Obiady w szkole - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 ]

Temat: Obiady w szkole

Uczniowie, których rodzice spóźnili się z opłaceniem obiadów, zostali wyproszeni z kolejki do okienka i odesłani na darmową zupę. - To upokorzenie i ośmieszenie - oburzają się inni pedagodzy. - Dyrektorka wybrała rozwiązanie najgorsze z możliwych i ugodziła w dzieci.

Dyrekcja Szkoły Podstawowej nr 1 w Białymstoku nie widzi w tym nic złego. Zapłacić za obiady trzeba było do 10 kwietnia. W miniony piątek szkolna intendentka wyselekcjonowała uczniów, którzy nie mogą zjeść posiłku.

Zrobiła to publicznie - w stołówce, podczas przerwy obiadowej. Dzieci stały w kolejce do okienka, intendentka siedziała na krzesełku obok z listą. Kolejno pytała o nazwisko i sprawdzała, kto nie ma opłaconych obiadów. Gdy wyłapała takiego ucznia, odsyłała go po zupę.

- Skandaliczne jest takie stygmatyzowanie dzieci wobec rówieśników - napisała do nas oburzona matka jednego z uczniów jedynki.

- Nikt żadnemu dziecku krzywdy nie zrobił, żadne nie płakało - argumentuje Mariola Sakowicz, dyrektorka podstawówki. I dodaje: - Tak naprawdę to dziecko w ogóle nie powinno wchodzić do stołówki w sytuacji, gdy ma nieopłacone obiady. I to matka powinna go tego nauczyć.

Dyrektorka nie ma sobie nic do zarzucenia. - Musimy uczyć dzieci uczciwości. Nie możemy żywić tych, którzy nie płacą. Uważam, że dobrze się dzieje, że w ogóle dajemy zupę tym uczniom, których rodzice jeszcze nie opłacili obiadów - mówi.

Co sądzicie drogie mamy o zaistniałej sytuacji?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Obiady w szkole

że to nie powinno się wydarzyć?

ostatnio koleżanka mała podobny problem,zadzwoniła parę dni temu chyba dyrektorka że dzieci jej chodzą na obiady a nie jest zapłacone,a ona jak to nie jest zapłacone? jak płaciła za cały mieisiąc na początku

po dokładnym sprawdzeniu okazało się że tak zapłacone jest - dyrektorka przepraszała mamę tych dzieci
bałagan i tyle

3

Odp: Obiady w szkole

Nie, nie i jeszcze raz nie takim sytuacjom!
Dzieci są pod opieką szkoły i rodziców. To szkoła i rodzice są odpowiedzialni za ich prawidłowy rozwój i wychowanie. Kwestie sporne szkoła powinna załatwiać z rodzicami, nie z dziećmi.
Nie wątpię, że to była bardzo skuteczna metoda w egzekwowaniu terminowych płatności od rodziców. Ale dzieci zwykle nie mają na to żadnego wpływu. Może rodzice dostają wypłatę dzień później niż termin płatności? Może zapomnieli (rodzice, nie dzieci)? Tyle, że to nie rodzice stali w kolejce do tego okienka i nie oni najedli się wstydu. Dzieci mogą nawet nie wiedzieć, że te obiady nie były opłacone. Dodatkowo - dzieci takie sytuacje odbierają bardziej osobiście i mocniej niż osoby dorosłe. Szkoła, odpowiedzialna za prawidłowy rozwój młodego człowieka, zadała mu porządny cios w samoocenę i poczucie bezpieczeństwa. Porażka.

4

Odp: Obiady w szkole

a pamiętacie jak było tam w jakiejś szkole tak że biedniejsze dzieci jadły osobno,aby nie jeść z tymi bogatszymi? tak nie powinno być i za takie sytuacje toś powinien ponieść odpowiedzialność

5 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2013-04-27 14:15:20)

Odp: Obiady w szkole

Pewnie,że stygmatyzowanie uczniów nie powinno mieć miejsca ale z drugiej strony:szkoła to FIRMA i jako taka MUSI wywiązywać się ze zobowiązań,także finansowych.I tu nikt czekać nie będzie bo szkoła tłumaczy,że nie może zapłacić za obiady za które jej nie zapłacili rodzice dzieci.
To rodzice powinni się wstydzić,że narażają swoje kochanie dzieci na coś takiego.Jeśli rodzic nie płaci za przedszkole to dziecko zostaje skreślone z listy i ...wylatuje...

