Jak wkońcu skończyć ten toksyczny związek i ruszyć dalej! - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Jak wkońcu skończyć ten toksyczny związek i ruszyć dalej!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 31 ]

Temat: Jak wkońcu skończyć ten toksyczny związek i ruszyć dalej!

Witam Was wszystkie NetKobietki bardzo serdecznie.
Zarejestrowałam się tu,bo już nie daję sobie z tym sama rady. Jestem w związku od 2,5 roku z facetem,mieszkamy razem od 2.
Mam już dość, i nie wiem z której strony "ugryźć" tą całą sytuację.
w zeszłym roku nasiliła się u niego agresja, zazdrość, awantury z byle powodu, picie.
potrafił rzucić się na mnie z łapami, wyzywał od najgorszych, wyważył drzwi od mieszkania kiedy nie chciałam go wpuścić.
przez rok czasu zadzwoniłam na policję 3 razy, za to wyważenie drzwi i wykręcenie mi nogi miał sprawę w sądzie, dostał 1,5 roku w zawiasach. potem już mnie nie pobił,ale kilka dni temu rzucił we mnie talerzem z jedzeniem,tylko dlatego ze kilka godzin się nie odzywałam,bo miałam grypę i źle się czułam. Jestem pewna że ta agresja wróci, to tylko kwestia czasu.
Czy go kocham? nie wiem,to naprawdę trudne pytanie. myślę że raczej łączy nas przyzwyczajenie, mieszkanie razem.
Przez ten ostatni rok,powiedziałam mu chyba 100 razy żeby w końcu przestał mnie wykańczać i żeby się wyprowadził. W nerwach przyznawał mi rację, mówił że faktycznie nic z tego nie będzie, i że powinien się wyprowadzić. Ale jak już emocje opadały,to nic z tym nie robił.
Ja tak próbowałam na "trzeźwo" myśleć o tym naszym związku, i za każdym razem wychodziło mi,że powinniśmy się rozstać. Nie mogę być sobą,muszę uważać co mówię,jestem stłamszona, zamknięta w sobie, zrezygnowana, mimo że jestem bardzo silna psychicznie i jestem w stanie naprawdę dużo znieść.
On potrafi wyzywać mnie od rozpieszczonych jedynaczek (mimo że mam 12letnią siostrę, a tak naprawdę on nie ma rodzeństwa), każda awantura, kłótnia to zawsze moja wina, mówi, że jestem chora psychicznie i powinnam się leczyć. a jak już w końcu nie wytrzymuję, i to ja wpadam w szał (bo ile można słuchać bzdur na swój temat) to naprawdę potrafię mówić i robić straszne rzeczy. sama siebie nie poznaję. kiedyś złapałam za nóż i powiedziałam mu żeby mnie zabił,ulżył mi bo już dłużej nie wytrzymam. on doprowadza mnie do takiego szaleństwa, normalnie nigdy bym czegoś takiego nie zrobiła.
Innym razem wzięłam nożyczki i sprawiłam ze w końcu wyszedł z domu,i dał mi spokój. Boję się,że kiedyś naprawdę zrobię coś głupiego.Moja mama powtarzała zawsze GDZIE SIĘ KOŃCZY ROZUM, TAM SIĘ ZACZYNAJĄ RĘKOCZYNY, i taka jest prawda, mi się kończy rozum, i z tej bezsilności to ja wpadam w szał.
Za każdym razem jest to samo, po awanturze mamy ciche dni, a potem mu wybaczam (choć tak naprawdę nigdy do końca mu nie wybaczę za niektóre słowa i rzeczy które mi zrobił), ale chyba dla świętego spokoju mu wybaczam, i wiem że za kilka dni będzie to samo,ale co mam zrobić? jak się nie odzywam, żeby go nie prowokować to też źle i rzuca we mnie talerzami !
to wszystko to takie błędne koło.
Jakiś czas temu przyznałam się sama przed sobą,że gdybym była sama to było by mi tak fajnie. Nie mam przyjaciół, znajomych, ale zorganizowałabym sobie jakoś czas, tęsknię za byciem sama, z drugiej strony chciałabym dzielić życie z kimś,ale wydaje mi się że już żadnemu facetowi nigdy nie zaufam.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jak wkońcu skończyć ten toksyczny związek i ruszyć dalej!

Chcesz by Cię zabił?  Dziewczyno ratuj się.

3

Odp: Jak wkońcu skończyć ten toksyczny związek i ruszyć dalej!

Ja nie wiem jak ludzie wytrzymują, że sobie żyją pod jednym dachem, jedno bije drugie i się zastanawiają czy coś należy z tym zrobić. Nie wyobrażam sobie żeby ktoś z kim mieszkam i jestem w związku się nade mną znęcał. Jest sporo tematów o przemocy w związku na tym forum i we wszystkich wątkach mniej więcej podobna reakcja - kompletna bezradność. Weź go kobieto wyrzuć, zmień zamki, wstaw nowe, porządne drzwi. On Cię kiedyś zabije przecież.

4

Odp: Jak wkońcu skończyć ten toksyczny związek i ruszyć dalej!

