Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ANTYKONCEPCJA HORMONALNA ORAZ NATURALNA » Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 47 ]

Temat: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...

... Nie zmieściłam się w temacie. Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się seksu...

Poszłam ostatnio do ginekologa, a tam niespodzianka. Lekarz powiedziała mi, że jestem super zdrowa, że rzadko widuje w tych czasach tak zdrowe dziewczyny. Ucieszyłam się, ale zaraz pojawiła się druga strona medalu... Oprócz wizyty kontrolnej, przyszłam do niej po moje pierwsze tabletki... Przedyskutowałyśmy to, wyjaśniła mi, że jak organizm jest zdrowy, to szkoda go niszczyć. Wypisała receptę na tabletki nowej generacji, z hormonami zbliżonymi do naszych i powiedziała, żeby się przespać z tematem.

A ja wróciłam do domu, przespałam się i stwierdziłam... Nie chcę brać. Nie mogę sobie ABSOLUTNIE pozwolić na dziecko w tej chwili. Ale za kilka lat, bardzo bym chciała. Cieszę się, że nic mi nie dolega. Tyle słyszę o kobietach, co mają problemy z hormonami, starają się o dziecko, cierpią na różne zapalenia... Nadżerki... Ile kobiet chciałoby być na moim miejscu?

A wszystko zaczęło się od tego, że kilka razy podskoczyło ciśnienie, zarówno mnie jak i mojemu partnerowi (głównie pęknięta prezerwatywa). Rok temu, była również grana pigułka 72... Nigdy nie czułam się tak ohydnie. Kochamy się, chcemy być razem, chcemy dziecko... Ale nie teraz...

To wszystko mnie tak podirytowałooooo. On mnie nie namawia, ale wiem, że chciałby kochać się ze mną bez żadnego stresu. Ja nie chcę brać pigułek, bo uważam, ze trzeba docenić skarb w postaci zdrowia, a poza tym, wkurza mnie, że to kobieta, jakby jej było mało problemów i bólu fizycznego w życiu, musi jeszcze pakować w siebie ten syf dla "świętego spokoju" jej faceta (i jej też).
Z drugiej strony mam dosyć tych stresów, że był stosunek przerywany "i a nóż widelec" jakiś zwycięski plemnik dotarł, że prezerwatywa... A jak nie pękła to może coś innego... I to wyczekiwanie co któryś miesiąc z utęsknieniem na miesiączkę... Od tego wszystkiego w ogóle odechciewa mi się stosunku z osobą, którą przecież kocham... Z jednej strony wiem, że oboje ponosimy odpowiedzialność. Z drugiej strony, czasami widzę taką miłość i takie pragnienie w oczach mojego mężczyzny, mam wrażenie wtedy, że zapomina o tym, aby uważać... Nie jest fajnie, kiedy z miłości wchodzi we mnie "na chwilę", a ja wiem, że jestem u szczytu dni płodnych...

Błędne koło...

Nie chciałabym tutaj porad, że przecież istnieją globulki/spiralki i inne didla...

Sama do końca nie wiem, o co chciałabym was się zapytać. Czuję się taka sfrustrowana...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...

Okruszka, odniose sie tylko do jednego - piszesz, ze tyle kobiet ma problemy z plodnoscia i zdrowiem ogolnie, a Ty chcesz tego uniknac, wiec wolisz nie brac tabsow. Ale skad to zalozenie, ze te klopoty chocby z zajsciem w ciaze wynikaja z wczesniejszego brania tabletek anty? Skad dziewczyna, ktora nie starala sie wczesniej o dzieci, więc nie badala sie tez pod tym kątem może wiedzieć, ze na pewno przyczyna takiego stanu jest wczesniejsze branie tabletek? To jest naprawde błędne myślenie. Problemy z zajściem w ciąże, czy inne kłopoty ginekologiczne  ma cała rzesza kobiet, które nigdy nawet nie trzymaly w rękach tabletek anty.

3

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...

Tabletki antykoncepcyjne wcale nie powodują problemów z ciąża po ich odstawieniu, a jest wręcz odwrotnie. Po ich odstawieniu jest bardzo łatwo zajść w ciążę. A problemy wynikają z tego że biorac je nie ma możliwości zbadania poziomu hormonow. A przed braniem też takich badań się nie wykonuje, bo przeważnie są tylko zlecane kobietom starajacym się o dziecko lub z zaburzeniami cyklu

4

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...

Cześć dziewczyny,

Nocna lampka, owszem są badania które potwierdzają, że stosowanie tabletek antykoncepcyjnych znacznie wpływa na trudności z zajściem w ciąże a co gorsze, często wpływają na nieprawidłowości płodu, liczne poronienia.

Pracuję z dziećmi i niemowlętami, zbieram wywiady od rodziców tych dzieci.. Kobiety coraz częściej poraniają.. nie mogą dotrzymać ciąży do końca, jest coraz więcej wcześniaków, dzieci które mają problemy rozwojowe nieznanego pochodzenia (coraz częściej wiąże się  właśnie z ingerencją sztucznych hormonów- jakby nie było- chemii).

Wybór należy do każdej kobiety, jednak ja wiem, że nikomu nie poleciłabym tabletek antykoncepcyjnych nawet tych " najlepszej generacji", jeśli wogóle takie są.

Lepiej podejść dojrzale do sytuacji, niż kiedyś nie daj Boże borykać się z "niepłodnością" czy plątać się po lekarzach bo maleństwu COŚ dolega..
Wiadomo TAK BYĆ NIE MUSI, ale NAPRAWDĘ zdarza się coraz częściej.. a co gdy przytrafi się Tobie?

Patrząc z perspektywy czasu, rodzące się dzieci są coraz słabsze, czasy naszych silnych babć które przetrwały ciężkie prace na kilkustopniowym mrozie już na pewno nie wrócą. Wszędzie mamy do czynienia z chemią, jemy ją wraz z niby ekologiczną żywnością hmm oszczędźmy więc nasze organizmy i darujmy sobie jakieś "hormony" tylko dla tego że partner chce "mieć spokój i pewność". Niech sam idzie na podwiązanie jąder! lub w inny sposób ingeruje w swój organizm.

5

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...

iziaaaaak, czy jesteś w stanie dać mi jakiś namiar na badania o których mówisz? Bo jest to dla mnie nowa i ciekawa informacja. Ja raczej jestem zdania, ze wszelkie te dziwne i bolesne historie zwiazane z naszym zdrowiem (nie tylko rozmnazaniem!) to skutek generalnie zmiany stylu życia, żywienia itp. Jemy jedzenie silnie przetworzone, nafaszerowane chemią. Żyjemy w ciągłym biegu, stresie, nie dosypiamy, mamy ciągłe poczucie zagrożenia i budujemy kiepskie relacje z ludzmi. Witajmy w cywilizacji hmm Dlatego ja bylabym daleka od zwalania wszelkiego zla na tabletki.

Zaś co do samej niepłodności i problemów z donoszeniem ciąży. Jakiś czas temu natknęłam się na artykuł o nowatorskiej metodzie leczenia niepłodności, którą stosowana na parach u których lekarze nie potrafili już nic zdziałać. W skrócie polegała ona na tym, aby oboje na jakiś czas przed planowanym poczęciem odstawili zupełnie produkty mięsne, a najlepiej w ogóle produkty zwierzęce i zmodyfikowali styl życia - regularne posiłki,  sporo snu, relaks na świeżym powietrzu itp. No i okazało się, że skuteczność tej metody jest porażająca. Wywalenie z diety mięsa (czyli bezwartościowej papki faszerowanej hormonami, sterydami itp) i odnalezienie psychicznej równowagi okazało się skuteczniejsze niż farmakoterapia, stosy badań itp.

6 Ostatnio edytowany przez Animus (2012-12-21 11:23:46)

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...
Okruszka napisał/a:

... [...] Z tego wszystkiego odechciewa mi się seksu...[...]Wypisała receptę na tabletki nowej generacji, z hormonami zbliżonymi do naszych i powiedziała, żeby się przespać z tematem.

