gdy jedziemy w gosci, to przezywam czesto horror. sympatyczni ludzie z inną kulturą.
ostatni zjazd-piesek wylizał po rękach mojego szwagra, a ten wziął dziecko na ręce. tesciowa wyglaskala piesusia a potem lapala za raczki mojego syna-synek rączki wlozyl do buzi. ja spojrzalam w sufil po czym zapytali mnie czemu jestem taka czerwona.zamilkłam.
piesek po tych zabiegach powędrował pod stół i poddał się zabiegom higienicznym-pominę szczegóły, macie psy to wiecie co te urocze zwierzęta robią.
co mam zrobić???
po rozmowie z narzeczonym wybuchla mega awantura-juz sie boje nawet myslec o kolejnej wizycie.
tesciowie szwagier, bratowa i szwagierka są sympatyczni(nie zawsze były kwiatki,ale są ok)
A dlaczego tylko milczysz i patrzysz w sufit? To Twoje dziecko, masz pełne prawo dbać o jego zdrowie i higienę, nie widzę więc problemu w wyrażeniu prośby, by bliscy nie postępowali w ten sposób. Znane mi dzieciate osoby nie mają problemu z postawieniem sprawy jasno: chcesz dotykać mojego dziecka, umyj najpierw ręce. Wszyscy rozumieją o co chodzi, a jak nie rozumieją, to ich problem, a nie rodziców dziecka.
chyba narzeczony juz cos gadal, tylko ze ja zawsze mam jakies wątki. i wyjde na tą złą. bo mam wątki.
Tutaj chodzi o zdrowie i dobro Twojego dziecka, więc ja bym zupełnie nie przejmowała się tym, jak wyrażenie jasno (ale grzecznie) swojego zdania zostanie odebrane przez rodzinę. Nie jestem matką, ale wyobrażam sobie, jak bym zareagowała w takiej sytuacji - nie wiadomo, czy pies jest np. regularnie odrobaczany, więc nie narażałabym swojego syna czy córki na złapanie pasożytów tylko dlatego, że ktoś nie ma za grosz wyobraźni...
Pragne stwierdzic ze przesadzasz. ![]()
O ile dzieciak nie babra sie w luznej psiej kupie i jej nie zjada to jeszcze nie slyszalam o przypadku zeby od psa trzymanego w domu dziecko sie czymkolwiek zarazilo.
A jak nadal masz problem to jezyk ludzki zostal po to wynaleziony zeby sie skutecznie porozumiewac.
Uzyj tego narzedzia. ![]()
Jeżeli to jest dla Ciebie problem to reaguj w takich sytuacjach. Zwróć uwagę rodzinie, że nie życzysz sobie na przyszłość takich zachowań. Jednak udowodniono, ze dzieci wychowujące się ze zwierzętami, także, a nawet szczególnie psami (oczywiście takimi domowymi, a nie szwendającymi się nie wiadomo gdzie, które mogą coś podłapać) sa bardziej odporne, ślina psów jeszcze nikogo nie zabila, a nawet przeciwnie, jest uważana za leczniczą. W starożytnym rzymie w pierwszych a'la szpitalach były puszczane oswojone psy i wilki, aby wylizywały rany pacjentów. Oczywiście wychowywanie się ze zwierzętami daje inne korzyści np. dzieci są bardziej opiekuńcze, zaradne, empatyczne, czułe i otwarte na innych ludzi.
Jeżeli to jest dla Ciebie problem to reaguj w takich sytuacjach. Zwróć uwagę rodzinie, że nie życzysz sobie na przyszłość takich zachowań. Jednak udowodniono, ze dzieci wychowujące się ze zwierzętami, także, a nawet szczególnie psami (oczywiście takimi domowymi, a nie szwendającymi się nie wiadomo gdzie, które mogą coś podłapać) sa bardziej odporne, ślina psów jeszcze nikogo nie zabila, a nawet przeciwnie, jest uważana za leczniczą. W starożytnym rzymie w pierwszych a'la szpitalach były puszczane oswojone psy i wilki, aby wylizywały rany pacjentów. Oczywiście wychowywanie się ze zwierzętami daje inne korzyści np. dzieci są bardziej opiekuńcze, zaradne, empatyczne, czułe i otwarte na innych ludzi.
nirvanka nie ma ochoty spoufalac mojego dziecka z psim ogonem, sory, nie wszyscy musza kochac psy tak, ze je pod ogon całują.
ja zwierzeta lubie ,sama mam kota, ale nie wpuszczam go do domu.
no to właśnie o tym mówię, nie masz ochoty to reaguj. Ja Cię nie namawiam do zmiany zdania przecież.
Przez ślinę psa można z powodzeniem zarazić się lambliami. Poza tym jeżeli pies nie był odrobaczany, ma w sobie pasożyty, liże sobie za przeproszeniem tyłek, potem rączki dziecka, a potem dziecko wkłada te rączki do buzi, to efekt jest podobny jak w przypadku "całowania psa pod ogonem". Nie twierdzę, że trzeba dziecko izolować od zwierząt (sama mam zdanie takie jak Nirvanka - wychowywanie ze zwierzętami może mieć bardzo pozytywny wpływ na dzieci), ale trzeba przede wszystkim zachować środki ostrożności. Własnego psa można regularnie odrobaczać, ale jeśli jest to cudzy pies, to nigdy nie wiadomo, jak często widuje weterynarza i jaką dodatkową "faunę" ma w sobie.
10 2013-01-21 17:18:04 Ostatnio edytowany przez Jaga Baba07 (2013-01-21 17:32:03)
Ja też uważam, że przesadzasz.
Bardziej martwiłabym się, gdyby ludzie mający kontakt z dzieckiem, nie myli rąk po wizycie w toalecie. Zapewne byłoby to zagrożenie dla Twojego dziecka. Albo gdyby oblizywali palce, a potem do dziecka z tymi paluchami się pchali.
Zwierzęta są mniejszym złem w takim wypadku.
Jako dziecko upadłam na psią kupę, która była na placu zabaw i nic mi się nie stało. Poza tym wychowywałam się ze zwierzętami, które były w domu. Do tej pory cieszę się bardzo dobrym zdrowiem.
Ależ owszem, zgadzam się, że powinnaś poinformować, że sobie nie życzysz, żeby brali Twoje dziecko na ręce nie myjąc uprzednio rąk.
Pragne stwierdzic ze przesadzasz.
O ile dzieciak nie babra sie w luznej psiej kupie i jej nie zjada to jeszcze nie slyszalam o przypadku zeby od psa trzymanego w domu dziecko sie czymkolwiek zarazilo.
A jak nadal masz problem to jezyk ludzki zostal po to wynaleziony zeby sie skutecznie porozumiewac.Uzyj tego narzedzia.
