Witam. Mam 23 lata moja dziewczyna ma 21. Jestesmy razem od 2,5 roku. Nie dawno powiedziala mi ze potrzebuje czasu bo to nie jest to. Wczesniej nie klocilismy sie nigdy. nie mielismy przerw. Dogadywalismy sie. Kochalismy. Wspolne podroze. Wypady itd. Zakochana para. Wspolne plany : na przyszlosc. Teraz ona mi mowi ze nie jest pewna ze ja to "ten" na cale zycie.
Teraz tak mam wiele tez ale i tak tutaj nic nie rozumiem.
1. Od jakiegos czasu pisala z innym chlopakiem z wiekszego miasta i sie z nim spotkala - ona twierdzi ze to nic zlego, najpiperw nie mialo sie to wydac pozniej sie wydalo. Wiec moze zobaczyla ze z innym moze byc bardziej szczesliwa. (nowi znajomi, fajniejsze miasto, nowe doswiadczenie)
2. Moze chce zmian? mieszkamy w malej miejscowosc i jest przytloczona tym wszystkim. Spotkaniami w waskim gronie itd.
3. Kocham ja nad zycie. Kazdego dnia jej to udowodnialem. Robilem dla niej wszystko. Ona twierdzi ze bylem za dobry ;/ gdzie tu sens gdzie tu logika? Bylem za dobry? to co mialem ja zdradzac? pisac z innym dziewczynami? zabraniac jej wszystkiego? itd.> miec pretensje o kazda rzecz?
4. Ona twierdzi ze mnie kocha i ja to widze ale co niby co to udawanie> nie sadze. to widac ze mnie kocha ale ona sie zastanawia czy ze mna pozniej bedzie szczesliwa skoro teraz ma watpliwosci. Ale z mojej strony nic jej nie potrzeba. kocham ja nad zycie =. mam same dobre cechy, oprocz tego ze jestem jej ulegly.
5. mozecie mi wytlumaczyc racjonalnie co bylo zle? co jest zle? czego jej brak? ona sama nie potrafi powiedziec
6. teraz jest fajnie tak jak normalnie ale co mam tak zyc w niepewnosci> z mysla ze ktoregos dnia powie mi ze to nei to i odejdzie? ..mimo tego ze nic zlego nie zrobilem?
wytlumaczy mi ktos o co w tym wszystkim chodzi?
czy naprawde szalenstwa i chec bycia z innym chlopakiem jest silniejsza od milosci?
co ja mam robic?
zyc normalnie jak zylem czy cos zmienic> ale jak zmienic to co?