Jestem bardzo przybita i zła na siebie. Byłam z chłopakiem 7 lat. Zdradzał mnie cały czas, w końcu nie wytrzymałam. W tym czasie odnowiłam kontakt z chłopakiem, z którym chodziłam do klasy do liceum. Rozpoczęliśmy studia magisterskie na tej samej uczelni, wiec zaczęliśmy jezdzić razem na zjazdy. Początkowo nic się nie działo. Jest on jednak bardzo inteligentny, imponował mi tym, podobał mi się. Dlatego też postanowiłam skończyć z moim chłopakiem który mnie zdradzał i pił. Miałam mnóstwo problemów wtedy przez niego. Chłopak z którym jezdziłam na uczelnie bardzo mi wtedy pomagał. Dowiadywał sie wszystkiego, był opiekuńczy. Podobało mi się to, że tak poważnie myslał o życiu. Dostał świetną pracę, ma ogromną wiedzę. Myślałam że zdarzył się cud, że tak miało być. Zauroczyłam się w nim. Nie był nigdy wylewny, ale czułam ze mu się podobam. Mówiłam wiele rzeczy, mając nadzieję że się czegoś domyśli. Niestety, byłam na każde jego zawołanie. Chodził na mecze, to mi jednak nie przeszkadzało. Ale przekonałam się że ma drugą twarz. Tą gorszą. Chodzi na imprezy do drogich klubów, często pije. Woziłam go pijanego wszędzie, jezdziłam po niego. Kiedyś chciałam gdzieś z nim wyjśc wieczorem. Powiedział że nie może bo musi się uczyc. Zna go wiele osób, wiec dowiedziałam się że się nie uczy, tylko jest na imprezie. Bolało mnie to. W końcu zabrał mnie na grilla do swoich znajomych. Na początku byłam szcześliwa, ale pózniej okazało się że było to dla mnie upokorzenie. Upił się i nie zwracał na mnie uwagi, nawet ze mną nie rozmawiał tylko siedziałam z boku i patrzyłam jak rozmawia z kolegami i pije. Pózniej wyjechał na wczasy i kontakt się urwał. Odezwał się w grudniu a ja zaczełam spotykać sie z moim byłym. Proponował mi spotkanie, nie chciałam bo już o nim zapomniałam. Ale pisał często i znowu coś sie we mnie rodzilo. Pisał ze się zmienił, ze przestał imprezować. Miałam sie z nim spotkać. Dzień przed spotkaniem upił się i dzwonił do mnie pijany. Powiedzialam mu że nie chcę się z nim widzieć. Jednak na drugi dzień przyjechał niespodziewanie. Jak go zobaczyłam to wszystko wróciło. Specjalnie wyjechał z pracy szybciej żeby się ze mną zobaczyc. Przystojny, elegancki. Jednak bałam się jego dwojakiego charakteru. Powiedziałam mu, że nie chcę sie z nim widywać. Nie potrafiłam mu jednak spojrzeć w oczy, bo kłamałam. Pisał pózniej kilkakrotnie, czasami już prawie ulegałam, ale opamiętałam się. Po spotkaniu ze mną zaczął pić. Dzwonil do mnie po pijaku, ja go zwyzywałam od alkoholików. Dowiedziałam się też, ze przede mna nigdy na poważnie sie nie wiązał, ale miał mnóstwo jednorazowych przygód. Wyznał mi pózniej, ze mnie kocha i żałuje tego co robił. Bolało mnie to, płakałam ale pisałam do niego straszne rzeczy żeby mnie nie nękał. Jestem rozbita, znów zapomniałam o moim byłym, bo on się pojawił. Na walentynki wysłał mi ogromny bukiet róż i list z przeprosinami. Myślałam że zemdleję ze szczęscia. Opamiętałam sie i napisałam mu, żeby dał mi trochę czasu, ale po tym jak wyznał mi milosć i po tych kwiatach byłam pewna że w koncu ulegnę. Jednak chyba tak nie będzie. W piątek pojechał na imprezę. Widziała go moja koleżanka. Był kompletnie pijany, rzucił szklanka z drinkiem o ścianę i bił sie z kimś. Dzwonił do mnie o 4 rano ale nie odebrałam. Zadzwoniłam pózniej do niego i powiedziałam mu : dziękuje że pomogleś mi szybciej podjąć decyzję. Kwiaty są nie potrzebne, mogłes sobie kupic wódkę bo to lubisz najbardziej. Jak chłopak moze być tak inteligentny, z dobrą pracą, znający sławnych ludzi, przystojny, budzący szacunek, a zdrugiej strony zachowujacy się jak łajza? Jestem zrozpaczona bo go kocham. Pisał do mnie wczoraj ze przeze mnie cierpi i przeze mnie pije. Czy to moja wina? Powinnam mu wybaczyc? Co mam zrobic??