A ja wróciłam do domu, przespałam się i stwierdziłam... Nie chcę brać. Nie mogę sobie ABSOLUTNIE pozwolić na dziecko w tej chwili. Ale za kilka lat, bardzo bym chciała. Cieszę się, że nic mi nie dolega. Tyle słyszę o kobietach, co mają problemy z hormonami, starają się o dziecko, cierpią na różne zapalenia... Nadżerki... Ile kobiet chciałoby być na moim miejscu?

A wszystko zaczęło się od tego, że kilka razy podskoczyło ciśnienie, zarówno mnie jak i mojemu partnerowi (głównie pęknięta prezerwatywa). Rok temu, była również grana pigułka 72... Nigdy nie czułam się tak ohydnie. Kochamy się, chcemy być razem, chcemy dziecko... Ale nie teraz...

To wszystko mnie tak podirytowałooooo. On mnie nie namawia, ale wiem, że chciałby kochać się ze mną bez żadnego stresu. Ja nie chcę brać pigułek, bo uważam, ze trzeba docenić skarb w postaci zdrowia, a poza tym, wkurza mnie, że to kobieta, jakby jej było mało problemów i bólu fizycznego w życiu, musi jeszcze pakować w siebie ten syf dla "świętego spokoju" jej faceta (i jej też).
Z drugiej strony mam dosyć tych stresów, że był stosunek przerywany "i a nóż widelec" jakiś zwycięski plemnik dotarł, że prezerwatywa... A jak nie pękła to może coś innego... I to wyczekiwanie co któryś miesiąc z utęsknieniem na miesiączkę... Od tego wszystkiego w ogóle odechciewa mi się stosunku z osobą, którą przecież kocham... Z jednej strony wiem, że oboje ponosimy odpowiedzialność. Z drugiej strony, czasami widzę taką miłość i takie pragnienie w oczach mojego mężczyzny, mam wrażenie wtedy, że zapomina o tym, aby uważać... Nie jest fajnie, kiedy z miłości wchodzi we mnie "na chwilę", a ja wiem, że jestem u szczytu dni płodnych...

Błędne koło...

Nie chciałabym tutaj porad, że przecież istnieją globulki/spiralki i inne didla...

Sama do końca nie wiem, o co chciałabym was się zapytać. Czuję się taka sfrustrowana...

Okruszka, właśnie budujesz więź i zrozumienie ze swoim Partnerem. Jeśli zdoła się nauczyć, że jego namiętność wymaga opanowania ze względu na Twoje dobre samopoczucie, to będzie szanował każdą chwilę uniesienia i czekał na nią.

Nigdy nie ma pewności, a procesy w Anglii wskazują dobitnie, że żadne środki antykoncepcyjne nie dają pewności i absolutnej beztroski.

Warto jednak pamiętać, że poznanie naturalnych możliwości bardzo sprzyja obniżeniu ryzyka. Mam znajomego, który nie mógł sobie pozwolić na większą ilość dzieci, bo ma ich pięcioro, a bardzo dobrze czuli się z Żoną w łóżku. Opracowali metodę obniżającą ryzyko zajścia i zawsze powtarzał: - Panowie, jeśli robicie to częściej niż co dwanaście godzin, to macie szanse uniknąć stresu.

Sprawdź, jaki jest czas dojrzewania nasienia. Zacznij obserwować także siebie i swoje reakcje w ciele. Niektóre Kobiety potrafią wyczuć moment owulacji.

Podpisuję się pod tym, co napisała iziaaaaak. Tak, środki antykoncepcyjne powodują powikłania u płodu, naruszają równowagę
hormonalną w ciele Kobiety i powodują trudności z zajściem w ciąże (dlatego jest tyle hałasu z in vitro). Do tego dopisać trzeba zagrożenie rakiem szyjki macicy po stosowaniu środków dopochwowych.

Trafiłaś na dobrą lekarkę i powiedziała Ci uczciwie, nad czym warto się zastanowić. Badania na temat wpływu środków antykoncepcyjnych nie są upowszechniane, ale dostępne w pismach fachowych dla lekarzy. Na straży tajemnicy stoją koncerny farmaceutyczne, które produkują te specyfiki.

7

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...

Nocnalampka co jakiś czas jeździmy na różne kongresy "po fachu", odnośnie różnych problemów związanych nie tyle z nieprawidłowościami wśród urodzonych dzieci, ale także ciąż. Coraz częściej specjaliści przestrzegają przed braniem tabletek anty oraz wszelkich - nawet dozwolonych- leków  podczas ciąży.
Ja nie zwalam WSZYSTKIEGO na te tabletki, tak jak napisałaś całkowity tryb życia kobiety się zmienił, a tabletki dodatkowo mogą obciążyć potencjalną matkę i płód. Lepiej zapobiegać jak leczyć, wiele kobiet po fakcie zdaje sobie dopiero sprawę co mogło wpłynąć na ich dziecko.

Animus, dokładnie wink


Pamiętajmy, że każdy ma wybór, cieszę się że autorka MYŚLI i rozpatruje swoją decyzję. Cokolwiek zdecydujesz to Twoja decyzja.

8

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...

iziaaaaak, wiesz, ja tez jestem daleka od twierdzenia, że wszelkie farmaceutyki, to samo dobro wink Wręcz przeciwnie! Sama unikam łykania proszków rozmaitych, na ile jest to możliwe. I zgadzam się, że ostrożności nigdy za wiele.  I mam wrażenie, że te różne kłopoty ujawniające się po okresie zaprzestania brania środków anty wynikać mogą w dużej mierze z tego, że w Pl wielu lekarzy przepisuje je jak cukierki, bez zrobienia wcześniej jakichkolwiek badań, bagatelizując pojawiające się skutki uboczne już w czasie brania... Jestem zdania, że wszystko dla ludzi, ale trzeba do tego naprawde rozsadnie i odpowiedzialnie podejsc.

9

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...

A co powiecie na metody naturalne? Ich skuteczność dorównuje pigulkom. Poczytaj na wątku lady comp, pearly albo wątek cyclotest 2 plus.
Są tam dziewczyny, które używają komputerów cyklu i z tego co mi wiadomo żadna nie wpadła smile
Od siebie dodam, ze jest jeszcze mikroskop owulacyjny taki jak Afrodyta lub donna. To jest akurat tanie w stosunku do komputerów cyklu.
Ja też do tej pory nie stosowalam hormonów i mogę napisać iż każda z 3 ciąży była zdrowa, donoszona i dzieci sie wspaniałe rozwijają, a Ja nie mam sobie nic do zarzucenia. Bo jak sie ktoś dowiaduje, ze dziecko ma różne wady, to zrzuca też na tabletki anty czy są winne, czy nie, nie wiem, ale wtedy różne rzeczy sie myśli i niepotrzebnie obwinia.

10

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...

Pięknie wam dziękuję za wszystkie komentarze! Na prawdę przywróciliście mi lepszy humor a wasze informacje okazały się bardzo cenne.

nocnalampka napisał/a:

Okruszka, odniose sie tylko do jednego - piszesz, ze tyle kobiet ma problemy z plodnoscia i zdrowiem ogolnie, a Ty chcesz tego uniknac, wiec wolisz nie brac tabsow. Ale skad to zalozenie, ze te klopoty chocby z zajsciem w ciaze wynikaja z wczesniejszego brania tabletek anty? (...).

nocnalampka A skąd mogę mieć pewność, że tak nie jest, że te kłopoty nie przytrafią się mnie? smile Powiem Ci tak. Moja przyjaciółka od niedawna jest szczęśliwą mamą pięknej dziewczynki. Brała tabletki 3-4 lata, potem odstawiła (miała trochę skutków ubocznych - straszne skoki nastrojowe, przypływy gorąca, zimna. Chyba trochę hormony jej zaszalały). Ale urodziła, więc jak widać nic się nie stało.