Co do słowa zgadzam się
Tylko, że jedna sprawa, że uważam osobiście, że przesadzasz, a druga, to to, że masz prawo do tej przesady, bo to w końcu Twoje dziecko. Ale póki się nie odezwiesz, to nic nie zmienisz. Od przewracania oczami i wzdychania żaden problem się jeszcze nie rozwiązał.
te lamblie są niebezpieczne
Psy są fajne ale niestety większość z nich ma paskudne przyzwyczajenia.
Wiem co piszę od zawsze posiadałam i posiadam psy.
Do tego gdy właściciel nie dba o podstawowe szczepienia i odrobaczenie.
Można nabawić się problemu ![]()
Poza tym pies to brudas i nie czyści swego futra jak np. kot.
Nie dziwię się Tobie Nika,kudły psa w buzi dziecka to również może być problem.
Trzeba też zwrócić uwagę na to iż nie każdy pies jest okazem łagodności ,więc trzeba uważać z bezpośrednim kontaktem dziecka ze zwierzem.
Ale właśnie dlatego że jesteś mamą swego malucha powinnaś nie lookać po sufitach tylko od razu reagować !
jak ktos nie ma w genach mycia rąk to i ja ich tego nie nauczę:(
poza tym nie umiem zwracac uwagi
jak ktos nie ma w genach mycia rąk to i ja ich tego nie nauczę:(
poza tym nie umiem zwracac uwagi
no to czeka Cię nauka asertywności ![]()
Nie ma czegoś takiego jak nie "umiem zwracać uwagi" gdy chodzi o zdrowie własnego dziecka.
Zachęcam do pierwszego małego kroku,potem już pójdzie tylko lepiej ![]()
wlasnie o to chodzi, ze gdy ja juz powiem,to sie obraza. bo jestem bardzo, bardzo....
szczera.
nika, ludzie mają to do siebie, że bardzo często się obrażają, kiedy ktoś im zwróci uwagę. Musisz po prostu pamiętać, by Twoje zwracanie uwagi było grzeczne, ale stanowcze. Myśl o sobie i o dziecku, a nie o tym, czy przypadkiem jakaś osoba delikatna jak francuska królewna się nie obrazi. Jeśli, jak piszesz, nie umiesz zwracać uwagi - albo czeka Cię nauka asertywności (jak napisała nikandra), albo nauka cierpliwości. Możesz albo powiedzieć jasno, czego oczekujesz od rodziny, albo zamknąć buzię na kłódkę i udawać, że Cię to nie obchodzi - i patrzeć, jak Twoje dziecię jest obśliniane przez psa. Najgorsze, co możesz zrobić, to przywdziać minę cierpiętnicy i oczekiwać, że wszyscy się domyślą Twoich pragnień.
ale pierdoly tu niektorzy pisza o ...psach-ja osobiscie posiadam psa od 16 lat nigdy nie mialam zadnego uczulenia choroby ,pies przyjemnie pachnie i sam dba o higiene -niejeden czlowiek smierdzi bardziej i jest brudniejszy,nawet moj maz o dziwo ,,, majacy alergie na siersc zgodnie z pieskem zyje,gorsze sa zarazki od ludzi ,poza tym... kiedy dziecko jest wychowywane w zbytniej czystosci czesciej choruje-ludzie zastanowcie sie troche nad soba!te wszystkie wybielacze detergenty i anty bakteryjne srodki czy wlasnie ludzie bardziej przez to nie choruja ?ta sterylna czystosc-znam ja takich-blade to chude jakies rachityczne i wiecznie chore ,a psy?to wspaniale stworzenia i co wiecej dzieci wychowywane z psami nie choruja tak jak te co w wielkiej czystosci zyja-bo czystosc jest dobra ale bez przesady
ewakuacja mogą sobie być zdrowe ja po prostu nie mam ochoty żeby pies lizał moje dziecko i tego nie będzie robił.
Nika, to odezwij sie! Jeśli nic nie powiesz, to pies bedzie lizal Twoje dziecko, bo skoro nic nie mowisz, a w tym domu taki zwyczaj, to nikt Ci w myslach nie bedzie czytał.
21 2013-01-21 22:53:12 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-01-21 22:54:59)
Po pierwsze - przesadzasz. Psy są o wiele bardziej czyste niż niektórzy ludzie. Mnie to podchodzi pod fanatyzm czystości, obsesję jakąś.
Nic się Twojemu dziecku nie stanie w trakcie takiego epizodu. Jak umierasz ze strachu, zrób dezynfekcję dziecka, domu i podwórka.
Po drugie - jak Ci się coś nie podoba, to na Boga zabierz głos. Najlepiej jest się pieklić w ciszy, niech się inni latami domyślają, o co Tobie chodziło tego bądź innego dnia.
Po trzecie - Ty może nie lubisz zwierząt, psów, biedronek, ale Twoje dziecko do nich ciągnie, bo to coś ''nowego''. Pomyśl o tym.
Edit: Właśnie sprawdziłam - pies ma w pysku mniej bakterii, niż człowiek w buzi. To tak a propos tematu i obrzydliwej psiej śliny.
cyniczna.
mi nawet nie chodzi o te bakterie, o te tasiemce, czy o te glisty. to oddzielny temat, bo pies jest odrobaczany. chodzi o jego psią dolę-ze sobie tylek liże, a potem pana po ręku. we większości o to mi chodzi.
No to Nika, następny razem zwróć uwagę właścicielom, a jeżeli nie właścicielom, to stanowczo do psa powiedz- "Nie wolno Burek!" i może się domyślą.
ewakuacja mogą sobie być zdrowe ja po prostu nie mam ochoty żeby pies lizał moje dziecko i tego nie będzie robił.
no to zrob cos z tym. postaw sie, bo jak juz bylo pisane to jest Twoje dziecko. albo poprostu za kazdym razem jak Twoje dziecko bedzie mialo kontakt ze slina psa a raczkach, czy z czymkolwiek innym idz i umyj mu raczki i po klopocie. skoro nie umiesz wyrazic swojego zdania do rodziny, ktore tu na forum tak twardo trzymasz, zadzialaj w inny sposob
Kobieto czego Ty jeszcze oczekujesz? Sama wiesz co masz robić, my wiemy co masz robić, aby działac zgodnie ze swoimi przekonaniami. Zamiast prowadzić tutaj dyskusje na forum i tłumaczyć o co Ci chodzi po 50razy, zwróć uwagę osobom, które nie spełniają Twoich wychowawczych oczekiwań (bo my naprawdę wiemy w czym rzecz, może i mamy inne zdanie od Twojego, ale nie namawiamy Cię do zmiany poglądów)
cyniczna.
mi nawet nie chodzi o te bakterie, o te tasiemce, czy o te glisty. to oddzielny temat, bo pies jest odrobaczany. chodzi o jego psią dolę-ze sobie tylek liże, a potem pana po ręku. we większości o to mi chodzi.
