Witam...no cóż może zaczne od mojej historii
Jestem kobietom po 40 ma dwójke dzieci,jedno dorosłe już sie wyprowadziło,drugie dziecko uczy sie w szkole
mąż zawsze nadużywał alkocholu,chodz alkocholikiem nie jest,potrafi nie pić miesiącami
zawsze pracowałam i nadal pracuje,po ślubie wynajeliśmy mały domek a potem wykupiliśmy go.
Gdy dzieci dorastały a mąż wyjechał za granice postanowiliśmy kupić większy dom zaciągneliśmy kredyt hipoteczny
Męza zwolniono z pracy,od pół roku nie pracuje raty płatności wszystko na mojej głowie ,miesiądz temu przez dwa dni pił,siedziałam w koncie bo bałam sie ruszyć nawet do łazienki,gdy wypije nawet małe ilości alkoholu wyzywa mnie ,dawniej dochodziło do rękoczynów,byłam po pobiciu w szpitalu,była policja,nigdy nie wniosłam skargi tłumacząc sobie że wszystko dla dobra dzieci
teraz mam dość żyje w ciągłym stresie,wracając do domu boje sie co zastane,kilka miesięcy temu prubowałam popełnić samobójstwo(nie wyszło)
mam trochu odłożonych pieniędzy myśle o wyprowadzce gdy tylko córka skończy tu szkołe,dylemat w tym czy sobie poradze...?
hipoteka jest na nas oboje,czy nie zablokują mi konta,ile windykator może mi zabrać,czy będzie mnie stać na wynajęcie czegoś i dalsze już spokojne życie
prosze o porade
NIESZCZĘŚLIWA40
co dla ciebie jest dobrem dziecki??
co dla nich jest dobre wedlog ciebie??
chodzilo ci o to zeby dzieci mialy tate i mame?
a pomysl teraz sama, chcialabys zyc w domu gdzie na codzien wszytsko fajnie, masz matke, ojca,ale wiesz ze przyjdzie moment ze ojciec sie napije i beda awantury, bijatyki i krzyki? myslisz ze miesiace spokoju rekompensuja te chocby pare dni pijanstwa? wiem co mowie, takie akcje pamieta sie dokonca zycia, a szczegolnie jako dziecko, wylapuja wszytsko, kazdy nastroj i nawet "cisnienie" ktore rosnie gdy tatus zaglada do butelki...
masz dziecko ktore juz sie wyprowadzilo, dlaczego z tym dzieckiem nieporozmawiasz co masz robic i jak jemu bylo w dziecinstwie?
picie co pare miesiecy i awanturowanie sie to nie alkoholizm?
ja zawsze uwazalam inaczej, jezeli czlowiek nieumie zyc bez czegokolwiek to wedlog mnie jest uzaleznienie, a jesli wie doskonale jak mu odwala po alkoholu i nadal pije to dodatkowo jest glupi!
kiedy twoj maz pomyslal o dzieciach? gdy cie bil? gdy Bog jeden wie co jeszcze robil?
jestem moze mloda i glupia ale ja wiem jak to krzywdzi psychike nawet jesli takie awanturki to epizody w domu!
co do twego odejscia, dom po rozwodzie zawsze mozna sprzedac, wtedy splacacie kredyt a reszta dzielicie sie, lub jesli was stac to splacacie wspolmalzonka. sad napewno pomoze ta sytulacje rozwiazac.
mysle ze finansowo poradzisz sobie, pracujesz, utrzymujesz preciez wlasnie siebie, dziecko, meza i dom wiec uwazam ze nawet bedzie lzej. z czasem napewno nauczysz sie gospodarowac pieniadze i nimi zazadzac z reszta jestes dojzala kobieta wiec sobie poradzisz, bardzo wazne ze masz staly dochod, pamietaj ze plus alimenty dojda.
odejscie to powazna decyzja, musisz byc tego pewna ze chcesz a z wydaje mi sie ze utrzymanie to najmniejszy problem w twojej sytulacji
zycze powodzenia w podejmowaniu madrych decyzji
dzięki syla135
raczej chodziło mi o pomoc osoby w podobnej sytuacji,interesuje mnie zwłaszcza kredyt hipotecznt,mąż nie spłacz,kwota kredytu to prawie cała moja pensja
dzięki syla135
raczej chodziło mi o pomoc osoby w podobnej sytuacji,interesuje mnie zwłaszcza kredyt hipotecznt,mąż nie spłacz,kwota kredytu to prawie cała moja pensja
Zatem trzeba ten lokal sprzedać.
Lub spłacić kredyt.
z tego co pamiętam z zajęć z psychologii to alkoholikiem nie jest człowiek, który wyłącznie pije codziennie, lecz ten który potrafi nie pić tygodniami, a przy kolejnej okazji wypija więcej niż ostatnim razem.. obawiam się, że Twój mąż jest w pewnej początkowej fazie alkoholizmu.. i jeżeli zależy Ci na nim jako na człowieku... to wypadałoby takiej osobie w jakikolwiek pomóc, nie pozostawiając jej samej sobie.
Sonia, szkoda, że nie zapamiętałaś wszystkiego
najlepsza pomocą dla alkoholika jest pozostaiwenie go samemu sobie
i pozwoleniu na ponoszenie konsekwencji picia
np. zgłoszeniu na policję pobicia
Też miałam męża alkoholika, po kolejnej awanturze zabrała go policja. Pił, wyzywał mnie i bił. Wiele lat cierpiałam. Potem jak się wyzwoliłam od niego poczułam niesamowitą ulgę. Spokój w domu, dziecko też szczęśliwe. Finansowo dobrze sobie radzę.
Minął już rok. Myślałam, że się uwolniłam od niego całkowicie.
Jeszcze nie mamy rozwodu. I wiesz co ? Powiedział mi,ż ez kimś się spotyka i że ją kocha ? Dwa tygodnie przepłakałam wieczorami, czułam się porzucona i byłam przekonana że bardzo go kocham. Teraz już spokojniej na to patrzę, analizuję ale jednak będę musiała pójść do psychologa bo sobie sama nie poradzę. Takie pranie mózgu mi zrobił, uzależnił od siebie.
My, żony alkoholików tak mamy, uzależniamy się od nich, to chora miłość.