heh, tak sobie mysle, czy Ty nie jestes ta osoba, o ktorej jeden facet tu jakis czas temu pisal. albo to prowokacja,albo naprawde obydwoje trafiliscie na to samo forum:D
a można to jakoś znalezc???? dopiero założyłam to konto i nie wiem jak tego się szuka, co pisał???
heh, tak sobie mysle, czy Ty nie jestes ta osoba, o ktorej jeden facet tu jakis czas temu pisal. albo to prowokacja,albo naprawde obydwoje trafiliscie na to samo forum:D
dokładnie tak,też mi sie tak wydaje
5 2013-02-18 00:38:15 Ostatnio edytowany przez mandarynka89 (2013-02-18 00:39:42)
prosze podobną historie to chyba twój luby?
http://www.netkobiety.pl/t49848.html
jaki ten świat miały. ![]()
Boże to on. On mnie kocha, ale też chciał się na mnie mścić tymi kwiatami. Jestem przerażona nim, jak mam o nim zapomnieć, mówić mu to ze przeczytałam? Jestem w szoku, aż nie wierze. Ale to musi on być, bo wiedziałam że jest wredny, ale aż tak???
pewnie dlatego się tak zachował bo dziewczyna która kochał go nie chciala, urazila jego dumę... ;/ tak jak on to powiedział że źle to ujął, chodziło mu o to że masz zobaczyć kogo straciłaś. Ale wniosek z tego taki że oboje dażycię się uczuciem
i teraz czy będziesz chciala coś z tym zrobić zależy od Ciebie.
napisał też że chciał by się zmienic dla Ciebie, że jesteś dla niego ważna itp.. Wydaje mi się że poważną rozmowa może stworzyć naprawdę fajny związek.
powodzenia.
9 2013-02-18 12:11:04 Ostatnio edytowany przez mery90 (2013-02-18 12:11:58)
hehe ale jaja:) ja bym na Twoim miejscu do niego zadzwonila, schowala dume w kieszen, skoro i Tobie i jemu zalezy. mozesz przeciez sprobowac
a co do forum, powiedz mu o tym:)
jak dla mnie to jest jakieś zrządzenie losu, oboje się kochacie, nie ma nic piękniejszego niż dać sobie szansę
!
Ale jazda!
On chce się zmienić, a tylko Ty mu możesz pomóc, będąc z nim, zresztą... nie ma też co pakować się od razu w nie wiadomo co, tylko dać sobie czas, zobaczyć, popatrzeć czy gościu naprawdę chce zmiany ![]()
Boże to on. On mnie kocha, ale też chciał się na mnie mścić tymi kwiatami. Jestem przerażona nim, jak mam o nim zapomnieć, mówić mu to ze przeczytałam? Jestem w szoku, aż nie wierze. Ale to musi on być, bo wiedziałam że jest wredny, ale aż tak???
nie chciał się mścić, on to zrobił z miłości, żeby Ci udowodnić ile dla niego znaczysz, wiadomo, że kwiaty nie zastąpią ciepłych słów i gestów, ale co on tak na dobrą sprawę miał zrobić? jak ciągle go odrzucałaś i wplątałaś w to swojego eks, bez sensu, zastanów się sama pierw co czujesz a dopiero podejmij decyzję.