Idz po pomoc do osrodka p/działania przemocy .Tam sie wzmocnisz i bedziesz mogła podjac jakies dzialania.Przemoc powoduje strach,bezsilonosc,poczucie winy i rezygnacje.Samemu trudno wyrwac sie takiej relacji.
Sa fundacje dla kobiet z przemocy mozna znalezc je w internecie ,mozna zadzwonic np na Niebieska linie umówic sie na konsultacje ,zadzwonic na telefo zaufania wyzej wymienionej fundacji.Jest równiez Centrum Praw Kobiet .
A poza tym wzywaj policje,niech mu założa niebieska karte,nagrywaj i przedstawiaj jako dowód.Wyjdz do ludzi ,dramat w czterech scianach nie jest do pokonania w pojedynkę.

5

Odp: Jak wkońcu skończyć ten toksyczny związek i ruszyć dalej!

Ja się nie zastanawiam czy coś zrobić,tylko jak?
po tym jak mu zakomunikowałam,żeby się wyprowadził, dzisiaj usłyszałam że on mnie zaj***ie i zakopie w lesie, że jestem grubą świnią(mam może 2kg nadwagi) i głupią okularnicą.powiedział że będzie szukał mieszkania i niedługo się wyprowadzi,ale znajdzie mnie,i za 2-3 lata mnie zniszczy.
zadzwoniłam do agencji z której wynajmujemy mieszkanie,akurat teraz mamy odnowienie umowy,i poprosiłam,żeby umowa była tylko na moje nazwisko, tak też będzie, więc generalnie jego nazwiska nie ma na umowie.powiedziałam mu to, powiedział,że mnie zniszczy za to ze go wyrzucam z dnia na dzień,i bezprawnie zmieniam dane na umowie. nie wyrzucam go z dnia na dzień,chociaż wolałabym tak, bo jak mam jeszcze te dni wytrzymać dopóki się nie wyniesie?
potem zaczął z siebie robić ofiarę losu,zwalając całą winę na mnie.wypomniałam mu te wszystkie pobicia,a on odpowiedział że miał powód żeby mnie pobić, że się doigrałam.oplułam go w twarz.wyszedł z domu.
nie wiem co robić.jeśli zamknę drzwi,to je wyważy,tak jak kiedyś, jak go wpuszczę,to już może tu zostanie,i nigdzie nie wyjdzie bo się będzie bał że go nie wpuszczę,ja już nie mam siły. już mam dość. najchętniej sama zabrałabym rzeczy, ale nie mam dokąd pójść, zresztą skoro jestem taka gruba świnia, straszna i nienormalna,to niech on się wyniesie.powiedziałam mu,że skoro taki debil ze mnie to po co tu wraca?prawdziwy facet,gdyby miał dość,już dawno by się wyniósł,bez pytania, a on chyba uwielbia mnie wykańczać psychicznie.brakuje mi słów czasem jak takie głupie rzeczy mówi,mam ochotę normalnie go zabić.

6

Odp: Jak wkońcu skończyć ten toksyczny związek i ruszyć dalej!

Nie możesz się przeprowadzic do innego mieszkania? Wówczas by Cię nie znalazł i przede wszystkim nie bałabyś się, że będzie Cię nachodził...
Ps. Ja zerwałam po 5 latach i bynajmniej mnie nie bił, tylko zwyczajnie nie czułam się szczęsliwa...i do tego musiałam wrócic do rodziców...Nigdy jednak nie będę tego żałowac...:)

7

Odp: Jak wkońcu skończyć ten toksyczny związek i ruszyć dalej!

hej Karolcia, widze ze u nas podobnie. trzymaj sie dziewczyno i uciekaj puki nie macie dzieciaczkow... bo potem jeszcze trudniej

8

Odp: Jak wkońcu skończyć ten toksyczny związek i ruszyć dalej!
Karolcia27 napisał/a:

On potrafi wyzywać mnie od rozpieszczonych jedynaczek (mimo że mam 12letnią siostrę, a tak naprawdę on nie ma rodzeństwa), każda awantura, kłótnia to zawsze moja wina, mówi, że jestem chora psychicznie i powinnam się leczyć. a jak już w końcu nie wytrzymuję, i to ja wpadam w szał (bo ile można słuchać bzdur na swój temat) to naprawdę potrafię mówić i robić straszne rzeczy. sama siebie nie poznaję. kiedyś złapałam za nóż i powiedziałam mu żeby mnie zabił,ulżył mi bo już dłużej nie wytrzymam. on doprowadza mnie do takiego szaleństwa, normalnie nigdy bym czegoś takiego nie zrobiła.

