mama i chłopak - nic się nie zaczęło, a już robi problem. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » mama i chłopak - nic się nie zaczęło, a już robi problem.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

1 Ostatnio edytowany przez nie_znajoma123 (2013-04-12 23:28:21)

Temat: mama i chłopak - nic się nie zaczęło, a już robi problem.

Witajcie, jestem tu nowa, ale podczytuję od dawna to forum i uznałam, że opiszę mój problem, może ktoś doradzi, co mogę z tym zrobić... Albo po prostu się wypiszę z tego, co mnie trapi..

Otóż moja rodzina z pozoru idealna, jest wypełniona dramatem beznadziejnego związku rodziców, od dziecka byłam świadkiem ich niedogadywania się, praktycznie braku miłości. Powinni się rozstać na samym początku małzeństwa, ale mama najpierw nie chciała tego robić z powodu wartości religijnych a teraz z powodu beznadziejnej sytuacji finansowej, sama nie da rady utrzymać mnie i brata. Od dziecka też jestem pod presją, żeby nie popełnić jej błędu, żeby nie trafić na złego chłopaka.
Skutek tego jest taki, że teraz mam prawie 21 lat, praktycznie zero związków.... i uświadomiłam sobie ostatnio, że przez to boję się bliskości, boję się zaufać komuś, szczególnie facetowi... Dopiero teraz zrozumiałam, że na to ma wpływ głównie rodzina i to, jak w niej jest. Do tego każdy mój byle kolega jest od razu lustrowany przez mame (jeżeli go pozna) i przechodzi selekcje - albo ona go lubi albo nie.

I teraz zaczynają się schody... Z pozoru zabrzmi to strasznie błaho, ale ja mam tego już dość... Poznałam kuzyna koleżanki, z ktorym teraz zaczynam łapać większy kontakt, widzę, że mu się spodobałam i pewnie będzie się to rozwijać. To dopiero początek znajomości w ogóle, nie mówiąc o czymś więcej, a mamie już się to nie podoba, bo nie lubi tej mojej koleżanki... Przecież to jest chore jakieś.... Teraz zaczną się teorie spiskowe, że pewnie Darek jest beznadziejnym gościem, a koleżanka chce mnie urobić w zły związek, a ja wiem, że tak nie jest. Już widziałam jej minę sceptyczną, kiedy się dowiedziała, że nie jest po studiach we Wrocławiu, tylko naszej malej miejscowości i to do tego zaocznych. To jest straszne, jak ona ocenia ludzi nic o nich nie wiedząc. Ale tego nie moglam nigdy zmienić, żadne rozmowy nie pomagały, ciągle to samo.

Wiem, co mi doradzicie - nie przejmowac się. Ale ja nie potrafię żyć w takiej atmosferze, że powiem np. że idę się zobaczyć z Darkiem, a ona od razu będzie zła na mnie, na niego i będzie prawić kazania. Bo tak będzie, jeżeli ta znajomość się rozwinie. Zawsze jedyne, czego pragnęłam, to normalna relacja z mamą, próbuję cały czas ją sprowadzić na właściwe tory, ale nigdy się nie udaje. A nie będę dla niej zrywać jakiejś znajomości, bo jej sie ona nie podoba.
Po prostu nie daję już rady w tym wszystkim, nie jestem pewna czy w ogóle dam radę stworzyc jakikolwiek związek przez te doświadczenia, a mama prawi kazania o dobrym mężu...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: mama i chłopak - nic się nie zaczęło, a już robi problem.

Nie_znajoma, porozmawiaj z mamą raz jeszcze. Powiedz jej, że obiecujesz uważać na siebie, nie podejmować pochopnie żadnych decyzji. Powiedz jej, że zależy Ci bardzo na jej zdaniu, dlatego chciałabyś, aby poznała ona lepiej Twojego chłopaka, żeby dała mu trochę czasu i szanse na pokazanie się z dobrej strony.

3

Odp: mama i chłopak - nic się nie zaczęło, a już robi problem.

Jeżeli będzie taka potrzeba, to porozmawiam z nią. Tylko wątpię, zeby to coś zmieniło..
Mam dość wyjaśniajacych rozmów z nią, kiedy one nic nie dają.. Powiem swoje, mama powie że rozumie i jest ok, i będzie tak samo.. Jeszcze jestem osobą, której strasznie trudno się uzewnętrzniać jeżeli chodzi o uczucia, emocje, ona o tym wie i mimo to wyglada to tak, jakby w ogóle nie doceniała chwil, kiedy się na nią otworzę...

