jak w temacie
jakie jest wasze zdanie kobietki ? ![]()
Witaj
Ja jestem za wspolnym mieszkaniem przed slubem ale oczywiscie to moje subiektywe zdanie.
Bezdyskusyjnie przed ślubem.
Z prostego powodu - żeby nauczyć się wspólnego życia, wzajemnych przyzwyczajeń...zanim dojdzie do ślubu. To bardzo ważne.
Ja również jestem za , dziś spotkałam się z opinią że co to za próbowanie , że jak się kocha to razem z wadami ..
A moim zdaniem kurcze , po co "brać kota w worku" żeby za rok brać rozwód ???? to nie średniowiecze !
A teraz wspólne mieszkanie przed ślubem to nawet fajna przygoda
5 2013-01-21 22:48:41 Ostatnio edytowany przez Prinzessin_de (2013-01-21 22:55:51)
Wlasnie :-) Zgadzam sie z toba.
Dla mnie to ne jest testowanie tylko normalne zycie.
Kochanie kogos z wadami.....oczywiscie ze tak ale sa granice...
Czesto poznaje sie partnera z zupelnie innej strony podczas wspolnego mieszkania.
My zamieszkalismy razem dosc wczesnie i nie zaluje.
zdecydowanie przed ślubem ![]()
Zgadzam się całkowicie z moimi poprzedniczkami, zdecydowanie przed ślubem. Trzeba się przekonać czy będziemy umieli ze sobą żyć tylko we dwoje, jak się będziemy dogadywać itp.
Moim zdaniem mieszkanie ze sobą przed ślubem jest świetnym rozwiązaniem. Pozwala przede wszystkim poznać partnera, a przede wszystkim przyzwyczaić się i zaakceptować jego nawyki, wady, etc.
Przed.
Oczywiście, że przed ślubem.... Spotykanie się od czasu do czasu jest tylko małym substytutem wspólnego życia... Najpierw wziąc ślub to jak kupic kota w worku
11 2013-01-21 22:57:20 Ostatnio edytowany przez baziula (2013-01-21 22:58:43)
Przed tylko pod warunkiem, że jest już wyznaczona data ślubu a goście zaproszeni. W przeciwnym razie kobieta ma niepowtarzalną szansę stania się kucharką, sprzątaczką, kochanką w jednym, na pełny etat przez 24 h na dobę , nie dostając nic w zamian i nie mając żadnej gwarancji, że związek zaowocuje udanym małżeństwem. Mieszkać z mężczyzną przed ślubem ( oczywiście jeżeli takowy ma nastąpić) to wychowywać sobie lenia, duże dziecko a jak wynika z licznych postów na tym forum, niejednokrotnie agresora i chama w czystej postaci. Chyba, że tak jak mówię, wszystko jest precyzyjnie dogadane, zaplanowane to OK.
Przed tylko pod warunkiem, że jest już wyznaczona data ślubu a goście zaproszeni. W przeciwnym razie kobieta ma niepowtarzalną szansę stania się kucharką, sprzątaczką, kochanką w jednym, na pełny etat przez 24 h na dobę , nie dostając nic w zamian i nie mając żadnej gwarancji, że związek zaowocuje udanym małżeństwem. Mieszkać z mężczyzną przed ślubem ( oczywiście jeżeli takowy ma nastąpić) to wychowywać sobie lenia, duże dziecko a jak wynika z licznych postów na tym forum, niejednokrotnie agresora i chama w czystej postaci. Chyba, że tak jak mówię, wszystko jest precyzyjnie dogadane, zaplanowane to OK.
baziula , ja znam wiele świetnych par które razem sobie pomieszkują aa kobietka na paluszku nawet zaręczynowego nie ma ![]()
to chyba zależy od mentalności faceta i czy ma coś w głowie ![]()
Świetnych - do czasu, gdy ona dojdzie do wniosku że chce ślubu i dziecka a on będzie wolał grać. ![]()
Po ślubie:)
Przed tylko pod warunkiem, że jest już wyznaczona data ślubu a goście zaproszeni. W przeciwnym razie kobieta ma niepowtarzalną szansę stania się kucharką, sprzątaczką, kochanką w jednym, na pełny etat przez 24 h na dobę , nie dostając nic w zamian i nie mając żadnej gwarancji, że związek zaowocuje udanym małżeństwem. Mieszkać z mężczyzną przed ślubem ( oczywiście jeżeli takowy ma nastąpić) to wychowywać sobie lenia, duże dziecko a jak wynika z licznych postów na tym forum, niejednokrotnie agresora i chama w czystej postaci. Chyba, że tak jak mówię, wszystko jest precyzyjnie dogadane, zaplanowane to OK.
Wrecz przeciwnie, mieszkajac razem przed slubem mozna "wychowac" sobie partnera, zorganiziwac wspolne zycie i podzielic obowiazki.
A jesli facet ma sie okazac niereformowalnym leniem u chamem, to chyba lepiej dowiedziec sie o tym zanim sie da na zapowiedzi i wysle 100 zaproszen.
Człowieka można poznać nawet jeśli się z nim nie mieszka, to po pierwsze. po drugie "wychowywanie faceta" to mit.
Człowieka można poznać nawet jeśli się z nim nie mieszka, to po pierwsze. po drugie "wychowywanie faceta" to mit.
Napisalam o tym "wychowywaniu" cytujac Ciebie.
Poznac mozna, ale nie do tego stopnia co mieszkajac razem.
P.S. Przepraszam za literowki - pisze z telefonu i czasami nie zauwaze.
18 2013-01-21 23:16:02 Ostatnio edytowany przez Prinzessin_de (2013-01-21 23:17:33)
:-)
baziula napisał/a:Człowieka można poznać nawet jeśli się z nim nie mieszka, to po pierwsze. po drugie "wychowywanie faceta" to mit.
Napisalam o tym "wychowywaniu" cytujac Ciebie.
Poznac mozna, ale nie do tego stopnia co mieszkajac razem.P.S. Przepraszam za literowki - pisze z telefonu i czasami nie zauwaze.
No zdaje się, że użyłyśmy tego słowa w innych kontekstach ![]()
Ja myślę że to wszystko zależy od ludzi.
W końcu są ludzie którzy zamieszkują ze sobą dopiero po ślubie i żyją razem całe życie, lub kilka lat i się rozwodzą. Tak samo z ludźmi którzy mieszkają ze sobą przed ślubem, mogą żyć ze sobą całe życie, lub mogą się rozstać kiedyś.
I to czy zamieszkają przed czy po ślubie nie ma większego wpływu na to jaki ich związek byłby po ślubie.
