Witam.
Mam 19 lat, jestem ze swoja dziewczyna od 2 lat.
Nie jest to taki łatwy problem, zacznę od tego ze, nasz zwiazek jest specyficzny...
Gdy sie poznalismy, wychodzilismy ze znajomymi, mniej pisalismy, ufalismy sobie. Z biegiem czasu, coraz bardziej jestesmy dla siebie zaborczy, piszemy smsy caly dzien bez przerw, nie wychodzimy, nie mozemy pisac z kolezankami/kolegami, wogole sobie nie ufamy... Szczerze to mi to nie przeszkadza, moge siedziec w domu, bo liczy sie dla mnie to zeby dla niej to bylo w porzadku.
Powodem jest takze to ze w czerwcu wyjezdza na praktyki nad morze i nie wiem czy to przetrwamy bo oczywiscie zazdrość ale wpadlem na pomysl ze moge jechac z nia na te 3-4 tygodnie nad morze, ewentualnie pojde tam dorywczo do jakiejs pracy.
Problemem jest to ze ostatnio bardzo oddalamy sie od siebie... Prawie kazda rozmowa, konczy sie klotnia, zachowujemy sie byc moze jak dzieci ale taka prawda. Moja partnerka, ostatnio w ogole sie z moim zdaniem nie liczy, na kazde moje pytanie odpowiada z nerwami chociaz po chwili przeprasza. Ciagle odwołuje nasze spotkania, wydaje mi sie ze nie jest ze mna szczera...
To wszystko, niesamowicie na mnie działa bo ciagle sie tym przejmuje, mam objawy nerwicy mowilem jej o tym, ona obiecała poprawa i znowu jest to samo, wspomne ze z 2 tygodnie temu bylo tak samo ale po szczerej, długiej rozmowie doszlismy do konsensusu,
Proszę o jakas porade, co mam zrobic z tym zwiazekiem, jak zmienic swoje myslenie, jak porozmawiac z moja partnerka aby cos do niej dotarło, jak sie zachowywac, i jezeli mozna poprosił bym o jakas porade na temat tego wyjazdu jak ktos objektywny to widzi.
Dziękuje i pozdrawiam.