Twój facet się drapie po jajach i jestem przekonana, że nie myje po tym rąk, a z dzieckiem ma kontakt
.
Nie panikuj, zachowaj zdrowy rozsądek.
Hmm. Wiecie tak się zastanowiłam teraz. Sama mam psa i nie miałabym problemu z lizaniem dziecka, ale nie chciałabym żeby robił to pies kogoś obcego.
Ale pewnie na takie pośrednie zarazki bym nawet nie zwróciła uwagi, bo człowiek na rękach nosi ich jeszcze więcej.
Nika dołączę się do reszty, musisz o tym powiedzieć i już.
Nika,jeśli nie pasuje Ci zachowanie rodziny czy znajomych to należy im powiedzieć aby tak nie robili. To,że ktoś się obrazi nie powinno Cię zbytnio obchodzić ponieważ to Twoje dziecko i Ty najlepiej wiesz jak chcesz aby było wychowywane.Nie chodzi tutaj tylko o psa ale także o mycie rąk po skorzystaniu z toalety czy pracy w kuchni.Mozesz tego wymagać od innych albo milczeć i wściekać się nadal.
Inna sprawa to to,że nie ma sensu przesadzać jadąc w gości-w domu bardzo często nie zachowujemy się tak jakbysmy tego wymagali od innych poza domem;)
Niebawem Twój synek będzie raczkował, chodził, tarzał się po podłodze i nie uniknie kontaktu z bakteriami i innymi "żyjątkami".Nie wyobrażam sobie dezynfekowania całej podłogi podwórka,dziecka,sklepów,chodników itp.Na wszechobecne "zarazki" nic nie poradzisz. Jeśli jednak nie chcesz kontaktu synka ze ślina zwierząt czy zwierzetami to powinnaś o tym głośno mówić i sama konsekwentnie przestrzegać tego,czego wymagasz od innych-inaczej będą postrzegać Cię jako źle nastawioną do nich osobę.
a ja całkowice rozumiem nikę -- dlaczego nie zwróciła uwagi teściom? bo nie wypada po prostu, bo niektórzy uważają tak jak Sadie że pies może dziecku buzię lizać i będzie zdrowe; Sadie ma rację, bo przecież pisa ślina i sadło zawierają substancje bakteriobójcze... ale czy to oznacza, że chcielibyśmy się całować z psem z języczkiem? no chyba niekoniecznie... szkoda tylko, że teściowie, jak i inni właściciele psów nie szanują innych ludzi -- dla mnie po prostu niedopuszczalne jest, aby pies lizał dziecko, albo aby siedział tyłkiem na sofie
Dziecko trzymane pod kloszem i z dala od jakichkolwiek zarazków gorzej na tym wyjdzie niż takie, które od czasu do czasu wchłonie jakieś zarazki... Dajcie wykształcić się układowi odpornościowemu dziecka! Potem będzie tak, że dziecko ma alergie na 50% otaczającego go świata...
31 2013-01-22 11:30:36 Ostatnio edytowany przez nika29 (2013-01-22 12:41:11)
ja psów w domu nie toleruję
Cynicznahipo napisał/a:nika29 napisał/a:cyniczna.
mi nawet nie chodzi o te bakterie, o te tasiemce, czy o te glisty. to oddzielny temat, bo pies jest odrobaczany. chodzi o jego psią dolę-ze sobie tylek liże, a potem pana po ręku. we większości o to mi chodzi.Twój facet się drapie po jajach i jestem przekonana, że nie myje po tym rąk, a z dzieckiem ma kontakt
.
Nie panikuj, zachowaj zdrowy rozsądek.dla mnie najlepiej jak pies jadąc w gosci jest "eksmitowany" na dwór albo chowany do łazienki. jedziemy raz na 2 tyg, te dwie godziny może wytrzymać.
wiem, ze zaraz odezwą się obrońcy praw zwierząt.
ja zawsze zle sie czulam, gdy wchodzac do czyjegos domu bylam oszczekiwana przez psa, albo nogi bralam pod siebie, bo sie balam ze mnie pogryzie.
gdy ktos swoje zwierze szanuje bardziej niz gosci, to ...no wlasnie?
uwielbiam pieski, wlasnie psu sąsiada wyrzucilam teraz skórę od boczku. naprawde lubie te kontaktowe i mile zwierzęta. na dworzu.mialam dodac od siebie: mój wujek trzyma 3 psy w kuchni i kota. pozostale 4 duze są na dworzu. trzy dziandaki w domu szczekaja tak, ze nikt nie moze do nich wejsc. zgroza. kot jest najbardziej przyjazny, ucieka tylko wtedy gdy wylize stół, a ktoś neispodziewanie wejdzie.
stół wytrą, tak samo jak zasikaną podłogę.
wujek ma 3 dzieci i czystą żonę.
nie rozumiem.
jakies 3 lata temu okazalo się, ze wszystkie dzieci plus maly wnuczek mają groźna chorobe odzwierzęcą. nie wiadomo czy od krów, czy od kota czy psów.
od lat 90tych wszyscy brzydzą się wypić tam herbatę.
raz kuzynka powiedziala, ze ona u ludzi to jesc nie będzie, bo nie wiadomo jak robione, czy czysto, czy ręce myją.
wybuchłam śmiechem i powiedzialam, ze u nich koty i psy na stole siedzą i sie nie brzydzi.
zagotowała sie krzycząc, ze tam myte i sprzątane.
Nika ja będę pierwszym obrońcą ![]()
Jeśli ktoś przyjeżdża do mnie w gości musi pamiętać o tym, że mam zwierzęta i są one pełnoprawnymi członkami rodziny. Z drugiej strony ja sama jako odpowiedzialny właściciel pilnuję aby psy nie przeszkadzały moim gościom.
Pamiętam jak odwiedzali nas nasi znajomi ze swoją córką, nasz pies wtedy szczeniak, strasznie się stresował bo mała wrzeszczała mu nad uchem - pytanie kogo zdyscyplinować? Rozpuszczonego bachora czy psa? Dodam, że pies leżał spokojnie pod kominkiem.
Moi goście pamiętają, że kiedy do nas przychodzą psy zawsze witają je w progu, ponieważ to duże zwierzęta, zapraszam je do salonu podczas wizyty gości tylko wtedy kiedy leżą spokojnie pod kominkiem
Żebranie, obślinianie jest zakazane bo nie każdy to lubi.
