Pewien problem... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

1

Temat: Pewien problem...

Witajcie. Zalogowałam się tu specjalnie bo już nie wiem co robić. Może opiszę wam moją sytuacje i jakoś poradzicie mi.
A więc mieszkam ze swoim chłopakiem, jesteśmy w sumie krótko w związku ( 4/5 miesiecy. ) ale mieszkamy od początku razem, więc czuje sie jakbyśmy wieki już ze sobą byli. On jest młodszy ode mnie o 2 lata. Mieszkamy u jego mamy, mamy swój kącik i było wszystko ok. Ale.. jego mama jest chora(nerwica i coś tam jeszcze, bierze leki. ) i wczoraj ostro przesadziła kłócąc się z nim. Co jak co ale kłótni nie cierpię i nie czuje sie dobrze jak ktoś krzyczy i zrobiło mi się przykro. Po czym jego mama przedawkowała leki swoje i zabrało ją pogotowie. Rozumiem, że to niezbyt miła sytuacja. Ale jakoś nie mogłam zapomnieć jej wcześniejszych słów tego dnia. Starałam się swojego pocieszyć i w ogóle ale do niego nic nie docierało. Tak jakby moje słowo było Gó**o warte. Przykro mi się zrobiło, więc zaczełam sprzątać co by zająć myśli czym innym. Nieźle się namęczyłam sprzątając, skonczyłam  siadłam w fotelu i mówię do niego , że jeszcze trzeba by było wyjść z psami i czy wyjdzie z nimi bo ja zmęczona jestem juz. A on z tekstem do mnie "To po jaką cholere sprzątałaś skoro jesteś zmeczona?" szczęka mi opadła na ziemie. No jak to po co?! Miło, że docenił moją pracę w domu...

Byłam strasznie wściekła. Chciałam się położyć w łóżku, ale on tam siedział ze swoim laptopem i oczywiście grał. Mówię do niego, przejdź do biurka a on oczywiście odpowiada mi pytaniem na pytanie. Na co ja się wkurzyłam, położyłam się już po złości przeszkadzając mu maksymalnie. W końcu od słowa do słowa powiedziałam aby wynosił się z łóżka bo już nie mogę wytrzymać w jego obecności. Poszedł do kuchni. Siedział tam z 2 h(?) i leżałam tak sama, wściekła jak osa. Postanowiłam , że wyciągnę którąś koleżankę na spacer co by rozładować złość. Jemu nie powiedziałam z kim wychodzę ani gdzie. Powiedziałam tylko , że wróce za max.2-3 h. Poszlam z kolezanką do pubu, pogadalysmy, wypilysmy piwo. Wróciłam do domu a on do mnie "Czy fajnie było na randce?" ja na takie pytanie wybuchłam śmiechem, kurczę jak mógł pomysleć że mogłabym pójść na randkę, kurde!
Zaczął płakać, a że ja byłam mocno rozluzniona postanowiłam ignorować go. W efekcie dziś w nocy spaliśmy w osobnych łóżkach. I dalej się nie odzywamy do siebie.

I tu moje pytanie. Czy ja dobrze zrobiłam? Chciałam tylko aby zaczął w końcu mnie doceniać i to co robię.  A może po prostu nie pasujemy do siebie i czas zakończyć ten związek? Nie wiem sama już co robić. Zdaje mi się, że  go kocham ale mam już dość. On tylko gra i gra w tego cholernego Wow-a ...
Doradźcie mi jakoś...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Pewien problem...

Czy dobrze zrobiłaś? Cóż miałaś prawo wyjść, odreagować. No ja postawiłabym na poważną rozmowę z nim i niestety zakończyła związek, skoro tak się do Ciebie odzywa już teraz to pomyśl co będzie pózniej? Poza tym żyje grą, skoro woli wirtualny świat , niech w nim pozostanie, bo szkoda Cię dziewczyno.Wiem, że może nie byc Ci łatwo go zostawić, ale pamiętaj, że trzeba się kierować też rozumem, a co to za partner? W przyszłości sama musiałabys wszystko robić, być służącą ,a  w zamian nawet dobrego słowa nie usłyszysz. Ten typ to masakra.Wiej póki możesz.

3

Odp: Pewien problem...