Masz rację vinngo,że dzieci są pod opieką rodziców. Ale ten rodzic musi mieć świadomość,że nie może lawirować i jest zobowiązany do dokonywania opłat TERMINOWO.Na pewno zrobiłby jazdę swojemu pracodawcy gdyby ten nie wypłacał mu pensji terminowo.
Tak vinngo- dzieci są pod opieką szkoły.Ale szkoła nie jest organizacją charytatywną.Moje dziecko chodzi do prywatnej szkoły.Ja nie wymagam,żeby opieka była darmowa.Płacę regularnie czesne,opłacam, opłacam terminowo obiady bo byłoby mi zwyczajnie wstyd gdyby nauczycielka kazała córce przypomnieć mi o uregulowaniu zobowiązań.

Spójrzcie też na sprawę z drugiej strony.To nieuczciwe domagać się obiadu ZA DARMO dla swego dziecka.

Nie tylko szkoła jest odpowiedzialna za rozwój młodego człowieka.Nie zrzucajmy tego z siebie na szkołę.Tu nawalili rodzice bo to oni zadali cios w poczucie bezpieczeństwa bo to oni nie wywiązali się z obowiązku. To oni są winni.
Być może dyrekcja nie powinna tak postąpić ale po co bronić rodziców? Gdyby oni byli w porządku nic takiego ich dzieci by nie spotkało.Nie traktujmy rodziców nie myslących o konsekwencjach swoich czynów jako ludzi specjalnej troski.

Jeśli rodzice mieli taką sytuację jaką opisałaś- nie dostali na czas wypłaty to z tego co wiem wystarczy pójść do dyrekcji i powiedzieć o tym,że w tym miesiącu opłacą obiady z opóźnieniem.

Jeśli rodzice zapomnieli to niech wiedzą,że za ich lekkoduszność zaplacą dzieci.Znam dzieci,których rodzice przez cały rok potrafią się w szkole nie pokazać,nie odbierają telefonów od wychowawcy czy dyrektora.
Moja córka zobowiązała się do comiesięcznego wpłacania 10 zł na dzieci z Afryki.Pani od religii przypomina o tym i moja córka przychodzi do domu mówiąc o tym.Ja daję jej to 10 zł i ona wpłaca.Jeśli pani najpierw mówi dziecku: przypomnij rodzicom by zapłacli za obiady,następnie robi to na piśmie i pyta dziecko czy pokazało rodzicom a reakcji nie to taki rodzic MUSI mieć świadomość,że prze niego dziecko nie dostanie obiadu.

6

Odp: Obiady w szkole

Gojka, takie rozwiązanie powinno być ostateczną ostatecznością. Właśnie wtedy, kiedy rodzic nie kontaktuje się ze szkołą, nie odbiera telefonów, kiedy nie można się z nim dogadać. Ale nie wydaje mi się, żeby w opisywanej sytuacji potraktowano to jak ostateczność. Raczej jako zwykłą zagrywkę egzekucyjną.
To nie dzieci nie zapłaciły za obiady tylko rodzice. A ukarane zostały dzieci. A najlepsze jest to, że w przypadku rodziców lekkomyślnych, którzy po prostu zapomnieli - dzieci zapewne się nie przejęły za bardzo tym "wyróżnieniem" na stołówce. Zapewne uznały to za ciekawostkę i urozmaicenie szkolnej codzienności. Natomiast dzieci biedniejsze, gdzie przyczyną opóźnienia mógł być brak finansów - na pewno odczuły to jako dotkliwe upokorzenie. Bo te dzieci codziennie muszą się zmagać z poczuciem niższości wobec rówieśników i tę sytuację na pewno odebrały bardzo osobiście.