Nawet mieszkając z kimś przed ślubem, możemy do końca nie poznać tej osoby, po ślubie może okazać się że ta osoba jest zupełnie inna, czyli podobnie jak w przypadku kiedy się nie mieszka ze sobą przed ślubem. Tak jak już pisałam, wszystko zależy od ludzi.
W moim przypadku było tak że mieszkałam z partnerem u mojej rodziny przez 5 lat, wzięliśmy ślub, zamieszkaliśmy sami, 2 lata po ślubie nie jesteśmy już razem.
Więc moje zdanie na temat tego, czy mieszkać ze sobą przed czy po ślubie jest takie, że to nie ma większego znaczenia.
Ja myślę że to wszystko zależy od ludzi.
W końcu są ludzie którzy zamieszkują ze sobą dopiero po ślubie i żyją razem całe życie, lub kilka lat i się rozwodzą. Tak samo z ludźmi którzy mieszkają ze sobą przed ślubem, mogą żyć ze sobą całe życie, lub mogą się rozstać kiedyś.
I to czy zamieszkają przed czy po ślubie nie ma większego wpływu na to jaki ich związek byłby po ślubie.Nawet mieszkając z kimś przed ślubem, możemy do końca nie poznać tej osoby, po ślubie może okazać się że ta osoba jest zupełnie inna, czyli podobnie jak w przypadku kiedy się nie mieszka ze sobą przed ślubem. Tak jak już pisałam, wszystko zależy od ludzi
Wlasciwie masz racje.
W kazdym razie ja bym sie nie odwazyla zamieszkac z facetem dopiero po slubie.
W dzisiejszych czasach niestety nie ma gwarancji na udane malzenstwo....
Tak jak napisalas to zalezy od ludzi. My zamieszkalismy na poczatku znajomoaci wspolnie. Jestesmy nadal razem...
My zamieszkalismy razem jako swieza para, po roku wzielismy slub.
Wszystkie obowiazki domowe wykonywalismy razem, a moj maz nie mial problemu z okresleniem sie co do naszej przyszlosci.
Wiec rzeczywiscie wszystko zalezy od ludzi. Ja mialam duzo szczescia ![]()
Ja tez mialam szczescie.....
Trzeba zamieszkać ze sobą tak szybko, jak tylko oboje pomyślą, że chcą ze sobą dłużej być. Wtedy się poznają szybko i dogłębnie, być może jeszcze szybciej się rozstaną. Ale lepiej zrobić to szybko. Jeśli są dobrze dobrani, spędzą ze sobą całe życie, to dzięki wczesnemu zamieszkaniu nie stracą wspaniałych wspólnych lat.
A życie i tak potem da w d*pę -- niezależnie jak dobrze byli dobrani.
Przed.
Jeśli ma się względem partnera poważne plany i mówi się o nim partner życiowy, to absolutnie trzeba razem pomieszkać, żeby zobaczyć, jak to wspólne życie razem wygląda.
Mieszkanie razem to niezły sprawdzian przed wspólnym życiem i nie wiem, dlaczego niektórzy nie decydują się na jego przeprowadzenie.
Sprawdzać się z życia dopiero, jak się powiedziało sakramentalne "tak"? To jakiś archaizm i moim zdaniem bezsensowne zabieranie sobie szansy na porządne sprawdzenie się jako para w normalnym życiu.
A jesli facet ma sie okazac niereformowalnym leniem u chamem, to chyba lepiej dowiedziec sie o tym zanim sie da na zapowiedzi i wysle 100 zaproszen.
A każda kobieta, to chodzący ideał
.
Z całym szacunkiem, ale duża część dzisiejszych dwudziestolatek uważa, że równouprawnienie i partnerstwo polega na tym, że mają prawo wybrać mieszkanie (a mężczyzna ma je kupić
) i wyposażenie wspólnego mieszkania (a mężczyzna ma je kupić
). Potem mają prawo zasiąść w tym "urządzonym przez nie" mieszkaniu i rozkoszować się widokiem.
A zrobienie obiadu, albo prania dla tyrającego (po 12 godzin) na to mieszkanie faceta jest... PONIŻAJĄCE i nie pozwoli im na samorozwój, czyli oglądanie nowinek z Pudelka
.
Dopiero wspólne mieszkanie może pokazać takie problemy.
Ja jestem za wspólnym mieszkaniem przed ślubem. Gorzej, jak jedna ze strona przyzwyczai się do takiej wygody i nie będzie chciala podejmować kroku dalej (czyt. zaręczyny, ślub) ![]()
przed.
moim zdaniem pozwala to na lepsze poznanie partnera, bo widzimy jak zachowuje się o różnych porach, jakie ma nawyki, jak się zachowuje podczas kiedy jest zły, zmęczony, rozleniwiony, jak lubi spędzać czas, czy dba o dom, o mnie, o nasz wspólny czas, jednym słowem czy "ogarnia".
na umówionych spotkaniach może być niewidocznych kilka rzeczy które dla nas będą istotne.
także zdecydowanie przed dla lepszego poznania. a to czy będzie się z tą osobą na dłużej to tak naprawdę tego nic nie może zagwarantować.
jeśli dwie osoby będą się szanować i dbać o związek wtedy są dużo większe szanse, niezależnie od tego w jakiej są sytuacji.
ale jedna uwaga, dać sobie np rok na wspólne mieszkanie i po tym czasie mniej więcej zdecydować co dalej. aby nie trwało to w nieskończoność.
no chyba że obie nie chcą kolejnych kroków. i jeszce taka uwaga jeśli osoby są bardzo młode polecam jednak wydłużyć ten czas, moim zdaniem przed 25 rokiem życia ogólnie nie powinno wchodzić się w poważniejsze stany.. ja nie mówię że nie ma młodszych i jednocześnie mądrych ale naprawdę widzę po sobie i znajomych że człowiek może się w tym czasie bardzo zmienić, później to już raczej jest bardziej uporządkowany w mózgu ![]()
31 2013-01-22 11:40:14 Ostatnio edytowany przez Anik38 (2013-01-22 11:41:43)
Merredithhh napisał/a:A jesli facet ma sie okazac niereformowalnym leniem u chamem, to chyba lepiej dowiedziec sie o tym zanim sie da na zapowiedzi i wysle 100 zaproszen.
A każda kobieta, to chodzący ideał
![]()
![]()
.
Z całym szacunkiem, ale duża część dzisiejszych dwudziestolatek uważa, że równouprawnienie i partnerstwo polega na tym, że mają prawo wybrać mieszkanie (a mężczyzna ma je kupić
) i wyposażenie wspólnego mieszkania (a mężczyzna ma je kupić
). Potem mają prawo zasiąść w tym "urządzonym przez nie" mieszkaniu i rozkoszować się widokiem.
