Milosc i co dalej... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Milosc i co dalej...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

1

Temat: Milosc i co dalej...

Witajcie postanowilem tu opisac swoja historię. Mam 29 lat mialem narzeczoną zaplanowany był ślub. Wszystko się rozpadło. Ale od początku. Poznaliśmy się świetne randki ja sam Ona troche młodsza, fajna można powiedzieć że zaiskrzylo. Ja typ samotnika który stronił od wszelkich przygód zakochałem się z wzajemnością.Zamieszkaliśmy szybko razem , na  fali zakochania wszystko ukladało się jak  należy. Czekałem na ten pierwszy  raz jak  już razem byliśmy byłem Jej  pierwszym  partnerem. Ona  osoba skrępowana ,delikatna czekałem tyle ile trzeba oswajałem ją w tej  materii. Z biegiem czasu było cudownie. Miała  kompleksy  na  puncie swojego wygladu mysle ze swoją postawą wobec jej jej seksualnosci pomoglem pokonać te lęki. Zawsze mieliśmy o czym rozmawiać, lubiliśmy razem gotować, szprzątać  bawić się  w gronie znajomych  spędzać razem czas. To było dla nas najwazniejsze. Nie musieliśmy robić tego samego wystarczyła obecność obok czuły gest rozmowa, muśnięcie ręki Uchodziliśmy za na prawdę zgraną parę. W międzyczasie poprawiły się nam  warunki finansowe. Tak to trwało ok 2 lata. Poznałem jej najbliższych  Ona moich  najbliższych. Chciałem być jak najbardziej otwarty, moja dziewczyna jednak nie pałała chęcią polubienia mojego młodszego brata siosty, rodziców, mimo iż wszyscy wychodzili  jej bardzo na przeciw.Zawsze dostawałem  od swoich najbliższych wiele wsparcia w tym temacie. Wiadomo nie trzeba się kochać wystarczy się szanować itp itd. Ja z rodziną mojej  dziewczyny byłem w jak  najlepszej komitywie.
Mineły dwa  lata pojawiły się z jej  strony naciski sugestie na ślub. Zawsze mówilem ze  mamy czas ze się nie spieszmy.Ze przeciez milość jest najważniejsza. Wtedy pierwszy raz   usłyszałem od niej"Ja potrzebuje ślubu jak coś to odchodzę" Poczułem się z  tym bardzo zle coś na kształt szantażu ale ok wiadomo miłość jest najważniejsza. Próbowalem  zrozumieć. Myślałem  wiele razy ok , jest nam  dobrze kochamy się Ona jest zaanazowana kocha mnie ja kocham ją. Chciałem sformalizować nasz związek ale za jakiś czas  nie od razu po 2 latach, to samo się tyczy dzieci. Naciski były coraz większe, oprócz tego w związku ukladalo się wszystko ok. Oświadczyłem się.
W międzyczasie pojawily się problemy z  moją pracą do tej pory było tak ze zylismy po partnersku 50/50 w zasadzie do wspolnego gospodarstwa domowego nie przywiazywalem problemow,kiedy mialem pieniadze. Gdy  ich zabrakło pojawił się dysonans z drugiej strony wyliczanie moje twoje, myslałem ze skoro jesteśmy razem wszystko jest wspólne. Ja przynajmniej tak to odbieralem jezdzilismy moim autem mieszkalismy w moim mieszkaniu. W zasadzie to co bylo tak do konca moje w zwiazku było jak  najbardziej wspolne. No i zaczeły się jazdy o pracę. Ucichło gdy prace znalazłem ale jakiś dysonans pozostał  ( zeby nie było tak nigdy nie byłem bez grosza nie  chciałem  ruszac twardych oszczednosci) Ale zobaczyłem w niej troche nie wiem materialistki. Gdybym był w odwrotnej sytuacji  nie byłoby dla mnie zadnym problemem utrzymywanie partnera w  momencie poszukiwania pracy ,wiedząc jaką mamy  sytuacje na rynku jak  jest cieżko.
Kolejny problem to dziecko. Ja nigdy nie przepadalem za cudzymi dziecmi  Ona ubzdurala sobie ze zostane bezdzietnym,  bo powiedzialem kiedys ze nie czuje jeszcze!!! potrzeby posiadania potomstwa . To samo w  sytuacji tej ze znalazla kiedys jakies odnosniki xxx w historii nie pamietam co to bylo, raz na jakis czas cos tam obejrzalem. Grzebala w historii to tez dziwne. Potem sie okazalo ze mialem przerzucone komorki komunikatory. Nigdy to co widzialem w internecie xxx nie wplynelo negatywnie na nasz związek, śmiem twierdzić ze pomoglo. Nigdy nie wolalem szkla monitora od mojej ukochanej a dostalem tyrade nie raz jaki to zboczony jestem itp . Nie wyobrazam sobie małzenstwa bez dziecka w  dluzszym aspekcie czasu. Ojcostwo wiąze sie  dla mnie z zapewnieniem  bytu odpowiedniego poziomu materialnego matce mojego dziecka i zonie nie musi byc to kosmos.Poza tym 2,5 letni zwiazek mysle i tak szlismy szybko juz po zaręczynach.
Zaczely sie przygotowania do wesela termin 2 lata w przod wszystko naszykowane gotowe. Ja malkontent w aspekcie slubow coraz czesciej ogladalem w internecie pokazy pierwszego tanca szukalem piosenek na pierwszy taniec. Myslalem jakbym chcial wygladac w tym dniu. Jestem osobą skrytą nie lubię sie dzielić swoim szczesciem nie przepadam za uroczystosciami rodzinnymi duzymi, a tu taka zmiana.
Wszystko fajnie szlo do pewnej klotni to nie byla jakas wielka awantura to byla zwykla sprzeczka po ktorej chcialem sie przewietrzyc powiedziala ze jak  wyjde to koniec. Wyszedlem i rzeczywiscie to byl koniec. Odwolala wszysto i mnie nie chce znać. Czyzby zerwala bo poczula ze nie dam soba manipulowac. Najgorsze jest ze wciaz ja kocham.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Milosc i co dalej...