Ja nie jestem organizmem mojej koleżanki. Ja mam swój i tak jak dbam o moją "gospodarkę żywnościową", zrezygnowałam z Mcdonaldów i innych (chociaż lubiłam), tak nie chcę ryzykować słysząc, że mam wzorowy układ rozrodczy.
Tak, chyba trafiłam na mądrą panią ginekolog. Jeżeli teraz pozwalam sobie na wizytę raz na pół roku, a nawet rok, mnie to odpowiada. Zostałam poinformowana, że stosując tabletki może mi się zacząć problem z nadżerkami i innym ustrojstwem. MOŻE, nie musi. Konieczne będą częstsze wizyty kontrolne. To są koszta. Pigułki - koszta. W imię czego? Mojego spokoju? Nie, spokoju mojego faceta tak na prawdę i nie podoba mi się to. smile
Chyba po prostu jestem zdania, że czasami można z czegoś zrezygnować i nie eksperymentować. Dla mnie moje zdrowie jest ważniejsze, niż kilka minut przyjemności mojego faceta.

Animus napisał/a:

Okruszka, właśnie budujesz więź i zrozumienie ze swoim Partnerem. Jeśli zdoła się nauczyć, że jego namiętność wymaga opanowania ze względu na Twoje dobre samopoczucie, to będzie szanował każdą chwilę uniesienia i czekał na nią.
(...)
Warto jednak pamiętać, że poznanie naturalnych możliwości bardzo sprzyja obniżeniu ryzyka. Mam znajomego, który nie mógł sobie pozwolić na większą ilość dzieci, bo ma ich pięcioro, a bardzo dobrze czuli się z Żoną w łóżku. Opracowali metodę obniżającą ryzyko zajścia i zawsze powtarzał: - Panowie, jeśli robicie to częściej niż co dwanaście godzin, to macie szanse uniknąć stresu.
(...)
Trafiłaś na dobrą lekarkę i powiedziała Ci uczciwie, nad czym warto się zastanowić. Badania na temat wpływu środków antykoncepcyjnych nie są upowszechniane, ale dostępne w pismach fachowych dla lekarzy. Na straży tajemnicy stoją koncerny farmaceutyczne, które produkują te specyfiki.

Dziękuję Ci za mądre słowa. Właśnie rozmawiałam z moim partnerem na ten temat. Przedstawiłam argumenty (cenne informacje) iziaaaaak'a i Twoje. Jego reakcja okazała się bardzo dojrzała, więc cieszę się, że jest normalny dialog.
Zdecydowaliśmy, że dla dobra dziecka, które bardzo byśmy chcieli mieć za jakiś czas, nie będziemy ryzykować chemią. Jakiekolwiek miałyby być skutki/nie skutki jej zażywania. Właśnie zainteresuje się naturalnymi metodami, o których pisała jadvinia. Ja wiem, że i to nie jest 100% bezpieczne. Ale na stosunek przerywany wystarczy spokojnie. A na szczęście stosunek przerywany nie frustruje mojego partnera, znaleźliśmy sposób wink.

Ja nie wiem, czy tabletki są winne, czy niewinne. Jakbym miała kłopoty hormonalne, czy inne przypadłości, to ich zażywanie mogłabym sobie dodatkowo usprawiedliwić. Potraktować jako lekarstwo. W tym przypadku, kiedy jestem zdrowa, jest to kuszenie losu.

11

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...
nocnalampka napisał/a:

iziaaaaak, czy jesteś w stanie dać mi jakiś namiar na badania o których mówisz? Bo jest to dla mnie nowa i ciekawa informacja. Ja raczej jestem zdania, ze wszelkie te dziwne i bolesne historie zwiazane z naszym zdrowiem (nie tylko rozmnazaniem!) to skutek generalnie zmiany stylu życia, żywienia itp. Jemy jedzenie silnie przetworzone, nafaszerowane chemią. Żyjemy w ciągłym biegu, stresie, nie dosypiamy, mamy ciągłe poczucie zagrożenia i budujemy kiepskie relacje z ludzmi. Witajmy w cywilizacji hmm Dlatego ja bylabym daleka od zwalania wszelkiego zla na tabletki.
.

Musze sie zgodzic w calej rozciaglosci.
Tryb zycia strasznie sie zmienil w ciagu ostatnich 30 lat. Kiedys nasze mamy czy babcie zyly inaczej, jadly co innego, mialy stresy owszem ale nie mialy calej tej technologi, postepu cywilizacyjnego jak obecnie i tych innych pierdol. smile Mniej bylo otylosci, tryb zycia byl bardziej aktywny...to pomaga calemu cialu lepiej funkcjonowac.
Ja bralam tabletki ponad 8 lat. Nigdy nie mialam zadnych problemow ani podczas ich brania ani po odstawieniu. Siostra mojego meza tez brala dlugo tabletki. Obecnie jest w ciazy po kilku miesiacach starania.
Ja mialam robione badania na poczatku grudnia i tez moje zdrowie jest w jak najlepszym porzadku. Nie mam zadnych zaburzen, nieprawidlowosci czy innych takich problemow.
Uwazam ze po pierwsze tabletki powinno sie dobrze dobrac. Ilez na tym forum dziewczyn opowiada o skutkach ubocznych tabletek jakie mialy a ja otwieram oczy ze zdziwienia bo u mnie, zero, nic, null sie nie dzialo smile I sobie czesto mysle czy te tabletki sa aby dobrze dobrane?
Po drugie...jakosc meskiego nasienia tez sie obniza (tak, moje drogie, facet tez ma udzial w tworzeniu dziecka a nie tylko my i nasze tabletki lub ich brak smile  )  Kobieta zachodzi w ciaze, wiedziala ze ma tam wczesniej jakies klopoty i jak dziecko ma jakakolwiek wade to od razu kobieta obwinia siebie...Bo wzielam jeden listek tabletek w zyciu bo wypilam kieliszek wina po seksie, bo to, bo tamto bo sramto....Ale nikt nie pyta sie i nie sprawdza czy  ten plemnik ktory cos tam stworzyl byl w pelni zdrowy i normalnie sprawny czy tez moze mial jakies nieprawidlowosci sam w sobie?
Wiec autorko, ja jestem w podobnej sytuacji to ty. Mam na mysli ze zdrowa i sprawna. Bralam tabletki dlugo. smile Dobrze dobrane klopotow nie sprawiaja.

12

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...

Okruszka, gwaracji nie bedziesz miala na nic. Zwykly paracetamol moze rozwalic Ci nerki, poczytaj skutki uboczne na aspirynie... Grunt, abyś sama skalkulowała sobie zyski i straty. Piszesz, że nie jestes przekonana, że boisz się i masz prawo. To musi byc Twoja decyzja aby skalkulowac zyski i straty.

Ja bralam tabletki okolo 5 lat, zaszlam w ciaze w pierwszym cyklu staran (ale nie bylo to od razu po odstawieniu) i poki co wszystko rozwija się książkowo. Tabletki odstawilam bo dowiedzialam się o pewnym obciązeniu, ktore jest przeciwwskazaniem do brania ich. Wiec juz do nich nie wroce. Nie bez zalu wink Ale przez ten czas nie mialam zadnych skutkow ubocznych. Po odstawieniu wszystko w ciagu jednego cyklu na nowo zaskoczylo a moim organizmie. Stan hormonalny mam zupelnie niepogorszony.

A co ma powiedziec moja przyjaciolka, na co zwalić winę, ktora na 3 ciaze donoszone juz 4 poronila. Inna na jedna donoszona 3 poronenia, calosc to bylo prawie 10lat staran. Albo jeszcze inna staraja się od okolo 7 lat, od 4 oboje coraz to nowe rzeczy sobie badaja i nadal nie wiadomo czemu nie mają dziecka... Zadna z tych dziewczyn nawet nie miała tabletek w ręku.  Z moich znajomych, które brały tabsy tylko jedna miala problemy z poczęciem - wynikalo to z pewnej wady anatomicznej i tabletki nie mialy z tym zwiazku. Pozostale zachodzily w ciaze po max roku staran i maja teraz fajne zdrowe dzieciaczki.

13

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...

Ciąża po tabletkach antykoncepcyjnych jest możliwa. Pigułki antykoncepcyjne nie powodują trwałych bądź nieodwracalnych zmian w organizmie kobiety. Ich działanie jest proste. Tabletki antykoncepcyjne muszą zablokować owulację, ale tylko w trakcie ich przyjmowania. Odstawienie tabletek antykoncepcyjnych powoduje, że wzrasta płodność kobiety.