Witam,
to mój pierwszy post.
Twoja opowieść Karolcia mocno przypomina moją. Jestem po ślubie 1,5 roku. Znamy sie od 3 lat i dopiero teraz tak na prawdę wychodzi szydło z worka. Może wcześniej  nie myślałam o tym poważnie, może nie chiałam tak myśleć, przecież jest taki rozrwkowy, na każdy temat potrafi coś powiedzieć, koleżeński,a że lubiał sobie wypić....(nadal to praktykuje) po kilka piwek dzienie, to inna kwestia. Nie zawsze było źle. Źle zaczęlo się tak mniej więcej po roku naszej znajomości. Zaczęły się kłótnie, o wszystko, a generalnie o mój wcześniejszy związek- bo poprzedni partner zna mojego męża i na odwrót. To w złości, w jakimś ataku niesprecyzowanej agresji (po alkoholu) potrafi mi powiedzieć, że się w dupę ruch*łam z nim, że nawet nie jestem dziw*ą, bo one to za pieniądze biorą i jeszcze mase różnych innych BARDZO przykrych rzeczy wysłuchuję nadal. Były szarpaniny, kłótnie, uderzył mnie chyba 4 razy- także musiałam odsiedzieć swoje w domu. Za każdym razem mu przebaczałam, .. nie wierzę w to co piszę.(to było jakieś 1.5 roku temu)  i nie wierzę, TAK UDERZYŁ MNIE. boli do dziś. nigdy mu tego nie zapomnę.  W ogóle muszę uważać na to co mówię, nie jestem sobą- tak właśnie się czuję, stąpam na palcach czasem, bo się boję żeby Jegomościa nie urazić.Nie wiem co mam zrobić,wątpie, żeby się zmienił.  gdy nie pije, nie jest taki zły-wcześniej bym powiedziała,że jest z nim ok, ale teraz widzę, że nie za bardzo. Nawet podczas oglądania wiadomości potrafi nieźle naprzeklinać. Jest to stresując, ja codziennie mam kołaczące serce. Co tym razem wymyśli - myślę, gdy np.wychodzi na spacer z psem- bo potrafi- dziś też- tak raz na tydzień pojść na spacer i wrócić pijany, bo był u kolegi!!
I jak gdyby nigdy nic powiedział, "czy mogłabym mu przynieś zupę?" Zatkało mnie. Chyba zwariował, Powiedziałam, że nie, nie zasłużył, za takie zachowanie się nic nie dostaje. Wiec się zdenerwował, poszedł sobie tą zupę odgrzać, pyrgając wszystkim i oczywiście teraz śpi w pokoju obok, ,,, ze swoim pieskiem. Dobrze, że sam chodzi przynajmniej spać, po wieeeelkim obrażeniu się.
Karolcia też dochodził miedzy nami do rękoczynów, z obu stron- tak było na początku- bo tj. piszesz ile można znosić te obelgi, obelgi skierowane w moją stronę, mojej rodziny . Może 2 razy go podrapałam, nawet nie wiem jak to się stało, to był jakiś amok. Na codzień jestem opanowana osobą, ale przy nim czasem dostaje nerwicy.
Oczywiście nie trzeba wspominać, że jutro oczywiście nie usłyszę żadnego słowa przeprosin, nawet już nie liczę na to.
JAK JA TERAZ ŻAŁUJĘ, ŻE W OGÓLE MUSIAŁAM AKURAT GO POZNAĆ. jetem taka naiwna- już miał żone- było jak teraz ze mną. dopiero teraz  to widzę. Wcześniej oczywiście nastawiona anty do niej... teraz ją rozumiem, bo niemałe kłamstwa o niej opowiadał, jaka ona straszna była itp.  Wyzywał ją, bił ją i poniżał- tak to w skrucie wyglądało. W końcu zrobiła sprawę rozwodową o której nic nie wiedział , bo akurat przebywał w Anglii i o całe szczescie, bo kto wie z jakim wyrokiem by sie to dla niej mogło zakończyć. Mają dziecko, przebywa u niej. My tez mamy dziecko. MA rok. Gdyby nie ono, pewnie już by mnie tu nie było,ale to trochę skomplikowane! Była żona ma bardzo dużo kasy i stać ja na wszystko, ja muszę poczekać aby zacząć zarabiać.  Tak łatwo powiedzieć : spakuj siebie i dziecko i  wyprowadź sie. To nie takie proste. MAm 25 lat. W tym roku kończę studia, pierwsze przerwałam. Później szukam pracy, aby nie być tj. teraz uzależnioną finansowo i zobaczymy....

Dziewczyny uważajcie na siebie. Nie wszyscy są jak z bajki. Mój mąż potrafił mnie okłamać, nawet co do swojego wykształceni- powiedział,że rzucił studia  na 3 czy 4 roku a jak się dowiedziałam niedawno nie ma nawet matury!!!!!!!!!!

9

Odp: Jak wkońcu skończyć ten toksyczny związek i ruszyć dalej!

To jest jakiś psychol. Nie wpuszczaj go, wywal jego rzeczy, jak się będzie awanturował dzwoń po policję. Jak nie będzie w tym mieszkaniu miał nic prawnie do gadania, to możesz zadzwonić na policję, że się włamuje do Ciebie do domu, bo nie ma prawa tam przebywać. Najlepiej by było załatwić sądownie zakaz zbliżania. No i należy dupka nagrywać, bo za grożenie komuś śmiercią już można ładnie odpowiadać przed sądem. Z takimi pajacami to trzeba twardo, bo to w gruncie rzeczy tchórze. Jakim niedowartościowanym łajzą musi być facet żeby się znęcać nad słabszą fizycznie kobietą? Aż mnie nosi jak słyszę o takich sprawach.

10

Odp: Jak wkońcu skończyć ten toksyczny związek i ruszyć dalej!