makus, ile czasu minęlo od twojego wyjścia? czyli od rozstania? niestety dziewczyna rzeczywiscie wygląda na rozkapryszoną dziewuche i manipulatorkę. Ty za to na inteligentnego, fajnego faceta, którego stać na coś więcej niż wiecznie niezadowolona kobieta u boku. niestety takich panienek jest masa.
po kolei:
1.czy po 2 latach w koncu polubiła twoje rodzenstwo? czy miała jakies powody żeby ich nie lubić?
2.czy w sprawach łożkowych otowrzyła się czy nadal jest skrępowana?
3. 2 lata i naciski na slub? no cóż, wg mnie szybko ale ok, i jeszcze ten szantaż... kobieta która kocha nie postawiłaby związku na szali "albo ślub albo koniec" zwłaszcza po 2 latach, poczytaj forum, tu laski czekają na zaręczyny po 6 lat i to jest z ich strony głębokie uczucie (ja czekałam 3, ale to tylko dlatego że dla mnie zaręczyny nie oznaczały ślubu tylko mogłam kilka kolejnych lat byc narzeczoną)
4.czy jest materalistką? odpowiedz brzmi tak. kwestia czy to zaakceptujesz, czy nie. nie wyobrażam sobie w takiej sytuacji wypominać facetowi pieniędzy. masz rację, zwłaszcza jesli planujecie slub powinno byc tak ze zaczynacie miec wspolne sprawy i do nich nalezą wspolne finanse. wg mnie ta sytuacja dała ci przedsmak tego na co się narazasz planując z nią slub.
5. nie dogadujecie się w kwestii przyszłej rodziny- w tej sytuacji absolutnie nie powinniscie brac jeszcze slubu, bo wg mnie pachnie to szybkim rozwodem.
6. strony XXX? miała pretensje? to smieszne. sama oglądam i znam pełno dziewczyn które to robią, tego kwiatu jest pół światu, znajdziesz jeszcze dziewczyne która chętnie obejrzy coś z tobą, a już na pewno nie będzie miała pretensji, że ty to robisz:) dziewczyny które mają pretensje o to, że ich faceci oglądają takie stronki albo czasem muszą się onanizować nie są normalne.
7. doskonale zdiagnozowałes jej gierke. chciała cię zmanipulowac po raz kolejny ale się nie dałeś i prawidłowo. nie znosze takiego typu kobiet, które nie szanują swoich facetów i tego co mają. teraz się chłopie ogarnij, bo soprawdy nie masz za czym płakać. na tym świecie jest masa babeczek które będą miały ci do zaoferowania coś więcej. jeszcze rozumiem, gdybyscie byli w normalnym związku bez zobowiązań, ale takie akcje przed ślubem? serio chcesz spędzic resztę życia z taką dziewczyną? poczytaj sobie wypowiedzi niektórych facetów jak ich "tego typu " kobiety traktują w związkach to moze cie olsni.

3

Odp: Milosc i co dalej...

