Witam mam 29 lat i jestem mężatką od dwóch i pół lat. W moim małżeństwie od samego początku nie było najlepiej, tak naprawdę to zastanawiam się czy nie wyszłam za mąż dlatego bo byłam w ciąży.Mój mąż nie jest złym człowiekiem, ale kompletnie do siebie nie pasujemy. Ja jestem osobą ambitną, a on zostałby najchętniej na tym samym stanowisku tylko po to by nie mieć więcej obowiązków. Mamy odmienne zdanie na każdy temat. Ja się męczę w tym związku,mówiłam mu że nie jestem szczęśliwa, zresztą on mi też to mówił. Problem jest w tym że nic z tym nie robimy, ja proponowałam iść do psychologa, lub jakiś wyjazd tylko we dwoje, ale on nie chce. Ja się boję jemu powiedzieć że już nic do niego nie czuję, bo nie chcę go zranić. Tak tkwię w tym związku i aż we mnie się wszystko gotuje. Już naprawdę nie wiem co robić czy się rozwieść??To chyba byłoby najlepsze rozwiązanie, ale mogę to zrobić dopiero za rok jak synek pójdzie do przedszkola gdyż obecnie pracuję. Co mam zrobić, doradźcie.
a czy mąż coś czuje do ciebie ??
Najsmutniejsze są związki w których nie ma miłości,jest to ranienie siebie jak i partnera.Sądzę,że dobrym rozwiązaniem byłoby usiąść we dwoje i porozmawiać tak szczerze od serca.Albo ta rozmowa wam pomoże w zaprowadzeniu jakiś zmian w związku albo powinniście podjąć decyzję o rozstaniu.Wiem,że to nie będzie łatwe ale wydaje mi się najbardziej logicznym rozwiązaniem w takiej sytuacji.
Ja będąc w Twojej sytuacji nie tkwiła bym w tym związku w którym brakuje miłości i porozumienia.Jeżeli jest Wam ze sobą żle to nie warto krzywdzić siebie i być nieszczęśliwym,bo nie o to przecież w życiu chodzi.Podjęcie takiej decyzji napewno nie będzie łatwe,ale musisz zdecydować czego od życia oczekujesz.Na początek radzę jednak usiąść z mężem i porozmawiajcie szczerze ze sobą,co z tym wszystkim zrobić.A Ty po cichu zadaj sobie pytanie kim dla Ciebie jest ten facet.Bo nieraz tylko nam się zdaje,że kogoś nie kochamy już.Zadaj sobie kilka pytań czy nadal czujesz się przy nim bezpiecznie lub czy dzwonisz do niego, gdy masz jaką trudną sprawe do rozwiązania.Albo wyobraż sobie,że on znika ,a z nim jego rzeczy,kosmetyki itd.Odpowiedz sobie sama czy brakowałoby Ci tej osoby jak zostałabyś sama.
Jeśli w związku nie ma miłości, to nie ma on sensu i lepiej jest pokochać kogoś innego lub nawet być samą niż "siedzieć" z kimś kogo się nie kocha- to nie jest dobre ani dla Ciebie ani dla Twojego partnera a tym bardziej dla dziecka- uważam, że dziecko nie powinno wychowywać się w przekonaniu, ze rodzice się nie kochają a mimo to muszą żyć razem. To nie jest komunizm, gdzie na samotną matkę z dzieckiem patrzono krzywo, teraz masz więcej możliwości.
Porozmawiaj ze swoim mężem i zadecydujcie coś wspólnie, bo taka sytuacja to jak letarg, stanie w miejscu.
Jest wiele niedobranych małzeństw które zyja obok siebie -ludzie którzy sa całkowicie sobie obcy ....nie maja o czym ze soba rozmawiac nie maja wspolnych pasji ,tematów -to raczej sie kiedys rozsypie -moze lepiej wczesniej niz pozniej ?Moze lepiej kiedy dziecko jest małe?Moze gdzies czeka ta druga połowka ?
Mysle ze powinnas porozmawiac szcze rze z mężem i powinniście sobie powiedziec co do siebie czujecie i tak od serca porozmawiać co dalej z Wami .
Uważam ,że taki związek nie ma przyszłości -nic nie rób na siłę. Najgorsza jest bowiem samotność we dwoje , więc po co dalej w to brnąć???
Lepiej zerwać takie więzy wcześniej niż dalej być nieszczęśliwą.
Małżeństwo bowiem to powinna być ; miłość , zrozumienie, itd , a przede wszystkim PRZYJAŻŃ.
Kochana Ty uciekaj z tego związku bo napewno nie bedzie lepiej a po co sie meczyc ja tez myslałam że bedzie lepiej i już 26 lat w tym siedze tylko że jestem juz za stara i mysle ze nie mam juz tyle siły .Ale Ty młoda i jak piszesz nie ma juz bliskosci .A co bedzie za pare lat??? Uciekaj
Myślę ,ze rozmowa jest najważniejsza.Siadzcie sobie spokojnie wieczorkiem i porozmawiajcie o waszym małżeństwie.
Wyjazd tylko we dwoje też mógłby być dość dobrym rozwiązaniem,ale gdy oboje tego pragniecie.
Powodzenia życzę:)
ja też się męczę w takim małżeństwie beż miłości prawie osiemnaście lat, często myślę o rozstaniu bo ani ja nie kocham męża ani on mnie ,jesteśmy odległymi światami , nie odchodzimy jeszcze ale wiem , że to kwestia czasu , myślimy oboje o dzieciach , które bardzo przeżywają nasze kłótnie , może gdy one się usamodzielnią to każdy pójdzie w swoją stronę.Mój mąż nigdy mi nie mówił , że mnie kocha, nigdy nie przytulał , nigdy nie był czuły,chociaż nie mogę powiedzieć ,że jest złym człowiekiem,ale nie dał mi tego czego pragnie kobieta,czyli czułości.Boję się , że się do niego przyzwyczaiłam i on do mnie i nic po za tym przyzwyczajeniem nie ma ... A ja mam skończone 40 lat i chcę być jeszcze szczęśliwa.
11 2009-07-01 10:06:12 Ostatnio edytowany przez Bożena (2009-07-01 14:59:29)
Ostryga, to po co się pobraliście 18 lat temu??
Evik, to smutne, ale tak często układa się w małżeństwach zawartych "przez ciążę". Przynajmniej teraz bądźcie na tyle odpowiedzialni, aby o wszystkim poważnie porozmawiać i albo ratować ten związek, albo powziąć jakieś inne decyzje