Czytałam Twój post,i zastanawiałam się czy nie piszemy o tym samym facecie:) oni wszyscy chyba mają jakiś "defekt genetyczny". Kilka razy w życiu słyszałam że jak facet uderzy raz, to zrobi to znowu. ale my mamy takie dobre i wielkie serca,że wybaczamy, łudzimy się, że się dla nas zmienią, my dla nich zrobiłybyśmy wszystko...a oni dla nas? wielką łaskę zrobi jak w jeden dzień wypiję jedno piwo,a nie trzy,i to jeszcze wielce obrażony. Mój też nie jest taki zły jak wszystko jest ok, ale od około roku, nawet jak jest dobrze,to ja już wyprzedzam myślami kilka dni naprzód bo wiem,że koszmar i tak wróci,tylko kwestia czasu.więc nawet jak jest dobrze,to nie mogę się odprężyć tak do końca,bo wiem że za chwilę będzie znowu źle.nie mogę być sobą,jestem wiecznie znerwicowana,podburzona,już nie pamiętam kiedy się uśmiechałam.
Ja też teraz muszę chodzić na palcach,bo wielmożny postanowił wrócić(po rzekomych poszukiwaniach mieszkania)a ja wiem,że nie szukał,poszedł do kolegi, wypił dwa piwa i wrócił,bo wie,że za kilka dni mi przejdzie,i nie musi szukać mieszkania.
Już nie mam siły się z nim szarpać, i znowu mu tłumaczyć ze nie chce po prostu z nim być dłużej.On tego nie rozumie, od razu wyskakuje z tekstem że na pewno kogoś poznałam,i nowego gacha będę do domu przyprowadzać jak on się wyprowadzi.
A ja mam ich wszystkich po dziurki w nosie,wiem że nie wszyscy są tacy sami,ale ja trafiam na właśnie takich.

11

Odp: Jak wkońcu skończyć ten toksyczny związek i ruszyć dalej!

to nie jest tak ze trafiasz na takich samych,jeśli Ci sie taki trafił to nie ma co użalać sie nad swoim losem tylko zacząć działać.Pamiętaj,że jak sobie pościelisz tak sie wyśpisz.Ze swojego doświadczenia wiem ,ze są faceci ,którzy wogóle nie powinni sie wiązać z kobietą,bo sie do tego nie nadają.Taki związek toksyczny uzależnia.Im dłużej bedzie trwał tym gorzej dla Ciebie.Da sie to zakończyć i trzeba dla własnego dobra.Osobiście zmarnowałam 6lat czekając nie wiem chyba na cud.I mimo uczuć i bólu ,wiem ,ze było warto!Poznałam wspaniałego człowieka,i dopiero teraz wiem co znaczy miłość od chłopaka,i co znaczy normalność.Nie załamuj sie kobietko,wiedz,ze teraz inwestujesz w swoją przyszłość,a przeciez nie zamierzasz wyladować w psychiatryku!

12

Odp: Jak wkońcu skończyć ten toksyczny związek i ruszyć dalej!

Karolcia,
napisze tak jak ktoś wcześniej : dopóki nie macie dzieci zostaw tego "faceta", później to już nie będzie takie łatwe.
Teraz możesz po prostu wstać i wyjść, nie ma co się zanim oglądać i marnować życie, dla kogoś kto Cie nie szanuje, kłamie, przez kogo masz po prosu pierwszy krok do nerwicy. Z dzieckiem to nie bedzie takie proste. Jeszcze większa szarpanina, szantażowanie, obrażanie na jego oczach......
Też mam tak, jak napisałaś, że nawet, gdy niby wszystko jest ok, to ja czuje ciągłe napięcie, niepokój, bo wiem, że to tylko chwilowe.
Wczoraj przyszedł pijany, poszedł spać, zaraz po tym jak mnie słownie poponiżał a dzis wyobrź sobie od samego rana chodzi na palcach, śniadanie do łóżka, kawa taka jaką lubię, pies wyprowadzony, nakarmiony także kot, dla dziecka śniadanko podane.... ŻENUUUA .... Jak mu wspomniałam o tym co powiedział dnia poprzedniego to powiedział "przeprasza, że nie powinien był" nie robi to na mnie wrażenia. już nie. jutro mam kolokwium zaliczeniowe....jak mam się normalnie uczyć, czytać gdy tak trudno o skupienie... serce mi pęka, dlaczego oni tacy muszą być?! Po fakcie zastanawiają się co się stało, a czasem nawet nie, bo przecież "Ja go sprowokowałam" ja go sprowokowałam tym, że zapytałam się o które wróci ?!!!
Karola, trzymaj się ciepło w te zimowe dni. I pamiętaj, że kiedys może być za późno. Na pewo będzie ciężko, będzie bolało, ale zadaj sobie pytanie czy chcesz wieść godne życie? bez stresu? Czy chcesz być ciągle kłębkiem nerwów.
Dasz sobie radę, musi minąć tylko trochę czasu. I kto to mówi ...sama nie mam lepiej, ale u mnie to trochę bardziej skomplikowane, mieszkam poza tym u niego, Ty też czy wynajmujecie? Bo jeśli wynajmujecie to lepiej dla Ciebie, ktoś Ci zawsze pomoże z zabraniem rzeczy,,,, lepiej, żeby go przy tym nie było.
Napisz jak u Ciebie dziś.
Pozdrawiam smile

13

Odp: Jak wkońcu skończyć ten toksyczny związek i ruszyć dalej!

Czytałam.. taki związek nazywany jest "toksycznym" i wiem po sobie, że cięzko się z niego wydostać.. jednak tutaj on Cię bije mój facet tego nie robi.. choć czasem przemoc psychiczna jest czasem jeszcze trudniejsza.. choć czasem myślę że za chwilkę dostane fiksacji.. z tym wszystkim.. bo wiem, wiem że powinnam to wszystko skończyć ciągle kłótnie, ciągle łzy, ciągłe nerwy.. wszystko nie tak ale nie potrafie odejść.. chyba przez wzgląd na dawne czasy.. sama nie wiem. Świruje. Ktoś współświruje ?

14

Odp: Jak wkońcu skończyć ten toksyczny związek i ruszyć dalej!

