Jak naprawić związek?Wydaje mi się ze coraz bardziej mi nie zalezy. Non stop mnie wkurza nawet esem"co robisz" normlanie,wszystkim mnie denerwuje.Co zrobić aby to przemineło?
Może daj sobie czasu ?:) aż nie zatesknisz ? ![]()
Dodam ze ja od 2 lat za nim latałam,wszystko dawałam, przyejzdzałam do niego.jak pryzjechałam to był wypity.olewał mnie a ja dalej byłam za nim.
Teraz z nim pogadałam o tym ,powiedziął ze sie zmieni.
Przyjezdzałam do niego na noc,tzwe popołudniu w nocy zostawałam i jechałam nastepnego dnia rano albo popołudniu. a Teraz przyjade i po 2 godzinach mi się nudzi,po 2 godzinach juz chc e wracac..Dodam ze nic nie robimy.Ja siedze nieraz ogladam telewizor a do niego kuzyn przyjdzie i rozmwiaa z kuzynem,albo pije z nim.Wczoraj tak było,przyjechałam do niego i poszłam na podworko bo tam był z tatem i kuzynem. No i tak godzine siedziałam jak krety* dopiero jak wieczorem mmu poweidziałam ze tak sie znchowywał to przyznal racje i powiedzial ze nie ebedize tak rpbił.ale to chyba juz za pózno.Nie iwem czy dac szanse
Ja bym sobie odpuściła. Najlepiej juz wtedy, gdy Tobie zależało, a on "Cię olewał".I pił jak wspomniałas. Teraz tym bardziej, jak Tobie nie zależy, tym lepiej dla Ciebie.
Na pewno zasługujesz na kogoś kto obdarzy Cię nie tylko miłością, ale i szacunkiem czego Ci życzę!
moze 2 tygodnie poczekam,nic sie nie bede oddzywała ani przychodziła do niego i zobacze co i jak?
Przepraszam, ale wydaje mi się to nie bez znaczenia - ile macie lat?
Jak naprawić związek?Wydaje mi się ze coraz bardziej mi nie zalezy. Non stop mnie wkurza nawet esem"co robisz" normlanie,wszystkim mnie denerwuje.Co zrobić aby to przemineło?
A co chcesz naprawiac ,przepraszam.Przeciez zwiazku raczej juz nie ma.
Daj sobie spokoj albo nie ustalaj chorych zasad.
Pytasz w poscie :co zrobic by przeminelo?
Ale czytajac dalej Twoje posty-Ty nie chcesz aby przeminelo,tylko pytanie ,co?
ja kiedys miałam takie fazy dziwne jak Ty...bez powodu zaczynał mnie irytować wszystkim co robił mówił....bałam sie ze to ze mną jest cos nie tak bo w kazdym związku przychodził taki moment...i tu nic nie da przeczekanie bo to nie przejdzie! to znak ze nalezy zakonczyc związek...na szczęście z wiekiem mi to jakos przeszło i juz baardzo długo nie miałam czegos takiego...a przynajmniej przez moje 3 czy 4 związki w stecz
jak miałam 16-17 lat to to uczucie niechęci złosci itp zwykle przychodziło mi po miesiącu lub po 2 mieisącach bycia razem
juz z 3 raz jest tak ze jak się zaczynam na niego wydzierac ze jest taki siaki, ze jak chrabia to on naczyna się normlanie zachowywać. On ma 27 lat ja mam 23 lata.a z tym poczekaniem 2 tygodnie to chodziło mi ze zobacze czy onsie poprawił tak jak mówił.nIE WIEM co to zauuczucie bo wkurza mnie ,niesamowwicie ,tym piwskiem jak ja przyjezdzam ale jak jak mam zerwać to bym nie dała rady zerwac.Ale ja mam powód ze zaczyna nie irytować bo przez pół dnia naagadałam sie ostatnio co do piwa,mówiłam ze nie zwidze tego,ze mnie tym wkurwia,ale jak skończyłam gadac to on poszedł do domu i wziął sobie butelke piwa,no i jak tu sie nie irytować.
Rozumiem, ze problem z piwem jest na tyle wkurzajacy, ze masz pelne prawo, aby sie irytowac. Wydaje mi sie tylko, ze przesadzasz z tymi atakami nerwow. Moze dla odmiany powinnas sie zamknac, olac go, niech sie zapije do nieprzytomnosci, a ty nie trac nerwow, zajmij sie soba, rozerwij sie, wyjdz z domu.
Faceci nie reaguja na babskie awantury, gderanie, tylko na brak kontaktu. Im mniej bedziesz gderala, narzekala, im wiecej dystansu bedziesz miala, tym szybciej on otrzezwieje. Tak mi sie wydaje.
