Witam:) Bardzo proszę o rady, bo ja już nie wiem co robić:(
Mojego ( od niedzieli byłego) chłopaka poznałam przez fb. Niechcący wysłałam mu zaproszenie, on napisał i od słowa do słowa zaczęło się dziać. Od razu zauważyłam ,że ma dużo koleżanek, wiele z nich komentuje jego zdjęcia, lubi je.
To co rzuciło mi się w oczy to fakt ,że dziennie pare razy wyświetlało mi się ,że on lubi zdjęcie którejś z tych koleżanek.
Bywam bardzo zazdrosna więc trochę mnie to wkurzyło i stwierdziłam ,że podejdę do całej znajomości na spokojnie żeby nie okazało się ,że dałam się zrobić w konia jakiemuś 'wyrywaczowi'.
Nasz pierwsze spotkanie, wcześniej widzieliśmy się tylko na zdjęciach, było super. Chyba oboje nawzajem się oczarowaliśmy. Czułam się świetnie przy nim, dużo się uśmiechałam, rozmawialiśmy...
Od początku podkreślał ,że coś go do mnie ciągnie, że nie chciałby żeby ktoś mu mnie zabrał itp. No i po 3 spotkaniu zostaliśmy parą.
Mówił mi wtedy ,że się boi ,że to tylko sen, że czuje się jak w bajce, że po zerwaniu z poprzednią dziewczyną miał blokadę, ale przy mnie to wszystko odeszło itp itd.
Powiedział mi ,że ma dwie przyjaciółki i ,że jeszcze jest jakaś dziewczyna , która do niego pisze, ale on ją olewa.
Przyjęłam do wiadomości i było ok:)
Powiedziałam mu o tym jak irytuje mnie to jego 'lubienie' zdjęć i o dziwo przestał.
Wszystko było miło dopóki nie dowiedziałam się,że pisze od czasu do czasu z tą ktora go rzekomo 'napastuje'... Napisał jej nawet ,że jest wolny.
Myślałam ,że oszaleje. Powiedziałam mu ,że mnie okłamał ,że nie przyznał się do mnie,że stracił moje zaufanie itp itd.
On prosił, przepraszam, twierdził ,że nie wie czemu to zrobił,że powiedział jej tak bo nie chciał żeby ona o nim wiedziała cokolwiek.
Byłam wściekła, na serio... Prosił o drugą szansę. Pomyślałam - ok.
ALE...
postawiłam trzy warunki.
Po pierwsze miał odmówić koleżance , która zaprosiła go na lecie do swoich dziadków jako osobę towarzyszącą ,
drugim warunkiem było to ,że nie zaufam , kiedy będę wiedziała,że pisze z innymi ( z przyjaciółkami było ok) dlatego prosiłam żeby tego nie robił ( wiem, TAK NIE WOLNO, ale ja inaczej nie umiem) .
Trzecim warunkiem było to ,żeby ustawił na fb ,że jest ze mną w związku. Żebym wiedziała ,że chociaż część z tych koleżanek wie skoro nie umiał się przyznać.
Na pierwszy warunek się zgodził, na drugi rzekomo też, jeszcze w czwartek wieczorem , odwożąc mnie do domu mi powiedział,że nie będzie z nikim pisał. Trzeciego nie chciał spełnić, prosił żebym wymyśliła coś innego.
Czekałam na propozycję, jaką ma inną alternatywe.
Powiedział ,ze mogę mu sprawdzać telefon , może mi podać hasła itp itd.
Po szczerej rozmowie ustąpiłam, odpuściłam 3 warunek i dostał szansę, kolejną.
I w sobotę pytam, tak o , po prostu, czy piszę z innymi. A on,że tak,że pisał z Anią ( jakaś dobra koleżanka która mi działa na nerwy) i z koleżankami jakimiś innymi. Że pisze sobie z nimi, czasem one się odzywają czasem on. MI normalnie kopara opadła. I pytam co miało znaczyć to co mówił w czwartek. A on,że najwidoczniej zapomniał wtedy ,że ma zasade ,ze nie rezygnuje w związku ze znajomych bo ostatnio tak zrobił i po rozstaniu musiał ich odzyskiwać. Rozumiem, chce mieć znajomych-ok...Ale czy to konieczne pisać z paroma dziewczynami codziennie?
Mimo wszystko powiedziałam ok, to pokaż mi co z nimi pisałeś skoro to tylko koleżeńskie rozmowy. Nie zgodził się , 'nie i koniec'. To mnie wkurzyło jeszcze bardziej.
Poza tym po cholere te czwartkowe deklaracje. Już pare razy tak próbował ( z różnym skutkiem) ,że powiedział coś 'na odwal' a potem się tego nie trzymał...
Summa summarum wyszło tak,że postawiłam mu warunek w niedziele rano.
Znam siebie i kiedyś już musiałam żyć 'wśród koleżanek' i wiem,że nie potrafię, po prostu.
Zapytałam czy wybiera mnie czy pisanie z nimi. Powiedział,że z nich nie zrezygnuje...
No i ja oznajmiłam ,że to koniec, nie ma drugiej szansy.
Nie odzywał się całą niedziele.
Wieczorem na fb napisał czy to koniec, czy może się do mnie odzywać ,pytać co u mnie. Napisałam,że wolałabym nie, że ja tak nie potrafię , nie umiem być koleżanką, że ma ich wystarczająco dużo.
Wczoraj cały dzień milczał.
Wieczorem, znowu na fb zapytał co u mnie słychać. Napisał jaki to miał ciężki dzień ,że mu smutno i czy może się przytulić. Odpisałam ,ze nie umiem tak itp.
Napisał,że przeprasza,że już nie będzie tak pisał, że idzie na spacer i ,że możemy popisać smsy jeśli chcę bo on się nie będzie narzucał.
Zapytałam czy on to robi po to żeby się kolegować. Odpisał,że nie , że może coś więcej ale najpierw musi pozamykać pare spraw o których nie chce rozmawiać.
Cholera no. Zależy mi na nim, tęsknie jak idiotka ale czuję ,że on chcę mnie 'przekabacić', cały czas mieć mnie na oku pisząc i czekać aż odpuszczę to pisanie z koleżankami. A ja nie chcę związku w którym będę miała to samo co w poprzednim...
Z jednej strony chciałabym z nim byc, z drugiej boje się ,że nic z tego nie wyjdzie...
Co robić:((((