Odstawienie tabletek antykoncepcyjnych powinno nastąpić około 2 miesięcy przed planowaniem ciąży. Przez te 2 miesiące można używać np. prezerwatyw. Jeżeli ciąża pojawi się wcześniej niż dwa miesiące po odstawieniu pigułek, nie ma powodu do niepokoju. Jednak o tym fakcie lepiej powiadomić lekarza.

Po tabletkach może pojawić się ciąża mnoga. I choć nie jest to potwierdzone badaniami, warto przygotować się na taka możliwość. Dzieje się tak przez to, że tabletki antykoncepcyjne zwiększają płodność kobiety.

Tak przy okazji wpływu antykoncepcji hormonalnej na zajście w ciążę. Ale, tak przynajmniej ja uważam, że i tak trzeba rozsądnie podejść do tego typu zabezpieczenia. Bo zwykłą witaminą c można zrobić sobie krzywdę.
Ja zaczęłam stosować tabsy w tym miesiącu i nie narzekam. Efekty uboczne miałam w pierwszym dniu, jakieś nudności, ale nic więcej. Dla mnie i mojego TŻ jest to duża wygoda, nie musimy się martwić czy mamy gumki, czy nie. I wiemy, że nie musimy się powstrzymywać, jeśli najdzie nas duża ochota na igraszki. Poza tym- seks jest o wiele przyjemniejszy.
Jednak każdy z nas jest inny, Ty piszesz, że nie chcesz się faszerować chemią. To nie rób tego. Są prezerwatywy, które przecież nie ingerują w organizm.

14

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...

Nie rozumiem Cię troszkę Okruszko...
Piszesz ciągle że to spokój dla partnera ...
Sama napisałaś że nie możesz sobie pozwolić na ciążę teraz.
To nie Twoj facet będzie nosił w brzuchu dziecko, jak wpadniecie. Dziwne jest dla mnie gadanie że to spokój dla faceta?
Ja zdecydowałam się na tabletki ze względu na swój własny spokój. Nie mojego faceta, ale mój.
Miałam 2 razy sytuację z Pomanem i mi się odechciało. Co miesiąc bałam się czy dostanę okres, płakałam gdy mi się spozniał, a potem okazywalo się że to przez przeziębienie czy stresy...
Umierałam co miesiąc z bólu, cierpiałam katusze zastanawiając sie czy po tym stosunku nie wyjdzie na jaw że gumka była dziurawa. Ze coś wypłyneło...
Bo jakbyśmy wpadli to JA bym była w ciązy, JA bym rodziła! Ja byłabym matką!
Więc o JAKIM spokoju SWOJEGO FACETA mowisz
To chodzi glownie o spokoj i komfort kobiety!

15

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...

Igla16, Nocnalampka, Sadie - fajnie to opisałyście, podoba mi się Wasze zdanie smile
Kiedyś żyło się zupełnie inaczej - ludzie byli zdrowsi, ale jednak jak przychodziła zaraza to ginęły całe miasta. A więc nie mówcie że chemia i leki sa diabelskim nasieniem smile
Wszystko ma wady i zalety.
Jedna kobieta może brać tabletki i nie mieć problemow ze zdrowiem ani poczeciem dziecka (zdrowego)
Druga zachoruje przez tabletki, zepsuje sobie przez nie wątrobe lub układ rodny,
Jeszcze inna będzie niby zdrowa a urodzi chore dziecko.
Ale co człowiek to sytuacja - każde ciało reaguje inaczej.
Kiedyś też bardzo sie bałam tabletek, balam sie o zdrowie, plakalam po nocach ze NAPEWNO zachoruje, plakalam chlopakowi wink Ale jednak lekarze mnie uspokoili. Badam sie co roku, TAK mam nadzerkę, ale to od stosunku a nie od tabletek smile
Tabletki nie mają nic do nadzerek. Badam się i co - nic. Większosc kobiet uprawiających seks ma malutkie nadzerki, czesc ginekologow ich nie zauwaza.
Ja ch
odze specjalnie do kilku lekarzy (3) a w tym ten w 1 osrodku sie zmienia co ok pol roku wiec bada mnie bardzo duzo lekarzy. I jedni widza nadzerke ale mowią ze malutka, inni zlecaja cytologie - robie - nic nie wychodzi z niej zlego. Jeszcze inni - wogole nie widza nadzerki.
Kazdy lekarz gada co innego ale nic raczej zlego mi nie jest a nadzerka w niczym nie przeszkadza nie musze tez jej leczyc chemią wink
A tabletki chcę brac i bedę brac. Biore juz ok 5 lat. I nadal zamierzam. Czuje sie wysmienicie od 5 lat biore te same. Zmienialam je pare razy ale zawsze z innymi czulam sie zle - albo bole, albo stresy, albo brak popędu. I zostalam przy moich - na mnie dobrze dzialają, skutkow ubocznych brak - poza wiekszym biustem tongue
Nie nalezy zwalac na tabletki wszystkich nieszczęśc swiata. Owszem są badania w pismach fachowych jakie to tabletki są zle. Ale tak samo są zle leki na grype, sztuczne witaminy i wszystko inne. Nawet glupia Cola zero ma bardzo szkodliwy slodzik - rakotworczy silnie. I co ? Pijemy to nie wiedząc (tzn ja przestalam to pic) smile Ale czy to znaczy ze kazdy zachoruje na raka ? Czy to jest 100% pewne? przeciez nie wiemy jak te badania wyglądają. Nie nalezy sie bac czegos co moze nam pomoc. Przeciez tabletki stosuje sie tez jako leki ! Nawet na bezplodnosc! Oczywiscie mają wady. Ale uwazam ze mają wiecej zalet. Ja wole zyc spokojnie, stres przed kazdym okresem, moim zdaniem narobi wiecej szkody jak te tabletki smile

16

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...

Jeżeli bierzecie tabletki i jest wam z tym dobrze... To bierzcie. Wasza sprawa. Osobiście nie poznałam osoby, która nie miałaby skutków ubocznych, ale to dlatego, że po prostu takie osoby mi się przytrafiły. Dodatkowo znam kilka dziewcząt, które po prostu musiały je zażywać ze względu na różne inne problemy.
Zaza, nie wiem co takiego skomplikowanego napisałam, że nie rozumiesz. Kobieta nie jest wiatropylna. Coś, a raczej ktoś ją zapładnia. Gdyby faceci nie istnieli, kobiety nie miałyby powodu, żeby zażywać tabletki hormonalne. Mówienie, że tabletki zażywam dla siebie i własnego spokoju... Przepraszam, bo zapewne urażę, ale dla mnie to jest właśnie hipokryzja. Zażywasz je dla siebie? Tak Ci smakują? Nie, zażywasz je, bo tak zapewne ustaliłaś to, ze swoim partnerem. Tylko, że mi nie odpowiada latanie po ginekologach, ewentualne efekty uboczne... A mój partner jak zdrów był, tak jest. On ma spokój, że jego dziewczyna nie zajdzie w ciąże, więc może wymachiwać swym mieczykiem... Ona ma niby spokój, ale lata do tego ginekologa po kolejne pudełka hormonów i na kolejne wizyty. To jest moja perspektywa, mój punkt widzenia. Jeżeli Tobie jest z tym dobrze i dorobiłaś sobie własną filozofię. OK. Nic mi do tego, żyj zdrowa i szczęśliwa.
Nie porównujmy tabletek do "aspiryny" czy innej witaminki, bo nie znam przypadku, żeby osoba zażywała aspirynę codziennie, przez (np.) dwa lata, z małą przerwą na "niby" okres.
Rozumiem, nadżerka u Ciebie nie ma związku z pigułką. Nie wiem kim jesteś z zawodu, ja usłyszałam od pani ginekolog, że TAK tabletki MOGĄ powodować nadżerkę. To, że u Ciebie jest to związane z czymś innym, nie znaczy, że innej kobiecie nie przytrafi się ona właśnie z powodu pigułki. Zdanie, że "tabletki nie mają nic do nadżerek"... Nie przekonuje mnie.

Ja wiem, że jest to drażliwy temat.
Jeżeli ktoś zażywa tabletki... Mój Boże... Totalnie wasza sprawa. Ja dziękuję, postoję.