7

Odp: Obiady w szkole

Zacząłem temat a teraz przedstawię swoje zdanie. Faktem jest, że nie wiemy czy opisana sytuacja była następstwem uporczywego nie płacenia przez rodziców za obiady czy zimną kalkulacją intendentki - nie zapłacone to wynocha. Wiemy natomiast doskonale, że jest wielu rodziców, którzy po prostu olewają swoje zobowiązania i robią łąskę tym że coś tam zapłacą. Zakład energetyczny przed odłączeniem zasilania za nieopłacenie rachunku nie pyta się czy są w domu małe dzieci i czy rodzina będzie miała na czym ugotować obiad dzieciom.
Tu też konsekwencje ponoszą dzieci. Z mojego punktu widzenia nie jest żadnym upokorzeniem powiedzenie dziecku, że nie zje obiadu bo rodzice nie zapłacili. Wręcz przeciwnie; uczy to maluchy obowiązkowości i ponoszenia konsekwencji. Dziecko samo mamie potem przypomni o płatności. Moim zdaniem jedynie winni są rodzice bo to oni narażają dzieci na nieprzyjemne sytuacje.

8

Odp: Obiady w szkole

Moim zdaniem intendetka zachowuje się słusznie. Stołówka szkolna nie jest instytucją charytatywną. Takie zachowanie uczy dzieci, że jedzenie nie jest za darmo oraz obowiązkowości.

9

Odp: Obiady w szkole

Ja też uważam, że intendentka postąpiła słusznie, zasady były ustalone - płatność do konkretnego terminu, rodzice się nie wywiązali, trudno. Dlaczego potępiać szkołę, a nie rodziców?
W ostatnich latach jest jakiś powszechny pęd do obwiniania o wszystko szkoły: dzieci dostają jedynki, bo nauczyciel się uwziął, a nie dlatego, że się nie nauczyły, uczeń ma zakaz wyjazdu na wycieczkę, bo dyrektorka jest wredna, a nie dlatego, że dziecko jest niegrzeczne, a teraz jeszcze dzieci nie dostają obiadów, bo intendentka jest złośliwa, a nie dlatego, że rodzice nie spełnili obowiązku i nie zapłacili. W sklepie jak się nie zapłaci, też się nic nie dostaje.

10

Odp: Obiady w szkole

Dla dziecka, które ma jakiekolwiek kompleksy w kwestiach finansowych wobec rówieśników - publiczna informacja, że nie zje obiadu bo nie jest opłacony jest ogromnym upokorzeniem.
Jeśli to dziecko dodatkowo jest świadome, że obiad nie jest opłacony, bo rodzice nie dostali jeszcze wypłaty - upokorzenie podwójne. Nawet, jeśli w tej grupie znalazło się tylko jedno dziecko w takim położeniu - nie powinno do tego dojść.

Owszem, sytuacja jest dość naturalna - nie zapłaciłeś, nie dostajesz. Ale tutaj "nie dostały" osoby, które nie mają wielkiego wpływu na fakt, że obiady opłacone nie były. To są dzieci z podstawówki, czyli 7-12 lat. Wychowywanie rodziców poprzez upokarzanie dzieci wydaje mi się bardzo złym rozwiązaniem.
A nie można było poprosić wychowawców o poinformowanie na osobności wskazanych dzieci, że nie mają prawa do obiadu od jutra, ponieważ rodzice nie zapłacili za posiłki?

11

Odp: Obiady w szkole
vinnga napisał/a:

Dla dziecka, które ma jakiekolwiek kompleksy w kwestiach finansowych wobec rówieśników - publiczna informacja, że nie zje obiadu bo nie jest opłacony jest ogromnym upokorzeniem.
Jeśli to dziecko dodatkowo jest świadome, że obiad nie jest opłacony, bo rodzice nie dostali jeszcze wypłaty - upokorzenie podwójne. Nawet, jeśli w tej grupie znalazło się tylko jedno dziecko w takim położeniu - nie powinno do tego dojść.