A zrobienie obiadu, albo prania dla tyrającego (po 12 godzin) na to mieszkanie faceta jest... PONIŻAJĄCE i nie pozwoli im na samorozwój, czyli oglądanie nowinek z Pudelka.
Dopiero wspólne mieszkanie może pokazać takie problemy.
Jako kobieta powinnam pokazać solidarność jajników i ostro zaprzeczyć, ale kurcze... masz rację. ![]()
Jedynie ładnie podkreślę "część dzisiejszych dwudziestolatek" , bo ta druga część jest normalna.
Jeszcze żeby te normalne wiązały się z tą normalną częścią facetów......:/
A mieszkać oczywiście przed ślubem, trzeba się przetestować. ![]()
Jestem za zamieszkaniem przed slubem. Musimy wiedziec co bierzemy pod swoj dach za nim bedzie za pozno
heh. Ja obecnie mieszkam z rodzicami a chlopak u siebie ale planujemy aby pomieszkac pare msc razem za nim powiemy sobie TAK
Moja siostra zamieszkala dopiero po slubie z mezem, ale oni byli sobie pisani, na wzajem sie uzupelniaja i jedno dla drugiego wskoczyloby w ogien.
Ja jestem z mieszkaniem przed ślubem, ale jesli ktoś np. z powodów wiary nie chce, to jego sprawa.
zdecydowanie przed...aby zobaczyć jak będzie się żyło razem 24 na dobę. Czasami po zamieszkaniu razem, związki się rozpadają..więc warto to sprawdzić ![]()
również jestem za tym, by zamieszkać przed ślubem..
A co w tym złego? Oczywiście, zamieszkać razem przed ślubem! Jestem za!
Człowieka można poznać nawet jeśli się z nim nie mieszka, to po pierwsze. po drugie "wychowywanie faceta" to mit.
Tutaj sie z Toba nie zgodze. Człowieka nie mozna poznać tak naprawde przed zamieszkaniem z nim. Na zwyklych spotkaniach moze byc cudowny, a na codzien przez 24 h juz nie bardzo bo nie mozna caly czas udawac. Nie pozna się bez tego jak druga osoba zachowuje sie w danych sytuacjach.
Racja, że zamieszkac nalezy tylko wtedy jak wiesz, że partner ma woboc Ciebie powazne zamiary. U nas wszystko odbylo sie dosc szybko. Zamieszkalismy razem juz po 3 miesiącach związku, ale od 1wszego mies. wiedzielismy że chcemy spedzić ze sobą cale zycie
i tak minelo juz ponad 2 lata jak mieszkamy razem i 2 rok i 5 miesiac jak jestesmy razem
.
Merredithhh napisał/a:A jesli facet ma sie okazac niereformowalnym leniem u chamem, to chyba lepiej dowiedziec sie o tym zanim sie da na zapowiedzi i wysle 100 zaproszen.
A każda kobieta, to chodzący ideał
![]()
![]()
.
Z całym szacunkiem, ale duża część dzisiejszych dwudziestolatek uważa, że równouprawnienie i partnerstwo polega na tym, że mają prawo wybrać mieszkanie (a mężczyzna ma je kupić
) i wyposażenie wspólnego mieszkania (a mężczyzna ma je kupić
). Potem mają prawo zasiąść w tym "urządzonym przez nie" mieszkaniu i rozkoszować się widokiem.
A zrobienie obiadu, albo prania dla tyrającego (po 12 godzin) na to mieszkanie faceta jest... PONIŻAJĄCE i nie pozwoli im na samorozwój, czyli oglądanie nowinek z Pudelka.
Dopiero wspólne mieszkanie może pokazać takie problemy.
Odnos sie prosze do calosci wypowiedzi, a nie zdania wyrwanego z kontekstu.
39 2013-01-22 17:20:10 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-01-22 17:24:18)
Walczyłem tylko o równouprawnienie
.
Nie kwestionuję sensu Twojego postu (choć osobiście nie lubię być "wychowywany"
).
Myślisz, że w moim nie ma ziarenka prawdy?
Walczyłem tylko o równouprawnienie
.
Nie kwestionuję sensu Twojego postu (choć osobiście nie lubię być "wychowywany"
).
Myślisz, że w moim nie ma ziarenka prawdy?
Przeczytaj wczesniejsze posty, to zrozumiesz dlaczego uzylam tego slowa i dlaczego jest w cudzyslowiu.
Nie musisz mnie przekonywac, ze nie wszystkie kobiety sa idealne, bo nigdzie tak nie napisalam. Ludzie sa bardzo rozni i nie ma to zadnego zwiazku z plcia. Tyle samo jest niedojrzalych i glupich kobiet, co mezczyzn.
Ale nie o tym jest ten watek. Chcialam tylko zwrocic uwage, ze komentujac w ten sposob jedno zdanie wyrwane z mojej wypowiedzi zmieniles zupelnie jego sens.
baziula napisał/a:Człowieka można poznać nawet jeśli się z nim nie mieszka, to po pierwsze. po drugie "wychowywanie faceta" to mit.
Tutaj sie z Toba nie zgodze. Człowieka nie mozna poznać tak naprawde przed zamieszkaniem z nim. Na zwyklych spotkaniach moze byc cudowny, a na codzien przez 24 h juz nie bardzo bo nie mozna caly czas udawac. Nie pozna się bez tego jak druga osoba zachowuje sie w danych sytuacjach.
Racja, że zamieszkac nalezy tylko wtedy jak wiesz, że partner ma woboc Ciebie powazne zamiary. U nas wszystko odbylo sie dosc szybko. Zamieszkalismy razem juz po 3 miesiącach związku, ale od 1wszego mies. wiedzielismy że chcemy spedzić ze sobą cale zycie
i tak minelo juz ponad 2 lata jak mieszkamy razem i 2 rok i 5 miesiac jak jestesmy razem
.
Drugiego czlowieka nigdy nie pozna sie w 100 % poznac...
Co innego spotkania i wspolne randki nawet parogodzinne a co innego wspolne mieszkanie.
Wg mnie poznaje sie partnera w innym swietle zwyklej codziennosci skladajacej sie z przeroznych sytuacji tworzacych czesto i szara codziennosc.
baziula napisał/a:Człowieka można poznać nawet jeśli się z nim nie mieszka, to po pierwsze. po drugie "wychowywanie faceta" to mit.
Tutaj sie z Toba nie zgodze. Człowieka nie mozna poznać tak naprawde przed zamieszkaniem z nim. Na zwyklych spotkaniach moze byc cudowny, a na codzien przez 24 h juz nie bardzo bo nie mozna caly czas udawac. Nie pozna się bez tego jak druga osoba zachowuje sie w danych sytuacjach.
