Prosze pomozcie mi, moze ze swojego doswidczenia powiecie ile to moze jeszcze trwac.
Bylismy razem 4 lata, nastapilo rozstanie, ciagle klotnie, on mial depresje, ja nerwice w podobnym czasie, rozpadlo sie to, tak po prostu. Przestalismy nagle do siebie sie odzywac.
Po polr roku czyli teraz na poczatku lutego jestesmy znowu razem. Byly w miedzy czasie sms na swieta, urodziny itd. Tak to nie rozmawialismy, nagle on napisal chcesz sie spotkac ? spotkalam sie i tak znow razem. Bylam chorobliwie zazdrosna, naciskalam na zareczyny itd to tez byl powod rozstania.
Teraz od poczatku lutego to wyglada tak : moj facet ma pelen luz, wyjezdza gdzie chce, nie pytam o nic co i jak, nie sprawdzam jak kiedys, po prostu robi co chce. Ale problem w tym ze jestesmy razem, mowi cos tam ze zamieszkamy wkrotce razem znowu, mamy plany a zero okazywania uczuc, jest mi smutno. Na walentynki napisalam ze kocham - nie uslyszalam nic, na codzien tez nic nie rozmawiamy o sprawach uczuc, czuje sie jak kolezanka. Dodam ze byl tylko tydzien w pl bo on mieszka poza krajem, teraz znowu bedzie za 3 dni. Jest mi przykro ze nic ie potrafi na odleglosc powiedziec miloego. Ile moze trwac odbudowanie zaufania ? Jezeli oczywiscie sie mi uda. Co mam robic ? Naprawde zrozumialam ze nie mam powodu byc zazdrosna i taka nie jestem. Nie wspominam o slubie, dzieciach, nic z powaznych tematow. Ja chce tylko z nim byc, nie potrzebuje tego.