Cześć ![]()
Postanowiłam założyć nowy wątek (jeśli podobny był to nie zauważyłam a starałam się w miarę możliwości przeglądnąć większość tematów
) ponieważ jestem w dość... dziwnej sytuacji. Szczerze nie wiem od czego zacząć więc spróbuję od początku
Jakiś czas temu podjęłam pracę w rodzinnej firmie. Byłam przerażona bo jest to branża, na której kompletnie się nie znam,do tego obcy pracownicy...no początki bywają trudne, wiadomo tym bardziej, że osoby tam pracujące patrzyły na mnie jak na zagrożenie - a bo jestem córką szefa itp.itd. Teraz już się do mnie bardziej przekonali. Zapytacie jaki ma to związek z tematem, już tłumaczę. W firmie pracuje pare osób. I między innymi Jacek. Początkowo wzbudzał we mnie niechęć jednak potem nieoczekiwanie się to zmieniło.Po jakimś czasie przekonałam się,że jest na prawdę wspaniałym facetem. Jacek jest starszy ode mnie o 8 lat, ma córkę ale nie był żonaty. Jest bardzo troskliwy, pomocny. Bardzo go polubiłam, za bardzo jak się okazuje. Często sobie żartujemy, zaczepiamy się wzajemnie,dużo rozmawiamy. Przy każdej lepszej okazji łaskocze mnie, głaszcze, przytula. On zawsze sprawia,że się uśmiecham. Problem tkwi w tym,że od niedawna chodzi z dziewczyną, która czasami pomaga w firmie ojca. Jaki w tym problem? A no taki, że ta dziewczyna zna się z moim ojcem od dawna i żeby było weselej przez nią rozleciała się prawie moja rodzina. Monika była kochanką mojego taty i odkąd się poznali parę lat temu to jest powodem wiecznych kłótni. Czułe wiadomości, wypady wspólne - tzw "delegacje" itp itd ( w szczegóły się wdawać nie chcę) a teraz chodzi z Jackiem. Wiem,że jest zasada - zajętych się nie tyka. Jednak do Moniki mam żal i nie znoszę tej kobiety a czuję,że do Jacka zaczynam czuć coś głębszego. Serce nie sługa podobno ale też bez powodu nie mąci nam w życiu, musi mieć jakiś bodziec żeby "coś poczuć"