Z drugiej strony wolę chyba jeśli moje dzieci "obślini" pies - pod warunkiem, że to mój pies, niż ciocia, babcia, kuzynka która strasznie chce pokazać jak bardzo je kocha, podczas gdy moje dzieci drą się w niebogłosy bo takiego okazywania uczuć przez osoby obce nie trawią ![]()
Nie każdy właściciel dba o swoje zwierzęta, moi sąsiedzi ograniczają się do karmienia i pojenia więc kiedy ich wierze zbliża się na odległość mniejszą niż pół metra od razu się ewakuuję, uwielbiam zwierzęta ale nie brudne, zapchlone, nigdy nieodrobaczane i nie szczepione, na dodatek biegające po polach, lasach i żrące padlinę ![]()
Nika, jeżeli jedziesz w gości to dostosowujesz sie do zasad panujacych w domu gospodarza.Ciekawe jakbyś się czuła gdyby ktoś,przychodząc do Ciebie,żądał abys "zamknęła dzieciora w łazience" bo nie toleruje pisków wrzasków czy śliniącego się dziecka.Wadomo, można poprosić o to by pies nie lizał dziecka, o to by umyto ręce przed wzieciem bobasa na ręce albo zwyczajnie powiedzieć,ze boisz się psa.Jeśli ktoś jest wrażliwy to zrozumie Twoją prośbę.
Przychodzący do mnie goście wiedzą o tym,że mam zwierzaka-muszą to zaakceptować i tyle.Gdy widzę,że dziecko się boi-staram się psa usadzić w jednym miejscu i on sobie leży spokojnie,nie wadząc nikomu:)Problem pojawia się wtedy,gdy dzieciaki lecą z łapami do psiaka,tarmoszą,krzyczą- rodzice nie zwracają uwagi na to a później pretensje,że pies warknął na dziecko i że mam go do łazienki zamknąć...Jedna pani już się dowiedziała ode mnie,że to mój dom i moje zasady-jak jej nie pasuje niech nie przychodzi albo dziecka z soba nie przyprowadza.
Sprawy dotyczące higieny zrozumiem,jestem za tym aby otwarcie mówić o myciu rak czy nie całowaniu i nie kichaniu na dziecko jednak nie rozumiem podejścia ja nie lubię psa to do łazienki/kotłowni z nim bo przychodzę...
34 2013-01-22 12:33:15 Ostatnio edytowany przez nocnalampka (2013-01-22 12:37:57)
nika, chyba się zapędziłaś trochę. Jeśli ktoś w domu ma chlew (niezależnie od przyczyn chlewu), to go nie odwiedzam, skoro źle się tam czuję. Proste. A obsmarowywanie krewnych za forum zamiast załatwić swoje sprawy z nimi w cztery oczy to jest zwyczajnie niesmaczne. I ja, jako wieloletnia właścicielka już kolejnego psa, zgadzam się z Jogą - moim obowiązkiem jest zapewnić komfort gościom, którzy niekoniecznie pragną bliskiego kontaktu z psem, ale też moim obowiązkiem jest zapewnić spokój i komfort psu, który ma w domu swoje prawa. Odwiedzają mnie ludzie, którzy wielbią moją sukę (z wzajemnością
) i wielkie szczęście dają im obślinione sucze buziaki, zabawy piłeczką itp, są i tacy, którzy chętnie pogłaskają i nic więcej, ale mam i jednych takich znajomych, których dzieci panicznie się psów boją-w tym i mojego. I jakoś dotychczas każda z tych grup chętnie mnie odwiedza, a pies też nie ma żadnych fobii w związku z tymi wizytami, więc chyba udaje mi się zachować zdrową równowagę. No i jeśli ktoś zażądałby ode mnie wywalenia psa na dwór, czy zamknięcia w łazience na czas jego wizyty, to prędko przestałby być moim przyjacielem i byłaby to jego ostatnia wizyta w moim domu. I o ile dla mnie oczywiste jest zapewnienie gościowi aby nie był nagabywany przez mojego psa, tak samo jest moim obowiązkiem zapewnienie psu, aby niezależnie od sytuacji i moich planów towarzyskich czuł się komfortowo w miejscu, które jest też jego domem.
35 2013-01-22 12:45:37 Ostatnio edytowany przez nika29 (2013-01-22 12:47:18)
co do dokuczania zwierzetom przez dzieci mam jasną sytuację-za to odpowiada wlasciciel. nie wolno bic, szarpac, czy gonic.
mialam taka sytuacje, wlasnie to ja wtedy zawiodlam. goscie z malym dzieckiem doslownie "wpadli" a ja poszlam do lazienki, wracam a tu malutka podrapana przez kota, a kot w obronie ją podrapał. okazało się ze dziecko tak go chcialo usilnie przytulic, ze az ją podrapał.
i dostał od niej w czapę.
wpierw moja zlosc na dziecko, przychodzi w gosci i bije mi zwierzeta, ale to moja wina-nei zapanowalam nad tym, a w dodatku nie byl szczepiony przeciw wsciekliznie:(
wszystkiego nie przewidzisz
nocna lampka-od tego jest forum, zeby sie skarzyc czy prosic o radę, nie wszystko mozna powiedziec w oczy, bo się ludzie obrażą, ja tez nie lubię pouczania przez bliskich
Nika, ale tu nie idzie o pouczanie. Pouczanie byłoby jakbyś im zaczęła perorować, że miejsca psa jest na dworze, i że np. pozwalanie się lizać psu po rękach to niemal śmiertelne zagrożenie. To jest pouczanie. A grzeczne, a zdecydowanie żądanie aby nie dotykali Twojego dziecka rękami wylizanymi przez psa to jest ustanowienie własnych granic do których masz pełne prawo. Widzisz różnicę?
PS. Swoją drogą, przeciwnicy psów w domu głoszą mrożące krew w żyłach historie o brudzie i bakteriach, jakie niby te zwierzaki przenoszą, a z lubością siadają w środkach masowego transportu, a potem tymi samymi spodnami na kanapę i łóżko w domu... Albo po korzystaniu z toalety nie myją rąk, podobnie jak po wycieczce na miasto połączonej z dotykaniem pieniędzy, rurek w autobusie, klamek w urzędach itp. Tam są takie zarazy, że żaden pies, nawet bezdomny i zapchlony takich cudów na sobie nie ma
Że już nie wspomnę o notorycznym smakowaniu przez dzieciaki tych "sterylnych" piachu z piaskownicy i kamieni z placu zabaw - to z dwojga złego już wolę aby moje dziecko było wylizane przez psa - wiadomo czym karmionego i odrobaczanego.
Moim zdaniem przesadzasz, ALE jeśli nie odpowiada Ci kontakt dziecka z psem cy jego śliną, to po prostu głośno poproś (!) rodzinę faceta, żeby z dzieckiem bawili się czystymi rąkoma. Jesli zaczną marudzić, powiedz, że masz swoje powody, Ty jesteś matką i Ty decyzujesz o swoim dziecku ![]()
Trochę wyrozumiałości z dwóch stron wystarczy.