Zgadzam się z noami 24. Gderanie, awantury nic nie pomogą. Zajmij się sobą, popraw to i owo, zainteresuj się czymś nowym. Kiedy zobaczy, że świetnie sobie radzisz bez niego to zda sobie sprawę,że jesteś silna i że trzeba się z Tobą liczyć.
ja bym sobie darowała faceta który nie okazuje mi szacunku, zainteresowania NICZEGO !!
mówił mi właśnie ze moje awantury nic nie dają. ostatnio powiedział juz nie bede pił ale zaznaczam ze nie dlatego ze TY tak chcesz tylko ja tak chce.Irytuje mnie bo siedzi w domu cały tydzień i nie pije a jak ja przyjade to zaraz piwo,a czym bardziej jak ja się wkurwiam to on bardzo ma z tego satysfakcje.zauwazyłam pewną rzecz.powiedzcie mi teraz tak..Jak ja zaczełam go olewać ,i wogóle to sie interesuje mna a jak ja sie zaczynam nim interesowac to od oddala się.
a co dotego piwa to mu juz nieraz mówiłam ze moze przez 6 dni w tygodniu do upadłego pić. ale ze by nie pił jak ja jestem ten 1 dzień,a on właśnie pije w tym dniu.Nie pije tylko wtedy gdy nie wie ze bede albo jak mam w tygodniu przyjechać.a jak w weekend przyjade to zawsze zawsze pije,juz szlag trafia.
zawsze tak jest ze jak olewasz to zaczyna sie zastanawiac ze cos jest nie tak i zaczyna sie starac...a jak wszytsko wraca do normy to i on zaczyna sie normaline zachowywac czyli olewac:) moim skromnym zdaniem Twój facet ma jakis problem z alkoholem...słuchaj ja kiedys tez tak miałam podobnie...tylko ze mój były nie pił jednego piwa tylko jak spotykał sie ze znajomymi to pili do upadłego...robiłam awantury nic nie dawało dalej pił...miał w dupie co do niego móie a ja sie jeszcze bardziej wqrzałam a jak odpusciłam i przestałam reagowac- spisz na stole spij ja sie bede dobrze bawic - wszyscy sie nadziwic nie mogli co mis ie stało i on chyba tez zaczą sie zastanawiac....a czy to pomogło nie wiem bo między nami sie psuło i sie rozstalismy...ale to olewanie jego pijanstwa dla mnie lepiej wyszło bo mnie mniej nerwów kosztowało:)
tak już jest facet przyzwyczaja się do schematu którego ich same nauczyliśmy. np do tego że jest sms na dobranoc czy telefon albo schematyczna reakcja na jego pijaństwo.
kiedy wyłamujemy się z tego schematu on nagle mówi "ooo nie było smsa coś jest nie tak" no i on się stara, kiedy ty doceniasz jego starania i chcesz się odwdzięczyć też czymś dobrym on znów myśli "ok juz jest normalnie więc robię już co chce" nigdy nie można jakoś dać facetowi że jesteśmy od nich zależne czy jakoś ubezwłasnowolnione. ja bym nawet na twoim miejscu nie traciła czasu dla takiego kogoś, sama widzisz że on ma same minusy więc nad czym tu myśleć, to nie to i tyle !! to moje zdanie
Moze niech dziewczyna najpierw zmieni swoje podejscie i niech zajmie sie swoim zyciem przede wszystkim, i niech go obserwuje, jak gostek niczego nie zalapie, wtedy mozna sie zastanowic nad rozstaniem, ale bez pospiechu, potrzeba odrobine cierpliwosci, rozstanie jest wyjsciem ostatecznym. Tez nie mozna odrazu przekreslac czlowieka, bo lubi sobie piwo wypic, nie?, ale z drugiej strony zalezy tez od okolicznosci, od sytuacji.
Mialam taka dziwna sytuacje. Przyjechala moja przyjaciolka Iza do Madrytu i miala nocowac u innej swojej przyjaciolki Margi w pobliskiej miejscowosci. Wszystko bylo zaplanowane. Mialysmy sie wspolnie wybrac na zakupy i z facetem tej Margi. Przychodzimy do domu, a tam gostek w fotelu, z puszka piwa, czerwony jak burak, siedzi w upale. Dziewczyna byla wkurwiona. Wyszlismy na zakupy same, ale jej nie przeszlo, byla roztrzesiona. Jak to wiedzial ze przyjezdza Iza i sie uraznal - mowila. Kwas. Konsekwencja dla nas byl zepsuty wieczor, musialysmy ja uspokajac i potrzymywac na duchu. Normalnie zenada. A Iza musiala nocowac u mojego przyjaciela w Madrycie (walizki miala ciezkie) i byla po spotkaniu w sprawie pracy. Przykro mi bylo.
on wogólnie wie ze mi zalezy,uwaza ze i tak nie zerwe.Pamietam ze ja zawsze pisałam i dzwoniłam.POwiedzialam ze juz nie bede on sie ze mnie smiał ,ze po 2 dniach napisze.mineło 3 dnia on się zaczał wkurzac .na 4 dzień napisał z pretensjami . i po 2 tygodniach nauczył się ze ja nie napisze wiec pisał codziennie do mnie pierwszy.tak samo z dzownieniem ,przestałam dzownić wiec on zaczał ale teraz jakoś sie tak zrobiło ze przestał bo ja dzwonie(od czasu do czasu) I nie wiem czy jak przestane przyjezdzac do niego czy tez zacznie.poniewaz gdy mówie ze nie bede przyjazdzała to mi mówi"tak?? Ile 2 dni,sama przyleziesz"Kiedys popijaku zerwał, na 2 dzień płakał pisał esy bo ja poprostu go zlałam napisałam ze to twjoa decyzja chcesz tak to ok. pozwoliłam mu wrocic.Przez 2 tygodnie było ok,starał sie,dzownił ,przyjezdzał nawet do mnie ale potem znowu to samo.
