Co mi jest? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

Temat: Co mi jest?

Rozstałam się z chłopakiem 8 miesięcy temu. Od tego czasu nie mogę się pozbierać. On powiedział mi że nie zależy mu na załozeniu rodziny, że jest jak żołnierz. Pogodziłam się z tym. Próbowałam się spotykać z innymi chłopakami, ale nie umiem już z nikim innym być. Nie wiem co mam dalej robić. Nie mam chęci do pracy i do niczego. Pomóżcie.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Co mi jest?

Umiesz smile. Tylko daj sobie czas. To naturalne że musisz przejść przez rodzaj żałoby po związku. Zazwyczaj trwa ona około roku, ale to raczej sprawa indywidualna. Nie spotykaj się z nikim na siłę, zajmij się sobą, swoimi pasjami, sportem, może załóż bloga? Zrób coś dla siebie, zadbaj o zaspokojenie swoich potrzeb. Czas uleczy tęsknotę i zobaczysz, że któregoś dnia przestaniesz myśleć o byłym i spotkasz kogoś fajnego.

3

Odp: Co mi jest?

Teraz jest Ci ciezko ale za jakis czas inaczej podejdziesz do calej sprawy. Jesli chcesz plakac to płacz. Nie duś niczego w sobie. Pomyśl sobie, że teraz zaczynasz nowe życie. Mam nadzieje, że spotkasz niedlugo kogos kto Cie pokocha i bedzie chcial spedzic z Toba życie, zalozyc rodzine. Jesli ktos kocha to chce byc tez kochanym i Ty tez zaslugujesz na to zeby ktoc Cie pokochal

4

Odp: Co mi jest?

Dlaczego faceci inaczej traktują przywiązanie ?? Dzięki za rady.

5

Odp: Co mi jest?

Bo są inni niż my. To wynika z biologii, budowy mózgu, ale i z uwarunkowań kulturowych. Różnimy się od siebie jak ogień i woda smile. Pozostaje to tylko zaakceptować.

6

Odp: Co mi jest?

Wydaje mi się, że jeżeli przeżywasz już osiem miesięcy to po prostu... nie możesz pozbierać się ze swojej winy, wybacz mi. Pewnie non stop myślisz, analizujesz, kiedy jesteś w dole z całej siły zapadasz się jeszcze głębiej zamiast pazurkami wspinać się powoli po drabinie na powierzchnię. Ja polecam na sam początek - dieta i sport.

7

Odp: Co mi jest?
czasymira napisał/a:

Rozstałam się z chłopakiem 8 miesięcy temu. Od tego czasu nie mogę się pozbierać. On powiedział mi że nie zależy mu na załozeniu rodziny, że jest jak żołnierz. Pogodziłam się z tym. Próbowałam się spotykać z innymi chłopakami, ale nie umiem już z nikim innym być. Nie wiem co mam dalej robić. Nie mam chęci do pracy i do niczego. Pomóżcie.