Miej świadomość, że jak go nie spakujesz i nie wyrzucisz, to on się sam nie wyniesie, bo to pasożyt. A więc koszmar się nie skończy. Albo sama mu znajdź w necie mieszkanie tongue Tym szybciej się trutnia pozbędziesz.

15

Odp: Jak wkońcu skończyć ten toksyczny związek i ruszyć dalej!

Od wczoraj trochę nad tym wszystkim myślałam, i postanowiłam podzielić się swoimi spostrzeżeniami.
Postanowiłam skupić się na swojej osobie, i okazało się, że nie jestem aniołkiem.
Wiecie, zupełnie ni stąd ni zowąd przypomniało mi się jak dobre 7 lat temu,kiedy byłam z facetem, prowokowałam go na różne sposoby, by zobaczyć do czego jest zdolny, kiedy naprawdę straci cierpliwość ( a potrafię doprowadzić do szału bardzo szybko). Chciałam po prostu zobaczyć czy jest w stanie mnie uderzyć,albo zrobić coś innego. I jak tak teraz o tym myślę, to ja się o to prosiłam,żeby dostać w pysk, uwierzcie mi,że byłam zdolna zrobić i powiedzieć naprawdę straszne rzeczy.
Po kolejnych chyba 3 latach, z kolejnym facetem zrobiłam dokładnie to samo, zwykłą, zdrową kłótnię zmieniłam w istne piekło! Startowałam do niego z łapkami (chociaż wystarczyło że on by się raz zamachnął i byłoby po mnie). Uratowało mnie jedynie to,że facet był starszy ode mnie, mądrzejszy i łapiąc mnie za rękę powiedział że mnie spakuje i skoro jestem taka niedojrzałą gówniarą to wracam do mamusi smile
Miałam kiedyś taką fajną znajomą,dojrzałą kobietę po 50tce, oczytaną, inteligentną, godną zaufania.Ona mi powiedziała wprost,jaki jest mój problem. Otóż jej zdaniem, dlatego, że nigdy nie poznałam swojego ojca, on nigdy nie próbował kontaktować się ze mną, próbuję sprawdzić każdego faceta jakiego napotykam na swojej drodze jak bardzo mnie kocha,i jak bardzo mnie nie pozwoli skrzywdzić.
Widzicie w tym jakiś sens? Ja widzę, i prawdę mówiąc wydaje mi się, że nie czuję się jakoś bardzo skrzywdzona przez los, czy przez ojca, to jednak gdzieś tam w głębi widzę,że najpierw tych wszystkich facetów zagłaskałabym na śmierć(z miłości),zrobiłabym dla nich wszystko(nieważne czy oni dla mnie też), byłam taką Matką Polką,która zniesie wszystko i da radę w imię miłości do faceta.
Więc kilka lat temu postanowiłam,że chociaż spróbuje to naprawić, tą moją dziwną relację z facetami,i skontaktowałam się z moim ojcem.Pogadaliśmy przez telefon kilka razy,ale do spotkania nigdy nie doszło.Stchórzył.Ja jeszcze później próbowałam,ale ile można? Myślałam,że chociaż poznam swoje dwie przyrodnie siostry, ale one też nie za bardzo wyrażają chęć poznania mnie.
I jest mi przykro, czasem chyba wierzę w to,że jestem nic nie wata,i nawet własny ojciec nie chce mnie poznać, wyciągnęłam rękę do niego, ale on nie chciał. Co ja mu zrobiłam takiego? Nawet mnie nie zna.
Czy możecie mi dziewczyny powiedzieć, czy to moje pogmatwane życie w związkach jest jakoś związany z wychowaniem się bez ojca? Czy ma to się jakoś do tego, że nie do końca potrafię facetowi zaufać, i urządzam piekło na ziemi każdemu za karę?za to,że mój ojciec mnie nie chciał?
Dobre pytanie...

16

Odp: Jak wkońcu skończyć ten toksyczny związek i ruszyć dalej!

Na kazdą relacje składa sie wiele czynników.to jak zostaliśmy wychowani,to jakie miałyśmy dziecinstwo ,jaki kontakt z rodzicami,mozesz odczuwać braki miłosci ojca,i to moze mieć wpływ na to jak teraz traktujesz swoich facetów.Poczytaj wiele artykułow na temat dziewczyn wychowywanym bez ojca,poznaj swoje wnetrze,swoje błedy które popełniasz i staraj sie nie robić ich w przyszłości.

17

Odp: Jak wkońcu skończyć ten toksyczny związek i ruszyć dalej!

Dziewczyny jak ja sie cieszę,że trafiłam to forum akurat! smile jestem w tak fatalnym stanie psychicznym ,że w zasadzie nie wiem od czego zacząć...To może akurat tak, po dłuższym okresie czasu kiedy byłam sama, co wcale mi nie przeszkadzało bo miałam przyjaciół trafił się On..Jestesmy razem pół roku,z czego przez to pół roku było tak kolorowo a to tylko jak myśle po fakcie ze wzgledu na to,że pracuje na wyjazdach i przyjeżdzał na weekend.Jest starszy ode mnie o 13 lat troche sporo, jednak nie odczuwałam jakiejś bariery wiekowej w Naszym przypadku była i do tej pory jest sielanka traktuje mnie jak księżniczke nigdy wczesniej nie mialam takiego faceta dlatego jestem nim tak zasascynowana..,ale nie zawsze...Od niedawna ma takie zmiany w mózgu, że nie wiem co mu sie dzieje (wczesniej byl zazdrsony-ale umiarkowanie) teraz dostaje takiego szału,że za każdym razem kiedy wychodzimy gdziekolwiek i z kimkolwiek kończy się to tym ,że zawsze On pierwszy do mnie startuje, a ja też nie jestem w stanie pozwolic sobie na to żeby mnie bił...!! on ma obsesje na punkcie zdrady,i to konkretną!ciągle mnie o coś podejrzewa a wystarczy ze wypije chociaż troche to dostaje białej gorączki a na drugi dzień amnezja nic nie pamięta..mał tego wynajelismy razem mieszkanie i wcale sie nie ciesze z tego powodu.. juz sama naprawde nie wiem co mam robic?! chcialbym dla niego jak najlepeij kocham go, ale chyba jednak nic z tego nie bedzie... sad