Dla mnie większym osiągnięciem jest ustalenie z partnerem takiego zabezpieczenia, które żadnemu z nas nie sporządziłoby "krzywdy", a uczyniło by z nas na równi odpowiedzialnymi. Nie widzę żadnej odpowiedzialności w tym, że kobieta zażywa tabletkę i nie wiadomo co się dzieje w środku, a mężczyzna ewentualnie jej przypomni o jej zażyciu. Chociaż zazwyczaj cała odpowiedzialność spada na kobietę.

Póki co, w moim przypadku, pertraktacje idą super. I mam kolejny dowód, że mój partner jest odpowiedzialnym mężczyzną, a nie dzieciakiem około 30 z chcicą i wymogiem "tylko żadnych ciąż"...

17

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...

Okruszko, wszystko zależy od priorytetów na danym etapie życia. Kiedy ja zaczynałam brać tabletki musiałam przekonywać ginekologa, żeby mi je przepisał. Wiedziałam, że nie powinnam ich brać, bo mój stan zdrowia wyklucza antykoncepcję hormonalną. Ginekolog dał się przekonać (niechętnym "no dobrze, spróbujemy i zobaczymy co będzie się działo" smile ) a ja byłam przeszczęśliwa. Z pełną świadomością konsekwencji. Ale wtedy uważałam, że mój spokój (tak - mój, bo to ja bym wyglądała na każdy okres i panikowała), pewność i możliwość seksu w dowolnej chwili i bez "osłonek" są dla mnie ważniejsze niż ewentualne drobne komplikacje zdrowotne. Nie żałuję. Wtedy to był dla mnie najlepszy wybór. Miałam 21 lat, byłam na II roku studiów, rozpoczynałam życie seksualne i chciałam się nim nacieszyć, nie planowałam jeszcze rodziny, nie wiedziałam czy z aktualnym chłopakiem chciałabym spędzić resztę życia.

Tabletki wywołały u mnie mnóstwo skutków ubocznych. Właściwie cała ulotka mi się sprawdziła smile Ale wtedy ufałam tylko tabletkom, wiec miałam tę swoją upragnioną pewność i byłam zadowolona.

Brałam je ponad 3 lata. Tabletki zaczęły być zbyt słabe (przez miesiąc miałam "okres", mimo przyjmowania kolejnego opakowania), Ginekolog zaproponował zmianę, ja postanowiłam zrezygnować. Przez te 3 lata dojrzałam, nabrałam doświadczenia. Już nie bałam się panicznie zabłąkanych na muszli klozetowej plemników. To nie był czas na dziecko, ale to był czas, gdy ewentualna ciąża nie wywróciłaby mi życia do góry nogami. Wystarczyło, żeby nie panikować i zaufać innym rodzajom antykoncepcji.

Okruszko, Ty jesteś teraz starsza niż ja, kiedy przestałam brać tabletki. Więc podejrzewam, że masz troszkę zbliżone myślenie jak ja w tamtym okresie. Jakiś czas już prowadzisz życie seksualne, w ciążę nie zaszłaś, więc ufasz też innym środkom antykoncepcji. Twoim priorytetem jest zdrowie. Tabletki nie są jakimś strasznym czynnikiem chorobotwórczym, ale zwiększają ryzyko wystąpienia niektórych chorób. Jeśli nie są Ci do szczęścia potrzebne to po co to ryzyko podejmować? Nie chcesz dziecka, ale gdyby, jakimś cudem, się pojawiło - zapewne jesteś w stanie podołać nowej roli. u Ciebie bilans wypada zdecydowanie przeciwko tabletkom. I bardzo dobrze. Jeśli nie musisz (z powodów zdrowotnych lub żeby nie bzikować co miesiąc) - nie bierz.

18

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...

Widze, ze nie tylko ja mam spory problem smile
Mam temat podobny zalozony i wiesz - mi gin powiedzial tez ze od tej strony jestem mega git i w ogole - cud! Ale zlekcewazyl inne cechy ktore to odradzaly. Tabletki to byly nagorsze 4 miesiace zycia a moj uklad hormonalny i tak to olal - w 4 msc dostalam okresu w dniu 'normalnego' choc bralam tabetki. a po odstawieniu nadal regularne acz gorzej sie czuje. Tez nie chce brac i plakac mi sie chce co robic..

19 Ostatnio edytowany przez ZAZA (2012-12-22 13:48:06)

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...

Zaza, nie wiem co takiego skomplikowanego napisałam, że nie rozumiesz. Kobieta nie jest wiatropylna. Coś, a raczej ktoś ją zapładnia. Gdyby faceci nie istnieli, kobiety nie miałyby powodu, żeby zażywać tabletki hormonalne. Mówienie, że tabletki zażywam dla siebie i własnego spokoju... Przepraszam, bo zapewne urażę, ale dla mnie to jest właśnie hipokryzja. On ma spokój, że jego dziewczyna nie zajdzie w ciąże, więc może wymachiwać swym mieczykiem...

Przepraszam bardzo ale gadasz tak jakbys uprawiała seks tylko by on sobie mogl "machać mieczykiem" ... tak to odbieram.
A co Ty nie chcesz mieć spokoju ze sama nie zajdziesz w ciążę?
Oczywiscie wizja z seks misji ze na świecie brak facetow bardzo "piękna" , ale jednak dla mnie penis mojego partnera jest ważny by czuć zaspokojenie seksualne, a nie zamierzam sie stresować że przez igraszki bedę mamą, bo na to jeszcze nie jest odpowiednia chwila.

Hipokryzja ? Nie widzę jej.

20

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...

Ale wtedy uważałam, że mój spokój (tak - mój, bo to ja bym wyglądała na każdy okres i panikowała), pewność i możliwość seksu w dowolnej chwili i bez "osłonek" są dla mnie ważniejsze niż ewentualne drobne komplikacje zdrowotne. Nie żałuję. Wtedy to był dla mnie najlepszy wybór. Miałam 21 lat, byłam na II roku studiów, rozpoczynałam życie seksualne i chciałam się nim nacieszyć, nie planowałam jeszcze rodziny, nie wiedziałam czy z aktualnym chłopakiem chciałabym spędzić resztę życia

Vinga! właśie o takim SPOKOJU KOBIETY mówiłam smile

21

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...

Okruszka, ale po co ta złość? Nie chcesz, nie bierz. To jest Twój wybór. I niezależnie jaką decyzję podejmiesz, to grunt, żebyś Ty była z niej zadowolona i świadoma jej ewentualnych konsekwencji. Troche przykre jest to jak sugerujesz, jakoby to tylko mężczyzna był beneficjentem decyzji o hormonach, jak beneficjentem samego seksu. Skoro dla Ciebie inne metody antykoncepcji są równie komfortowe i oceniasz je jako równie skuteczne, to ja nie bardzo rozumiem o czym jest tak naprawdę ten wątek?

Osobiście nie wierzę w spisek koncernów farmaceutycznych w zatajaniu ważnych informacji, nie wierzę też w propagande pism dla kobiet, że hormony to jak cukierki można łykać i są zupełnie neutralne. Wychodze z założenia, że wszystko dla ludzi o należy podejśc również do tej sprawy z głową i wspólnie z lekarzem i partnerem wybrać taką opcję, która obecnie będzie najlepsza.

22 Ostatnio edytowany przez Okruszka (2012-12-22 18:02:51)

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...

nocnalampka ja już w tej kwestii powiedziałam wszystko. Napisałam tutaj spontanicznie, pod wpływem emocji, szukałam chyba najbardziej wsparcia i w zasadzie kilka odpowiedzi mnie usatysfakcjonowało.
Kilka osób napisało bardzo fajnie. Nawet te, które pigułki stosują (vinnga i Sadie). Natomiast Ty i ZAZA, zadałyście mi pytania, na które Wam odpowiedziałam. Czy to może były pytania retoryczne? Przedstawiłam Wam mój punkt widzenia, bo widziałam, że mój tok myślowy najwyraźniej był niezrozumiały. Najwyraźniej obróciło się to, przeciwko mnie.

Ja nie pisałam, aby obrażać dziewczyny, które stosują pigułki. Szczerze, sama trochę poczułam się zaatakowana na zasadzie:

"ale dlaczego uważasz, że tabletki są złe. Ja biorę i nic mi nie jest"...