Owszem, sytuacja jest dość naturalna - nie zapłaciłeś, nie dostajesz. Ale tutaj "nie dostały" osoby, które nie mają wielkiego wpływu na fakt, że obiady opłacone nie były. To są dzieci z podstawówki, czyli 7-12 lat. Wychowywanie rodziców poprzez upokarzanie dzieci wydaje mi się bardzo złym rozwiązaniem.
A nie można było poprosić wychowawców o poinformowanie na osobności wskazanych dzieci, że nie mają prawa do obiadu od jutra, ponieważ rodzice nie zapłacili za posiłki?

Uwazam,ze szkola postapila slusznie,bo obiad to tez towar i nikt nie dostaje np w sklepie czegos za darmo.Rodzice z pewnoscia byli i sa informowani o  ewentualnych zaleglosciach.......wezmy dla przykladu  na 300 uczniow nie placi polowa..jedni nie placa z niedbalstwa,inni z braku  srodkow finansowych,ale sa MOPSy,ktore oplacaja nisko uposazonym za obiady dzieci ,a jeszcze rodzice moga uprzedzic,ze maja   krotkotrwale problemy finansowe i  kazdy zrozumie....sprawa rozwiazana!.Kazdy musi placic rachunki w terminie,a  co ma zrobic ksiegowa i z kad ma brac kase za nie oplacone rachunki w terminie(karne odsetki) wtedy sie mowi o niegospodarnosci,a nie o opieszalosci rodzicow.(bylam k pare lat intendentka i spotykalam sie czesto  z takimi przypadkami.)

12

Odp: Obiady w szkole
vinnga napisał/a:

Dla dziecka, które ma jakiekolwiek kompleksy w kwestiach finansowych wobec rówieśników - publiczna informacja, że nie zje obiadu bo nie jest opłacony jest ogromnym upokorzeniem.
To są dzieci z podstawówki, czyli 7-12 lat. Wychowywanie rodziców poprzez upokarzanie dzieci wydaje mi się bardzo złym rozwiązaniem.
A nie można było poprosić wychowawców o poinformowanie na osobności wskazanych dzieci, że nie mają prawa do obiadu od jutra, ponieważ rodzice nie zapłacili za posiłki?

Vinngo- z tego co wiem to KAŻDA szkoła ma pulę,którą przeznacza na pomoc swoim uczniom z ubogich rodzin.Są to darmowe obiady,podręczniki czy choćby drugie śniadanie.Byłam świadkiem sytuacji w jaki sposób tą pulą się dysponuje: na zebraniu z wychowawcami dyrektor prosi ich o wytypowanie takich dzieci.I dostają one wtedy pomoc.To nie jest tak,że dzieci ubogie zostawione są same sobie.Uwierz- one  nie chodzą głodne w szkole.
Nie sądzę,że intendentka od raz zarządziła by dzieciom,których rodzice nie zapłacili nie dać obiadu.Zauważ- sytuacja miała miejsce w kwietniu więc sądzę,że od września pewnie nie raz i nie dwa podejmowano kroki by skłonić rodziców do terminowych opłat.

13

Odp: Obiady w szkole
vinnga napisał/a:

Wychowywanie rodziców poprzez upokarzanie dzieci wydaje mi się bardzo złym rozwiązaniem.

Jakie znowu upokorzenie? Vinnga, przez tolerowanie takich zachowań, uczy się dzieci, że i tak dostaną wszystko (tu akurat obiad) za darmo, że im wszystko się należy, bo są dziećmi. Moim zdaniem takie postępowanie zostaje w dziecku na późniejsze lata i to już jest problem.

14

Odp: Obiady w szkole
vinnga napisał/a:

Wychowywanie rodziców poprzez upokarzanie dzieci wydaje mi się bardzo złym rozwiązaniem.

To może stawiać dzieciom tylko pozytywne oceny by nie czuły się upokarzane?
Dzieci wyproszone z kolejki bo rodzice nie opłacili obiadów z pewnością w swoim dorosłym życiu będą płacić w terminie. To nauka życia.