Racja, że zamieszkac nalezy tylko wtedy jak wiesz, że partner ma woboc Ciebie powazne zamiary. U nas wszystko odbylo sie dosc szybko. Zamieszkalismy razem juz po 3 miesiącach związku, ale od 1wszego mies. wiedzielismy że chcemy spedzić ze sobą cale zycie
i tak minelo juz ponad 2 lata jak mieszkamy razem i 2 rok i 5 miesiac jak jestesmy razem
.
Zdecydowanie. My zamieszkalismy po 2 tygodniach...
Ja jestem za przed ślubem. Wszystko wychodzi na światło dzienne:)
44 2013-01-22 18:08:00 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-01-22 18:10:31)
Ale nie o tym jest ten watek. Chcialam tylko zwrocic uwage, ze komentujac w ten sposob jedno zdanie wyrwane z mojej wypowiedzi zmieniles zupelnie jego sens.
Wykorzystałem Twoje wyrwane z kontekstu zdanie jako prowokację.
Dużo dziewczyn nie zdaje sobie zupełnie sprawy w jak cieplarnianych warunkach są wychowywane. Znam 30-latkę, której porządek w pokoju (nawet w szafkach) robi mamusia. O pranie, gotowanie i inne czynności domowe nawet nie pytaj. O finansowanie również
.
Dziewczyna dziwi się, że żaden porządny mężczyzna nie może z nią wytrzymać i uważa, że to wina tylko owych "niedorobionych" menów. I wcale nie jest głupia
. Na studiach miała stypendium za wyniki, można z nią porozmawiać o kulturze i sztuce. Otoczenie postrzega ją jako delikatną i bardzo wrażliwą istotę.
Dopiero wspólne mieszkanie pokazuje jej (nienaprawialne jak dotąd
) wady.
Dlatego myślę, że wypowiedź dotyczy wątku wspólnego mieszkania.
Merredithhh napisał/a:Ale nie o tym jest ten watek. Chcialam tylko zwrocic uwage, ze komentujac w ten sposob jedno zdanie wyrwane z mojej wypowiedzi zmieniles zupelnie jego sens.
Wykorzystałem Twoje wyrwane z kontekstu zdanie jako prowokację.
Dużo dziewczyn nie zdaje sobie zupełnie sprawy w jak cieplarnianych warunkach są wychowywane. Znam 30-latkę, której porządek w pokoju (nawet w szafkach) robi mamusia. O pranie, gotowanie i inne czynności domowe nawet nie pytaj. O finansowanie również.
Dziewczyna dziwi się, że żaden porządny mężczyzna nie może z nią wytrzymać i uważa, że to wina tylko owych "niedorobionych" menów. I wcale nie jest głupia. Na studiach miała stypendium za wyniki, można z nią porozmawiać o kulturze i sztuce. Otoczenie postrzega ją jako delikatną i bardzo wrażliwą istotę.
Dopiero wspólne mieszkanie pokazuje jej (nienaprawialne jak dotąd) wady.
Dlatego myślę, że wypowiedź dotyczy wątku wspólnego mieszkania.
Rozumiem. Tez zdarzylo mi sie spotkac podobne osoby (i kobiety i mezczyzn), dlatego jestem za wspolnym mieszkaniem przed slubem. A nawet przed zamieszkaniem podczas wizyt w domu rodzinnym dziewczyny/ chlopaka warto zwrocic uwage na relacje panujace w rodzinie i podzial obowiazkow.
A nawet przed zamieszkaniem podczas wizyt w domu rodzinnym dziewczyny/ chlopaka warto zwrocic uwage na relacje panujace w rodzinie i podzial obowiazkow.
Dokładnie. Wspólne mieszkanie, poznanie rodziny oraz stylu życia i ich relacji. To podstawa wiedzy o partnerze.
Jestem jak najbardziej za tym, żeby zamieszkać ze sobą przed ślubem. Ja i mój M. zamieszkaliśmy dosyć szybko ze sobą, ale dzięki temu mogłam wcześniej zobaczyć, z jaką osobą mam do czynienia.
PO ślubie. Po prostu nie uznaję życia na próbę
I myślę, że jestem w stanie poznać drugiego człowieka przed ślubem, jednak trzeba być razem odpowiednio długo i w różnych sytuacjach.
Właśnie po to ludzie zamieszkują razem, by te sytuacje zaistniały.
Nikt nie jest w stanie poznać drugiego człowieka w 100% - powiedział mój kolega, kopiąc w nerki naszego katechetę. Kwadrans wcześniej zwlekliśmy tego księdza z piętnastolatki, którą usiłował zgwałcić
.
50 2013-01-22 22:11:22 Ostatnio edytowany przez baziula (2013-01-22 22:12:03)
Właśnie po to ludzie zamieszkują razem, by te sytuacje zaistniały.
Nikt nie jest w stanie poznać drugiego człowieka w 100% - powiedział mój kolega, kopiąc w nerki naszego katechetę. Kwadrans wcześniej zwlekliśmy tego księdza z piętnastolatki, którą usiłował zgwałcić
.
No ładne rzeczy nam tu opowiadasz Yogi, aczkolwiek po ostatnich doniesieniach o porodzie na plebanii w Poznaniu i mało mnie jest w stanie zdziwić.
Żeby poznać człowieka nie trzeba razem zamieszkać. Czasem wystarczy posiedzieć z jego matką w kuchni, wpaść na weekend, obserwować jak traktuje matkę, siostrę. A mieszkanie ze sobą przed ślubem to trochę taki nieuczciwy zakład; Będę Cię kochał/ła pod warunkiem, że to tamto i coś jeszcze. Albo znam cię i decyduję się z tobą być albo pa. Wszelkie testowanie jest po prostu nieszczere.
Wspólne mieszkanie czy nie, żadnego nie ma znaczenia, jeśli ktoś udaje, to udaje bez względu czy mieszka z kimś czy osobno. Wolałbym niezapowiedziane wizyty, wtedy dopiero może się okazać czy jest panika, czy chętnie się przyjmuje partnera. Nagłe sytuacje są najlepsze ![]()
52 2013-01-22 22:44:02 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-01-23 00:48:31)
To było dawno i nieprawda
.
Zresztą tylko 2 tygodnie leżał na chirurgii
.
baziula: To w Biblii napisano: Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz?.
We własnej opinii jesteśmy często doskonali. Zakochujemy się w kimś i też wydaje się nam doskonały.
Tylko codzienna "próba" pozwoli nam dojrzeć choć odrobinę prawdy.
Życie codzienne weryfikuje marzenia. Pokazuje, czy kobieta potrafi gotować (jak zapewniała) i czy mężczyzna rzeczywiście nie pociąga po cichu z flaszki.
Obserwacja jego rodziny mówisz...