18

Odp: Jak wkońcu skończyć ten toksyczny związek i ruszyć dalej!

Dajcie sobie czas na przemyślenie wszystkiego i niech każde sie zastanowi jak i czy w ogole można WAS naprawic.

19

Odp: Jak wkońcu skończyć ten toksyczny związek i ruszyć dalej!

Drogie! Miłe! Trafiłam tutaj,bo jestem u kresu mojej drogi partnerskiej.Przeczytałam prawie wszystko o przemocy psychicznej.Witam i dołączam do Was bo mam to samo.Każda Wasza historia jest po trosze moją.Ja mam 33 lata za sobą, w związku toksycznym, z człowiekiem którego poznałam w jednej klasie(jakie to "romantyczne"!!!).Przeszłam terapię dla członków rodzin osób uzależnionych,gdzie poznałam bardzo fajne babki.Miałam dużą nadzieję,że dobroć i podejście ze zrozumieniem zaowocują poprawą sytuacji,szczególnie kiedy on zachorował na nieuleczalną chorobę.Próżne nadzieje,jak wyzywał i poniżał tak robi to dalej ,tylko że z przerwami,no i oczywiście bez świadków,to tak zwana metoda" kija i marchewki".W swojej nienawiści coraz bardziej się rozwija.Właściwie jestem wszystkiemu winna,nawet temu że jest ciężko chory.A ja teraz doszłam w swojej "dobroci" do tego,że przestał mi dawać pieniądze na utrzymanie mieszkania, zostałam z pożyczką razem wziętą itd. itp.Jest mi bardzo ciężko, ale muszę wytrwać,sport dodaje mi siły i zwierzęta w domu.Ale piekiełko jest obecne  codziennie,no ale jeszcze tylko dwa miesiące, potem występuję o separację i bardzo się na to cieszę,skreślam dni na kalendarzu.Mam marzenia mimo swoich 50 plus,przede wszystkim spokoju i ciszy.Wiem ,że walka będzie o majątek, ale wolę zrezygnować z marzeń na rzecz spokoju,chociaż szkoda ...ale cóż, coś za coś.Zastanawiam się czy nie napisać książki , podręcznika dla młodych kobiet o niegrzecznych chłopcach, bo przeszłam w tym tak zwanym "porządnym" domu wszystko, alkoholizm,zdrady, oszustwa, narkomanię syna, nieuleczalną chorobę.Czasami nie chce mi się wierzyć,że to ja,skąd ja miałam tyle siły???

20

Odp: Jak wkońcu skończyć ten toksyczny związek i ruszyć dalej!