To jest tak ze ona zerwala bo ja wyszedłem i ona obiwinia mnie o zerwanie o cale zlo naszego zwiazku 4 mce minely ponad.
1. Nie polubila mojego rodzenstwa, nawet po dwoch latach. Nie miala zadnego powodu, nie musiała ich kochać "empatii" troche więcej by wystarczyło.
2. Tak, otworzyła się na  tyle że problem łożkowy przestał istnieć. Ale raczej ograniczanie pola manewru do odkrywania tego świata.
3. Tak 2 lata i naciski na slub na dowód miłosci mega cisnienie. Ja byłem zszokowany próbowałem zrozumieć. Było dobrze w  zasadzie szybko zamieszkaliśmy u mnie oddałem jej swoje mieszkanie całkowicie czuła się jak  u  siebie. Nigdy słowem się  nie  odezwałem mieszkasz w moim, nigdy przenigdy nie  podkreśliłem  tego, mamy podobne gusta wystroju wnętrz wiec zaaranżowała po swojemu na  nowo.
4. Chciałem już wspólnego konta zeby było "nasze" nie dało się nigdy nie wyrzucałem pieniędzy w błoto nie jestem też dusigroszem. Jedno na co uważam to kredyty karty. Wolę poczekać i mieć za chwile za gotówke niż na  raty.  Nie miałem  problemu z  wydawaniem pieniędzy  "na" ukochaną  osobę
5.Dogadujemy się  ja pragnę ciepła ogniska domowego i zony dziecka tempo jest dla mnie jakimś tam problemem i jej egoizm a przeciez dwie osoby musza sie czuć dobrze. Szanuję jej rodzicow, ale napatrzylem sie jak matka "gra" matke polke a niewinny ojciec ma poczucie winy. Jest na prawde super gosciem.
6.Jezeli chodzi o łozko to jestem osoba bezprudryjną, otwartą. Szanuję jednak różnice . Napewno spełnienie drugiej i satysfakcja jest dla mnie tak samo ważna jak własne potrzeby.
7. Mimo tego ze wciaż daze ja uczuciem tesknię , to mnie coś uwiera.

4

Odp: Milosc i co dalej...

tak czy siak, prosta sprawa, jak krowie na rowie: gdyby cię kochała szczerą miłością i darzyła prawdziwym uczuciem to nie odeszłaby.
a jak wyglądały wasze próby kontaktu przez te 4 miesiące? spotkaliscie się na jakieś wyjaśnienia?  starałeś się wrócić? cokolwiek? co ona ci zarzuca dokładnie mając na mysli "całe zło" waszego związku?

5

Odp: Milosc i co dalej...

daj sobie spokój! chodź do mnie! big_smile

6 Ostatnio edytowany przez makus (2013-03-30 13:35:26)

Odp: Milosc i co dalej...
sosenek napisał/a:

tak czy siak, prosta sprawa, jak krowie na rowie: gdyby cię kochała szczerą miłością i darzyła prawdziwym uczuciem to nie odeszłaby.
a jak wyglądały wasze próby kontaktu przez te 4 miesiące? spotkaliscie się na jakieś wyjaśnienia?  starałeś się wrócić? cokolwiek? co ona ci zarzuca dokładnie mając na mysli "całe zło" waszego związku?

Kontakt sms po rozstaniu byl i jestem atakowany, zamiast rzeczowej rozmowy.Pojechalem odebrać moje szpargały od niej, nie chciala rozmawiac prosilem porozmawiajmy dajmy sobie czas zastanowisz sie itd zimna lodowata zero reakcji . Oddala mi wszystkie podarowane rzeczy, poczułem się jak śmieć dosłownie. Pamiątki ksiązki  zdjęcia. Ja własnie dązyłem do porozmawiania konfrontacji. Dostałem tylko info zwrotne czys szukam juz kogoś? Czy nie za bardzo na nią nagadalem do moich najblizszych ?? ( takie gadki od czapy) .WTF Wogule tego nie rozumiem, z tego powodu jest mi  ciezko bo zylem z kims tyle pod jednym dachem, a tu taki numer. Wiadomo każdy ma wady i zalety. Zdrad nie bylo , nie miala powodow do zazdrosci nie wiem co zle zrobilem . Zawsze starałem się rozmawiać wysłuchać i zawsze dązylem do kompromisu.