To, że tak przeżywasz to rozstanie, świadczy o Tobie, że na poziomie dojrzałości jesteś kobietą przez duże "K". To bardzo dobrze o Tobie mówi. Nie popędzaj procesu "zdrowienia duszy", bo narobisz sobie dużo szkody. Ten etap musi sam przeminąć, powoli i samoistnie. Nie będę Cię oszukiwał, że nie będzie Ci ciężko, bo będzie. Tak już wygląda ten mechanizm. Według psychologów, dopiero po około roku człowiek dochodzi do względnej równowagi emocjonalnej. Równowagi, czyli do momentu, kiedy zaczyna zauważać pewne pozytywy w swoim życiu. Nie do momentu, kiedy już jest radosny. To jak drabina, gdzie każdy kolejny szczebelek wnosi w stosunku do poprzedniego odrobinkę spokoju, stabilizacji, zrozumienia...
Bardzo ważne jest, abyś nie hamowała na siłę swoich emocji. Jeśli czujesz, że masz ochotę płakać - zrób to. Jeśli czujesz, że masz ochotę śmiać się - też to rób. Naturalną koleją rzeczy są wahania nastrojów, o różnej rozpiętości. Raz radość, raz smutek. Dobrym pomysłem jest uprawianie sportu, ale powinnaś wiedzieć, że nawet sport nie przyniesie od razu ukojenia. Sport ma służyć odciążeniu Twojej głowy od ciągłego myślenia o przeszłości i teraźniejszości, ma nauczyć Cię, jak cieszyć się tymi minutami, kiedy myślisz o czymś innym, niż o swojej sytuacji. Można to porównać do afirmacji każdego oddechu, który zaczerpniesz wypływając z głębin na powierzchnię wody, bo tak naprawdę w tej sytuacji nigdy nie wiesz, kiedy emocje wciągną Cię ponownie pod wodę. Reasumując - pozwól sobie przecierpieć stan, w jakim się znajdujesz. Tego i tak nie zmienisz i tak czy siak Tą drogę będziesz musiała przebyć. Od Ciebie zależy, czy zrobisz to w taki sposób, że wyniesiesz z tego doświadczenie, dzięki któremu dużo się nauczysz, czy po prostu "przewegetujesz" ten okres bez wyciągnięcia nauki. Moja rada - dopóki sama nie poczujesz prawdziwej potrzeby, wewnętrznej potrzeby i gotowości na kolejny związek, to nie załatwiaj sprawy "klina klinem". To Ci nie ukoi duszy i nie rozwiąże problemu. Dopóki nie nauczysz się NIE PORÓWNYWAĆ potencjalnych mężczyzn do swojego ex, to moim zdaniem nie powinnaś wchodzić w relację z mężczyzną. Bo to Ci wyrządzi tylko szkodę. Trzymam za Ciebie kciuki i wierzę, że dasz radę przetrwać ten etap i wyjdziesz z niego mądrzejsza, dojrzalsza i bardziej wrażliwa emocjonalnie na aspekty, których wcześniej nie zauważałaś.

8

Odp: Co mi jest?

dzięki

9

Odp: Co mi jest?

Dalej mam ten sam problem. Nie umiem go rozwiązać, bo wszystko mi przypomina chłopaka. W głębi duszy jak bym chciała się z nim znów połączyć. Pytam samą siebie, po co? Przecież sprawił mi tyle bólu....Co On w sobie ma? Poznałam chłopaka teraz , który chce tylko sexu i tak bardzo go zapragnęłam..ale boję się znów iść tą drogą. Doradźcie mi ? Czy ktoś z was miał podobnie?

10

Odp: Co mi jest?

Dzięki za uwagi, Jokafokaoka czy Fevers, zawsze lubię zobaczyć męski punkt widzenia i to jest to....
Ja nadal mam rozdartą duszę.....doszłam do wniosku, że ja po prostu boję się małżeństwa, związku, wspólnych zobowiązań, obietnic, konsekwencji decyzji......jak już coś sie nawiązuje to ja nie chce tego, pragnę bliskości , czułości, ale coś wiecej to mnie przeraża....że będę musiał grypsować z jego znajomymi, że to że tamto....muszę od nowa "nauczyć się chodzić, w tym wszystkim".....najgorsze jest to że wyidealizowałam jego obraz, zakochałam sie w tym obrazku i na wszystkie wady przymknęłam oko....było fajnie, póki razem współżyliśmy i dryfowaliśmy na tej fali...ale wiecie jak to jest, różny bywa ląd.

11

Odp: Co mi jest?

Starą miłość najlepiej zastąpić nową miłością smile

12

Odp: Co mi jest?

LadyAnette,

Wybacz ale nienawidzę jak ktoś tak mówi.
Od razu mam ochotę zapytać czy Ty kiedyś kochałaś?Tak naprawdę i mocno?Czym w takim razie jest dla Ciebie miłość skoro uważasz, że tak łatwo można znaleźć nową?

Może nie powinnam tego porównywać bo miłość do dziecka jest czyms innym, zupełnie innym, ale to tak jak byś powiedziała: "Twoje dziecko nie żyje, nie martw się zrobisz kolejne!" Wiem, że porównanie jest nieadekwatne ale chodzi mi o przesłanie...