15

Odp: Obiady w szkole
Ojciecpiotr napisał/a:

Zacząłem temat a teraz przedstawię swoje zdanie. Faktem jest, że nie wiemy czy opisana sytuacja była następstwem uporczywego nie płacenia przez rodziców za obiady czy zimną kalkulacją intendentki - nie zapłacone to wynocha. Wiemy natomiast doskonale, że jest wielu rodziców, którzy po prostu olewają swoje zobowiązania i robią łąskę tym że coś tam zapłacą. Zakład energetyczny przed odłączeniem zasilania za nieopłacenie rachunku nie pyta się czy są w domu małe dzieci i czy rodzina będzie miała na czym ugotować obiad dzieciom.
Tu też konsekwencje ponoszą dzieci. Z mojego punktu widzenia nie jest żadnym upokorzeniem powiedzenie dziecku, że nie zje obiadu bo rodzice nie zapłacili. Wręcz przeciwnie; uczy to maluchy obowiązkowości i ponoszenia konsekwencji. Dziecko samo mamie potem przypomni o płatności. Moim zdaniem jedynie winni są rodzice bo to oni narażają dzieci na nieprzyjemne sytuacje.

Masz rację, ale jednak można to było zrobić w inny sposób. U moich dzieci w szkole są po prostu abonamenty na obiad, które rodzice dostają, gdy wykupią posiłki. Dziecko bez abonamentu nie dostanie obiadu, więc nawet nie idzie na stołówkę, gdy rodzice zapomną zapłacić.

16

Odp: Obiady w szkole
gojka102 napisał/a:

Vinngo- z tego co wiem to KAŻDA szkoła ma pulę,którą przeznacza na pomoc swoim uczniom z ubogich rodzin.Są to darmowe obiady,podręczniki czy choćby drugie śniadanie.

Bzdura. Szkoły nie mają żadnej puli na biedne dzieci, od tego jest MOPS i inne instytucje. Szkoła może jedynie pomóc starać się o stypendia socjalne dla tych dzieci, ale przyznaje je organ prowadzący szkołę np. gmina. Szkoła może też wskazać rodzicom jak mają się starać o dofinansowanie z MOPS do obiadów, jednak złozyć wniosek i przejśc procedurę musza rodzice  sami. Podobnie jest z tzw. wyprawka szkolną - szkoła pilotuje, ale pieniadze daje państwo, a rodzice muszą przynieśc rachunki i złożyć wniosek. Czasem szkoły mają sponsorów, którzy finansuja obiady uboższym  dzieciom (u moich dzieciaków jest takich dwóch sponsorów) ale nie wszędzie się tacy znajdą.  Czasem może też Rada Rodziców przeznaczyć jakąś cześć składek na pomoc biedniejszym dzieciom, ale zazwyczaj jest problem i tak z zebraniem składek od rodziców, bo jak coś jest dobrowolne to wiele osób nie płaci, więc i tu pieniędzy jest mało.

17

Odp: Obiady w szkole
lena812 napisał/a:

a pamiętacie jak było tam w jakiejś szkole tak że biedniejsze dzieci jadły osobno,aby nie jeść z tymi bogatszymi? tak nie powinno być i za takie sytuacje toś powinien ponieść odpowiedzialność

No cóż to Polska wstyd  i hańba.

18

Odp: Obiady w szkole

No coz, co kraj to obyczaj.

Mam niewatpliwe szczescie mieszkac od nastu lat w Finlandii, gdzie obiady sa darmowe dla wszystkich dzieci od zerowki poczynajac, na klasie maturalnej konczac. Placi za nie panstwo a dokladniej podatnicy. Tak wiec tu nie ma sie z kim i o co procesowac. Dziecko idzie z talerzem do bufetu i naklada sobie ile chce. A jak chce to i po repete moze wrocic.