Przecież rodzina śp. Madzi z Sosnowca była bardzo porządna. Cała Polska szukała tego dziecka. Najlepsi psycholodzy pocieszali jej matkę. I jakoś nikt niczego nie zauważył
.
Deklaracja: i że cię nie opuszczę, aż do śmierci jest zbyt poważna, by oprzeć ją tylko na własnym zauroczeniu i amatorskiej obserwacji rodziny lubego.
Tak swoją drogą: jestem zaskoczony, że na damskim portalu przy analizie związków tak rzadko wspominacie o miłości. A może się czepiam
.
Życie codzienne weryfikuje marzenia. Pokazuje, czy kobieta potrafi gotować (jak zapewniała) i czy mężczyzna rzeczywiście nie pociąga po cichu z flaszki.
Przede wszystkim weryfikuje wyobrażenia. Często pobierają się ludzie młodzi, którzy mieszkali z rodzicami i nie mieli bladego pojęcia o prowadzeniu domu. O podziale obowiązków i tych wszystkich rzeczach, które do tej pory ktoś za nich ogarniał: choćby to gotowanie, pranie, prasowanie.
I myślę, że jestem w stanie poznać drugiego człowieka przed ślubem, jednak trzeba być razem odpowiednio długo i w różnych sytuacjach.
Ciekawa jestem, w jakich to niby sytuacjach chcesz zobaczyć, jak dogadujecie się jako para prowadząca dom? Jak chcesz sprawdzić, jak Twój partner odnajduje się w pracach domowych? Czy się angażuje, pomaga, wspiera, robi wszystko sam? Jak zobaczysz, czy pomaga Ci ogarniać temat rachunków, zakupów, obowiązków?
Czy nie warto zacząć wcześniej weryfikować przysposobienie do życia razem pod jednym dachem?
No a poza tym to sposób na szybsze usamodzielnienie się i bycie 100 % parą, a nie wieczne randkowanie.
Jak widac kwestia wspolnego mieszkania jest rozna u roznych osob.
Z tym udawaniem-odrobina racji w tym jest ale co jest latwiej. Byc gentlemanem z dobrymi manierami prze 3 czy 4 godziny na randce jest proste. Ewentualne udawanie 24 godzin na dobe w tak przeroznych sytacjach ktore niesie codziennosc jest zdecydowanie trudniejsze.
Wspolne mieszkanie jest po to nie tylko by byc jak najblizej kolo ukochanej polowki ale zeby obserwowac i wyciagac zwiazki z roznych sytacji- od rzucania skarpetek 4 dniowych pod slot przez sikanie do umywalki itd.
Ja musze przyznac , ze mialam naprawde szczescie ale wlasnie wspolne mieszkanie pokazalo mi, ze moja decyzja byla sluszna :-)
Jestem przeciwna mieszkaniu wspólnemu przed ślubem szczególnie kiedy związek jest nieokreślony, nie ma wspólnych planów na przyszłość, kiedy nie ma deklaracji co do wyrażenia chęci budowania czegoś wspólnie, kiedy partnerzy nie są zdecydowani, że chcą spędzić ze sobą wspólnie życie.
Jednak jeśli oboje wiedzą, że chcą ze sobą spędzić przyszłość, a małżeństwo jest tylko kwestią czasu to uważam, że dobrze jest ze sobą choćby pomieszkiwać. Ponieważ, jednak w takim codziennym zwykłym dniu, kiedy trzeba wspólnie wstać, zrobić coś do jedzenia, ogarnąć mieszkanie i pójść do pracy, wrócić z pracy, coś zorganizować odnośnie wieczora itp., to bardzo wiele pokazuje o drugim człowieku. Wtedy możemy przekonać się jaki kto jest, jakie ma nawyki, z czym sobie nie radzi, w czym jest dobry, co dla kogoś jest ważne, do czego się przykłada, a co olewa, itp.
Jeśli para spotyka się tylko na kilka godzin dziennie bez wspólnych dłuższych wyjazdów, wspólnego pomieszkiwania to w zasadzie faktycznie mało o sobie wiedzą. Wówczas wiele spraw można "ukryć" przed partnerem, bo każdy na te pare godzin potrafi się spiąć, zorganiozwać i pokazać z jak najlepszej strony.
Jednak ogólnie uważam, że testowanie siebie nawzajem jest bez sensu. Mieszkanie przed ślubem tylko po to aby właśnie sprawdzić, przetestować partnera jest jak dla mnie dość dziwne szczególnie kiedy to trwa 3 lata i więcej...
Tym bardziej, że kto powiedział, że małżeństwo to ma być "produkt gotowy"? Według mnie życie z kimś, bycie z kimś z miłości polega własnie na uczeniu się siebie, dogadywaniu się, dopasowywaniu się, docieraniu się. To powinna być wspólna przygoda, przejście razem przez życie przez różne okresy. Ludzie poznają się całe życie, nigdy nie masz gwarancji, że teraz to już kogoś znasz na 100% bo mieszkasz z nim 3 lata. Tym bardziej, że ludzie się też zmieniają. Wszystko zależy bardziej od tego, czy tym ludziom wciaż się chce starać, wspólpracować ze sobą, czy sie wciąż kochają, a nie od tego ile ze sobą są i na ile się przetestowali.
Tym bardziej, że też według mnie inne się ma podejście do wspólnego mieszkania kiedy ma się świadomosc, że jak coś nam się nie spodoba to zawsze możemy się wycofać, kiedy z góry jest wiadome, że to jest na jakiś czas.
Inaczej się do wspólnego mieszkania podchodzi kiedy wiesz, że nie wrócisz do rodziców jak coś cię wkurzy. Kiedy wiesz, że to jest na poważnie. Kiedy mieszkacie razem bo zdecydowaliście ze sobą żyć. Kiedy chcąć nie chcąc musisz wziąć odpowiedzialność.
Po drugie według mnie związek to nie jest coś takiego, że sprawdzę partnera z każdej strony, prześwietle go i jak będę mieć gwarancję, że on zapewni mi szczęście do konca życia to ja może w końcu zdecyduje się na małżeństwo. To trochę takie podejście na zasadzie jeśli będę mieć pewność, że w życiu "zrobię karierę" to ją zrobię.
Związek to nie adopcja. Nie powierzamy się rodzinie zastępczej, która z założenia powinna być idealna tylko my tworzymy tą rodzinę. Zatem to zalezy od ludzi co będzie potem. Mieszkanie przed ślubem nie daje żadnej gwarancji. To dla mnie trochę taka zabawa w dom bez potrzeby brania odpowiedzialności, czyli do momentu aż mi się nie znudzi, albo nie zaczną się problemy.