Ok, ale ja ich nie będę brała. Dziękuję Wam, za wasze spostrzeżenia i historie. Trochę Ci przykro, że tak postrzegam mężczyzn? Mam święte prawo ich tak postrzegać, bo trochę dostało mi się od nich w przeszłości i mam w sobie trochę (moim zdaniem) zdrowego egoizmu. Czym jest ten egoizm? Tym, że jak usłyszałam od Pani ginekolog, że jest super i że tabletki mogą na mnie wpłynąć źle. Postanowiłam, że w takim układzie ich brać nie będę. I to będzie MÓJ SPOKÓJ PSYCHICZNY, że jestem ZDROWA! DLA MNIE spokojem, nie byłoby zażywanie tabletek. DLA MNIE byłoby to zdrowotną ruletką. Narażaniem siebie i kto wie, może mojego dziecka w przyszłości?! Mój mężczyzna zaakceptował moje zdanie. On też niech się martwi. A jak kocha, to się dostosuje. DLA MNIE tabletki są pójściem na łatwiznę dla obydwu stron. A już dla faceta totalnym komfortem psychicznym. Powtarzam, DLA MNIE.

Zdenerwowałam się? Tak, ale nie na fakt, że któraś z was napisała mi "hej, stosuję tabletki i mam się dobrze", a ja poczułam rycerski obowiązek, aby zmieniać światopoglądy. Zdenerwowałam się, bo najwyraźniej nie przeczytałyście ze zrozumieniem tego, co napisałam. No kurcze, przeczytaj raz jeszcze CAŁOŚCIOWO, bez chwytania poszczególnych słówek i zobacz na czym rzecz polega.

Przeczytałam później [dzięki wam, że zwróciliście mi na to uwagę (jadvinia)], że istnieją nieinwazyjne metody... Elektroniczne...
Nie wiedziałam o istnieniu tych komputerków... Nie wiem... Umknęło mi to, myślałam, że to kolejne środki hormonalne (skojarzyły mi się z nazw tongue)... No dobra, człowiek uczy się całe życie. Poczytam inne wątki smile.

23

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...

Małe sprostowanie - Okruszko, ja już od jakiś 7 lat tabletek nie biorę. Dlatego rozumiem i Ciebie, i Zazę. Kiedyś spokój mogły mi zapewnić tylko tabletki, teraz w pełni ufam innym sposobom. A wszystko się przecież o ten spokój rozchodzi. Ty do poczucia bezpieczeństwa tabletek nie potrzebujesz, dlatego nie powinnaś ich brać. Bo po co?

Nie irytuj się na osoby, które mają inne poglądy od Twoich. Po to jest forum, żeby te poglądy przedstawiać. Zresztą Ty sama jednak u ginekologa byłaś i rozważałaś antykoncepcję hormonalną. Czy poszłaś tam wyłącznie z uwagi na komfort swojego faceta? Pytam z czystej ciekawości.

24

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...
vinnga napisał/a:

Małe sprostowanie - Okruszko, ja już od jakiś 7 lat tabletek nie biorę.(...)

Mój błąd. Chodziło mi o kwestię, że po prostu były "grane".

vinnga napisał/a:

(...) Nie irytuj się na osoby, które mają inne poglądy od Twoich. Po to jest forum, żeby te poglądy przedstawiać. Zresztą Ty sama jednak u ginekologa byłaś i rozważałaś antykoncepcję hormonalną. Czy poszłaś tam wyłącznie z uwagi na komfort swojego faceta? Pytam z czystej ciekawości.

Nie irytuję się na cudze poglądy. Irytuję się na łapanie za słówka i na brak czytania ze zrozumieniem. No chyba, że jakoś bardzo niejasno przedstawiłam swoje poglądy...

Do ginekologa poszłam z okropnymi wyrzutami sumienia, że dawno u niego nie byłam smile... Około dwóch lat... Nie wiem, tak wyszło. Przy czym ostatni rok miałam "skaczące miesiączki" (dużo podróżowałam) i kilka dziwnych momentów (pieczenie podczas stosunku), które na szczęście przechodziły. Po prostu szłam do apteki z zapytaniem o może jakieś preparaty łagodzące, albo stosowałam domowe metody... Albo wstrzymywałam się na kilka dni z seksem.
Te wszystkie wydarzenia, zaczęły mnie bardzo stresować. Zebrałam się w sobie, nakazując kategoryczne pójście do lekarza, na kontrolę. Przy okazji pomyślałam, że może warto by było stosować tabletki, jeśli usłyszę, że mam jakiś problem, tym samym antykoncepcja w pakiecie. W końcu słyszałam też o właściwościach dobroczynnych tabletek smile. Powiedziałam o moim pomyśle ukochanemu. On nieśmiało stwierdził, że fajnie by było, bo tak jak wspominałam w pierwszym poście, podskoczyło nam ciśnienie kilkakrotnie.

Poszłam i usłyszałam, że jest wszystko ok... A wręcz rewelacyjnie. Powiedziałam wtedy o moim pomyśle z pigułkami... Chociaż mi nic nie dolegało... I odbyłam długą rozmowę z panią ginekolog. Usłyszałam, że inaczej doradza kobietom, które przychodzą do niej w wieku 18 lat i mają pierwszego chłopaka, i nie wiadomo co z tego będzie... Ale w moim wieku, kiedy uczucia są raczej bezpiecznie ulokowane i są plany dotyczące dziecka... Oczywiście, dostałam receptę i usłyszałam, że mogę je zażywać, jeżeli sytuacja tego wymaga. Ale widziałam żal w jej oczach... Na zasadzie, szkoda dziewczyno, że będziesz się truła...Po wizycie absolutnie nie poleciałam do apteki po kupno tabletek. Poczułam się tylko sfrustrowana tą całą sytuacją. Bo chcę się zabezpieczać, mam z tym problem... Ale w takich okolicznościach, po tym, co usłyszałam... Nie chcę pigułką. Nie mam podstaw w ten sposób ingerować w zdrowy organizm. A potem doszła kwestia rozmowy z partnerem... Nawet z tej całej frustracji wygarnęłam mu, że mam dosyć tego, że kobieta musi mieć zawsze "coś"... No, ale tak jak wspominałam, mój wybuch na szczęście został przez niego zrozumiany.

25

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...

Okruszka, ale czy ktos powiedział, że nie masz prawa do swoich poglądów? Masz pełne prawo! I to, że żyjesz w zgodzie ze sobą tylko o Tobie tylko dobrze o Tobie świadczy. Nikt nie próbuje Ci wmówić, że się mylisz, kiedy mówisz o swoich obawach i niepokojach. Nikt Cie tu nie przekonuje, tylko przedstawia nieco odmienne punkty widzenia. Choć mam wrażenie, że Ty już od początku wątku byłaś pewna jaką decyzję podejmiesz. I dobrze, że to przemyślałaś, przedyskutowałaś z lekarzem i jesteś pewna że to dla Ciebie, w Twojej sytuacji najlepszy wybór. Głupio robić coś bezrefleksyjnie, ulegając propagandzie którejkolwiek ze stron.

I nie złość się niepotrzebnie - stres tez zaburza gospodarke hormonalna wink Poruszyłaś sporo wątków w swoich postach, każdy odniósł się do jakiegoś fragmentu. Nie każdy stwierdził, że Twoje myślenie musi być prawidłowe. Niepotrzebnie Cie to irytuje. To normalne, że ludzie  inaczej myślą, inne mają doświadczenia i wiedzę o świecie. A pisząc na forum należy liczyć się z tym, że wiele głosów zupełnie innych od swojego się usłyszy. I wmawianie, że skoro ktoś myśli inaczej niż Ty to na pewno nie umiał przeczytać Twojego postu jest zwyczajnie niegrzeczne. Wiesz, ten miecz jest obosieczny - skoro ktoś z Twojego tekstu nie umial wyczytać tego co chciałaś przekazać, to może ten tekst był kiepsko napisany?

Tym niemniej życzę spokoju niezależnie od metody którą wybierzesz.

26 Ostatnio edytowany przez ZAZA (2012-12-22 20:47:19)

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...