A ja uważam, że źle zrobiłaś. Po pierwsze Twój facet mocno pokłócił się ze swoją matką, zabrało ją pogotowie, Twój facet na pewno był tym wszystkim mocno zdenerwowany. Czytałam niedawno o różnicach między reakcjami kobiet i mężczyzn na sytuacje stresowe - podczas kiedy my kobiety, potrzebujemy przytulenia i pocieszenia, facetom wtedy lepiej dać spokój, zejść z drogi i gdy ochłoną najlepiej poczekać aż sami zaczną o tym mówić, nie podpytywać. Dlatego nie dziwi mnie, że w tym rozdrażnieniu powiedział Ci "To po jaką cholere sprzątałaś skoro jesteś zmeczona?", facet tak ma, my tego nie zrozumiemy tak samo jak oni nie zrozumieją nas i zazwyczaj schodzą nam z drogi kiedy zaczynamy płakać albo jesteśmy złe. Po drugie, kazałaś wynieść mu się z łóżka i on to zrobił, skąd miał wiedzieć że leżysz tam wściekła, nawet planujesz wyjście z koleżanką. Spełnił Twoją prośbę, a Ty wtedy wyszłaś nic mu nie mówiąc, wróciłaś wstawiona do domu i jemu nerwy już kompletnie puściły czyli się rozpłakał. Ja uważam, że zachowałaś się wobec niego nie fair, bo nie miałaś powodu do takiego zachowania. Powinnaś pierwsza wyciągnąć dłoń i z nim szczerze porozmawiać.

4

Odp: Pewien problem...

Jego matkę zabrało pogotowie, a Ty mu dupę zaczęłaś pierdołami zawracać.
Nie dziwie się, ze nie wytrzymał nerwowo - problem z matka plus Twoje pretensje; faceci wbrew temu, co mówią, nie są ze stali.
Oto, co zrobiłaś.

Zachowałaś się jak rozpieszczona gówniara, do tego egoistyczna.
Na przyszłość nie radze tak robić, bo Twój związek trwały na bank nie będzie.

5

Odp: Pewien problem...

Dziękuje wam za odpowiedzi i szczere opinie. wink

Tego właśnie było mi trzeba. Bo sama miałam kompletną pustkę w głowie i nie wiedziałam co robić. Porozmawiałam z moim lubym i jak narazie wszystko wróciło do normy. No i ja się postaram być mniej egoistyczna.
Miłego dnia wam życzę! wink

6

Odp: Pewien problem...

Moim zdaniem postąpiłaś słusznie.
Rozumiem, że Twój facet  był w stresowej sytuacji - jednak ty też w tym uczestniczyłaś. Nie masz wsparcia z jego strony - bo dla niego najważniejsza jest matka, która dominuje w waszym układzie.
Zamiast z Tobą porozmawiać wolał się kłócić, grać w gry na komputerze, a gdy nie wytrzymałaś i wyszłaś - oskarżał Cię i wmawiał randki z innym.. Cała ta sytuacja jest bardzo dla was niezdrowa.

Moja rada: koniecznie wyprowadźcie się na swoje..

7

Odp: Pewien problem...
alfaalfa napisał/a:

Moim zdaniem postąpiłaś słusznie.
Rozumiem, że Twój facet  był w stresowej sytuacji - jednak ty też w tym uczestniczyłaś. Nie masz wsparcia z jego strony - bo dla niego najważniejsza jest matka, która dominuje w waszym układzie.
Zamiast z Tobą porozmawiać wolał się kłócić, grać w gry na komputerze, a gdy nie wytrzymałaś i wyszłaś - oskarżał Cię i wmawiał randki z innym.. Cała ta sytuacja jest bardzo dla was niezdrowa.

Moja rada: koniecznie wyprowadźcie się na swoje..

alfaalfa, przepraszam Cie bardzo, ale dla mnie tez by była ważniejsza matka, która zabrało pogotowie.
A ludzie rożnie reagują na stresowe sytuacje. Może poszedł pograć, bo go tu relaksuje?

Czasem lepiej kogoś zostawić w spokoju w takich sytuacjach, a rozmawiać i marudzić dopiero, gdy emocje opadną.
Ale zgodzę się w jednej kwestii - powinni iść na swoje :-).