Ciekawe dlaczego autorko wybierasz sobie takich typów:imprezy ,alkohol w nadmiarze.
Dla mnie szkoda zachodu dla tego kolegi,ale skoro kochasz....
Ale wybrałam tez człowieka który się mną opiekował, był przy mnie w najgorszych chwilach, jest inteligentny, myśli poważnie o życiu. Wiem że też pił, imprezował, wdawał się w bójki, ale ja go kocham. Mam tylko wątpliwości, czy jeżeli ze mną będzie to sie na prawde zmieni? czy to zależy ode mnie? Może rzeczywiście tak mnie kocha, że próbuje przez alkohol i imprezy zapomnieć o mnie? Moze wystarczy tylko moje "wybaczam i kocham". Ale boje się zaryzykować, nienawidzę tego w jaki sposób się zachowywał. Z drugiej strony ujęla mnie jego czułosć, to kim jest z tej swojej lepszej strony.
14 2013-02-18 13:12:07 Ostatnio edytowany przez zagubiona4994 (2013-02-18 13:13:55)
spróbuj... Jeszcze dziś do niego zadzwoń. Jeżeli tego nie zrobisz będziesz żałować że może właśnie straciłaś faceta swojego życia
może naprawdę się zmieni, ale gdybaniem nic nie sprawdzisz i się nie przekonasz, więc gdybym ją była na twoim miejscu spróbowała bym nawiązać z nim kontakt i zobaczyła bym co by wyszło z tej znajomości.
los tak chciał że mogłas przeczytac na forum że on też Cię kocha, więc to powinno sprawdzić że będziesz bardziej pewną siebie bo przecież on też chciał z Tobą być. ![]()
Mówić o tym że przeczytałam jego posty? Boje sie jak zareaguje. Wydawał się człowiekiem, który nigdy by czegoś takiego nie zrobił. Może to go urazić albo skrępować?
teraz mu nie mów o tych postach, że wiesz ale jak wam się ułoży to dopiero wspomnij, że to też dzięki temu podjęłaś decyzję aby z nim porozmawiać ![]()
to jak mam mu wytłumaczyć swoją nagłą zmianę decyzji? Ostatnio mu powiedziałam że nie chcę go znać...
. Mam tylko wątpliwości, czy jeżeli ze mną będzie to sie na prawde zmieni? czy to zależy ode mnie? Może rzeczywiście tak mnie kocha, że próbuje przez alkohol i imprezy zapomnieć o mnie? Moze wystarczy tylko moje "wybaczam i kocham". Ale boje się zaryzykować, nienawidzę tego w jaki sposób się zachowywał. Z drugiej strony ujęla mnie jego czułosć, to kim jest z tej swojej lepszej strony.
Nie licz na to,ze sie zmieni ,bo bedzie z Tobą.
Wez pod uwage,ze tak sie raczej nie stanie,no ze chyba faktycznie zacznie cieżko pracowac nad soba...i nad iloscia spozywanego alkoholu .Chyba ,ze nie ma juz nad tym kontroli.Picie "przez kogos "to tylko wymówka zeby sie nachlac.
Poczytaj tutaj wpisy na temat tego jak wiele dziewczyn liczyło na to,ze sie zmieni ich facet.Dal nich ,w imie pięknej i romantycznej miłosci...Zaden sie nie zmienił.a wrecz odwrotnie było jeszcze gorzej.