4

Odp: mama i chłopak - nic się nie zaczęło, a już robi problem.

Jeśli rozmowa nic nie da, to pozostanie Ci jedynie powiedzieć mamie, że jesteś już dorosłą osobą, rozsądną i że musisz sama dokonywać wyborów, przynajmniej niektórych.

5

Odp: mama i chłopak - nic się nie zaczęło, a już robi problem.

to samo przerabiałam mając 20 lat i poznając syna alkoholika, pewnie będzie pił i bił, a gxxxno prawda, jacek wyrósł na spokojnego faceta i utrzymuje swoją rodzinę i nie pije!

6 Ostatnio edytowany przez nie_znajoma123 (2013-04-13 16:33:35)

Odp: mama i chłopak - nic się nie zaczęło, a już robi problem.

nokiaaa, a jak to przetrwałaś? Bo dla mnie najgorsza jest ta presja psychiczna, jaką na mnie rodzinka wywołuje (bo razem z mamą jest nieodłączna babcia). Ja naprawdę je kocham i docieniam to, co dla mnie robią, ale ta presja jest nie do wytrzymania.

Najgorsze jest to, że teraz mama zauważyła, że jestem poirytowana i chce pogadać wieczorem, a ja nie wiem czy chcę być znowu szczera wobec niej i wyjść znowu na złą córkę, która nic nie wie o życiu, czy tym razem to perfidnie olać.

7

Odp: mama i chłopak - nic się nie zaczęło, a już robi problem.

chłopak był ze mna 2 miesiace i sie rozpadło, bez pomocy mamy:>

8

Odp: mama i chłopak - nic się nie zaczęło, a już robi problem.

Aa, myślałam, że jesteś z nim nadal smile

9

Odp: mama i chłopak - nic się nie zaczęło, a już robi problem.

moim zdaniem szkoda nerwów, ja bym ten związek skreślila i usamodzielniła się, a potem poszukala chlopaka, albo niech ten pomoze ci sie wyrwac.
studia,20lat, bezrobocie-kazdy to przechodzil

10

Odp: mama i chłopak - nic się nie zaczęło, a już robi problem.

Nie chcę niczego skreślać, przecież nie o to chodzi, żeby dyktowali mi z kim mam się zadawać/przyjaźnić/być.. Chyba po prostu albo to zrozumieją, albo będę szukać innego wyjścia.

11

Odp: mama i chłopak - nic się nie zaczęło, a już robi problem.

walka o wladze-normalne, 11lat temu jak ty tupałam nogą że wychodzę o 2 z knajpy nie o 23:>
przeszło:)

12 Ostatnio edytowany przez nie_znajoma123 (2013-04-13 20:46:43)

Odp: mama i chłopak - nic się nie zaczęło, a już robi problem.

Tu nie chodzi o walkę o władzę, tylko o to, że jeżeli pozwolę im przekroczyć niektóre granice, to potem w przyszłości będą chcieli wszystko kontrolować - to się nie skończy po skończeniu studiów, usamodzielnieniu się itp. Bo to nie jest zabranianie - to jest wytwarzanie presji a czasami nawet szantaż emocjonalny. Wtedy jedynym wyjściem będzie zupełnie odcięcie się od rodziny.. A jeżeli się da, to chcę tego uniknąć i żyć w miarę normalnie.

13

Odp: mama i chłopak - nic się nie zaczęło, a już robi problem.

Nieznajoma, doskonale Cię rozumiem. Przechodziłam przez to samo. Jeśli teraz odpuścisz, to mama zobaczy, że robisz, to co ona chce i będzie Cię kontrolować. Najważniejsza jest rozmowa, musisz jej wszystko na spokojnie tłumaczyć, że nie jesteś już małym dzieckiem, że potrafisz rozsądnie myśleć, że owszem - może i zerwiesz kontakt z tym chłopakiem, ale tylko wtedy jeśli sama poczujesz, że coś z nim nie tak, a nie dlatego że ona Ci czegoś zabroni. Mama chce dla Ciebie dobrze i stąd jej zachowanie.