7

Odp: Milosc i co dalej...

przykro mi, że tak wyszło, ale ciesz się, że poznałeś jej prawdziwe oblicze przed a nie po ślubie. uwierz mi jest wiele wartosciowych babeczek na tym świecie, twoja mi wygląda na dziecko jeszcze, chciała brać slub, a nie potrafi z tobą porozmawiać jak czlowiek? usiąść, pogadać, wyjaśnić. strasznie niedorosłe zachowanie. owszem, każdy ma wady i zalety, ale niektórzy mają ich mniej lub więcej, no i przede wszystkim są różne wady. nie można uznać, że wada taka jak np niesprzatanie skarpetek z podłogi jest rowna wadzie takiej jak egoizm czy bezkompromisowość. trzeba się dobierać w pary tak aby ludzie mimo swoich wad potrafili rozmawiać. uważam, że twojej byłej brakuje tej umiejętności, może byla rozpieszczanym dzieckiem? może po prostu niedorosła? cięzko wyczuć, w każdym razie materiałem na żone to ona nie jest. chyba, że przepisem na nieszczęsliwe małżenstwo. jeśli zdarzy się tak, że do siebie wrócicie to polecam ci porzucić na jakiś czas plan poślubienia jej. okres "chodzenia" ze sobą lub narzeczeństwa powinien służyć właśnie temu, żeby się poznawać i jeśli po kilku latach ludzie uważają, że potrafią przetrwac i te dobre i te zle chwile to wtedy biorą ślub. jesli nie to niech "naprawiają" to co nie gra. Wasz związek niestety poległ na tym polu i jeśli ona nie chce iść na kompromis to jej stata, na pocieszenie powiem ci, że może jej być cięzko w kolejnych związkach jeśli ma taki trudny charakter.

mam jeszcze jedno pytanie.... a czy ty jej kazałeś opuścić swoje mieszkanie?

8

Odp: Milosc i co dalej...

Ja wyprowadziłem się z mieszkania , powiedziałem zeby się zastanowiła  zabralem mala walizke. Po 10 dniach mialem juz oddane klucze.

9

Odp: Milosc i co dalej...

a o co była ta ostatnia kłotnia po której musiałeś iść sie przewietrzyć?

10

Odp: Milosc i co dalej...

Nie wychodzilem z domu w czasie sporow, nie stosowalem takiej metody. Po chorobie nie chcialem jechac na weekend nad morze ze znajomymi.Bylem po miesiecznym zwolnieniu w pracy urósł stos papierów, powiedzialem odbijemy sobie sami. Dojde do siebie musze w pracy nadgonić weekend w domu pozwoli uporać sie z papierami troche bede sie kurował. Ona jedziemy i jedziemy.Skoro nie moglem zaproponowałem jedz sama .Jechaly tez znajome nie tylko pary. W koncu zdenerwowalem sie powiedzialem ze zadnych argumentow nie przyjmuje i wychodze ide sie przewietrzyć.No  i dostalem propozycje nie do odrzucenia.

11

Odp: Milosc i co dalej...

ale że ty nie przyjmujesz żadnych argumentów, czy to jej zarzuciłeś, że nie docierają do niej żadne argumenty?
Wiesz, wygląda na to, że w tej konfrontacji ona nie miała złych intencji, tylko konflikt wyrósł na podstawie złej komunikacji. Dlaczego ona nie chciała jechać sama? może był to "któryś raz", że nie chciałeś w czyms jej towarzyszyć? mówiłeś do niej spokojnie czy krzyczeliście? z jednej strony, ona powinna cię zrozumieć, ale z drugiej nie wiem jak było między wami przed tą kłótnią, może grabileś sobie u niej od dluższego czasu, a ona zamiast ci mówić na bieżąco to zamiatała problemy pod dywan i w tym felernym dni po prostu ona pękła i przelała się czara goryczy...  rozstawaliście się kiedyś? zerwaliście na jakiś czas kiedys wczesniej? ile ona ma lat?

12

Odp: Milosc i co dalej...

Ona nie przyjmujmowala argumentow, nigdy nie bylo problemow typu ze zawalony praca  czy ze nie chcialem wychodzic itp.Nigdy tez nie bylo z jej strony pretensji. Nigdy tez sie nie kłocilismy nerwowo nie bylo krzyku placzu łez. Jest 1,5 roku młodsza w tym całym czasie bycia ze soba moze dwa gora trzy razy po dwie noce spedzilismy osobno ( moje jej szkolenia). Mysle troche ze po zareczynach "miała mnie" i poczuła sie troche za pewnie. Pewnie ja tez jakies bledy zrobilem bo nigdy nie jest tak ze jedna strona odpowiada za rozpad zwiazku.

13

Odp: Milosc i co dalej...

masz rację, teraz pozstaje ci tylko czekać. dałeś jej do zrozumienia, ze chcesz z nią o tym pogadać , wyjaśnić, teraz ona powinna wykazać się inicjatywą. wydaje mi się, że gdyby cię kochała to by wróciła. widocznie ma co do tego wątpliwosci. pomyśl tylko czy kiedy ona będzie chciała wrócić, ty nadal będziesz chciał być w związku z manipulatorką...

14

Odp: Milosc i co dalej...

makus, powtórzę się - chodź do mnie. smile

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Milosc i co dalej...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024