Ale sa i inne sytuacje, np. wyjazd szkolony, impreza klasowa, itp. gdzie koszta ponosza rodzice calkiem juz niezaleznie od polityki socjalnej kraju. I wielokrotnie bylam swiadkiem, kiedy na zebraniu nauczyciel mowil, ze nawet jesli jakiegos dziecka (czyli rodzica) nie bedzie stac na zaplacenie przykladowo 100? czy nawet mniej za jakas wycieczke, to i tak to dziecko pojedzie. Bo nie wolno dzieci karac ani segregowac. Ten koszt poniesie wowczas szkola albo kasa komitetu rodzicielskiego. Co roku wplacane sa skladki i kazdy decyduje czy zaplaci minimalnie np. 10? do skarbonki klasowej czy wiecej. Ale pieniadze ida na rozne cele, rowniez na taka pomoc biedniejszym.

A co do upominania sie o niezaplacone rachunki..ot przyklad z wlasnego podworka. Dzieci ze szkoly mojej corki mogly sobie zamowic jakies super balony majowkowe do odbioru w szkole dzis. Rodzice mieli zaplacic do jakiegos tam dnia. Jakims przypadkiem moja platnosc nie dotarla na konto szkoly..a dalabym sobie reke odrabac, ze placilam. No, ale moze i zapomnialam.
Dzisiaj pani ze szkoly napisala jeszcze raz, ze niestety pieniadze na konto nie wplynely. Posprawdzalam, rzeczywiscie jakis blad gdzies wystapil i sprawdze t jeszcze ale powiedzialam, ze juz place tylko czy w takim razie cora tego wymarzonego balonu dzisiaj nie dostanie? Wiem, ze byloby jej i przykro i wlasnie troche glupio i wstyd przed kolegami z klasy, ze oni dostali swoje a one nie.
Odpisano mi, ze nic takiego nie moze sie zdarzyc, bo szkola nie miesza dzieci w kwestie finansowe miedzy nia a rodzicami. Nawet gdybym sprawy dzis nie zalatwila, dziecko nie zostaloby pominiete. Szybko wiec zrobilam przelew, przeprosilam i po sprawie.

Coz, inny kraj, inne zwyczaje, inni ludzie.

Szkola to nie firma zarobkowa, to instytucja nauczajaca, ksztalcaca i wychowujaca, m.in. jak byc delikatnym w zalatwianiu spornych kwestii. Priorytetem szkoly powinno byc dobro dziecka, w kazdym tego slowa znaczeniu, rowniez jego dobro psychiczne. Mozna kazda sprawe zalatwic na wiele sposobow, ten opisany przypomina wejscie slonia do sklepu z porcelana.

19 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2013-04-30 13:58:46)

Odp: Obiady w szkole
Kizia75 napisał/a:
gojka102 napisał/a:

Vinngo- z tego co wiem to KAŻDA szkoła ma pulę,którą przeznacza na pomoc swoim uczniom z ubogich rodzin.Są to darmowe obiady,podręczniki czy choćby drugie śniadanie.

Bzdura. Szkoły nie mają żadnej puli na biedne dzieci, od tego jest MOPS i inne instytucje. Szkoła może jedynie pomóc starać się o stypendia socjalne dla tych dzieci, ale przyznaje je organ prowadzący szkołę np. gmina. Szkoła może też wskazać rodzicom jak mają się starać o dofinansowanie z MOPS do obiadów, jednak złozyć wniosek i przejśc procedurę musza rodzice  sami. Podobnie jest z tzw. wyprawka szkolną - szkoła pilotuje, ale pieniadze daje państwo, a rodzice muszą przynieśc rachunki i złożyć wniosek. Czasem szkoły mają sponsorów, którzy finansuja obiady uboższym  dzieciom (u moich dzieciaków jest takich dwóch sponsorów) ale nie wszędzie się tacy znajdą.  Czasem może też Rada Rodziców przeznaczyć jakąś cześć składek na pomoc biedniejszym dzieciom, ale zazwyczaj jest problem i tak z zebraniem składek od rodziców, bo jak coś jest dobrowolne to wiele osób nie płaci, więc i tu pieniędzy jest mało.

Ok Kizia- już się poprawiam.Szkoły,w których pracowałam i szkoły z mojej gminy taką pulę mają.Wiem o tym bo byłam proszona jako wychowawca o wytypowanie takich dzieciaków,którym należy pomóc z mojej klasy.

