz, że na dzisiaj starczy to musi to uszanować. Inaczej nic się nie poprawi.
Najpierw weź kija i mu w łeb strzel porządnie może coś się w tej głowie ustawi.
Moim zdaniem on jest egoistą w swym zachowaniu, bo sam sobie udowania Twoim orgazmem jaki jest cudowny. I niech nie wymaga szczerości jak zmusza Cię do kłamania i udawania swoim okropnym zachowaniem.
Masz cierpliwość dziewczyno, ja bym mu chyba wykrzyczała, że żadnego orgazmu nie mam i ciągle udaje żeby tylko zobaczyć jego minę.
Dokladnie, mialam cos podobnego napisac, ale Nina praktycznie przekazala ,to co samej na jezyk mi sie nasuwa
Facet to tez niezly Figo Fago
'Figo fago' tego słowa mi brakowało.
I jeszcze teksty jak ten : "widocznie mają nieodpowiednich facetów, którzy się za mało starają"
No nie wiem, może się mylimy ale koleś mi się z kimś takim kojarzy, że jak czytam o nim to chciałabym zobaczyć jego minę jakby się dowiedział, że wcale do orgazmu jej nie doprowadza.
O radę prosiłam, więc i efektami wypada się pochwalić
Zebrałam się dziś na odwagę i porozmawiałam szczerze ze swoim facetem. Były łzy, nawet sporo (oczywiście moje), ale powiedziałam najdelikatniej jak umiałam całą prawdę, odpowiedziałam szczerze na wszystkie pytania, a miał ich w sumie dosyć sporo. Widziałam, że go to zabolało, ale zareagował wyjątkowo spokojnie, z resztą wcześniej obiecał mi że wysłucha mnie do końca, niezależnie od tego co "nabroiłam". Po przemyśleniu uznał, że może być na mnie zły tylko za kłamstwo, a nie za brak orgazmu. Powiedział nawet, ze czuje jakby mnie do tego orgazmu zmuszał, a na koniec dodał ze w sumie w głupi sposób, ale jednak chciałam dobrze ![]()
Gorzej, bo mimo moich tłumaczeń, że to nie takie proste i tego się trzeba nauczyć on się zdołował, ze mój brak orgazmu to tylko i wyłącznie jego wina, że się wystarczająco nie starał, jak on ma się teraz czuć skoro nie potrafi doprowadzić swojej dziewczyny do końca ... ale myślę, ze jakoś go przekonam w końcu i będzie tylko lepiej ![]()
Brawo za odwagę!
I burzy nie było
Ale myślę, ze jakoś go przekonam w końcu i będzie tylko lepiej smile
Dziewczyno pokazałaś klasę,
myślę, że jak tak dalej pójdzie to w sferze seksualnej również będą postępy.
Stopniowo, małymi kroczkami ukierunkuj tego swojego faceta.
Powodzenia!
'Figo fago' tego słowa mi brakowało.
I jeszcze teksty jak ten : "widocznie mają nieodpowiednich facetów, którzy się za mało starają"
No nie wiem, może się mylimy ale koleś mi się z kimś takim kojarzy, że jak czytam o nim to chciałabym zobaczyć jego minę jakby się dowiedział, że wcale do orgazmu jej nie doprowadza.
A ja nie. Facet powiedział coś oczywistego - coś, co same nie raz i nie dwa mówiłyście kobietom, które tutaj pisały o swoich problemach z orgazmem. Mało tego, niektóre userki również podpierały to przykładami ze swojego życia. Opowiadały o swoich problemach.....które znikały wraz ze zmianą partnera.
Nawiasem mówiąc....facet do orgazmu ją doprowadza - podczas stymulacji łechtaczki. Dziewczyna nie szczytuje w czasie penetracji jedynie.
Po ostatnim wpisie Elliot widać, że nie ma za partnera takiego oszołoma, jakiego z niego zrobiłaś....