Nie wiem, co mam robic w takim razie. Jestem załamana
Wiolu, ja na Twoim miejscu bym mu napisala smsa, badz zadzwonila, ze chce sie spotkac, porozmawiac. i podczas rozmowy bym mu powiedziala, ze przez przypadek trafiliscie na to samo forum. jesli bedzie Ci ciezko o tym wszystkim rozmawiac podaj mu nazwe tematu jaki zalozylas, niech przeczyta to co piszesz.
nie wiadomo co prawda, czy pije przez to, ze stalo sie miedzy wami tak jak sie stalo, czy ma poprostu problem. jednak ja bym na Twoim miejscu mu powiedziala, ze jesli chce cokolwiek z Toba budowac musi sie wziac w garsc, normalnie pracowac, ograniczyc imprezowanie.
ja bym nie robila z niego od razu pijusa itd, ludzie czasami bladza, nie wazne w jakim sa wieku. mi sie tez kiedys zdarzylo wejsc w alkohol po rozstaniu z facetem, jednak szybko przestalam jak doszlam do wniosku, ze to mi nic nie da.
tutaj spotykam sie czasami z facetem, ktory od kad wyjechalam do polski w listopadzie weekend w weekend niezle daje czadu. nie pracuje, imprezuje caly czas. nie wiem co jest tego przyczyna tak naprawde. ale widze, ze jak ja tutaj jestem pomalu staje na nogi. faceci tez moga sie zagubic...
Od trzech dni się nie odzywa do mnie, po tym jak go odrzuciłam. Dowiedziałam się od koleżanki, że od 4 dni nie chodzi do pracy i widzi jak ktoś po niego wieczorami codziennie przyjeżdża. Nie wiem co myśleć, co on robi. Może przez to że tak go potraktowałam myśli że nie ma już szans i przez to, coś może mu się stać, boję sie o niego ale boję się też do niego odezwać bo myślę że pije i jezdzi Bóg wie gdzie, nie wiem co mam robic już...
jeżeli nie zadzwonisz to się nie dowiesz.
nie bój się i spotkaj się z nim, będziesz widzieć jak zareaguje na spotkanie i w ogóle, zasugeruj mu że chciala byś czegoś więcej.
może ta historia na forum będzie miała swój happy end, bardzo Ci tego życzę. ![]()
boje sie że jak zadzwonie to usłyszę jego pijany głos i hałas dyskoteki. A nie chcę tego, boję sie jak nigdy. Dałabym wiele żeby to on jeszcze raz przyjechał, powiedział że mnie kocha i że się zmieni dla mnie...wtedy już na prawdę ulegnę
jeżeli usłyszysz że jest pijany rozłącz się jeżeli tego się boisz... Jeżeli następnego dnia zobaczy od Ciebie połączenie raczej oddzwoni
może nie chce nalegac bo myśli że ty już go przekreśliłaś... Nie bój się. Trzeba brać życie garściami, próbować wszystkiego i potem nie żałować że czegoś się nie zrobiło. Sama przeczytałas w jego pościę że daży Cię uczuciem, sam temat wskazuje na to że bez Ciebie jego życie nie ma sensu, ty mu go nadawałaś. Nie bój się, co masz do stracenia, albo zyskasz miłości albo nie. ![]()
hmmm a on jeszcze zaglada na forum? jaki problem, zeby ktoras z nas wrzucila mu link Twojego tematu??;) jesli chcesz to to zrobie:)
dziękuję, ale nie ma sensu. dzwonił do mnie kompletnie pijany. Mówił że mnie kocha i że sprawi że będę najszczęśliwszą kobietą na swiecie. Powiedziałam mu żeby otrzezwiał i jeżeli wtedy to powtórzy to z nim porozmawiam. Boli mnie to, że ja siedzę w domu a on się bawi...
Właśnie sie dowiedziałam że nie żyje, miał wypadek z kolegami. Błagał żeby poinformować mnie o tym sanitariuszy, zadzwonili dopiero jak zmarł w drodze do szpitala w karetce. Ja już chyba też nie mam po co żyć. przepraszam że piszę to tutaj, ale nie wiem co mam zrobić, mam dość już życia, boję się kolejnych dni
Boże nie ma przy mnie siostry, mama płacze, co ja mam zrobić, ja nie chce żyć bez niego!!!!! mam dość życia, mam dosć siebie, mój mądry człowieku, kochałam i kocham Cię
Przepraszam ale to według mnie prowokacja albo dwa wątki założone przez znudzoną czternastolatkę.
