Może to jest głupie, że szukam porady w internecie przed ludźmi, których nie znam, ale muszę to komuś opisać. Jestem dorosłym silnym człowiekiem, chodzę na siłownie, ćwiczę itd. W miłości szczęścia nigdy nie miałem, ale ostatnio zakochałem się w pewnej dziewczynie, problem polega na tym, że ona ma chłopaka. Wiedziałem w co się pakuje, wiedziałem jaka jest sytuacja, ale mimo to zakochałem się w niej i obecnie jestem w takim stanie, że nie wyobrażam sobie życie bez niej. Nie miałem łatwego dzieciństwa i zakochałem się w niej być może dlatego, że była pierwszą osobą, która płakała jak opisałem jej swoje problemy z dzieciństwa. Pierwszy raz się z takim czymś spotkałem i uświadomiłem sobie, że to jest ta miłość. Problem jest tylko taki jaki napisałem wyżej, ona ma chłopaka, a z tego co wiem od dawna im się nie układa, często przez niego płacze, mówi jej przez telefon takie słowa, których nie powinno się mówić nikomu, a tym bardziej do kobiety. Nie zrozumcie mnie źle, nie jestem człowiekiem, których chce wykorzystać czyjąś słabość, aby dojść do zamierzonego celu.
My ze sobą rozmawiamy bardzo dużo, po kilka godzin dziennie i dogadujemy się świetnie. Jak ma jakieś problemy to zawsze stara się jej pomagać i na odwrót. Być może moim błędem było to, że powiedziałem jej co do niej czuje, powiedziałem jej, że ją kocham, jej reakcja jak nie trudno sobie wyobrazić wiadomo jaka była. ?Nigdy nie mów nigdy?, ?może kiedyś? itd. Taki stan rzeczy utrzymuje się do dziś, czasami na temat nas rozmawiamy, ona mówi, że musi mieć czas, że też w to wierzy, że będzie dobrze itd itd. Ja oczywiście jej ten czas daje, bo nie jestem typem człowieka, który jest nachalny. Ostatnio też jak się spotkaliśmy to doszło między nami do zbliżenia, ona pierwsza mnie pocałowała, ale to niczego nie zmieniło sytuacja dalej jest taka sama. Ja ją zapewniłem, że dostanie tyle czasu ile będzie potrzebować. Może to zabrzmi dziwnie, ale nigdy nie byłem tak mocno zakochany, nigdy nie czułem się tak jak teraz. Poradźcie mi proszę co mam zrobić, bo z walki o nią na pewno nie zrezygnuje tym bardziej, że już kilkukrotnie mi mówiła, że będzie dobrze. Nie jest typem osoby, która chcę mnie w jakiś sposób wykorzystać, ani nic z tych rzeczy, znam ją i jestem tego pewny. Powiedźcie mi proszę co o tym myślicie, co mogę jeszcze zrobić?
Z góry dzięki za pomoc