Jak idę do kuzyna gdzie jest pies, to nikt go nigdzie nie zamyka. Piesek leży sobie grzecznie a jak moje dziecko podejdzie do niego i zaczyna głaskać to ten zaczyna warczeć. Syn wie, że ma nie podchodzić, ale ma to gdzieś bo chęć pogłaskania pieska jest silniejsza od zakazów. W końcu jak go kiedyś ugryzie w rękę to może zrozumie. Zarówno mój kuzyn jak i ja nie robimy z tego większego problemu.
Moje koty zamykam w pokoju jak przychodzi do mnie osoba z alergią na sierść, przeżyją parę godzin, jak goście nie mają alergii to koty chodzą sobie swobodnie. Jak dzieciak siostry pociągnął mojego kota za ogon i ten go odruchowo drapnął to polałam zadrapanie wodą utlenioną i tyle. Mały się chyba poskarżył tatusiowi, bo ten następnym razem poinformował mnie, że mogłabym zamknąć koty jak oni przychodzą. No cóż raczej nie zamknę bo koty nikogo nie zaczepiają, a dzieciak jak nie chce to niech ich nie dotyka.
Najgorsze jest popadanie w skrajności: koty szczają po stołach, psy wyjadają z talerzy a z drugiej strony obsesyjna ochrona dziecka: tego nie ruszaj, tego nie dotykaj bo zarazki, bakterie i diabli wiedzą co jeszcze.
ja psów w domu nie toleruję
U siebie możesz nie tolerować.
Jak jesteś w gościnie, to zamykasz grzecznie buźkę i dostosowujesz się do zasad obowiązujących w domu. Nie pasują Ci one? Zapraszaj ludzi do siebie.
A gdyby ktoś przyszedł do Ciebie i poprosił o wyprowadzenie dziecka do innego pomieszczenia, bo ''dzieci nie toleruje''?
.
ustalenie granic poufalosci ze zwierzakiem dobra rzecz, druga strona ze jak kocham pieska to chce przekonac do tej milosci caly świat:(
Moje dzieci zawsze wychowywały sie w towarzystwie psów, a młodszy wyjadał owczarkowi niemieckiemu koninę z makaronem z miski:) ale wszystkie parszywe choroby typu swierzb, wszawice przywoził z kolonii, gdzie przebywał z dziećmi, a nie z psami. Moje psy i koty są systematycznie odrobaczane i szczepione, a profilaktycznie raz na rok my się odrobaczamy:) To nie boli i kosztuje grosze.
Ktos wspomniał o lambliach...miałam je jako dziecko i co ciekawe nie było wtedy w naszym domu żadnego zwierzecia, gdyż zarazic sie lambliami można jedząc niemyte owoce i warzywa, nie myjąc rąk po wyjściu z ubikacji. Wg statystyk 2 na troje dzieci przedszkolnych ma lamblie...
Ale rozumiem autorkę watku, chociaz mój problem jest innej natury. Mianowicie gdy przychodza do mnie znajomi, to namietnie pukaja w szybe terrarium. Poniewaz proszenie o zaprzestanie nie odniosło skutku przykleiłam kartkę: "Prosze nie pukać w szybę - węże nie odpukają". Trudno jednak przykleić kartę dziecku "Umyj ręce, zanim mnie dotkniesz".
dzieki margolcia:> wlasnie o to chodzilo.
lambie sa tez w bananach, podobno w czubku:> smiesznie brzmi,ale moja mamusia skad taka nowosc przytargala
ustalenie granic poufalosci ze zwierzakiem dobra rzecz, druga strona ze jak kocham pieska to chce przekonac do tej milosci caly świat:(
Nie chcę przekonać całego świata ![]()
Moje psy kocham ja i moja rodzina, inni niekoniecznie muszą. Moje psy są wielkie, to molosy, niekoniecznie każdy lubi jak taki wielki misiek włazi mu na kolana, murowane kłaki na spodniach i w zależności od pogody błoto
Miłośnikowi psów będzie zwisało, kogoś kto nie trawi takich atrakcji oburzy, obrzydzi ![]()
Wiem, że nie każdy musi je kochać ale my z nimi mieszkamy, ktoś kto do nas przychodzi musi się z tym liczyć. Z drugiej strony jeśli przychodzi do mnie koleżanka z dziećmi a wiem, że mój pies obcych dzieci nie lubi i wiem że jej dziecko jest trochę ....jakby tu powiedzieć "dzikie" jeśli chodzi o kontakty ze zwierzętami to żeby uniknąć tragedii typu "pies ugryzł dziecko" dla własnego i psa spokoju zamykam psa w wiatrołapie. Nie zamierzam spędzać kilku godzin, w stresie obserwując czy obce dziecko wystarczająco wkurzyło mojego psa, żeby ten je zeżarł.
Trzeba wypośrodkować, zachowując granice zdrowego rozsądku i dbałość o komfort domowników i gości:)
Oczywiście,że lamblie są w bananach, dlatego czubek się urywa.
No właśnie Nika, to że Ty nie tolerujesz psów w domu, nie oznacza, że jadąc w gości, masz oczekiwać, żeby gospodarze na dwór wysłali psa. Ja nie wyobrażam sobie, gdyby ktoś przychodząc do mnie powiedział, że pies ma być na dworze, a koty zamknięte. Zapytałabym się wtedy, czy to ja jestem gościem w nie swoim domu. No i byłaby to ostatnia wizyta tej osoby u nas. Jesteśmy w tej komfortowej sytuacji, że mamy dom dwupiętrowy i piesek może być z dziadkami na dole. Mamy jednych znajomych, których 7- letni synek boi się psów i staramy się, żeby Filek był w tym czasie w drugim mieszkaniu, ale nie sam, bo boi się samotności.
Co do kotów, to...dobrze, że podrapało to dziecko, bo taka kocia natura, że jak się go niepokoi, to podrapie. Dziecku wytłumaczyć można, ale kotu już nie. To tak samo, jakby ktoś kota uczył i zmuszał go, żeby nie polował (mój dziadek próbuje, co wychodzi z mizernym skutkiem). Poza tym kot jest w swoim domu, to są takie zwierzęta, które posiadają własne terytorium, a dziecko w tym momencie tą granicę przekroczyło.
Woda utleniona i plaster i niech wie, że kot może się bronić. Poza tym to już musiało być naprawdę męczenie ze strony dzieciaka. Do rodziców należy upominanie i tłumaczenie, że stworzeń się nie męczy. A jeżeli rodzice nie potrafią zwrócić uwagi dziecku, to wkraczam ja albo mama, upominając je, bo wiem, że zaraz może polać się krew.