14

Odp: mama i chłopak - nic się nie zaczęło, a już robi problem.

Matka nie wie, że jak dziecko sie zaprze, to żeby zrobić na złość, to i tak z nim będzie i tak.

15

Odp: mama i chłopak - nic się nie zaczęło, a już robi problem.

Nieznajoma, a Ty się tak spowiadasz mamie gdzie chodzisz i z kim się spotykasz, czy ona Cię szpieguje? Jak wychodzisz z domu to musisz się określić gdzie idziesz i z kim? I jak później pójdziesz w inną stronę to co?
Wiesz, trochę nie rozumiem, jak można tak kontrolować dorosłą osobę.

16

Odp: mama i chłopak - nic się nie zaczęło, a już robi problem.
nie_znajoma123 napisał/a:

Skutek tego jest taki, że teraz mam prawie 21 lat, praktycznie zero związków.... i uświadomiłam sobie ostatnio, że przez to boję się bliskości, boję się zaufać komuś, szczególnie facetowi... Dopiero teraz zrozumiałam, że na to ma wpływ głównie rodzina i to, jak w niej jest. Do tego każdy mój byle kolega jest od razu lustrowany przez mame (jeżeli go pozna) i przechodzi selekcje - albo ona go lubi albo nie. [...]
Wiem, co mi doradzicie - nie przejmowac się. Ale ja nie potrafię żyć w takiej atmosferze, że powiem np. że idę się zobaczyć z Darkiem, a ona od razu będzie zła na mnie, na niego i będzie prawić kazania. Bo tak będzie, jeżeli ta znajomość się rozwinie. Zawsze jedyne, czego pragnęłam, to normalna relacja z mamą, próbuję cały czas ją sprowadzić na właściwe tory, ale nigdy się nie udaje. A nie będę dla niej zrywać jakiejś znajomości, bo jej sie ona nie podoba.
Po prostu nie daję już rady w tym wszystkim, nie jestem pewna czy w ogóle dam radę stworzyc jakikolwiek związek przez te doświadczenia, a mama prawi kazania o dobrym mężu...

Miałam podobnie, rozmowy to jak mówić do słupa a słup jak d*pa, argumenty żadne nie trafią do kogoś, kto nie jest gotowy do rozmowy i wszystko wie najlepiej. Więc skoro rozmowa odpada, nie przejmowanie się jest dla Ciebie za trudne, pozostaje jedno wyjście - usamodzielnić się i jak najszybciej wyprowadzić z domu. Ja dopiero kiedy się wyprowadziłam, zaczęłam normalnie funkcjonować, oczywiście bałam się, że sobie nie poradzę, bo przecież jestem taka "nieudana" więc podjęcie decyzji było trudne ale, dopiero kiedy się wyprowadziłam mogłam normalnie funkcjonować, rzeczywiście nie przejmować się fochami mamy i zacząć żyć normalnie.
Co do tego co napisała Anik38 nie wiem jak jest u Ciebie w domu ale ja, uważam to za normalne, że jeśli wychodzę z domu to mówię gdzie i mniej więcej o której wrócę i nawet jak miałam lat dwadzieścia i trochę to tak robiłam. Uważam, że to logiczne, gdyby mi się cokolwiek stało przynajmniej wiadomo gdzie szukać śladu. Kontrolowanie dla mnie zaczyna się wtedy kiedy ja mówię, gdzie idę i o której wrócę a rodzice zatrzymują mnie w domu.

17

Odp: mama i chłopak - nic się nie zaczęło, a już robi problem.
Joga napisał/a:

Co do tego co napisała Anik38 nie wiem jak jest u Ciebie w domu ale ja, uważam to za normalne, że jeśli wychodzę z domu to mówię gdzie i mniej więcej o której wrócę i nawet jak miałam lat dwadzieścia i trochę to tak robiłam. Uważam, że to logiczne, gdyby mi się cokolwiek stało przynajmniej wiadomo gdzie szukać śladu. Kontrolowanie dla mnie zaczyna się wtedy kiedy ja mówię, gdzie idę i o której wrócę a rodzice zatrzymują mnie w domu.