8 Ostatnio edytowany przez alfaalfa (2013-03-24 10:02:16)

Odp: Pewien problem...
Cynicznahipo napisał/a:

alfaalfa, przepraszam Cie bardzo, ale dla mnie tez by była ważniejsza matka, która zabrało pogotowie.
A ludzie rożnie reagują na stresowe sytuacje. Może poszedł pograć, bo go tu relaksuje?

Czasem lepiej kogoś zostawić w spokoju w takich sytuacjach, a rozmawiać i marudzić dopiero, gdy emocje opadną.
Ale zgodzę się w jednej kwestii - powinni iść na swoje :-).

Masz prawo się nie zgodzić z moim tokiem rozumowania.
matka ważniejsza niż dziewczyna .. ok
gry ważniejsze niż dziewczyna.. nie ok

wychodzi na to, że wszystko w ich związku jest ważniejsze niż autorka postu..

9

Odp: Pewien problem...

Gry to było dla niego odreagowanie. Gdy faceta spotka jakaś przykrość, wtedy często też sam staje się przykry. To z bezradności. Myślę, że byłaś dla niego za mało wyrozumiała.

10

Odp: Pewien problem...
alfaalfa napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

alfaalfa, przepraszam Cie bardzo, ale dla mnie tez by była ważniejsza matka, która zabrało pogotowie.
A ludzie rożnie reagują na stresowe sytuacje. Może poszedł pograć, bo go tu relaksuje?

Czasem lepiej kogoś zostawić w spokoju w takich sytuacjach, a rozmawiać i marudzić dopiero, gdy emocje opadną.
Ale zgodzę się w jednej kwestii - powinni iść na swoje :-).

Masz prawo się nie zgodzić z moim tokiem rozumowania.
matka ważniejsza niż dziewczyna .. ok
gry ważniejsze niż dziewczyna.. nie ok

wychodzi na to, że wszystko w ich związku jest ważniejsze niż autorka postu..

alfaalfa, ale to była wyjątkowa sytuacja, Autorka nigdzie nie napisała, ze jej facet codziennie ucieka w gry..
Wiec nie dorabiaj jakiegoś drugiego dna.

11

Odp: Pewien problem...
Agniik napisał/a:

Co jak co ale kłótni nie cierpię i nie czuje sie dobrze jak ktoś krzyczy i zrobiło mi się przykro. .... Starałam się swojego pocieszyć i w ogóle ale do niego nic nie docierało. Tak jakby moje słowo było Gó**o warte.

Błąd! Wpychasz się w relację syn-matka. Powinnaś była nic nie mówić. Ewentualnie tylko mu pomóc to przetrwać -- np. zrobić herbatę, albo psy wyprowadzić. Bład polegał na tym, że on ma problem, a Ty chciałaś, aby doceniał twoje słowa.



więc zaczełam sprzątać co by zająć myśli czym innym.

No to super. On też powinien był sprzątać a nie grać.


że jeszcze trzeba by było wyjść z psami i czy wyjdzie z nimi bo ja zmęczona jestem juz. A on z tekstem do mnie "To po jaką cholere sprzątałaś skoro jesteś zmeczona?" szczęka mi opadła na ziemie. No jak to po co?! Miło, że docenił moją pracę w domu...

Tak jak kobieta nie docenia pracy mężczyzny, tak samo mężczynza nie docenia kobiety. To nie tutaj jest problem. Problem jest w tym, że on Cię nie szanuje. Razem prowadzicie dom, a Książę wymaga abyś Ty wszystko robiła? Nie szanuje Cię, a problemy z matką nie są tutaj żadnym wytłumaczeniem. Rób tak, aby obwiązki w życiu były po połowie podzielone -- praca zawodowa, praca w domu -- zsumować i na pół podzielić.



Postanowiłam , że wyciągnę którąś koleżankę na spacer co by rozładować złość. Jemu nie powiedziałam z kim wychodzę

Super zrobiłaś. Masz rację.



Chciałam tylko aby zaczął w końcu mnie doceniać i to co robię.

Nie będzie doceniać. Niech weźmie połowę pracy skoro ma czas na granie.