Okruszka, Ty uważasz ze my Ciebie "atakujemy" bo masz inne zdanie , a my mamy inne. Ale tak nie jest. Ja tylko się zdziwiłam że mi mówisz że nie rozumiem co napisałaś, że widocznie nie czytam ze zrozumieniem. A ja dokładnie rozumiem o co chodzi.
Jesteś zdrowa - boisz sie że tabsy Ci zdrowie popsują.
Wolisz stosowac inne sposoby antykoncepcji - aby nie ingerować w zdrowie hormonami.
I ja to rozumiem.
Ale - co TWÓJ facet jest winny złu całego świata że wymyślono tabletki tylko dla kobiet (poki co) i co winni są temu inni faceci ? smile
Przeciez oni nie są wcale winni. I skoro masz STAŁEGO partnera to on napewno chce tak samo Twojego dobra jak i Ty. Więc martwi się o Ciebie tak samo jak i Ty.
Dlatego mówienie przez Ciebie że to komfort dla faceta to dla mnie dość dziwne wink Bo przecież poszłaś sama do ginekologa, sama pytałaś o tabletki, sama podjęłaś taką a nie inną decyzję - ale jednak by dalej stosować coś antykoncepcyjnego.
A Ty mówisz nam - facet ma komfort jak ja stosuęe tabsy. Tak ma - ale Ty tez masz. Tak samo Ty mozesz miec komfort z gumami - jak i on. Albo ze stosunkiem przerywanym. Whatever daje wam komfort. Więc antykoncepcja to komfort dla obojga.
Komfort dla faceta i TYLKO faceta bylby jakbyś nie chciala NICZEGO uzywać, a on by sie upieral że lepiej coś zrobic np wlozyc gumkę.
Rozumiesz moj punkt widzenia? smile

27

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...

My wszystkie szanujemy Twoje zdanie, nie ma co się denerwować.

Zastanawia mnie tylko jedno. Dlaczego uważasz, że tabletki są wygodą TYLKO dla facetów(tak to zrozumiałam)? Faktem pozostaje, że kobiety muszą pamiętać o ich przyjmowaniu, ale wydaje mi się, iż to jest wygoda dla obojga.

28

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...
iziaaaaak napisał/a:

Cześć dziewczyny,

Nocna lampka, owszem są badania które potwierdzają, że stosowanie tabletek antykoncepcyjnych znacznie wpływa na trudności z zajściem w ciąże a co gorsze, często wpływają na nieprawidłowości płodu, liczne poronienia.

Pracuję z dziećmi i niemowlętami, zbieram wywiady od rodziców tych dzieci.. Kobiety coraz częściej poraniają.. nie mogą dotrzymać ciąży do końca, jest coraz więcej wcześniaków, dzieci które mają problemy rozwojowe nieznanego pochodzenia (coraz częściej wiąże się  właśnie z ingerencją sztucznych hormonów- jakby nie było- chemii).

BZDURA!

To te kobiety tak twierdzą, że to przez antykoncepcję hormonalną, bo muszą na coś zwalić winę. Psychicznie czują się lepiej że znalazły winowajcę.
Częste poronienia i niedonoszenie ciąży w dzisiejszych czasach wiąże się głównie z ogólna "chemizacją" wszelkiego pożywienia, wzrostem zanieczyszczeń, kobiety które urodziły się w latach 80-tych dostały pewną dawkę promieniowania po wybuchu elektrowni w Czarnobylu, często ciężka praca kobiet w dzisiejszych czasach, stresy - to jest efekt poronień, zniekształceń itp., a nie antykoncepcja hormonalna!

Po przerwaniu antykoncepcji hormonalnej dużo łatwiej jest zajść w ciążę, bardzo często zdarzają się ciąże mnogie.

29

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...

Ja już nie mam zamiaru pisać na ten temat. Powiedziałam już wszystko. Dostałam to, co chciałam. Dziękuję wszystkim za komentarze. Jak ktoś zrozumiał, to dobrze, jak ktoś nie zrozumiał... To trudno... Niech poczyta wstecz mając na uwadze to, że czasami niektórzy przeżywają takie rzeczy w życiu, że trochę zmienia się punkt widzenia... Czasami wchodzi w grę egoizm, który ma za zadanie ochronę własnej osoby. Szczególnie, gdy słyszy się o możliwości podjęcia ryzyka zdrowotnego.

Pozdrawiam i wesołych Świąt smile.

30

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...

my kobiety rzeczywiście mamy problem...również nie wiem co robić.biorę tabletki od 5 lat.i w tym okresie przytyłam ok.15 kg.mimo że zawsze byłam szczupła.nawet po porodzie szybko wróciłam do fajnej figurki,ale niestety dobre czasy się skończyły.mam dylemat bo z jednej strony chcę przestać brać ze względu na tycie i moje zdrowie,a z drugiej strony nie chcę zajść w ciąże.a słyszałam że po odstawieniu można szybko zajść. doradźcie coś...

31

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...

odstawić tabletki -> gumki -> NPR

32 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2013-01-13 18:37:04)

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...

Wybór należy do Ciebie, ale powiem Ci szczerze, że ja biorę tabletki, ale tak naprawdę to dlatego, że mam pcos i to ochrona dla moich jajników. Gdyby nie to, to też nie brałabym ich. Stosowałam prezerwatywy i byłam zadowolona. Nie mówię, że tabletki to samo zło, ale też jestem zdania, że jeśli mogę, to nie ingeruję w ten sposób w swój organizm [tak, wiem, jest wiele niezdrowych rzeczy np hamburgery itp, ale tu chodzi o coś innego]. A seks w gumce nie wiązał się u mnie z mniejszym komfortem. A kochający partner powinien zrozumieć obawy partnerki i nie naciskać, jeżeli ona nie chce. Tabletki to też skutki uboczne, nie u każdej, ale bywają. Nie dziwię się, że wolałabyś tego uniknąć. Oczywiście, jak coś się pojawi, to można odstawić, ale nigdy nie ma pewności czy jakieś skutki nie wyjdą w przyszłości. Dlatego, jeżeli czujesz, że nie chcesz ich brać, to moim zdaniem nic na siłę. Moim zdaniem tabletek nie powinny brać przede wszystkim osoby bardzo młode, nastoletnie szczególnie, gdyż mogą one maskować pewne sprawy u nich (np dziewczyna może mieć problemy hormonalne i o nich wiedzieć, gdy bierze tabletki).

33

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...
jadvinia napisał/a:

odstawić tabletki -> gumki -> NPR

Z NPR znam naprawde sporo dzieci. Oczywiscie zupelnie nieplanowanych ;) Więc ja tu byłabym ostrożna.

34

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...
nocnalampka napisał/a:
jadvinia napisał/a:

odstawić tabletki -> gumki -> NPR

Z NPR znam naprawde sporo dzieci. Oczywiscie zupelnie nieplanowanych wink Więc ja tu byłabym ostrożna.

Zawsze zastanawiałam się jak to w praktyce ma działać -plemnik żyje 4-5dni, a czasem jakiś uparty może i 7,więc jak naprawdę chce się uniknąć ciąży,to trzeba wyznaczyć dzień owulacji dość precyzyjnie na 7 dni przed... a jak kobieta np podróżuje, czy pracuje na zmiany czy jeszcze do tego ma nieregularne cykle to w ogóle kicha. Nic dziwnego że tyle dzieci jest z NPR big_smile

35

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...

Czytam i czytam i mam mętlik w głowie. Chce przejść na tabsy, mam 33 lata, od niecałego roku fajnego faceta, używamy gumki. Dlaczego chce zacząć? Bo wygodniejsze, dla mnie i dla niego, chce poczuć go w sobie. Tylko że jak tak czytałam to już sama nie wiem. Mam wykupione plastry. Od jakiś 3 miesięcy leżą w szufladzie i ciągle bije się z myślami. Co mnie blokuje? Boję się skutków ubocznych. Kiedyś w sumie już kleiłam te plastry przez jakies 2-3miesiące i nie kojarze żeby coś się działo, ale od tamtego czasu mineło trochę lat. W międzyczasie byłam na 2 letniej kuracji sterydowej, co jedno wyleczyło,ale wiadomo że nie pozostaje bez wpływu na organizm.
Żeby nie było-mój luby wspomniał o tabsach raz i nie naciskał więcej, bo powiedziałam ze zastanowię się bo dopiero co przestałam szprycowac sie sterydami i nie chce znowu czegos w siebie wrzucac. Więc nie mam "ciśnienia" od partnera.
ehh bądź człowieku mądry i pisz wiersze lol

36

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...

jaga spróbuj, przecież miesiąc czy 2 Cię nie zabije. Nie będą Ci służyć -odstawisz.