Dziekuje wielkie za rady duzo mi pomagaja:)
myślicie zebym go olała,ale tak ze nie bede pisać dzownic ani przyjezdzac i zobaczyc na reakcje?
jak tez nie bedzie chciał sie spotykac to olac go?
Dla mnie ta cała sytuacja jest co najmniej dziecinna.
Jest Ci źle w związku, nie jesteś nawet szanowana - przepraszam za wyrażenie, ale bierzesz się w garść i żegnasz tego palanta. Bez jakiegoś użalania się nad sobą, niepotrzebnej i bezcelowej frustracji, głupiego gadania o wielkiej miłości. Jaka to miłość, jak nie ma szacunku?
Na taki cykl rozstań i powrotów mogą się decydować nastolatki, pełne jakiejś naiwności i wiary w sens "związku po raz -nty". Ty już wiesz, że on się nie zmienia. Więc trzaśnij drzwiami! Ale nie po to, żeby czekać, aż on je będzie próbował otwierać. Po prostu ODCHODZISZ, a nie oddalasz się na chwilę.
Przepraszam, ale jak dla mnie nauczyłaś go, że może Cię nie szanować i nie liczyć się z Twoim zdaniem, bo i tak jesteś niekonsekwentna. To on Tobą rządzi, to on podejmuje decyzje, bo wszelkie Twoje i tak są podyktowane jego wizją i punktem widzenia. Za długo pozwalałaś źle się traktować, żeby cokolwiek dało się z tym zrobić. Pamiętaj, że ludzie zmieniają się tylko i wyłącznie wtedy, gdy sami tego chcą - a on czemu miałby chcieć? Przecież jemu jest ze sobą wspaniale!
Zgadzam się z yvette...
Zostaw go, daj sobie spokój, nie marnuj sobie życia i nerwów! Po co? Tym łatwiej powinno Ci być, bo masz juz go trochę dość jak pisałaś. Olej go i nie wnikaj- nie odbieraj tel, sms i napisz mu, że teraz może sobie robić co chce bo Ciebie już to nie obchodzi nic a nic! I niech Cię nie obchodzi... zajmij się swoim życiem, swoimi pasjami... wyjdź gdzieś ze znajomymi- i poznaj sobie kogoś kto Cię doceni, będzie szanował i starał się Cię uszczęśliwić, a nie robił jakieś chore na złość ![]()
21 2009-06-04 22:05:16 Ostatnio edytowany przez kasiaWU (2009-06-04 22:07:33)
eh mam wrazenie ze czytam o sobie... mam dokladnie to samo... ciagle to ja do niego jezdze,dzwnie pisze... a on tylko siedzi w domu i gra na komputerze... nie potrafie powiedziec "dosc to koniec" jest dokladnie tak jak pisze yvette... calkowicie sie z toba zgadzam... ale mimo to nie potrafie tego zmienic, zakonczyc... ciagle zastanawiam sie co on zrobi bezemnie... przeciez 2 lata temu stracil ojca i nie potrafi sie z tym uporac... opisywalam juz to gdzies w innym temacie... chcialabym aby wszystko bylo inaczej, aby czuc ze mu zalezy...chociaz czasem zdarza sie ze mi to okazuje,ale czesciej czuje sie olewana, wiem ze powinnam przestac sie tak nim przejmowac , zakonczyc to,ale ja nie potrafie, ciagle przychodza mysli "przeciez on ma depresje, mysli o samobojstwie, ma tylko ciebie" tak bardzo go kocham... juz od dluzszego czasu nie potrafie sie z tym uporac... nie potrafie nawet dac mu wsparcia takiego jakie potrzebuje ktos po stracie bliskiej osoby... a moze on tylko tego nie potrafi zuwazyc.... gdy widze ze mu zle, ze sie smuci... odrazu do niego jade probuje pomoc... w nocy kiedy ma problemy ze spaniem czówam z wlaczonym telefonem wreku i budzi mnie nawet o 3 w nocy i piszemy dopuki on nie zasnie...nie wiem co robic... eh...pomozcie...
Myślę, że irytacja, zdenerwowanie z powodu zachowania drugie - dotąd bliskiej - osoby moż prowadzić tylko do rozstania.
jesli denerwuja cie smsy - co robisz, to znaczy ze ci na nim nie zalezy, nie oczekuj od chlopaka ze nie bedzie sie toba interesowal