Wiem, wiem, wychwyciłam tę myśl
.
Catwoman napisał/a:a swoich synów tak, by nigdy nie czuli się nadludźmi mającymi władzę nad kobietą.
Ja robię wszystko, aby mój syn widział we mnie kobietę, osobę, z którą należy się liczyć, a nie która służy do obsługi mężczyzny. W domu mam dwóch facetów i tak samo jest w relacjach z mężem, jak i z synem. Domagam się uszanowania tego, czego oczekuję i wysłuchania tego, o czym mówię. Nie udaję biednej kobietki, ale też nie bawię się w heroicznego babo-chłopa. Mam nadzieję, że w myśl zasady ,,,czym skorupka za młodu nasiąknie..." on ten sam schemat w przyszłości przeniesie do własnego domu, czego zresztą zarówno sobie samej, jak i tej kobiecie, z którą będzie, szczerze życzę.
Averyl, wydawało mi się, że odpowiedź na Twoje pytanie wynika z mojej dalszej wypowiedzi. Ja po prostu nie pozwalam na to, aby ktokolwiek przekraczał granicę, że którą sama czułabym się dyskryminowana. Domagam się szacunku dla mojej osoby i liczenia się z moim zdaniem, bo skoro nie czuję się gorsza, to nie widzę najmniejszego powodu, aby ktoś wyłącznie dlatego, że jestem kobietą niżej oceniał moją pracę, wysiłek, kompetencje czy dawał mi mniejsze prawa. Oczywiście jestem realistką i potrafię dostrzec kiedy ktoś rzeczywiście jest w czymś lepszy czy kiedy nie mam racji, chodzi mi wyłącznie o sztucznie nakręcane, żeby nie powiedzieć fałszywe, poczucie czyjejś wyższości.