Witam . Mam 19 lat i wciąż borykam się z pewnym problemem . Mianowicie... W sprawach zawodowych, wcześniej szkolnych, nie miałam jakiś znaczących problemów, aczkolwiek jeżeli chodzi o sprawy damsko-męskie, nie umiem się odnaleźć . Wiecznie żyję syndromem małej dziewczynki . Byłam już w kilku związkach, pierwszy stosunek mam także za sobą, lecz nie sprawiało mi to żadnej przyjemności . Nie odczuwam do płci przeciwnej żadnego pociągu . Wręcz przeciwnie . W pewnych chwilach intymnych, nawet po dość sporych ilościach alkoholu, potrafię się blokować i czuję niechęć . Jeżeli chodzi o życie codzienne... preferuję styl romantyczny - kokardki, róż, falbanki... Jestem dorosłą kobietą, która osiąga już to i owo w życiu, ale wciąż czuję się jak mała dziewczynka . Boję się bliższych relacji z płcią przeciwną, z kolei do tej samej płci mnie nie ciągnie . Często płaczę . Czuję, że z wieloma rzeczami - ze sobą także, po prostu sobie nie radzę . Jestem również bardzo znacząco ' zablokowana ' co do rozmów nt mojego życia prywatnego . Jakiekolwiek rozmowy z pedagogiem czy psychologiem, kończą się u mnie wybuchem paniki i płaczem . Nie wiem co się ze mną dzieję . To ciągnie się od lat, tyle, że wcześniej nie sprawiało mi to kłopotu, gdyż faktycznie byłam jeszcze małą dziewczynką . Nie wiem co robić .
Przykro mi, ale tutaj tylko odpowiednio dobrana psychoterapia może pomoc.
The Vaness,
a dlaczego chcesz na sile i wbrew sobie w mig stac sie dorosla, tylko dlatego , ze masz juz 19 lat !?... Ztego co piszesz , wydaje mi sie , ze stawiasz sie sama pod presja- porownujac do innych kobietodziewczat w twoim wieku,ktore wydaja ci sie dojrzalsze bo sa bardziej rozluznione w relacjach z plcia przeciwna ?
Na twoim miejscu dalabym sobie jeszcze troche czasu, a jesli chodzi o styl z rozowymi falbankami to rzecz mody i gustu , ktore to wiadomo przewaznie sie zmieniaja.
4 2013-04-29 17:00:03 Ostatnio edytowany przez Suzan_444 (2013-04-29 17:01:06)
Zgadzam się z pinkpiwonią - jak najbardziej ![]()
Jesteś młoda , zamiast starać się być taką jak inne dziewczyny , dojrzewaj w swoim rytmie.
Ja mam dwadzieścia jeden lat a jeszcze czasami czuję się młodziutką buntowniczką ![]()
Każdy z na ma swój rytm , tempo , i nie zmieniaj go na siłę - ciesz się młodością i korzystaj z niej ![]()
Co do psychoterapii , uważam , że nie jest aż tak bardzo Ci potrzebna.
Pozdrawiam.
Dziewczyny mogą mieć racje - jesteś młodziutka, ale to nie zmienia faktu, ze sama najlepiej wiesz, jak to z Toba jest.
Jeśli sobie nie radzisz, jeśli czujesz, ze coś jest nie tak, skorzystaj z usług psychologa, to żaden wstyd ;-).
Moze cos sie wydarzyło w dzieciństwie,ze trudno ci teraz dorosnac? Warto przemyslec
Podzielam tu zdanie każdej z wypowiadających się Koleżanek.
Znam kobietę lat 35, bizneswoman, prezeskę firmy, która do tej pory lubi róż, falbanki, kokardki i ma telefon Hello Kitty - jednocześnie tworzy szczęśliwy związek z facetem.
Natomiast terapię warto podjąć, a raczej na początek z psychoterapeutą porozmawiać jeśli szczerze się z tym/ ze sobą męczysz.