Pewnie, że wychodząc z domu można powiedzieć "idę do Baśki". Ale z drugiej strony nie wyobrażam sobie tłumaczenia, że np. poznałam wczoraj jakiegoś chłopaka i umówiłam się z nim dzisiaj na pizzę, a potem rozmawiać o tym z mamą i dawać okazję do oceniania, czy on dobry dla mnie jest czy jednak nie. Co innego gdy między matką i córką relacje są bardziej koleżeńskie i córka może zwierzać się jej z takich spraw.
Z moją mamą miałam i mam relacje raczej dobre, ale w sumie nigdy nie rozmawiałam z nią o sprawach damsko - męskich. Więc jak wychodziłam z jakimś chłopakiem to dowiadywała się o nim dopiero jak zaczynało się robić poważnie.

18

Odp: mama i chłopak - nic się nie zaczęło, a już robi problem.

Nie, nie, to nie jest tak że ja się spowiadam. Tak jak Joga pisała - mówię, z kim idę i gdzie najwyżej. Ale czasami ona bardziej pociągnie temat i coś więcej się też powie... Ale nie relacjonuję dokładnie przebiegu spotkania czy tematów rozmów, nic z tych rzeczy smile
A że dowiedziała się o nim tak szybko to tylko przez to, że on mnie odwiózł raz, więc zobaczyła i spytała kto to ;]

Ostatnio porozmawiałam z nią na spokojnie, nie tylko o tej sprawie.. Mama jest taka przez to, co ją spotkało w życiu, to też nie jest tak, że ona jest ta zła, no bo nie jest... Ale też jej przeszłość nie może aż tak wpływać na moje teraźniejsze życie, co też jej powiedziałam. Mam nadzieję, że nie będzie to rozmowa daremna, tylko chociaż troszeczke coś się zmieni smile Okaże się pewnie już niedługo, bo raczej nic nie zwiastuje póki co urwania kontaktu z tym chłopakiem tongue Będzie musiała się przyzwyczaić, tylko mam nadzieję że nie będzie z tego powodu nagle nawału rozmów czy wręcz kazań, bo mama przez nieudane małżeństwo podchodzi do tematu związków niesamowicie poważnie, a przecież nie można każdej znajomości oceniać od razu pod kątem małżeństwa, bo to chore.. Tym bardziej na samym początku, kiedy nawet jeszcze nic sie nie zaczęło.

19

Odp: mama i chłopak - nic się nie zaczęło, a już robi problem.

Dobrze, że porozmawiałaś z mamą, teraz tylko trzeba mieć nadzieję, że zrozumie w czym rzecz i zaufa Tobie.

20

Odp: mama i chłopak - nic się nie zaczęło, a już robi problem.

Miałam dokładnie to samo i miałam dokładnie ten sam tok myślenia. U mnie nie było takiego zaznaczania wprost, ale mimochodem bałam się powiedzieć rodzicom w ogóle, że ktoś się pojawił. Od razu byli sceptycznie nastawieni, skończyło się strasznymi awanturami, postawieniem ultimatum że on albo rodzina (a to jest naprawdę normalny, odpowiedzialny, grzeczny i opiekuńczy facet bez nałogów). Dziś mieszkam razem z nim, szczęśliwie nasz związek jest udany, jednak z rodziną bardzo trudno nawiązuje mi się kontakt.

Gdybym się cofnęła w czasie do momentu, gdy jeszcze byłam sama, poszłabymdo psychologa i powiedziałabym mu, że jestem sama bo boję się związków ze względu na rodzinę - i Tobie radziłabym o samo :-)

21 Ostatnio edytowany przez nie_znajoma123 (2013-04-22 19:35:40)

Odp: mama i chłopak - nic się nie zaczęło, a już robi problem.

ewa118 - a jak Ty sobie z tym poradziłaś?? Sama dałaś radę, "ukrywałaś go" przed rodziną jakiś czas czy po prostu postawiłaś ultimatum jakieś?
Bo u mnie to jest to właśnie jak piszesz - niby mówią, ze chcą żebym miała kogoś w końcu, a jak tylko ktoś się zakręci, to od razu jest sceptyczne patrzenie na niego i chocbym nie wiem, co mówiła (że dobrze się przy nim czuje, że jest dobry, w porządku itp) to i tak jest źle.. Czasem są to tak błahe powody jak właśnie np. to, że jest to kuzyn koleżanki, za którą (też nie wiedzieć czemu) nie przepadają.. A raczej wiem czemu - że pochodza z miejscowości, gdzie jest moja rodzina, która nie jest dla nas życzliwa (te teorie spiskowe...). No ale to jak dla mnie nie jest powód, żeby skreślać wszystkich stamtąd..