12

Odp: Pewien problem...
Cynicznahipo napisał/a:

alfaalfa, ale to była wyjątkowa sytuacja, Autorka nigdzie nie napisała, ze jej facet codziennie ucieka w gry..
Wiec nie dorabiaj jakiegoś drugiego dna.

Cyniczna - może Twoje dno jest ładniejsze a moje bardziej szare.. nie mów mi jednak co mam myśleć i pisać.. smile
Jeśli Cię nurtuje ile czasu jej chłopak spędza grając na komputerze i jak często ją ignoruje, możesz zapytać autorki...
Każdy ma prawo wypowiedzieć się w tym wątku, czyż nie? smile

Trudno mi zrozumieć dlaczego zamiast jechać do szpitala zaczął grać na kompie.. tyle. Może szok - dziewczyna jednak też była w szoku (co zresztą sama napisała).

13

Odp: Pewien problem...

no jakby mi facet w momencie gdy moja matka ląduje w szpitalu zawracał tyłek takimi pierdołami to bym się nieźle wkurzyła, nie wiem jak mają inni ale dla mnie chora matka w takim momencie jest ważniejsza, trochę niepotrzebnie mu autorko dołozyłaś, z całą sympatią, ale Twoje zachowanie było trochę bez sensu

14

Odp: Pewien problem...

Jeny widzę, że spora dyskusją się rozwinęła. Więc może wyjaśnię parę kwestii.

On gra codziennie. Ale rozmawialiśmy po tej naszej kłótni i ustaliliśmy, że grać postara się o wiele mniej.
Odnośnie matki. Kiedyś mi powiedział tak "Mam tylko Ciebie. Nie mam matki..", w sensie takim że nie przepada za nią. Non stop się z nią kłóci(Oczywiście nie udzielam się w ich kłótniach). Nawet jak pojechała teraz do szpitala to nie bardzo chciał ją odwiedzić. Byliśmy u niej tylko raz, więcej razy on już nie chce iść do niej. ( Leży w szpitalu psychiatrycznym.) Więc wydaje mi się, że takiej wielkie zażyłości między nimi nie ma , to dlaczego miałby to aż tak przeżywać? Ale nie ważne to. Matka  to matka. Troszkę rozumiem, choć nie do końca.

Kenobi - nie wsadzaj wszystkich do jednego wora. wink Ja jego pracę doceniam zawsze. Nie jestem jedną z tych kobiet które nie doceniają własnych mężczyzn. Także miło by było aby i on docenił moją pracę.

A. I nie zawracam mu dupy pierdołami. On nic nie robi, tylko gra. Także jak nie stoję mu nad głową i nie marudzę aby co kolwiek zrobił, to nie zrobi. Ale zdarza się czasem, że za coś się weźmie bez mojego marudzenia. wink

Co do wyprowadzenia się na swoje. Chciałabym ale jak na razie nie mamy tyle funduszy aby poradzić sobie na "swoim" ...

15

Odp: Pewien problem...
alfaalfa napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

alfaalfa, ale to była wyjątkowa sytuacja, Autorka nigdzie nie napisała, ze jej facet codziennie ucieka w gry..
Wiec nie dorabiaj jakiegoś drugiego dna.

Cyniczna - może Twoje dno jest ładniejsze a moje bardziej szare.. nie mów mi jednak co mam myśleć i pisać.. smile
Jeśli Cię nurtuje ile czasu jej chłopak spędza grając na komputerze i jak często ją ignoruje, możesz zapytać autorki...
Każdy ma prawo wypowiedzieć się w tym wątku, czyż nie? smile

Trudno mi zrozumieć dlaczego zamiast jechać do szpitala zaczął grać na kompie.. tyle. Może szok - dziewczyna jednak też była w szoku (co zresztą sama napisała).

Do niczego Cie zmuszać nie zamierzam, ani nie zabraniam pisać - napisałam jedynie, ze się z Toba nie zgadzam.

Do Autorki - jeśli gra codziennie i dużo, no to faktycznie nieciekawie. Moj mąż tez lubi pograć, ale nie przekracza wspólnie ustalonej granicy - w sensie, kiedy ja czuje się zaniedbywana, to coś jest bardzo nie w porządku.

A matka to zawsze matka  - wszystko jedno, jakie maja relacje, na bank nim to trząchnęło.

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024