Mam chłopaka z którym jestem od dwóch lat ale nie ma go bo pracuje za granicą. W czasie gdy go nie było ja wdałam się w romans z mężczyzną, którego sytuacja przedstawia się tak, że wyprowadził się od żony i od 5 miesięcy mieszkają osobno. Rozwodu nie planuje bo jak twierdzi musiał by płacić jej alimenty ponieważ ona nie pracuje. Spotykaliśmy się dwa miesiące, było wspaniale, on nosił mnie na rękach, chodzący ideał pod każdym względem!!!! Przysięgam!! Nie sądziłam, że tak się zakocham. Zakochałam się w nim i nie potrafię teraz bez niego żyć. Było wspaniale mój chłopak nie wie o niczym i cały czas mój kochanek wiedział że z nim rozmawiam przez telefon, słyszał jak mówiłam " ja ciebie też kocham ". Aż do wczoraj, powiedziałam żeby do mnie nie przyjeżdżał, bo chcę spotkać się z koleżanką. Był zazdrosny, podejrzewał, że jest u mnie jakiś inny. W nocy otrzymałam sms-a że chce pogadać. Napisał mi że go wkurzyłam, bo wysłałam mu piosenke pt. Nie wierz nigdy kobiecie i on powiedział że czuje że u mnie był jakiś facet, na co ja poprostu nie odpisałam bo wydało mi się to oczywiste, że skoro mu mówiłam już wcześniej i przez telefon i w smsie że koleżanka u mnie jest to nie muszę zaprzeczać. Napisał poprostu, że lepiej dla nas będzie jak się nie będziemy spotykać, bo on mnie bardzo kocha i nie chce żebym cierpiała, że jest złym człowiekiem i ja zasługuje na kogoś lepszego. Byłam zszokowana, wypisywałam przeprosiny, pytałam dlaczego, co się stało dlaczego nie może mi powiedzieć tego w twarz albo chociaż przez telefon. A on poprostu powiedział że już się nie zobaczymy, podziękował i powiedział, że go zrozumie bo jestem wyrozumiała. Telefon ma wyłączony, być może zrobiłam z siebie idiotkę ale naprawdę nigdy nikogo tak nie kochałam. Nie wiem co mu strzeliło do głowy ale poważnie się martwię czy on się jeszcze odezwie, czy zabawił się tylko mną czy poprostu rzeczywiście mnie kocha i nie chce mnie męczyć w jakiś sposób albo siebie. Może właśnie odeszła moja wielka miłość?? Słyszałam kiedyś słowa, że kocha się tylko raz a prawdziwa miłość trwa krótko przychodzi niespodziewanie i odchodzi równie nagle. Co o tym sądzicie może coś mi napiszecie co mi otworzy oczy? I nie mam żalu jesli mnie potępicie za moje czyny sama siebie potępiam, że będąc szczęśliwą przy nim nie potrafiłam zerwać z chłopakiem. Bałam się, że postawię wszystko na jedną kartę a on wróci do żony albo odejdzie. Ale druga kwestia to taka że on też nie ma rozwodu z żoną poprostu się wyprowadził kto wie czy do siebie nie wrócą? Wcześniej też mówił, że go czymś wkurzyłam ale zaraz po tym pisał smsy "i tak cię kocham i nie mogę bez ciebie żyć " itp. Teraz jest cisza poprostu gdzieś popełniłam błąd nie wiem jak to naprawić.
1 2013-02-01 15:28:58 Ostatnio edytowany przez laloli (2013-02-01 16:23:08)
Lo Jezu - milosc mego zycia, ale chlopaka trzymam w razie czego w zanadrzu.
On nie rozwodzi sie bo musialby placic alimenty.
W trakcie upojnego spotkania z kochankiem, Ty mowisz przez telefon chlopakowi "tez cie kocham"....
No coz, trafil swoj na swego. Az dziwne , ze odszedl.
Wybacz, ale Twoja historia jest wyjatkowo cyniczna. Slowo milosc jakos srednio mi tu konweniuje.
Moze ktos sie pochyli nad ta opowiescia. Ja nie moge.
Uwazam ,ze trudno o zaufanie w w /w układzie. Ty masz chlopaka ,a kochanek zone.
Jezeli faktycznie zalezy Wam na sobie to wypadałoby szczerze na ten temat porozmawiac i podjac jakies kroki w celu oczyszczenia atmosfery i ewentualnego ukladania sobie wspolnej przyszlosci.No chyba ,ze kreci Was zycie w takim chaosie ![]()
Byłam zszokowana, wypisywałam przeprosiny, pytałam dlaczego, co się stało dlaczego nie może mi powiedzieć tego w twarz albo chociaż przez telefon.
Większej hipokryzji tu na forum jeszcze nie przeczytałem. A Ty czemu swojemu chłopakowi nie powiesz w twarz albo chociaż przez telefon jak jest za granica ?? Mam nadzieję że Cie wykorzystał i dobrze się bawił
Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubańczykom ![]()
Popieram .. I nauczysz sie zycia jak teraz popłaczesz nad soba..
O matko...jakiś wysyp dziś tych biednych zranionych kochanic;-)
Większej hipokryzji tu na forum jeszcze nie przeczytałem. A Ty czemu swojemu chłopakowi nie powiesz w twarz albo chociaż przez telefon jak jest za granica ?? Mam nadzieję że Cie wykorzystał i dobrze się bawił
Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubańczykom
Lepiej bym tego nie ujęła.
Aczkolwiek współczuję autorce, bo wdepnęła w niezłe szambo moralne - ma chłopaka, kochanek żonę- brazylijska telenowela. Brakuje jeszcze do kompletu szwagra żony bliźniaka córki, który nagłym swym pojawieniem skomplikuje to jeszcze bardziej.
Przepraszam laloli ale chyba żadne z was nie pomyślało co robi.
Carma comes back around.
Boże święty jaka dziecinada, wysłałaś mu piosenkę, "słit", jeszcze zalajkuj na fuckbooku jego rodzinne zdjęcie z żoną i pociechami. Na co mam Ci odpowiedzieć, porady szukasz w jakiej kwestii?
Jak to jest z tą miłością?- u mnie wszystko w porządku kocham i jestem kochana, czuję to, jest to szczere uczucie na którego drodze nie stoją żadne osoby trzecie, piąte czy dziesiąte,a na pewno nie jest to mąż/ żona- inny chłopak/ inna dziewczyna. A jak z Twoja miłością? moim zdaniem nijak, bo żadnej nie ma. Swojego chłopaka (mam nadzieje, że kopnie Cie w ten fałszywy odwłok, że zakrętu nie złapiesz) nie kochasz bo go zdradzasz. Kochanka kochasz? może tak Ci się wydaje, ale on ciebie nie kocha. Pobawił się, pobawił i Cię zostawił jak używany przedmiot. nie Ty, to inna. A te gadki, że zasługujesz na kogoś lepszego, hahaha, ma Cie za durną małolatę, która się na to nabierze (po wysyłaniu piosenek, i całej taj sytuacji tez uważam Cię za mało rozgarniętą małolatę)
Wiesz jaki błąd popełniłaś? dałaś się nabrać na słodkie słówka faceta, który zostawił żonę z dziećmi i obraca inne.
dziwisz się, że był zazdrosny o faceta, skoro przez telefon mówiłaś innemu, że go kochasz?
przyznaj sie chociaz swojemu chlopakowi, albo go zostaw bo szkoda chlopaka..
Wypaczenie społeczne się szerzy....