Witam Was szanowne Panie. Jestem mężczyzną i chciałbym się Was poradzić... Otóż moja historia wygląda tak że byłem z kobietą przez 9 miesięcy, wszystko było jak w bajce, żadnych kłótni, wzajemnych kontroli, osobnych imprez... i nagle przyszedł czas zimowy... Coś pękło... Ja nie poświęcałem Jej tyle czasu ile potrzebowała, zajmowałem się autem, zacząłem nową pracę i całymi weekendami w niej byłem, a moja ukochana studiuje i mieliśmy dla siebie tylko popołudnia... Pewnego dnia miałem dosyć już tego że tak ją krzywdzę i spotkaliśmy się aby poważnie porozmawiać, rozstaliśmy się a ja powiedziałem straszną głupotę, że mi juz nie zależy, że to nie to... A to nie była prawda!!! Minęło troszkę czasu, tydzień, może 2. Nie mogłem juz wytrzymać bez niej, zadzwoniłem pogadaliśmy, było lepiej... Jednak Ona stwierdziła że nie chce drugi raz w to wchodzić bo boi się że może się na mnie za to zemścić... W ostatni wtorek poszła gdzieś na imprezę, ja też... Wypiłem za dużo, zacząłem wydzwaniać do niej... wygłupiłem się strasznie...obiecałem że to się więcej nie powtórzy... po dwóch dniach jednak przyjechałem do niej nie zapowiedzianie i o dziwo rozmawialiśmy normalnie. Następnego dnia wyciągnąłem ją do klubu. Spędziliśmy tam całą noc świetnie się bawiąc, żartując, tańcząc... I nadeszła ta felerna sobota... Wiedziałem gdzie Ona się wybiera i ze znajomymi poszliśmy do tego samego klubu. Tam znowu przesadziłem z alkoholem i przez całą noc Jej koleżanka mnie prowokowała żebym coś odwalil... no i doczekała się... Gdy podszedłem do mojej byłej chcąc porozmawiać jej koleżanka zaczęła na mnie wsiadać ze co ja sobie myślę itp itd.. i ja nie wytrzymałem, puściły mi nerwy, walnąłem ręką w ścianę, rozładowałem emocje... Gdy chciałem je za to przeprosić nie słuchały tego... Teraz nie odzywa się do mnie...
Szanowne Panie, co ja mam zrobić żeby móc powrócić do tego co było kiedyś? Do tej wielkiej wzajemnej miłości, do tej beztroskiej sielanki...
Czy mam próbować z nią porozmawiać czy czekać? czy może jeszcze cos innego...