Masz kogoś bliskiego, jest Twoją osobą i co, tak zapominasz i znajdujesz kogoś nowego?Pięknie teraz pojmujemy miłość...bo pamiętaj, że to, że ktoś od Ciebie odchodzi nie znaczy, że zarem z odejściem zabiera Twoją miłość do niego.

13

Odp: Co mi jest?

Niestety jesteś zakochana i Twoje rozterki miłosne są typowym objawem. Zazwyczaj jest tak,że jeżeli ktoś nas zostawi to przezywamy ból rozstania bardzo długo, kochamy i tęsknimy bardziej niż za czasów gdy byliśmy z drugą połówką. Musi minąć trochę czasu zanim się pozbierasz ale uwierz mi kiedyś w końcu staniesz na nogi smile. Bądź cierpliwa

14

Odp: Co mi jest?

Michmo jak to piszę to czasem doznaje uczucia katarsis, oczyszczenia.....nie jestem egoistką , dziele sie tym z innymi ludźmi.....wtedy czuję jak jednoczymy sie jak krople wody w tych samych emocjach...dziekuje za wasz altruizm.

15

Odp: Co mi jest?
czasymira napisał/a:

Michmo jak to piszę to czasem doznaje uczucia katarsis, oczyszczenia.....nie jestem egoistką , dziele sie tym z innymi ludźmi.....wtedy czuję jak jednoczymy sie jak krople wody w tych samych emocjach...dziekuje za wasz altruizm.

Wiem co czujesz. Tez przechodziłem przez to samo. Podobnie jak ty musiałem o tym pisać dlatego założyłem tutaj konto. Głowa do góry, będzie lepiej smile. na pocieszenie dodam,że równiez nie wierzyłem, że da się bez niej żyć i wiesz co ? myliłem się podobnie jak ty mylisz się w tym momencie. Nie wkręcaj sobie zbyt wiele na jego temat, to rozdział zamknięty. Zabijaj uczucie a kiedyś przyjdzie taki moment ze ten cięzar spadnie z Twojego serca smile

16

Odp: Co mi jest?

Hej. Rozwlekam tu swoje sprawy, ciągle żyję w obawie, że przecież czytać to może cały świat itd...ale jak to napiszę mam katarsis, wyzwalam się z tym myśli...czasem przeskakują mi neurony i doznaje olśnienia, że tu jest odpowiedź.
Mój facet jest nadal dla mnie troche tak jak guru i mędrzec, który mi wpoił do głowy pewne rzeczy, przywiązał mnie do siebie itd. Jest tu wielu mądrych facetów, macie ciekawe odpowiedzi itd., ale żaden z was nie trzymał mnie w ramionach wcześniej, nie tulił i nie szeptał czułych słówek..to po prostu zostaje w człowieku i nazywa się przywiązaniem....

17

Odp: Co mi jest?

Znów mam doła i nie wiem jak dalej ruszyć. Wspomnienie o byłym wraca do mnie jak bumerang. Dziś mam okres i po prostu leże jak sparaliżowana myśląc co robić dalej ze swoim życiem. Zrozumiałam że nie jestem szczera wobec samej siebie, tak jakby nie umiem rozróżnić co jest dla mnie złe a co jest dobre. Chciałam poznać kogoś innego, już nawet próbuje, ale znów nic z tego. Mam dziś iść do pracy i po prostu się boję, bo nie mam motywacji do niczego. Przychodzę do pracy, wykonuje ją, patrze na zegarek i chce już wrócić do domu. Wykonuję prace z obowiązku. Nie mam siły i motywacji żeby znaleść sobie coś innego...Dziś rozmawiałam z mamą że chciałabym mieć dziecko, bo może ono nada mojemu życiu sens, poza tym mam już 33 lata...mama każe czekać, że może kogoś poznam, może coś.....i zrozumiałam że muszę znów coś zmienić w życiu a tak brak mi sił...i to nie chodzi o byłego, chociaż chciałabym znów z nim być, i mieć to dziecko, żeby chociaż coś mi zostało po tej znajomości...może to głupie...ale lęk przed stratą jest silniejszy i paraliżuje mnie...Czuje że wegetuje jak roślina, czas biegnie powoli...starzeje się..Może netkobiety i inni goście coś mi doradzą.