22

Odp: mama i chłopak - nic się nie zaczęło, a już robi problem.

Powiem coś odnośnie tego "spowiadania się"... smile
Moim zdaniem, nie ma co się buntować i starać się na siłę udowadniać rodzicom, że to "nasza sprawa z kim i gdzie"...
Ja osobiście, zawsze, w każdym wieku, mówiłam przed wyjściem...gdzie...z kim ... i mniej więcej na jak długo wychodzę.
To dla mnie nie była żadna spowiedź, a jedynie pracowanie nad dobrymi relacjami z rodzicami, oni czując się spokojniejsi, nie robili żadnych problemów. Dzięki temu, że mi ufali, nie miałam praktycznie nigdy sytuacji, że czegoś mi zabraniano. Czasami wychodziłam z domu w piątek, a wracałam w niedziele, albo poniedziałek... big_smile Jednak rodzice wiedzieli gdzie i z kim jestem, gdzie nocuje... i w każdej chwili mogli do mnie zadzwonić (choć nie robili tego zbyt często). Zawsze mieliśmy bardzo dobry kontakt.
Nie było nawet problemu, gdy oznajmiłam (po raz pierwszy) że "Kolega poznany przez internet, przyjedzie do mnie, a że jedzie 400km to będzie u mnie nocował"  big_smile

23

Odp: mama i chłopak - nic się nie zaczęło, a już robi problem.

No widzisz, ja też tego nie uważam za spowiadanie się, bo myślę, że to normalne powiedzieć rodzicom gdzie ide i z kim, żeby się nie martwili.
Ale jednak jakbym powiedziała tak jak Ty, o facecie poznanym przez neta, że jeszcze będzie nocowal, to by nie było o czym gadać nawet... smile Więc wiesz, nie u wszystkich takie samo dzialanie przynosi te same skutki.. I nie chodzi tu o zaufanie, bo wiem, że mi ufają, tylko w sumie nie wiem o co.. O to, że wiedzą lepiej, co dla mnie dobre? Nie mam pojęcia smile

24

Odp: mama i chłopak - nic się nie zaczęło, a już robi problem.

Nie_znajoma, przepraszam, że z takim opuźnienie odpowiadam na Twoje pytanie:
Trudno to nazwać poradzeniem sobie, bo tak jak wspomniałam, kontakt z moimi rodzicami jest na ten moment bardzo skomplikowany. Poinformowałam rodziców o tym, że w Internecie jest ktoś dla mnie ważny. Najpierw była wielka historia, ale starałam się jak najspokojniej odpowiadać na wszelkie pytania odnośnie mojego chłopaka. Z czasem chyba pogodzili się z jego istnieniem, jednak dziś myślę, że dlatego, bo cały czas był daleko (dzieliło nas dosłownie pół Polski), W końcu on miał przyjechać i znowu zaczęły się nerwy, ale oczywistym było to, że on jest dla mnie już bardzo ważny (o czym nie umiałam z rodzicami rozmawiać) - gdy go tylko zobaczyli natychmiast zaczęli być wobec niego bardzo oschli i niegrzeczni, a gdy znikł za drzwiami zaczęło się piekło, że akurat ON (myślałby kto, że byli jacyś inni...) odpada i albo on albo ja.

Decyzja prosta nie była, ale wiedziałam, że jestem w nim na zabój zakochana, ufam mu, wierzę i chcę z nim łączyć moją przyszłość. To brzmi jak telenowela i na pewno każda naiwna dziewczyna tak myśli, ale jak to się mówi "wpadłam" smile Zdecydowałam się wyjechać i żyję już z nim prawie dwa lata. Do tej pory nie było chwili, żebym żałowała tej decyzji.

Moja rodzina do tej pory mi tego nie wybaczyła, mimo że odpowiadają na moje próby nawiązania kontaktu.

Jakbyś miała jakieś pytania, to z chęcią odpowiem smile

Pozdrawiam i powodzenia

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » mama i chłopak - nic się nie zaczęło, a już robi problem.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024