Podepnę się pod posty wyżej wymienionych forumowiczek i pomimo tego, iż wcześniej odniosłam się  do innego wątku na forum tzn. na temat zazdrości, to ten tyczy się bardziej mojej sytuacji, a mianowicie: Jestem ze swoim chłopakiem 7 lat, on ma 30 lat, ja 24, jednak nie mieszkamy razem.Mój narzeczony na początku naszego związku zasypywał mnie kwiatami,deklarował, że nigdy nie zrobi mi krzywdy, nie uderzy. Ale widocznie mieliśmy inne spostrzeżenie na definicję przemocy.Chichot losu sprawił, że moja praca licencjacka była opisem zjawiska, rodzajów, objawów i skutków szeroko rozumianej przemocy.Pisząc ją, nie wiedziałam, że sama mogę stać się klasycznym przykładem opisywanego przypadku. Małe kłótnie prowadziły do niespodziewanych reakcji ze strony agresora-narzeczonego. Stwierdził, że nigdy mnie nie uderzy i niby słowa dotrzymał, jednak swoją złość okazywał w inny sposób: wykręcał mi ręce, łapał za szczękę i szyję, popychał na ściany i meble, kopał po nogach, pozostawiając przy tym ogromne siniaki i krwiste wybroczyny. Gdy pewnego razu w domu rodzice zobaczyli co mam na rękach zapytali wprost czy to on mi zrobił, nie umiałam się wytłumaczyć.Już wówczas kazali mi go zostawić. Koleżanki z pracy też z łatwością poznały sińce,pomimo iż wydawało mi się, że umiejętnie zatuszowałam je podkładem . Po każdej kłótni szyderczo mówił "przecież nic ci nie zrobiłem, nie uderzyłem cię".Gdy płakałam, skulona w pokoju nawet nie reagował, a wprost go to drażniło. Dochodziło do tego, że zalana łzami wybiegałam z jego domu sama w nocy,biegłam ulicą w szoku, cała się trzęsąc.Głupia myślałam, że po mnie wybiegnie, przeprosi, lub zwyczajnie przyprowadzi do domu, w obawie o moje bezpieczeństwo. Nic bardziej mylnego, zamykał za mną jeszcze drzwi mówiąc "idź poszukaj sobie hu... do du...., o tej porze czekają na taką łatwą " lub "nie myśl, że ci otworzę drzwi, jeśli namyślisz się i postanowisz zawrócić z drogi". Zupełnie niedawno po kolejnej ostrej kłótni trzasnął drzwiami i wyszedł zapalić, w tym samym momencie najprawdopodobniej z nerwów lub osłabienia spowodowanego tą całą sytuacją, dostałam obfitego krwotoku z nosa, zakręciło mi się w głowie i upadłam, leżałam jak w maglinie, nie mogłam wstać, lecz miałam świadomość tego co się ze mną dzieje. Nagle do pokoju wszedł on, zobaczył, że leże zakrwawiona, ale nawet się tym nie przejął, nawet nie podszedł sprawdzić czy oddycham. Po prostu włączył telewizor i zaczął oglądać, a potem najzwyczajniej w świecie zasnął, jak gdyby nigdy nic, tak jakbym nic już dla niego nie znaczyła, tak jakby mój los był mu obojętny. Na dodatek rano kłamał, że podniósł mnie z podłogi, że trzymał mnie za rękę i że nie darowałby sobie gdyby coś mi się stało.A przecież tak nie było, wszystko doskonale pamiętam. Hipokryta.Miałam plany wstąpić do policji, jednak stwierdził, że sześcio, bądź dziewięciomiesięczny pobyt na szkółce w Szczytnie, Piasecznie, lub Legionowie zniszczy nasz związek. I tak doradził mi studia blisko naszego miejsca zamieszkania, wtedy to zaczął już przejmować nade mną kontrolę, wówczas jeszcze tego nie widziałam. Czuję, że powinnam skończyć ten związek, jednak nie mam dość siły, dodatkowo przeszkodą w tym są opłaty tzn. telefon wzięty dla niego na moje nazwisko, a opłacany przez niego. Boję się, że sama nie podołam, to on od 7 lat wypełniał cały mój czas,pomagał, nie wyobrażam sobie mojego życia bez niego. Nie umiem samodzielne funkcjonować, dotychczas wszystko załatwialiśmy razem, to jest mój pierwszy chłopak,pierwszy związek, zaangażowałam się w niego bez pamięci już 7 lat. Jak mam podjąć trudną decyzję o rozstaniu, gdy jednocześnie targają mną sprzeczności, co do słuszności mojego zachowania-a może to ja jestem wszystkiemu winna? Nie umiem sobie z tym poradzić.

21

Odp: Jak wkońcu skończyć ten toksyczny związek i ruszyć dalej!

Pisałaś pracę o przemocy i zadajesz sobie pytanie czy jesteś winna?
Masz syndrom ofiary.
To naprawdę trzeba zakończyć.
Uciekać i leczyć by zaraz nie wpaść w łapy kolejnego psychola.
Tylko musisz chcieć.
Rozumiem te piękne początki, ale rzeczywistość jest taka a nie inna.

22

Odp: Jak wkońcu skończyć ten toksyczny związek i ruszyć dalej!

Wiem dokładnie zielony domku, tylko jak znaleźć w sobie tą siłę? 4 dzień spędzam u rodziców bez niego, nie dzwoni, nie wysyła smsów. W którymś poście przeczytałam "nie odzywa się, więc Cię widocznie nie potrzebuje" i to chyba prawda. Ten 4 dzień dzięki waszemu forum dał mi dużo do przemyślenia, szczerze mówiąc to dzięki wam jeszcze się jakoś trzymam

23

Odp: Jak wkońcu skończyć ten toksyczny związek i ruszyć dalej!
marcik napisał/a:

(...)Jak mam podjąć trudną decyzję o rozstaniu, gdy jednocześnie targają mną sprzeczności, co do słuszności mojego zachowania-a może to ja jestem wszystkiemu winna? Nie umiem sobie z tym poradzić.

Przeczytaj zdania z mej sygnatury.
Moim zdaniem skłaniasz się do życia zgodnie z drugim z nich. Szkoda.

24

Odp: Jak wkońcu skończyć ten toksyczny związek i ruszyć dalej!

Otóż to. Wystarczy chcieć.
Niestety problem współuzależnienia często związany jest z czasem jaki potrzebny jest do podjęcia decyzji. Mówi się (osobiście sama tego doświadczyłam), iż trzeba osiągnąć to swoje dno w danej relacji.
I my możemy mówić co powinnaś zrobić i Ty nawet się z tym zgadzasz. Póki jednak nie podejmiesz decyzji to nasze gadanie poniekąd jest czcze.

25

Odp: Jak wkońcu skończyć ten toksyczny związek i ruszyć dalej!

Wiem, że macie racje i jestem przekonana o słuszności waszych przekonań.Po prostu wielokrotnie udało mu się wmówić, że to dzięki mnie nasz związek się sypie, wymieniał liczne przykłady, których najzwyczajniej w świecie wstydzę się przytoczyć- to właśnie stąd moje poczucie winy-jak widać NIESŁUSZNE.

26

Odp: Jak wkońcu skończyć ten toksyczny związek i ruszyć dalej!

Klasyk.
Tak naprawdę wie, że zapewne Twojej winy jest niewiele zatem byś tak szybko do tego nie doszła lepiej wszystko zwalić na Ciebie.
Eh.
To przykre bardzo.
Szkoda życia.