45 2013-01-22 14:15:53 Ostatnio edytowany przez nika29 (2013-01-22 14:17:10)
eh mam jakiś uraz, macie rację, nie wiem czy to z dzieciństwa czy to przez ostatniego psa mojej rodziny zwanego powiedzmy dupkiem-podarte rajstopy, pozaciągany sweter za sto złotych, mimo prósb az w koncu odsuniecie psa nogą potraktowane jako kopnięcie.gospodarz mnie opieprzył-mimo ze prosilam zeby pies ode mnie odszedl. zwierząt nigdy nie kopie, nie uznaje bicia slabszych.
chyba ze 4 rodziny go adoptowaly, kazdy oddawal, byl mistrzem w dokuczaniu:>
eh mam jakiś uraz, macie rację, nie wiem czy to z dzieciństwa czy to przez ostatniego psa mojej rodziny zwanego powiedzmy dupkiem-podarte rajstopy, pozaciągany sweter za sto złotych, mimo prósb az w koncu odsuniecie psa nogą potraktowane jako kopnięcie.gospodarz mnie opieprzył-mimo ze prosilam zeby pies ode mnie odszedl. zwierząt nigdy nie kopie, nie uznaje bicia slabszych.
chyba ze 4 rodziny go adoptowaly, kazdy oddawal, byl mistrzem w dokuczaniu:>
Takie zachowanie właściciela jest karygodne.
Lubię psy, ale jak czasem w windzie jakiś na mnie skacze, a do tego jestem w rajstopach to mnie krew zalewa. Od mojego psa to by wszyscy oczekiwali żeby w kagańcu chodził, ale swoje trzymają na 2 metrowych smyczach i jest dobrze.
Mój pies nie ma prawa skakać, jak ktoś wchodzi do domu, każe jej się cofnąć i dopiero jak dostanie przyzwolenie może się przywitać. I wiele innych zasad.
Ona wręcz się uwielbia tulić do wszystkich, ale w zależności od rodzaju gości pozwalam na takie czułości lub nie.
47 2013-01-22 14:37:01 Ostatnio edytowany przez nika29 (2013-01-22 14:38:11)
kurde przypominam sobie dawną suczkę moich teściów, mimo ze skakala po kolanach, to byla fajnym psem. trzymanym na dworzu, ale nie o tym mowa. przynosila swoje maskotki i prosila zeby rzucać gdzies daleko. poniewaz byla suczką, to miala ze 4 szczeniaki na rok. byl problem w oddawaniu, na szczescie daleka kuzynka sąsiadki zakochala sie w suczce. zabrała ją jak stala na podwórku. oczywiscie psa mozna wysterylizować-ale gdy ma sie renty 600zl to się o zwierzeta nie dba jak trzeba, pomijam szczepionki!
tesciu za to notorycznie zbiera szczeniaki do domu, jest problem bo on lubi wypic, a gdy juz nie ma za co, to bierze psa za pół flachy. ktos ma problem z glowy, a rodzina w domu sie wkurza. bo zazwyczaj dostaje same inteligentne egzemplarze- duszą kury i sciagają pranie z linki:>
kurde przypominam sobie dawną suczkę moich teściów, mimo ze skakala po kolanach, to byla fajnym psem. trzymanym na dworzu, ale nie o tym mowa. przynosila swoje maskotki i prosila zeby rzucać gdzies daleko. poniewaz byla suczką, to miala ze 4 szczeniaki na rok. byl problem w oddawaniu, na szczescie daleka kuzynka sąsiadki zakochala sie w suczce. zabrała ją jak stala na podwórku. oczywiscie psa mozna wysterylizować-ale gdy ma sie renty 600zl to się o zwierzeta nie dba jak trzeba, pomijam szczepionki!
tesciu za to notorycznie zbiera szczeniaki do domu, jest problem bo on lubi wypic, a gdy juz nie ma za co, to bierze psa za pół flachy. ktos ma problem z glowy, a rodzina w domu sie wkurza. bo zazwyczaj dostaje same inteligentne egzemplarze- duszą kury i sciagają pranie z linki:>
Nika przerażasz mnie....... 4 szczeniaki na rok?! Brak kasy na szczepionki?! Szczepienie to nie jest wysoki koszt, robi się je raz w roku, jeśli ktoś decyduje się na jakiekolwiek zwierzę to powinien wygospodarować środki na szczepienie i sterylizację. Jeśli nie ma kasy zawsze może poprosić Towarzystwo Opieki nad zwierzętami o refundację, dogadać się z wetem albo w końcu pilnować psa! Pies trzymany na podwórku?! Ok fajnie i co dalej? Pies jak każda istota potrzebuje swojej przestrzeni ale też kontaktu z ludźmi, socjalizacji i wychowania. Ludzie nie świadomi, biorą sobie pieska, puszczają na podwórko i mają "z czapy" sam się wychowuje, dostaje jeść i miskę wody a później nagle kiedy ugryzie dziecko budzą się zdziwieni, bo jak to?! Cale życie był miły a teraz się wyszczerzył?! Jakaś cienka ta świadomość u nas i ciągle nam się wydaje, że pies potrzebuje tylko michy z żarciem, wody i ma szczekać ![]()
ja nie kapuję, jak byłam niemowlakiem to moi rodzice mieli bernardyna, bawiłam się z nim, lizał mnie, potem jak podrosłam to jeździłam na nim jak na koniu, wszędzie są bakterie, nie da się dziecka od nich izolować, bez przesady, jak pies jest zaszczepiony i odrobaczony to nie ma obaw...coś mi się zdaje że Ty po prostu nie bardzo zwierzaki lubisz
Nie uważam, żeby autorka przesadzała. Gdyby moje dziecko było w takiej sytuacji to wzięłabym je i stamtąd wyszła
Żeby nie było urodziłam się na wsi i byc może dlatego wiem co niektóre zwierzęta robią ij akie mogą nieść z tym zagrożenia. Nie dopuszczę nigdy, aby pies lizał moje dziecko po rączkach itd. Bo ten sam pies liże siebie "pod ogonem", jak ktoś to pięknie ujął. W ogóle uważam, że miejsce zwierząt nie jest w domu.
biorą sobie pieska, puszczają na podwórko i mają "z czapy" sam się wychowuje, dostaje jeść i miskę wody a później nagle kiedy ugryzie dziecko budzą się zdziwieni, bo jak to?! Cale życie był miły a teraz się wyszczerzył?! Jakaś cienka ta świadomość u nas i ciągle nam się wydaje, że pies potrzebuje tylko michy z żarciem, wody i ma szczekać
Albo na łańcuch, bo zaczął kury ganiać.....
Ale nikt nie wpadnie na pomysł, że szczeniak jak dziecko, szuka rozrywki a jak człowiek nie znajdzie odpowiedniej to sam znajdzie, a kurki są fajne, uciekają, latają..... istna frajda.