56 2013-01-23 01:06:40 Ostatnio edytowany przez enya (2013-01-23 01:22:10)
Jednak jak dwie osoby chcą faktycznie ze sobą spędzić wspólnie zycie to takie wspólne mieszkanie może zbliżyć ich do siebie, przyspieszyć pewne decyzje odnośnie przyszłości. Zam osoby, którym wyszło to na dobre!
Edit: Jednak ja nie chcialbym mieszkać przed slubem z facetem - tworzyć jakiś próbny związek. Bawić się w dom.
Uważam, że własnie wspólne wyjazdy, nocowanie u rodziny partnera, czy pomieszkiwanie po pare dni jest wystarczajace aby poznać czyjeś nawyki itp. Uważam też, że Remi ma rację z tymi odwiedzinami bez zapowiedzi itp.
Jestem przeciwna mieszkaniu wspólnemu przed ślubem szczególnie kiedy związek jest nieokreślony, nie ma wspólnych planów na przyszłość, kiedy nie ma deklaracji co do wyrażenia chęci budowania czegoś wspólnie, kiedy partnerzy nie są zdecydowani, że chcą spędzić ze sobą wspólnie życie.
Jednak jeśli oboje wiedzą, że chcą ze sobą spędzić przyszłość, a małżeństwo jest tylko kwestią czasu to uważam, że dobrze jest ze sobą choćby pomieszkiwać. Ponieważ, jednak w takim codziennym zwykłym dniu, kiedy trzeba wspólnie wstać, zrobić coś do jedzenia, ogarnąć mieszkanie i pójść do pracy, wrócić z pracy, coś zorganizować odnośnie wieczora itp., to bardzo wiele pokazuje o drugim człowieku. Wtedy możemy przekonać się jaki kto jest, jakie ma nawyki, z czym sobie nie radzi, w czym jest dobry, co dla kogoś jest ważne, do czego się przykłada, a co olewa, itp.
A skad mam wiedziec czy chce spedzic reszte zycia z tym mezczyzna jesli nie poznam go z kazdej strony?
Mam obstwiac jak na wyscigach? Widzisz na czyms takim bym sie mocno przejechala bo wydawalo mi sie ze to juz ten facet, ale po wspolnym zamieszkaniu okazalo sie ze ja dziekuje, postoje.
Jednak ogólnie uważam, że testowanie siebie nawzajem jest bez sensu. Mieszkanie przed ślubem tylko po to aby właśnie sprawdzić, przetestować partnera jest jak dla mnie dość dziwne szczególnie kiedy to trwa 3 lata i więcej...
Czemu to jest dziwne?
Tym bardziej, że kto powiedział, że małżeństwo to ma być "produkt gotowy"? Według mnie życie z kimś, bycie z kimś z miłości polega własnie na uczeniu się siebie, dogadywaniu się, dopasowywaniu się, docieraniu się. To powinna być wspólna przygoda, przejście razem przez życie przez różne okresy. Ludzie poznają się całe życie, nigdy nie masz gwarancji, że teraz to już kogoś znasz na 100% bo mieszkasz z nim 3 lata. Tym bardziej, że ludzie się też zmieniają. Wszystko zależy bardziej od tego, czy tym ludziom wciaż się chce starać, wspólpracować ze sobą, czy sie wciąż kochają, a nie od tego ile ze sobą są i na ile się przetestowali.
Nigdy nie ma gwarancji ze wszystko bedzie dobrze. Ale inaczej podejde do zlamanego zwiazku kiedy wiem ze ja sama cos przegapilam a inaczej kiedy zmiana zaszla po prostu w partnerze i jest wynikiem jakis jego doswiadczen ktorych bylam swiadkiem. Jesli juz mam sie z kims rozstac to niech chociaz wiem ze to nie z poowdu mojego zaniedbania.
Tym bardziej, że też według mnie inne się ma podejście do wspólnego mieszkania kiedy ma się świadomosc, że jak coś nam się nie spodoba to zawsze możemy się wycofać, kiedy z góry jest wiadome, że to jest na jakiś czas.
Inaczej się do wspólnego mieszkania podchodzi kiedy wiesz, że nie wrócisz do rodziców jak coś cię wkurzy. Kiedy wiesz, że to jest na poważnie. Kiedy mieszkacie razem bo zdecydowaliście ze sobą żyć. Kiedy chcąć nie chcąc musisz wziąć odpowiedzialność.
Czasem trzeba wziac odpowiedzialnosc i...odejsc. Zreszta nikt nie jest przywiazany sznurkiem do kaloryfera, nawet bedac malzentwem mozna sie rozejsc/wyprowadzic/wrocic do rodzicow.
Po drugie według mnie związek to nie jest coś takiego, że sprawdzę partnera z każdej strony, prześwietle go i jak będę mieć gwarancję, że on zapewni mi szczęście do konca życia to ja może w końcu zdecyduje się na małżeństwo. To trochę takie podejście na zasadzie jeśli będę mieć pewność, że w życiu "zrobię karierę" to ją zrobię.
Nie wszystko da sie sprawdzic ale pewne rzeczy mozna. Sprawdza sie nie to czy ktos nam napewno zapewni szczescie tylko jak daleko bedzie sie musialo isc na kompromisy. I wtedy sie ocenia...umiem na te kompromisy isc czy nie.
Związek to nie adopcja. Nie powierzamy się rodzinie zastępczej, która z założenia powinna być idealna tylko my tworzymy tą rodzinę. Zatem to zalezy od ludzi co będzie potem. Mieszkanie przed ślubem nie daje żadnej gwarancji. To dla mnie trochę taka zabawa w dom bez potrzeby brania odpowiedzialności, czyli do momentu aż mi się nie znudzi, albo nie zaczną się problemy.
Mieszkanie przed slubem nie daje byc moze duzych gwarancji...ale mieszkanie dopiero po slubie nie daje absolutnie zadnych.
Przy dzisiajszej ludzkiej mentalnosci nic nie jest pewne. ![]()
Ładnie brzmi frazes "testowanie jest bez sensu" ale ślub to jak dla mnie szalenie ważna decyzja i ja bym jednak chciała sprawdzić co i jak. Co innego wpadać na weekend, a inna sprawa mieszkać, pracować, dzielić obowiązki, opiekować się sobą nawzajem. Często się zdarza, że było pięknie póki para nie zamieszkała razem i obowiązki i znoszenie siebie nawzajem 24/7 nie przerosły ich całkowicie. Ja bym wolała być jednak pewna zanim poczynię cały wysiłek związany z przygotowaniami do ślubu, że facet, za którego zamierzam wyjść jest w stanie ze mną żyć pod jednym dachem.
Ale przeciez decyzja o wspolnym zamieszkaniu to nie jest decyzja o przystapieniu do testu, tylko kolejny, zupelnie naturalny krok w zwiazku.