37

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...

Przy moich b rozregulowanych cyklach dobrze zastosowane NPR nigdy mnie nie zawiodly. Ale jak 1 mies zaniechalam obserwacji, a potem stwierdzilam, ze to 28 dzien cyklu i nic nam nie grozi, to powstal bobas wink
NPR jest skuteczny, ale MUSI byc stosowanu regularnie i sytuacje niepewne lepiej zabezpieczyc gumka wink
Ja wtedy karmilam piersia i ze wzgl na wysoki poziom prolaktyny opoznila sie owulacja. Teraz zamierzam do NPR wrocic, ale po zakonczeniu karmienia i z lady compem smile to jiz raczej nie zawiedzie.
Ja mam obawy co do tabletek, bo jestem roztrzepana i boje sie, ze pomine albo za pozno itd... Nie czulabym sie komfortowo, a tak po owulacji wiem, ze jest bezpiecznie i juz!
Moj maz czesto wyjezdza sluzbowo i tak planuje wyjazdy zeby wypadaly przed owulacja smile

38

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...

Organizm musi się przyzwyczaić, zwykle trwa to do 3 miesięcy więc się nie zrażaj a jest wygodne !

39

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...

wita jadviniu, co tam słychać?
tablet nie biorę, po prostu obserwuję swój organizm.

40

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...
nika29 napisał/a:

wita jadviniu, co tam słychać?
tablet nie biorę, po prostu obserwuję swój organizm.

Hej smile nie wiem o co dokładnie pytasz, jeśli o NPR, to jeszcze od porodu 5 mies temu nie miałam okazji stosować, bo @ jeszcze nie wróciła smile więc gumki są w użyciu. Na potem pearly mam zakupiony żeby głowę od tych obliczeń uwolnić smile
Ale trójka dzieci jest najlepszą metodą anty smile

41

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...
jadvinia napisał/a:
nika29 napisał/a:

wita jadviniu, co tam słychać?
tablet nie biorę, po prostu obserwuję swój organizm.

Hej smile nie wiem o co dokładnie pytasz, jeśli o NPR, to jeszcze od porodu 5 mies temu nie miałam okazji stosować, bo @ jeszcze nie wróciła smile więc gumki są w użyciu. Na potem pearly mam zakupiony żeby głowę od tych obliczeń uwolnić smile
Ale trójka dzieci jest najlepszą metodą anty smile

ja po pierwszym nie mam siły na nic, a co dopiero troje!!!!!!!!!!!!!!!!!!
jak swieta jadwiniu

42

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...

W ogóle grunt to znaleźć dobrego ginekologa. Jak miałam nieregularne cykle, to chyba z trzech twierdziło, że mi przejdzie. Jedna baba była do tego stopnia bezczelna, że stwierdziła, że jak dziecko urodzę to się samo unormuje (miałam niecałe 18 lat wtedy) No i niby miało się z wiekiem wyregulować, a tu coraz gorzej. Nieraz przez 2-3 miesiące nie miałam okresu. Poza tym bolesne, długie i obfite miesiączki jeżeli już okres łaskawie się pojawił. Potem brałam przez niecałe pół roku Rigevidon. Nie było skutków ubocznych. Po odstawieniu okresu nie było przez jakiś czas, potem był regularny. Później byłam w związku i były pękające gumki, tabletka po, czekanie na okres, stres, stres, stres. Z racji, że okres raz był co 30 dni a innym razem co prawie 40. Poszłam po tabletki do innego ginekologa i okazało się, że mam zaawansowane PCOS i, że tabletki to jest dla mnie jedyne co mogę zrobić by wyregulować cykl i że przez większość czasu jestem nie płodna, ale od czasu do czasu jednak może się zdarzać owulacja.
Biorę od ponad roku Yasmin, niezależnie od tego, czy byłam w związku, czy nie. Z obecnym partnerem jestem 8 miesięcy. Nie chcemy mieć dzieci. Nigdy. Uważam, że seks się uprawia i dzieci robi we dwoje, więc to jest wygoda dla obojga, a nie tylko dla faceta, którego co niektóre tutaj traktują prawie jak zło konieczne i bezczelnego zapładniacza tongue
Poza tym długotrwały stres jest bardziej rakotwórczy i ogólnie chorobotwórczy niż promieniowanie jonizujące. Ja się więcej stresować nie zamierzam. Zwłaszcza, że nie mam skutków ubocznych po tabletkach. Nie przytyłam, czuję się dużo lepiej, miesiączki bezbolesne i krótkie.

43

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...
nika29 napisał/a:

ja po pierwszym nie mam siły na nic, a co dopiero troje!!!!!!!!!!!!!!!!!!
jak swieta jadwiniu

święta wesołe, jak przy trójce smile Najciężej to przy maluchu, który jako niemowle jest absorbujący najbardziej. Starsze same się zajmują sobą, choć nie powiem, bo i one potrzebują rodziców smile

Whichqueen, każda z nas jest inna i innych rzeczy potrzebuje. Jedna zdrowa i nie musi=nie chce brać tabletek więc szuka alternatywy. Dla Ciebie są konieczne żeby normalnie funkcjonować, więc jak widać nie jest to tylko samo zło.

44

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...

W sumie sporo zależy od organizmu. Ja po żadnych lekarstwach nigdy nie miałam w zasadzie żadnych skutków ubocznych. A zdarzało mi się w życiu łykać różne silne antybiotyki.
Ja bym nie zwalała za to poronień tylko na tabletki anty, bo jest od groma szkodliwych czynników środowiskowych, które mogą mieć z tym związek.
A co do NPR to jakoś nie wierzę w jego rzekomą skuteczność, bo też znam trochę dzieci powstałych w trakcie stosowania NPR.

45

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...

Jest jeszcze komputer cyklu lady Como lub pearly 99.36% pewności ja po wielu latach brania tabletek nikomu bym nie poleciła nigdy juz nie będziesz tak zdrowa a te najnowszej generacji maja jeszcze ciekawsze skutki uboczne niż te starsze kobiety bądźcie nowoczesne nowoczesność to dbanie o swoje zdrowie

46

Odp: Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...
mortycja.adams napisał/a:

Jest jeszcze komputer cyklu lady Como lub pearly 99.36% pewności ja po wielu latach brania tabletek nikomu bym nie poleciła nigdy juz nie będziesz tak zdrowa a te najnowszej generacji maja jeszcze ciekawsze skutki uboczne niż te starsze kobiety bądźcie nowoczesne nowoczesność to dbanie o swoje zdrowie

A ja mam torbiele na jajnikach i na co mi komputer cyklu jak miałam miesiączki raz na dwa miesiące bolesne jak za przeproszeniem jasna cholera. Ja się czuję bardziej zdrowa jak biorę te tabletki, bo moje dolegliwości związane z cyklem znikają.
Z tymi skutkami ubocznymi i utratą zdrowia to zależy od organizmu i dobrania samych tabletek. Jak się nie zrobi badań hormonalnych wcześniej to się nieraz nawet nie wie, czy w ogóle powinno się to łykać. Jak się zaburza pewne procesy w organizmie to nie ma dziwne, że coś się może dziać.

Co do nowszych tabletek - mają czasem nawet kilkukrotnie niższą dawkę hormonów niż te stare nie tracąc na skuteczności, wystarczy przeczytać skład, a więc siłą rzeczy powodują zdecydowanie mniej skutków ubocznych (średnio! może się zdarzyć, że komuś nie podpasują).
Bądźmy nowoczesne, czytajmy ulotki.

Posty [ 47 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ANTYKONCEPCJA HORMONALNA ORAZ NATURALNA » Brać, czy nie brać tabletki... Z tego wszystkiego odechciewa mi się...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024