18

Odp: Co mi jest?
czasymira napisał/a:

Znów mam doła i nie wiem jak dalej ruszyć. Wspomnienie o byłym wraca do mnie jak bumerang. Dziś mam okres i po prostu leże jak sparaliżowana myśląc co robić dalej ze swoim życiem. Zrozumiałam że nie jestem szczera wobec samej siebie, tak jakby nie umiem rozróżnić co jest dla mnie złe a co jest dobre. Chciałam poznać kogoś innego, już nawet próbuje, ale znów nic z tego. Mam dziś iść do pracy i po prostu się boję, bo nie mam motywacji do niczego. Przychodzę do pracy, wykonuje ją, patrze na zegarek i chce już wrócić do domu. Wykonuję prace z obowiązku. Nie mam siły i motywacji żeby znaleść sobie coś innego...Dziś rozmawiałam z mamą że chciałabym mieć dziecko, bo może ono nada mojemu życiu sens, poza tym mam już 33 lata...mama każe czekać, że może kogoś poznam, może coś.....i zrozumiałam że muszę znów coś zmienić w życiu a tak brak mi sił...i to nie chodzi o byłego, chociaż chciałabym znów z nim być, i mieć to dziecko, żeby chociaż coś mi zostało po tej znajomości...może to głupie...ale lęk przed stratą jest silniejszy i paraliżuje mnie...Czuje że wegetuje jak roślina, czas biegnie powoli...starzeje się..Może netkobiety i inni goście coś mi doradzą.

Moim zdaniem robisz bardzo wielki błąd przestawiając myślenie na to, że dziecko nadałoby teraz Twojemu życiu sens. To droga na zatracenie. Dziecko ma sens wtedy, kiedy między partnerami jest więź duchowa. Myślę tak, ponieważ w innych przypadkach konflikty między partnerami są przenoszone na Bogu ducha winne dzieciątko. Matka ( lub ojciec ) kłócąc się z druga połówką szuka pocieszenia i sensu egzystencji w potomku, które chce zagłaskać, czując że jest ono wszystkim. A to prowadzi do patologii moim zdaniem. Do wynaturzonego wychowania. Ale to tylko moja opinia.

Co do reszty Twojej wypowiedzi - nie staraj się układać życia na siłę. Daj sobie czas na przemyślenia, na pogodzenie się ze stanem rzeczy, ale przede wszystkim na pogodzenie się ze sobą. Nie wiesz jaką drogę życia ułoży Tobie Opatrzność, więc martwienie się na zapas tylko spala Ciebie nerwowo i wpędza w depresję, ponieważ zaczynasz czuć swoją metrykę, co przekłada się na pragnienie jak najszybszego wejścia w związek i przypieczętowanie go dzieckiem, bo masz 33 lata...To błędne myślenie moim zdaniem. Jesteś w takim wieku, że biologicznie masz jeszcze sporo czasu, by zostać mamą bez konsekwencji zdrowotnych dla dziecka. A partner? Wróć do życia, znajdź dla siebie jego sens, zacznij przebywać wśród ludzi, znowu się uśmiechaj, a nie obejrzysz się, a pojawi się ktoś w Twoim życiu. Tylko kluczem do tego jest ponowne życie, a nie egzystencja. Ty sama musisz wiedzieć, po co każdego ranka się budzisz. Ty sama musisz postawić sobie cele, które chcesz zrealizować. Określenie takiego planu działa, pod warunkiem, że nie ma w tym realizacji na siłę. Powinna być w tym wszystkim dawka swobody, czasu na swoje przyjemności, czasu dla innych ludzi. Jeśli nie jesteś gotowa na towarzystwo znajomych, to nie przyśpieszaj tego. W odpowiednim momencie sama zapragniesz znowu bywać wśród ludzi. To będzie sygnał, że wracasz do życia smile Choć jest Ci teraz ciężko, to uwierz mi, że czas jest cudownym lekiem. To samo przechodziłem, w podobny sposób jak Ty. Przez ponad pół roku. A po tym czasie bardzo szybko poczułem potrzebę kontaktu z ludźmi. Myślę, że podobnie będzie u Ciebie. Acha, i ważne w tym wszystkim jest, byś nie słuchała tego, jak inni ( w tym rodzina ) Ciebie żałują. Lepiej niech w ogóle w taki sposób nie pocieszają, bo tym rozklejają Twoją psychikę. A Ty powinnaś ( według mojej i tylko mojej opinii ) zaprzeć się i trochę utwardzić się. Żebyś mogła w przyszłości być bardziej obiektywną, autonomiczną i zdystansowaną kobietą gdy ponownie się zakochasz. To bardzo ważne, bo dzięki temu będziesz mogła zauważać niebezpieczeństwa dla Ciebie ze strony przyszłych partnerów.