52 2013-01-22 15:23:22 Ostatnio edytowany przez Joga (2013-01-22 15:26:17)
Nie uważam, żeby autorka przesadzała. Gdyby moje dziecko było w takiej sytuacji to wzięłabym je i stamtąd wyszła
Żeby nie było urodziłam się na wsi i byc może dlatego wiem co niektóre zwierzęta robią ij akie mogą nieść z tym zagrożenia. Nie dopuszczę nigdy, aby pies lizał moje dziecko po rączkach itd. Bo ten sam pies liże siebie "pod ogonem", jak ktoś to pięknie ujął. W ogóle uważam, że miejsce zwierząt nie jest w domu.
Może właśnie dlatego gdzie się urodziłaś reprezentujesz takie a nie inne podejście
Miejsce zwierząt jest na łańcuchu! Krowa ma dawać mleko, kura jaja a pies ma szczekać i pilnować! Buda może być jakakolwiek, micha nie zawsze pełna wody a łańcuch krótki żeby szczekający nie ugryzł! na spacer się z psem nie wychodzi, przecież wybiega się po podwórku w nocy. Ja zostałam na wsi zwyzywana od "przybłęd" bo spacerowałam z psem na smyczy - po cholerę?! tego nikt nie wie! Mentalność trzeba zmieniać i kształtować już w przedszkolu ale chyba jeszcze kilka pokoleń to potrwa w naszej "katolickiej" Polsce.......
Znikam do garów bo zaczynam się wkurzać
i chyba wydrapię sucz za uchem bo właśnie wyleguje się pod kominkiem ![]()
Ale nikt nie wpadnie na pomysł, że szczeniak jak dziecko, szuka rozrywki a jak człowiek nie znajdzie odpowiedniej to sam znajdzie, a kurki są fajne, uciekają, latają..... istna frajda.
LeeBee widzę, że mamy podobnie, cieszy mnie to:)
53 2013-01-22 15:29:31 Ostatnio edytowany przez Jaga Baba07 (2013-01-22 15:35:18)
Małgorzatka napisał/a:Nie uważam, żeby autorka przesadzała. Gdyby moje dziecko było w takiej sytuacji to wzięłabym je i stamtąd wyszła
Żeby nie było urodziłam się na wsi i byc może dlatego wiem co niektóre zwierzęta robią ij akie mogą nieść z tym zagrożenia. Nie dopuszczę nigdy, aby pies lizał moje dziecko po rączkach itd. Bo ten sam pies liże siebie "pod ogonem", jak ktoś to pięknie ujął. W ogóle uważam, że miejsce zwierząt nie jest w domu.
Może właśnie dlatego gdzie się urodziłaś reprezentujesz takie a nie inne podejście
Miejsce zwierząt jest na łańcuchu! Krowa ma dawać mleko, kura jaja a pies ma szczekać i pilnować! Buda może być jakakolwiek, micha nie zawsze pełna wody a łańcuch krótki żeby szczekający nie ugryzł! na spacer się z psem nie wychodzi, przecież wybiega się po podwórku w nocy. Ja zostałam na wsi zwyzywana od "przybłęd" bo spacerowałam z psem na smyczy - po cholerę?! tego nikt nie wie! Mentalność trzeba zmieniać i kształtować już w przedszkolu ale chyba jeszcze kilka pokoleń to potrwa w naszej "katolickiej" Polsce.......
Znikam do garów bo zaczynam się wkurzaći chyba wydrapię sucz za uchem bo właśnie wyleguje się pod kominkiem
Otóż to.
Też zaraz zmykam do garów, bo tylko się wkurzam, jak czytam takie teksty. I też wygłaszczę mojego Filka i przy okazji wycałuję koty.
Tak, całuję moje koty, które są nieraz czystsze, niż Wy, drodzy ludzie!
Aha, i też zgadzam się, ze to nie wina szczeniaka, ze goni kury, tylko ludzi.
Psa się wychowuje, a nie tylko hoduje i oczekuje posłuszeństwa. A jeżeli okaże się nieposłuszny, to trzeba go przywiązać do budy.
No postawa godna pochwały!
Ludzie, jak kochacie zwierzęta tylko na dworze, to nie powinniście ich w ogóle mieć.
Ja bym takich ludzi też najchętniej na łańcuch przywiązała i żeby mi domu pilnowali.
54 2013-01-22 15:36:49 Ostatnio edytowany przez nika29 (2013-01-22 15:38:19)
jaga baba nie protestuję, ale nie zazdroszczę:> masz małe dzieci w domu? jak dogadują się ze zwierzyńcem?
ja wczoraj odrobaczyłam kota i noc musial spedzic na dworzu.a szkoda bo zimno:(
Jak świat światem, jedni nie wyobrażają sobie domu bez zwierząt, inni nie wyobrażają sobie zwierząt w domu. Ale myślę, że w opisywanej sytuacji wystarczy jasno i kulturalnie wyartykułować swoje zdanie i tyle. A nie, zaraz będzie trzecia strona nic nie wnoszących w ten temat debat czy pies ma mieszkać w ogrodzie, czy latać luzem po polu, czy spać na kanapie... I zupełnie niepotrzebnie wezmą się za łby ci, którzy zwierząt się boją, nie lubią, czy brzydzą, z miłośnikami tychże. Ale co to ma wnieść w wątek? Jak pomóc autorce z jej problemem?
56 2013-01-22 15:44:38 Ostatnio edytowany przez Jaga Baba07 (2013-01-22 15:56:34)
Nie mam małych dzieci, ale sama pamiętam swoje dziecięce czasy, oj nieraz mama na mnie krzyczała, bo jako dzieciak wkładałam koty do wiadra po klockach lego i chciałam, żeby tam spały. A one nie chciały i w ten sposób drapały mnie w obronie, a jak biegłam do mamy z płaczem, mówiła, że to nauczka. Koty zawsze były w moim życiu, wyrosłam z dziecięcych praktyk męczenia zwierzyńca i mam podejście, jakie mam.
Gdy pojawi się dziecko, będzie musiało nauczyć się żyć ze zwierzętami. I je kochać, a jeżeli nie, to ma je szanować.
Emila i Teklę wykarmiłyśmy buteleczkami 6 lat temu, jadły mleko Bebiko dla dzieci, ich mama zmarła, jak miały dwa dni i były bezbronnymi, ślepymi kociętami. Rok temu w ten sam sposób wykarmiłyśmy Bazyla i Balbinkę, one z kolei zostały porzucone jakimś dziwnym trafem na naszym podwórku przez dziką kotkę. Nie wyobrażam sobie teraz, że Balbinkę, która śpi ze mną w łóżku wtulona we mnie, bo traktuje mnie, jak swoją mamę, wyganiam na dwór.