A skoro to nie jest w porzadku, to w takim razie pojsc do lozka pierwszy raz tez powinnismy dopiero po slubie. Bo co to za testowanie?...
I przed i po jak ktoś ma taką możliwość...z resztą co za różnica, ja myślałam że jak ktoś chce razem zamieszkać to tylko dlatego że widzi jedną możliwosć-bycie razem
allegra90 napisał/a:I myślę, że jestem w stanie poznać drugiego człowieka przed ślubem, jednak trzeba być razem odpowiednio długo i w różnych sytuacjach.
Ciekawa jestem, w jakich to niby sytuacjach chcesz zobaczyć, jak dogadujecie się jako para prowadząca dom? Jak chcesz sprawdzić, jak Twój partner odnajduje się w pracach domowych? Czy się angażuje, pomaga, wspiera, robi wszystko sam? Jak zobaczysz, czy pomaga Ci ogarniać temat rachunków, zakupów, obowiązków?
ja na te pytania znam odpowiedź nie mieszkając jeszcze ze swoim
No nie wiem, mój pierwszy raz z nim i kolejne następne wynikały z uczucia, pożądania drugiej osoby, pragnienia.... nie zrobiłam tego, aby go "testować" jaki jest w łóżku. A ludzie z założenia zamieszkują razem by się sprawdzić.
Postawa jak mi zapasujesz to ok, a jak nie to cię wymienię na lepszy model. Potem się baby dziwią, że jak im cycki opadną albo tyłek zgrubnie po porodzie to się facet za innymi ogląda. No przecież jak testował miała piersi jak Pamela a tyłek super jak Doda, więc skoro towar nabyty nie zgadza się ze stanem faktycznym to wolno mu wymienić na lepszy model..... Prawo wolnego rynku, wygrywa najlepszy.... a pierwszy casting był w momencie zamieszkania.
Życie na próbę, to życie sztuczne. Ludzie wchodzą w konkubinaty a potem się w tych konkubinatach tłuką w imię wyższych wartości. Każdy każdego sprawdza.... miłość poszła w las. No ale czemu się dziwić, jak już 18-latki ubolewają że nie mają orgazmu.... Ehhh brak słów.
No nie wiem, mój pierwszy raz z nim i kolejne następne wynikały z uczucia, pożądania drugiej osoby, pragnienia.... nie zrobiłam tego, aby go "testować" jaki jest w łóżku. A ludzie z założenia zamieszkują razem by się sprawdzić.
Postawa jak mi zapasujesz to ok, a jak nie to cię wymienię na lepszy model. Potem się baby dziwią, że jak im cycki opadną albo tyłek zgrubnie po porodzie to się facet za innymi ogląda. No przecież jak testował miała piersi jak Pamela a tyłek super jak Doda, więc skoro towar nabyty nie zgadza się ze stanem faktycznym to wolno mu wymienić na lepszy model..... Prawo wolnego rynku, wygrywa najlepszy.... a pierwszy casting był w momencie zamieszkania.
Życie na próbę, to życie sztuczne. Ludzie wchodzą w konkubinaty a potem się w tych konkubinatach tłuką w imię wyższych wartości. Każdy każdego sprawdza.... miłość poszła w las. No ale czemu się dziwić, jak już 18-latki ubolewają że nie mają orgazmu.... Ehhh brak słów.
A to jest coś Twoim zdaniem nienormalnego, że się 18-latki interesują orgazmem? bo nie rozumiem.
Poza tym jaką masz gwarancję, że po ślubie bez mieszkania przed ślubem razem wszystko będzie ok? Że też nie zacznie się facet oglądać za innymi. Myślę, że jak ma podły charakter, to tym trudniej się o nim tego dowiedzieć nie mieszkając z nim. Poza tym jak ma pójść w długą to sobie pretekst znajdzie niezależnie od tego, czy z razem mieszkamy.
Co do seksu nawet jak nie masz zamiaru testować to idąc z nim do łóżka dowiadujesz się o kimś nowych rzeczy. Jakby facet był kompletnie nieczuły na Twoje potrzeby w łóżku, chciałabyś z nim dalej być?
Z tym testowaniem to się czepiasz. Bo miłość, bo wszystko ładnie pięknie, bo chcemy być razem. I właśnie życie razem weryfikuje, czy nie mieliśmy o tym tylko romantycznego wyobrażenia, czy naprawdę tak jest. Równie dobrze związek może się rozpaść później, ale to jest spora próba i lepiej moim zdaniem nie odkładać jej na później.
Jakoś jakbym miałam zamieszkać z moim Lubym, to nie myślałabym "ale Cię teraz będę sprawdzać, nie nadajesz się na pewno", tylko chciałabym spróbować dlatego, że go kocham i to jest ważny etap związku jak dla mnie. A nie, że będziemy razem po grób, a się okazuje, że nie potrafimy sprostać codziennemu życiu we dwoje. Ja bym jednak wolała wiedzieć takie ważne rzeczy zanim zdecyduję się na ślub.
Jestem przeciwna mieszkaniu wspólnemu przed ślubem szczególnie kiedy związek jest nieokreślony, nie ma wspólnych planów na przyszłość, kiedy nie ma deklaracji co do wyrażenia chęci budowania czegoś wspólnie, kiedy partnerzy nie są zdecydowani, że chcą spędzić ze sobą wspólnie życie.
Jednak jeśli oboje wiedzą, że chcą ze sobą spędzić przyszłość, a małżeństwo jest tylko kwestią czasu to uważam, że dobrze jest ze sobą choćby pomieszkiwać. Ponieważ, jednak w takim codziennym zwykłym dniu, kiedy trzeba wspólnie wstać, zrobić coś do jedzenia, ogarnąć mieszkanie i pójść do pracy, wrócić z pracy, coś zorganizować odnośnie wieczora itp., to bardzo wiele pokazuje o drugim człowieku. Wtedy możemy przekonać się jaki kto jest, jakie ma nawyki, z czym sobie nie radzi, w czym jest dobry, co dla kogoś jest ważne, do czego się przykłada, a co olewa, itp.
Jeśli para spotyka się tylko na kilka godzin dziennie bez wspólnych dłuższych wyjazdów, wspólnego pomieszkiwania to w zasadzie faktycznie mało o sobie wiedzą. Wówczas wiele spraw można "ukryć" przed partnerem, bo każdy na te pare godzin potrafi się spiąć, zorganiozwać i pokazać z jak najlepszej strony.
Jednak ogólnie uważam, że testowanie siebie nawzajem jest bez sensu. Mieszkanie przed ślubem tylko po to aby właśnie sprawdzić, przetestować partnera jest jak dla mnie dość dziwne szczególnie kiedy to trwa 3 lata i więcej...