Nie wierzę w takie zrządzenia losu - dwie osoby na tym samym forum, nagłe spotkanie, wypadek, śmierć...
bo to było coś przepięknego, nie potrafię usunać profilu, nie zależy już mi na tych waszych radach, nie wiem co mam zrobić, jestem bezradna, to forum dla kobiet? Czy dla fałszywych pocieszycielek? Siedzę przed komputerem bo nie mam innego wyjścia, jedynie mama mnie wspiera ale sama jest załamana bo bardzo go lubiła. Ale nie potrafi mi doradzić. Mysle że jest to najpiekniejsza i najtragiczniejsza historia na tym forum, wiec nie traktujcie tego jako zabawy!!!!!!!!!!! Tak się w życiu zdarza, jest to dla mnie dramat i nie spodziawałam się że tak to zostanie odebrane, jestem bezsilna bo w tej chwili nic nie mogę zrobić
31 2013-02-19 05:12:24 Ostatnio edytowany przez piekny_nick (2013-02-19 05:17:34)
Niech może moderator sprawdzi, czy to nie to samo ip i już. Już nie mówiąc, że:
-pojawia się ta sama chronologia
-pojawiają się te same sformułowania (np. "łajza" na określenie tego niby byłego, z którym była 7 lat.)
-ten sam ton nadmiernej egzaltacji
I pewnie jeszcze wiele innych rzeczy, ale tak na szybko przejrzałam i to się rzuca w oczy- a nie mam ochoty dokonywać dokładniejszej analizy ![]()
heh tu na forum to nigdy nic nie wiadomo..
Minęło już 6 dni od jego pogrzebu, dopiero teraz zaczynam funkcjonować, minął szok, została rozpacz. Nie wierzycie w to, rozumiem bo takie historie rzadko się zdarzają. Historia smutna, tragiczna. Boli to, że nie wierzycie i piszecie tak nagle takie przyziemne komentarze - bez zrozumienia i wiary. Pociesza mnie cały czas mama i siostra, ale one same są załamane i widzę to po nich. Nigdy nie widziałam takiego pogrzebu, mnóstwo ludzi, kwiatów i rozpaczy. Boli gdy odchodzi taki człowiek. Rozmawiałam z jego matką, jest załamana, był jedynakiem, kochała go, robiła dla niego wszystko. On był dla niej dobry mimo tego że popełniał błędy. Zrozumcie matkę. Od jego śmierci nie mogę spać. Nie liczy się dla mnie nikt, nie pamiętam mojego byłego, nawet nie mam ochoty o nim myśleć.Dlaczego dopiero po śmierci bliskiej osoby człowiek uświadamia sobie ile stracił? Codziennie sobie zadaję pytanie kiedy go zobaczę. Gdzie jest ten piękny, mądry człowiek?? Zadręczam się że to może moja wina?? Może powinnam mu wybaczyć? Może teraz bysmy byli najszczęsliwszymi ludzmi pod słońcem? Może dzięki mnie by żył? Cierpie bo go kocham i obwiniam się że to może moja wina... błagam zrozumcie mnie, bo najbliżsi nie potrafią mi pomóc gdyż sami cierpią.
Ta historia jest jak z melodramatu ale jest najprawdziwsza od początku do końca!!!!!!
pomoze ktoś??
ciężko jest mi z tym samej...muszę się wygadać
Mogę liczyć na jakieś wsparcie? Jak się w takiej sytuacji zachować? Co robić żeby przestać myśleć, płakać? Czy w ogóle jest to możliwe? Jak się nie obwiniać i jak wytłumaczyć to co sie stało? Od jego pogrzebu już trzeci raz oglądam film "Uwierz w Ducha". Wtedy też płaczę, ale ten film pomaga mi spojrzeć trochę inaczej na to co się wydarzyło w moim życiu, daje mi jakąs nadzieję, ze można się z tym pogodzić...