Bądź dzielna i nie poddawaj się, bo niedługo na pewno staniesz na nogi ponownie i będziesz cieszyć się życiem. Trzymam kciuki i wierzę, że dasz radę!

19

Odp: Co mi jest?

Dzięki za opinie net - facecie.

20 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-08-23 16:17:35)

Odp: Co mi jest?

Bo faceci to na ogół egoiści nie zdolni do miłości .

jokafokaoka napisał/a:

Wydaje mi się, że jeżeli przeżywasz już osiem miesięcy to po prostu... nie możesz pozbierać się ze swojej winy, wybacz mi. Pewnie non stop myślisz, analizujesz, kiedy jesteś w dole z całej siły zapadasz się jeszcze głębiej zamiast pazurkami wspinać się powoli po drabinie na powierzchnię. Ja polecam na sam początek - dieta i sport.

No wybacz tak reagują prawie wszystkie kobiety to wy nie jesteście zdolni do miłości.
Bo to co usłyszałam od swojego że to koniec no wybacz to nie miłość a pożądanie, bo nie ma miłości bez przywiązania.
A przywiązanie nie zniknie po miesiącu.

21

Odp: Co mi jest?

Hej. To co czuję to pustka, smutek ale i nadzieja, dzięki waszym postom i wsparciu. Moje 8 lat związku minęło i tyle...chyba już bezpowrotnie..Przejęłam po nim wszystkie złe cechy, które teraz muszą znosić moi rodzice, jestem zagubiona i samotna..moja dusz jest wyżarta, wyszarpana z serca...czuję się staro i nudno....ehh..Mam wrażenie że już nic dobrego mnie nie spotka, że przyciągam tylko zło , a w przyszłości moje dzieci, jeśli będę je  miała będą cierpieć tak jak ja, a ja będę nieszczęśliwa..Piszcie do mnie, bo tylko wasze słowa dodają mi otuchy.

22

Odp: Co mi jest?

Jak ludzie są tacy smutni , to odpychają innych od siebie. Ten smutek nigdy się nie kończy. Jest taki jak niekończąca się droga krzyżowa. Po prostu czekasz, aż Cię coś uśmierci, bo już nie możesz tego znieść. Nie boisz się śmierci, bo ona jest słodsza od tego męczącego życia. Po śmierci zostaniesz bohaterem, ale to będzie już dla Ciebie bez znaczenia, bo już Cię nie będzie....

23

Odp: Co mi jest?

Czy ja dobrze liczę, że jesteś już 14 miesięcy po rozstaniu?
Czy słusznie wnioskuję, że post, który napisałaś, odnosi się do Ciebie, a nie jest tylko luźną refleksją?

24

Odp: Co mi jest?

Cześć. W sumie nie widzieliśmy się 4,5 miesiąca ale jesteśmy w kontakcie. Tak naprawdę nie umiem i nie chce go skreślać ze swojego życia. Nie potrzebnie zakładałam ten post, ale jak widać mam różne stany emocjonalne. Kocham go i tyle. Doszłam do wniosku, że po prostu muszę iść "za ludem", bo jak zatrzymuję się w miejscu to zaraz Ktoś mi coś wypomina i takie tam. Najlepiej jakbym się wyprowadziła z domu i zaczęła jakieś nowe życie. A ja mam trochę taki stan, że tak bym się właśnie gdzieś zamknęła z jakimiś dobrymi ludźmi w jakimś zakonie, godzinami rozmawiała, modliła się i takie tam..a każdy chce żebym "sobie życie ułożyła".

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024