Nie wiem co robić - za 9 dni mam wziąć ślub, a konkretnie podpisać papier w USC, bo tak to widze. On po rozwodzie, więc kościelny odpada, moja rodzina przeciwna temu ślubowi - nikogo nie będzie. Krótko mówiąc - nas 2 i 2 całkiem przypadkowych, choć nie całkiem nieznanych nam świadków. Czy tak wypada to załatwić - iść podpisać papier, załozyć obrączki i wyjść, samemu wrócić do domu? Jestesmy razem ponad 9 lat, nie mamy dzieci. Zawsze inaczej to sobie wyobrażałam. Nie myślałam o wielkim weselu, białej sukni, choć bardzo bym tego chciała, wiem że to nie możliwe. On jest nawet przeciwny temu ze zapodałam, aby pójść do lokalu, zaprosić świadków na jakiś obiad. Pyta - po co? Chcę wziąć ślub, ale czy tak wypada to zrobić - ,,na odwal się" podpisać papiery. Co o tym myślicie?
Ale martwi Ci to czy "wypada", czy to, że Ty jednak chcialabyś inaczej?
Powiem szczerze, że ja chciałam tak zrobić. Tylko my i świadkowie. Mój mąż też był rozwodnikiem, więc kościelny odpadał, ale to on chciał wesela. Mama w sumie też.
No i było. Małe bo małe, ale było.
Na dzień dzisiejszy nadal uważam, że mogło się obyć bez tej całej otoczki.
Gdybym ja miała drugi raz wychodzi za mąż to raczej nie zgodziłabym się na wesele.
No ale świadków na obiad bym zaprosiła.
O rany... Autorko, dlaczego zaczęłaś się nad tym zastanawiać 9 dni przed ślubem?
Czy coś się wydarzyło?
U mnie był szybki cywilny ślub z udziałem najbliższych, a potem obiad w restauracji.
Wcześniej raczej marzyłam o białej sukni, wielkiej imprezie... Ale z czasem stwierdziłam, ze czasowo, a tym bardziej finansowo nie dalibyśmy rady.
O rany... Autorko, dlaczego zaczęłaś się nad tym zastanawiać 9 dni przed ślubem?
Czy coś się wydarzyło?U mnie był szybki cywilny ślub z udziałem najbliższych, a potem obiad w restauracji.
Wcześniej raczej marzyłam o białej sukni, wielkiej imprezie... Ale z czasem stwierdziłam, ze czasowo, a tym bardziej finansowo nie dalibyśmy rady.
Dlaczego 9 dni przed ślubem? Prawdę mówiąc wcześniej nie miałam czasu. Pierwotnie nasz plan był taki: ślub w USC i do domu. Świadków tak na prawdę nawet dobrze nie znamy, tacy - całkiem przypadkowi. Ślub w sobotę, a w niedzielę wyjeżdżamy na 10 dni w podróż. Mieliśmy robić wesele, zapraszać cała rodzinę, ale niestety moja rodzina jest temu przeciwna, więc ostatecznie zamiast patrzeć na skwaszone miny i słuchać przygadywania, dołożyliśmy i kupiliśmy sobie działkę i mały dom.
A odnośnie tego co pytałam wcześniej - usiedliśmy razem, porozmawialiśmy i w końcu zamówiliśmy obiad w lokalu oraz catering do domu na taką późniejszą posiadówkę. Myślę że powinno być ok.
Gdyby kotoś mógł mi jeszcze poradzić coś mądrego odnośnie takiego obiadu w lokalu. Zastanawiam się ile jedzenia zamówić (na sam obiad). Zamówiliśmy stolik w restauracji hotelowej. Na czas trwania tego obiadu zamówiłam sale na wyłączność. Obiad ma być dla 4 osób. Z menu podałam jak na razie: rosół, ziemniaki, zestawy surówek, soki. Nie wiem jakie mięsa do tego i ile rodzajów? Czy zamówić normalny obiad, z jednym rodzajem mięsa, czy kilka rodzajów (np. 2 lub 3), na zasadzie kto co bedzie chciał, a reszta zostanie. I czy cos jeszcze do tego obiadu zamówić? Alkohol, tort, lody, ciasta, ciepłe i zimne posiłki będą później w domu.
Ale martwi Ci to czy "wypada", czy to, że Ty jednak chcialabyś inaczej?
Martwi(ło) mnie czy ,,wypada", bo inaczej - nawet gdybym chciała inaczej - nie mogę.
Cynicznahipo napisał/a:O rany... Autorko, dlaczego zaczęłaś się nad tym zastanawiać 9 dni przed ślubem?
Czy coś się wydarzyło?U mnie był szybki cywilny ślub z udziałem najbliższych, a potem obiad w restauracji.