Mussuko- na fiński model państwa opiekuńczego,którego to aspekt opisujesz łoży cała społeczność.Tu obywatel uiszcza ubezpieczenie społeczne które  obejmuje ubezpieczenie zdrowotne, ubezpieczenie od bezrobocia,
ubezpieczenie emerytalne, ubezpieczenie od wypadków przy pracy oraz od chorób zawodowych
zawodowych. Gdyby u nas takie pieniądze przekazywane były na ubezpieczenie społeczne być może nasz kraj stać byłoby na darmowe obiady w szkołach.

W Finlandii każde dziecko dostaje comiesięczny zasiłek do 17 roku życia.

20

Odp: Obiady w szkole
gojka102 napisał/a:
Kizia75 napisał/a:
gojka102 napisał/a:

Vinngo- z tego co wiem to KAŻDA szkoła ma pulę,którą przeznacza na pomoc swoim uczniom z ubogich rodzin.Są to darmowe obiady,podręczniki czy choćby drugie śniadanie.

Bzdura. Szkoły nie mają żadnej puli na biedne dzieci, od tego jest MOPS i inne instytucje. Szkoła może jedynie pomóc starać się o stypendia socjalne dla tych dzieci, ale przyznaje je organ prowadzący szkołę np. gmina. Szkoła może też wskazać rodzicom jak mają się starać o dofinansowanie z MOPS do obiadów, jednak złozyć wniosek i przejśc procedurę musza rodzice  sami. Podobnie jest z tzw. wyprawka szkolną - szkoła pilotuje, ale pieniadze daje państwo, a rodzice muszą przynieśc rachunki i złożyć wniosek. Czasem szkoły mają sponsorów, którzy finansuja obiady uboższym  dzieciom (u moich dzieciaków jest takich dwóch sponsorów) ale nie wszędzie się tacy znajdą.  Czasem może też Rada Rodziców przeznaczyć jakąś cześć składek na pomoc biedniejszym dzieciom, ale zazwyczaj jest problem i tak z zebraniem składek od rodziców, bo jak coś jest dobrowolne to wiele osób nie płaci, więc i tu pieniędzy jest mało.

Ok Kizia- już się poprawiam.Szkoły,w których pracowałam i szkoły z mojej gminy taką pulę mają.Wiem o tym bo byłam proszona jako wychowawca o wytypowanie takich dzieciaków,którym należy pomóc z mojej klasy.

Mussuko- na fiński model państwa opiekuńczego,którego to aspekt opisujesz łoży cała społeczność.Tu obywatel uiszcza ubezpieczenie społeczne które  obejmuje ubezpieczenie zdrowotne, ubezpieczenie od bezrobocia,
ubezpieczenie emerytalne, ubezpieczenie od wypadków przy pracy oraz od chorób zawodowych
zawodowych. Gdyby u nas takie pieniądze przekazywane były na ubezpieczenie społeczne być może nasz kraj stać byłoby na darmowe obiady w szkołach.

W Finlandii każde dziecko dostaje comiesięczny zasiłek do 17 roku życia.

Wszystko to prawda, ale tutaj tez placimy rozne inne ubezpieczenia, nawet ich nie wylicze. Jak patrze na swoje wyciagi z pensjami to jeden plus (kwota brutto) a potem cala kolumna minusow od tego:(

Rzecz w tym, ze pieniadze od podatnikow nie ida na cele nieznane ale tam gdzie sa one kazdemu obywatelowi potrzebne. Pewnie niejeden bezdzietny czy rodzic doroslych dzieciu moglby sie bulwersowac, ze dlaczego ma cudze dzieciaki dokarmiac, ale tu kazdy widzi to inaczej: to sa wspolne dzieci calego narodu, przyszlosc i opieka dla nas za iles tam lat. Dzis my im, kiedys oni nam.