Tym bardziej, że kto powiedział, że małżeństwo to ma być "produkt gotowy"? Według mnie życie z kimś, bycie z kimś z miłości polega własnie na uczeniu się siebie, dogadywaniu się, dopasowywaniu się, docieraniu się. To powinna być wspólna przygoda, przejście razem przez życie przez różne okresy. Ludzie poznają się całe życie, nigdy nie masz gwarancji, że teraz to już kogoś znasz na 100% bo mieszkasz z nim 3 lata. Tym bardziej, że ludzie się też zmieniają. Wszystko zależy bardziej od tego, czy tym ludziom wciaż się chce starać, wspólpracować ze sobą, czy sie wciąż kochają, a nie od tego ile ze sobą są i na ile się przetestowali.
Tym bardziej, że też według mnie inne się ma podejście do wspólnego mieszkania kiedy ma się świadomosc, że jak coś nam się nie spodoba to zawsze możemy się wycofać, kiedy z góry jest wiadome, że to jest na jakiś czas.
Inaczej się do wspólnego mieszkania podchodzi kiedy wiesz, że nie wrócisz do rodziców jak coś cię wkurzy. Kiedy wiesz, że to jest na poważnie. Kiedy mieszkacie razem bo zdecydowaliście ze sobą żyć. Kiedy chcąć nie chcąc musisz wziąć odpowiedzialność.Po drugie według mnie związek to nie jest coś takiego, że sprawdzę partnera z każdej strony, prześwietle go i jak będę mieć gwarancję, że on zapewni mi szczęście do konca życia to ja może w końcu zdecyduje się na małżeństwo. To trochę takie podejście na zasadzie jeśli będę mieć pewność, że w życiu "zrobię karierę" to ją zrobię.
Związek to nie adopcja. Nie powierzamy się rodzinie zastępczej, która z założenia powinna być idealna tylko my tworzymy tą rodzinę. Zatem to zalezy od ludzi co będzie potem. Mieszkanie przed ślubem nie daje żadnej gwarancji. To dla mnie trochę taka zabawa w dom bez potrzeby brania odpowiedzialności, czyli do momentu aż mi się nie znudzi, albo nie zaczną się problemy.
=================================
Jednak ogólnie uważam, że testowanie siebie nawzajem jest bez sensu. Mieszkanie przed ślubem tylko po to aby właśnie sprawdzić, przetestować partnera jest jak dla mnie dość dziwne szczególnie kiedy to trwa 3 lata i więcej...
Tym bardziej, że kto powiedział, że małżeństwo to ma być "produkt gotowy"? Według mnie życie z kimś, bycie z kimś z miłości polega własnie na uczeniu się siebie, dogadywaniu się, dopasowywaniu się, docieraniu się. To powinna być wspólna przygoda, przejście razem przez życie przez różne okresy. Ludzie poznają się całe życie, nigdy nie masz gwarancji, że teraz to już kogoś znasz na 100% bo mieszkasz z nim 3 lata. Tym bardziej, że ludzie się też zmieniają. Wszystko zależy bardziej od tego, czy tym ludziom wciaż się chce starać, wspólpracować ze sobą, czy sie wciąż kochają, a nie od tego ile ze sobą są i na ile się przetestowali.
===========
Co znaczy testowanie? Testuje sie go--- wysylajac mu ladna kolezanke by podpatrzec czy na nia poleci.
Gdy 2 doroslych ludzi chce z soba zamieszkac nie musi to byc testowaniem jak to nazwalas ale po prostu wspolnym zyciem a to sa 2 rozne sprawy.
Według mnie życie z kimś, bycie z kimś z miłości polega własnie na uczeniu się siebie, dogadywaniu się, dopasowywaniu się, docieraniu się. To powinna być wspólna przygoda, przejście razem przez życie przez różne okresy. Ludzie poznają się całe życie, nigdy nie masz gwarancji, że teraz to już kogoś znasz na 100% bo mieszkasz z nim 3 lata. Tym bardziej, że ludzie się też zmieniają. Wszystko zależy bardziej od tego, czy tym ludziom wciaż się chce starać, wspólpracować ze sobą, czy sie wciąż kochają, a nie od tego ile ze sobą są i na ile się przetestowali.
A mieszkajac z soba przed slubem nie robi sie tego z milosci? Nie jest to ,jak to nazywasz ,wspolna przygoda? Przejssciem przez rozne okresy?
Ja juz wczesniej tez napisalam, ze nie da sie poznac drugiego czlowieka w 100% i to, ze ludzie sie zmieniaja to fakt.
(...) Wszystko zależy bardziej od tego, czy tym ludziom wciaż się chce starać, wspólpracować ze sobą, czy sie wciąż kochają, a nie od tego ile ze sobą są i na ile się przetestowali. (...)
Trudniej jest byc dla kogos w kazdej sytuacji mieszkajac z nim wspolnie niz spotykac sie z nim pare godzin dziennie.
My zamieszkalismy z soba bardzo szybko i do tej pory tego nie zaluje.
Nie mielismy zadnego docieania sie , klotni- po prostu wszytko pasowalo.
Dzis jestesmy szczesliwym malzenstwem starajacym sie o powiekszenie rodziny...
Ale przeciez decyzja o wspolnym zamieszkaniu to nie jest decyzja o przystapieniu do testu, tylko kolejny, zupelnie naturalny krok w zwiazku.
A skoro to nie jest w porzadku, to w takim razie pojsc do lozka pierwszy raz tez powinnismy dopiero po slubie. Bo co to za testowanie?...
Ja tez to widze jako kolejny wspolnie podjety krok.
Ale sie rozpisalam heheh :-P
"Jednak ogólnie uważam, że testowanie siebie nawzajem jest bez sensu. Mieszkanie przed ślubem tylko po to aby właśnie sprawdzić, przetestować partnera jest jak dla mnie dość dziwne szczególnie kiedy to trwa 3 lata i więcej...
Tym bardziej, że kto powiedział, że małżeństwo to ma być "produkt gotowy"? Według mnie życie z kimś, bycie z kimś z miłości polega własnie na uczeniu się siebie, dogadywaniu się, dopasowywaniu się, docieraniu się. To powinna być wspólna przygoda, przejście razem przez życie przez różne okresy. Ludzie poznają się całe życie, nigdy nie masz gwarancji, że teraz to już kogoś znasz na 100% bo mieszkasz z nim 3 lata. Tym bardziej, że ludzie się też zmieniają. Wszystko zależy bardziej od tego, czy tym ludziom wciaż się chce starać, wspólpracować ze sobą, czy sie wciąż kochają, a nie od tego ile ze sobą są i na ile się przetestowali."
BRAWO!!!!!!!!!!!!!!!! Prinzessin_de podpisuję się rękami i nogami. Nareszcie jakaś sensowna wypowiedź. ![]()