Wcześniej raczej marzyłam o białej sukni, wielkiej imprezie... Ale z czasem stwierdziłam, ze czasowo, a tym bardziej finansowo nie dalibyśmy rady.Dlaczego 9 dni przed ślubem? Prawdę mówiąc wcześniej nie miałam czasu. Pierwotnie nasz plan był taki: ślub w USC i do domu. Świadków tak na prawdę nawet dobrze nie znamy, tacy - całkiem przypadkowi. Ślub w sobotę, a w niedzielę wyjeżdżamy na 10 dni w podróż. Mieliśmy robić wesele, zapraszać cała rodzinę, ale niestety moja rodzina jest temu przeciwna, więc ostatecznie zamiast patrzeć na skwaszone miny i słuchać przygadywania, dołożyliśmy i kupiliśmy sobie działkę i mały dom.
A odnośnie tego co pytałam wcześniej - usiedliśmy razem, porozmawialiśmy i w końcu zamówiliśmy obiad w lokalu oraz catering do domu na taką późniejszą posiadówkę. Myślę że powinno być ok.
Gdyby kotoś mógł mi jeszcze poradzić coś mądrego odnośnie takiego obiadu w lokalu. Zastanawiam się ile jedzenia zamówić (na sam obiad). Zamówiliśmy stolik w restauracji hotelowej. Na czas trwania tego obiadu zamówiłam sale na wyłączność. Obiad ma być dla 4 osób. Z menu podałam jak na razie: rosół, ziemniaki, zestawy surówek, soki. Nie wiem jakie mięsa do tego i ile rodzajów? Czy zamówić normalny obiad, z jednym rodzajem mięsa, czy kilka rodzajów (np. 2 lub 3), na zasadzie kto co bedzie chciał, a reszta zostanie. I czy cos jeszcze do tego obiadu zamówić? Alkohol, tort, lody, ciasta, ciepłe i zimne posiłki będą później w domu.
Hmm, u nas było trochę inaczej, bo mieliśmy ponad 30 osób - ale ogólnie podaliśmy ilość osób i oni dostosowali ilość jedzenia do liczby gości. Były 4 rodzaje mięsa, rosół, ziemniaki, kluseczki, surówki, sałatki. No i przysłowiowa "zimna płyta", czyli przystawki. Potem lody. No i na sam koniec tort weselny.
Możesz zamówić wino do obiadu.
Widzę, że Twój problem już się rozwiązał. Cieszę się
Praktycznych rad nie udziele za bardzo, bo akurat nasz ślub był taki dokładnie jak chcieliśmy - my, moja świadkowa, męża mąż i świadek w jednej osobie i męża ojciec. Podpisaliśmy papiery, wróciliśmy do domu i świętowaliśmy już sami
Ale my tak właśnie chcieliśmy i zupelnie nie przejmowaliśmy się czy "wypada". Byli tacy, to coś tam pogadali, ale teraz już - w prawie rok po ślubie - nawet Ci obrażeni zapomnieli o co się obrażali
a Ci, którzy szczerze nam dobrze życzyli, to i tak cieszyli się razem z nami ze zmiany naszego stanu.
9 2013-04-19 08:47:57 Ostatnio edytowany przez McMiodek (2013-04-19 08:52:23)
My też taki cywilny teraz bierzemy i nie widzę w tym nic niestosownego
Obiad/kolacja ze świadkami też będzie, u nas w domu.
Uważam, że to kwestia indywidualna. Może kiedyś zdecydujemy się na kościelny, ale w mojej bliższej rodzinie z weselami jest istna szopka, która mnie przeraża i na którą nie mam ochoty na chwilę obecną. No A mówiąc juz tak wprost bez przykrywki- nie lubię swojej rodziny na tyle, żeby ich przez całą noc karmić, poić i dostarczać im rozrywki tylko po to, żebym została i tak skrytykowana za wszystko, choćbym na rzęsach stanęła. ![]()
Więc wolę cichy cywilny i na taki się cieszę ![]()
Moze tak się czujesz/czułaś autorko ze względu na rodzinę? Albo i przez podejście przyszłego męża, może to dla niego była taka czysta formalność, bo jesteście ze sobą już tyle?
Z resztą on jest po rozwodzie, ślubie koscielnym z weselem..i w idzi, jak się skończyło takie świętowanie, może jakieś uprzedzenie miał?
Tzn nie twierdzę, ze każdy, kto bierze koscielny aię rozwiedzie
Ale facet może mieć uraz do większych imprez, bo weź się później tłumacz całej rodzinie, ze "taki piękny ślub, a skończyło się tak,a nie inaczej".
nie lubię swojej rodziny na tyle, żeby ich przez całą noc karmić, poić i dostarczać im rozrywki tylko po to, żebym została i tak skrytykowana za wszystko, choćbym na rzęsach stanęła.
Ubawiła mnie Twoja szczerość ![]()