Ale nawet nie chodzi o te darmowe obiady, do takiego luksusu to Polsce daleko. Chodzi o pryncypia. Dzieci powinno uczyc sie uczciwosci, to fakt - ale to nie one nie zaplacily tylko rodzice. Dzieci mogly nawet o tym nie wiedziec. W takim wypadku mozna wykonac telefon do rodzica i uprzedzic o konsekwencjach a dzieci "niezaplacone" poprosic o pozostanie po lekcji i przekazac im informacje, ze poki co nie moga jesc obiadow tylko zupe. Mozna tez doliczyc nieoplacone obiady do kolejnej raty a dzieciom nadal dawac jesc, mozna poinformowac o tym rodzicow na zebraniu (akurat tu nie musi sie juz nikt krepowac).

Nieznane sa pewnie tez przycxzyny tych opoznionych wplat..moze brak srodkow a moze zwykle przeoczenie czy roztargnienie rodzica.

Postepowanie pani intendentki przypomnialo mi taki dowcip o "delikatnym" informowaniu podopiecznych:

Sierzant robi zbiorke szeregowych i wola: szeregowi, ktorym ostatnio zmarla matka wystap!
Nikt nie wychodzi z szeregu wiec za chwile sierzant wola: Szeregowy Kowalski za niewykonanie rozkazu dwa dni paki!

21

Odp: Obiady w szkole
gojka102 napisał/a:

Ok Kizia- już się poprawiam.Szkoły,w których pracowałam i szkoły z mojej gminy taką pulę mają.Wiem o tym bo byłam proszona jako wychowawca o wytypowanie takich dzieciaków,którym należy pomóc z mojej klasy.

U nas w szkole też jest możliwość pomocy dzieciom (jak wspominałam), ale ta pula, o której mówisz, to nie są pieniądze szkoły i szkoła nie może dowolnie nimi dysponować. Można pomóc za pośrednictwem MOPS, sponsorów, Rady Rodziców lub stypendiów np. gminnych, ale to nie szkoła finalnie decyduje, czy i jaką pomoc przyznać. Szkoła może WYTYPOWAĆ dzieci, tak jak u ciebie, ale pieniędzy na pomoc szkoła nie przydziela.

gojka102 napisał/a:

Mussuko- na fiński model państwa opiekuńczego,którego to aspekt opisujesz łoży cała społeczność.Tu obywatel uiszcza ubezpieczenie społeczne które  obejmuje ubezpieczenie zdrowotne, ubezpieczenie od bezrobocia,
ubezpieczenie emerytalne, ubezpieczenie od wypadków przy pracy oraz od chorób zawodowych
zawodowych. Gdyby u nas takie pieniądze przekazywane były na ubezpieczenie społeczne być może nasz kraj stać byłoby na darmowe obiady w szkołach.
W Finlandii każde dziecko dostaje comiesięczny zasiłek do 17 roku życia.

To prawda. W Finlandii 45% PKB pochodzi z podatków, to jeden z najwyższych wskaźników na świecie.

22

Odp: Obiady w szkole

Dyrektorka powinna iść wypasać krowy,a nie zarządzać placówką...
Ja spoznialam sie czasami i o pol miesiaca a moje dziecko jadlo w tym czasie za free...potem oplacalam wszystko i tyle...

23 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-05-24 18:09:38)

Odp: Obiady w szkole

U nas w szkole też było nie zaciekawie jak na stołówce gotowały zwykłe Pani kucharki. Nie wspomnę już o tym, że nie przestrzegały przepisów BHP i najzwyczajniej w świecie na stołówce było brudno!!! A co do opóźnionej zapłaty za obiad.. mieliśmy podobną sytuację. Totalny dramat! Razem z innymi rodzicami wybraliśmy się do dyrektorki i powiedzieliśmy co nam nie leży. No to zmieniła.. Panie kucharki na catering spam. I teraz muszę przyznać, że w końcu jest ład i porządek. Panie wydające posiłki są odpowiednio przygotowane do pracy, a co najważniejsze jakość jedzenia znacznie wzrosła i moje dzieciaki bardzo sobie chwalą teraz obiady. Dobrze, że zainterweniowaliśmy.

Posty [ 23 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024