57 2013-01-22 15:54:40 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-01-22 16:09:27)
Nika, ja mam psa w domu i to dużego. Przyjeżdżają do mnie znajomi i rodzina z małymi dziećmi. Nikt nigdy nie izolował dziecka od mojego suczyska, które jest bardzo wylewne i każdego musi obwąchać, poprzytulać (lizać nie pozwalam, choć i to się zdarzy). Dziecko znajomego kiedyś leżało z moją sunią w jej legowisku, gdy zauważyłam co mały robi, powiedziałam do jego rodziców, że może mały sie pobrudzić (choć legowisko jest regularnie myte, a poducha prana). Na to odpowiedz była, że "w domu mamy pralkę, niech się brudzi
" Córeczka mojej koleżanki, siedziała razem z moją sunią na podłodze w salonie i na spółkę jadły paluszki słone. Raz mała gryzła raz psiak. Koleżanka tylko się uśmiała (w domu też ma duże psy). A gdy moja sunia małą (wtedy 1,5 roczną) Różyczkę jęzorem potraktowała przez cała twarzyczkę, to mała rąsią wytarła się i poszła dalej
Wszystkie z tych dzieci są zdrowe i rosną wspaniale. Nie mają alergii, ani żadnych problemów skórnych. To czy dzieci chorują czy nie, to nie jest zależne od zwierząt tylko od ludzi. Jeśli zwierzęta są zadbane, nie latają luzem po okolicy (gdzie mogą zeżreć byle co) to są zdrowe i nie trzeba się ich obawiać.
Jednak uważam, że skoro jesteś przewrażliwiona na punkcie higieny, to powinnaś po prostu spokojnie zwrócić się do domowników, że prosi aby po zabawie z pieskiem i przed braniem maluszka, umyli ręce. Akurat to nic złego, to rozumiem. Choć wcale nie uważam, że od razu trzeba się czerwienić ze złości i robić aferę, kazać psa zamykać. Dziecku nic sie nie stanie, będzie odporniejsze i nie będziesz wiecznie z nim biegać po dermatologach, jak gdzieś na ulicy psa pogłaszcze przez przypadek.
eh z mojego dzieciństwa wspominam cudownego pieska Timka- który nam towarzyszył w zabawie na podwórku, wynosiliśmy mu z domu kielbase, raz niecnota zaniósł ją mojemu ojcu pokazać:> efekt był taki, ze brat dostał lanie. cudownie bylo sie w niego wtulić, kudłacz taki. piekne wspomnienia.
ale to było 25lat temu.
w domu mojej cioci i wujka był pies zwany lukasem, niestety lubił warczeć. tłumaczono nam że nie gryzie, jednak w czasie gosci- gdy mijalam lukasa to się bałam.bardzo. nie lubie do tej pory takich wielkich psów. oczywiscie obudzil moją niechęć.
jaga baba oczywiście dziecko będzie musialo zaakceptowac pieski i kotki.
piesek-bohater wątku został porzucony przez wlasciciela(oddal go tesciom), gdyz urodzilo sie dziecko...
Nie zamierzam burzyć mojego świata tylko dlatego, że pojawia się dziecko i trzeba je izolować od zwierząt. A z jakiej racji?
Zwierzęta też są w swoim domu.
Poza tym dom mam spory i nie ma z takimi rzeczami problemu.
i trzeba uczyć się tolerancji w stosunku do innych.
ja twoje zamiłowania toleruję.
Toleruję to. Po prostu zostałaś inaczej wychowana, co nie znaczy, że zachowania zwierząt, które opisujesz wynikają z ich głupoty. Raczej z zaniedbania właścicieli. Mądry właściciel= ułożony, wychowany pies.
Napisałam wcześniej, że jeżeli nie chcesz, żeby Twoje dziecko było oblizywane przez psa, to zwróć się do psa, ze nie wolno. Zobaczysz, mądry właściciel zrozumie. A co domycia rąk, to już musisz z rodziną porozmawiać, bo na pewno się nie domyślą, o co chodzi.
![]()
oczywiście
Jak to mówi moja koleżanka, która jest weterynarzem... "Pies nie umie tego, czego człowiek go nie nauczy" ![]()
A one nie chciały i w ten sposób drapały mnie w obronie, a jak biegłam do mamy z płaczem, mówiła, że to nauczka.
Chce mieć i dzieci i zwierzaki w przyszłości i chce mieć takie podejście jak Twoja mama. Tzn podejście już mam, ale mam nadzieję, że będę je stosować w praktyce. To jest oczywista oczywistość, jak dziecko męczy zwierzaka i zwierzak w obronie drapnie czy chapnie, to dzieciakowi się należy kara i reprymenda, a nie zwierzakowi. A jak to dziecko jest grzeczne, a zwierz "sie czepia", to jemu należy się kara. Ot prosta filozofia. Mój były chłopak tego nie rozumiał zawsze mówił:
"jak pies ugryzie moje dziecko, nawej jezeli dzieciak będzie go naciągał, to pies po ścianach będzie latał" no tak bo dziecko to może wszystko bo jest małe a pies musi być wszechwiedzący. Idiota. Całe szczęście mój obecny chłopak kocha zwierzaki i tak jak ja chciałby mieć zwierzyniec w domu, a co najważniejsze nie uważa, że dzieciaki mogą robić co dusza zapragnie.
LeeBee napisał/a:Ale nikt nie wpadnie na pomysł, że szczeniak jak dziecko, szuka rozrywki a jak człowiek nie znajdzie odpowiedniej to sam znajdzie, a kurki są fajne, uciekają, latają..... istna frajda.
LeeBee widzę, że mamy podobnie, cieszy mnie to:)
Ja strasznie ubolewam nad takim myśleniem, ktore ma wsiach jest bardzo popularne. W ogole los zwierzat bardzo mnie meczy. nie umiem ogladac zadnych programow nt. znecania bo pozniej spac przez 2 noce nie umiem i rycze jak bobr.
a propo kur. Tak mi sie przypomnial moja św. pamieci sunia ratlerek. Ona taka spokojna, zawsze wycofana. Pojechalismy na wies i nie wiem co w tego psa wstapilo. Jak zaczela kury ganiać. Smiechu bylo co nie miaea bo kura dwa razy wieksza od niej. no ale do konca pobytu albo pies albo kury chodzily luzem. Instynkt i tyle....
Dzis mam zupelnie inna wiedze o psach niz kiedys i wiem ze zle zachowanie psa to tylko i wylacznie wina wlasciciel
a.
Swojego psa kocham i traktuje jak dziecko i bede ją chronic przed niemowlęciem, ktore nie rozumie za duzo.
Z resztą. Kiedys gdzies czytalam, że pies poziomem rozumu jest na poziomie dwulatka i od tej pory staram sie go tak traktowac.