(Po napisaniu i przeczytaniu tego tekstu zaczęłam się zastanawiać 'właściwie po co to napisałam' i doszłam do wniosku, ze chyba potrzebowałam zwyczajnie to wyrzucić z siebie ewentualnie wygadać się komuś obcemu - bo tak jest łatwiej.)
Od kilku tygodni spotykam się z chłopakiem, który jest starszy ode mnie o kilka lat. Poznaliśmy się dzięki wspólnej znajomej - zaproponowała żebyśmy razem poszli na moją studniówkę . Świetnie się bawiliśmy, później umówiliśmy się na przysłowiową 'kawę'. Było kilka ? kilkanaście spotkań zazwyczaj w weekendy, np. oglądanie filmów u Niego gdzie leżeliśmy przytuleni do siebie nawzajem. Podczas 3 ostatnich spotkań chodziliśmy za ręce, bądź przytuleni- jak prawdziwa para. Taka sytuacja jest dla mnie nowością w moim życiu, ponieważ nigdy jeszcze nigdy nie byłam w związku, nie miałam chłopaka. Widzę jednak, że mu na mnie zależy, dba o mnie i szanuje moje zdanie.
Tutaj jednak pojawia się problem, który chyba sobie sama stwarzam.
Już dwa razy próbował mnie pocałować, ale odwróciłam głowę. Nie wiem dlaczego,ale po prostu się tego boję. Przykładowo wczoraj spacerowaliśmy, kiedy przystanęliśmy żeby się przytulić i widziałam ze chciał mnie pocałować, po prostu znów się do niego przytuliłam, po czym ruszyliśmy dalej. Widziałam że był zasmucony i zawiedziony, chociaż starał się tego nie okazywać. Miałam straszne wyrzuty sumienia,ale nie mogłam się przełamać. Boję się, że jak tak dalej będzie, zniszczę to co tak naprawdę nie uda się zbudować.
Jest jeszcze jedna sprawa która nie daje mi spokoju. Za kilka miesięcy, dokładnie w sierpniu wyjeżdżam za granicę. Jak wszystko pójdzie zgodnie z planem, na stałe. Zamierzam tam bowiem kontynuować naukę. Marzyłam o tym odkąd moja mama tam zaczęła pracę. Co najgorsze do tej pory nie widziałam żadnych powodów, dla których miałabym zostać w kraju. Teraz jednak zaczęłam się zastanawiać i nie wiem jak dalej postępować. Chłopak wiedział o moich planach, a kiedy podzieliłam się z Nim moimi rozterkami, On dalej mnie zachęcał do wyjazdu. Sam też zamierza wyjechać zaraz po zakończeniu studiów.
Kompletnie nie wiem co teraz zrobić ze swoim życiem. Cały czas powtarzam sobie tylko 'you only live once' ale utknęłam w takim punkcie że nic już nie ma sensu.
Nic.