"Przemocowiec wie kim jest i jak się zachowuje ale żeby lepiej się poczuć w tej swojej beznadziejności wmówi Tobie wszystkie winy świata".
Ten typ tak ma.

27

Odp: Jak wkońcu skończyć ten toksyczny związek i ruszyć dalej!

Dziękuję dziewczyny, wasze komentarze dały mi bodziec do działania. Najlepiej na zimno wszystko samotnie przemyśleć, wyciszyć się, dać sobie szansę na lepsze życie, no i co ważne najwyższa pora na odważną decyzję.

"Są łzy, które jak ogień palą, są usta, które się nigdy nie żalą, są krzywdy, na które nie ma sędziego, więc jeśli ktoś płacze nie pytaj dlaczego?" Właśnie nie pytaj dlaczego, tylko działaj! Działaj egoistycznie, z myślą o swoim życiu.

28

Odp: Jak wkońcu skończyć ten toksyczny związek i ruszyć dalej!

Przeczytałam wszystkie wasze bolesne opowieści , wasze historie dramatyczne .... po tylu latach które upłynęły od ostatniej wypowiedzi.. Nasuwa się jedyne pytanie , czy wam sié powiodło .. ? Czy udało się Wam  uwolnić od tych obrzydliwych, tchórzliwych typów , którzy jedyną rzecz którą potrafią robić - to podnosić brudne  łapska i bić..

29

Odp: Jak wkońcu skończyć ten toksyczny związek i ruszyć dalej!

Kochana moja, jakbym czytala o sobie. Przeczytaj moj temat "Trudny związek. Szukam pomocy" ja jestem z nim ponad 10 lat, Ty krocej. Ja jestem w innej sytuacji, bo mamy juz dziecko i jest mi trudniej acz mam teraz większą motywację żeby zmienić swoje zycie, dla dziecka.

Przeczytaj co mi napisali dobrzy ludzie, ktorzy tez znaja ten temat. I uciekaj. Nie mysl o niczym, znajdziesz dobrego faceta, nie popelniaj tego bledu co ja. Ja zaluje ze tego nie skonczylam po pierwszej klotni, ktora byla wywolana z niczego. Nie wspominajac o pierwszych przejawach agresji. Uciekaj jeszcze dzis, spakuj sie jak masz dokad i nie zmarnuj sobie zycia, nie funduj swoim potencjalnym dzieciom tego co ja. Mozesz wszystko zmienic, tylko nie jego. Jesli to juz sie zaczelo powtarzac, to sie nie skonczy. Ja tez sie ludzilam latami, tez obiecywal. A potem znow wyzwiska, szarpanie, obelgi, awantury. On potrzebuje pomocy ale nie Twojej, tylko psychiatry lub psychologa. Nie lituj sie nad nim, jesli robi to Tobie, to pewnie robil innym kobietom przed Toba. Szanuje swoja matke? Siostre? Bo moj nie, nikogo nie szanuje. mnie tez. Przyszlam na ta strone po pomoc w podjęciu ostetecznej decyzji, wiem ze musze cos zrobic, ze musze isc po pomoc, to nie wstyd. Mowie Ci uciekaj poki nie masz dzieci, bo potem bedzie tylko gorzej. Jest cudowny i kochany przez pewnien czas tak? A potem znienacka zamienia sie w potwora? Ech jak ja to znam. Teraz Cie kocha za 5 min nazywa kurw..a i nienawidzi, rzuca rzeczami,.kopie po drzwiach. I tak bedzie zawsze, chocby ile razy przepraszal i mowil ze sie zmieni. Tacy jak oni sie nie zmieniaja. Co Twoja mama o.nim sądzi? Porozmawiaj z nia szczerze. Moja od latilat.mowila - zastanow sie, odejdz, to zly typ, po co sie meczysz, wroc do domu. A ja glupia nie sluchalam to teraz mam. Ratuj.sie kochana mam tak samo i wiem co mowie. Chocbys co robila nie ma prawa Cie tak.traktowac, ponizac. To swiadczy tylko o jego zaburzeniach i chamstwie, on sie nie zmieni. Uciekaj poki czas!!! Pozdrawiam i trzymaj sie, nie daj.sie!! Zaslugujesz na kogos kto nedzie Cie kochal i szanowal a nie gnebil i poniewiieral, terroryzowal psychicznie. Pozdrawiam buzka

30

Odp: Jak wkońcu skończyć ten toksyczny związek i ruszyć dalej!

Ana - Maresole podniosła wątek sprzed 6 lat ... nie sądzę, żeby jego Autorka jeszcze tu zaglądała i żebyś doczekała się odpowiedzi ...

31

Odp: Jak wkońcu skończyć ten toksyczny związek i ruszyć dalej!
maresole napisał/a:

Przeczytałam wszystkie wasze bolesne opowieści , wasze historie dramatyczne .... po tylu latach które upłynęły od ostatniej wypowiedzi.. Nasuwa się jedyne pytanie , czy wam sié powiodło .. ? Czy udało się Wam  uwolnić od tych obrzydliwych, tchórzliwych typów , którzy jedyną rzecz którą potrafią robić - to podnosić brudne  łapska i bić..

Tez,jestes w takiej sytuacji?

Posty [ 31 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Jak wkońcu skończyć ten toksyczny związek i ruszyć dalej!

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024