Jak w tytule - jak dużą rolę w Twoim życiu odegrali dziadkowie? Czy dziadek i babcia to dla Ciebie wielkie słowa i ważni ludzie? Czy uczestniczyli w Twoim życiu, byli tuż obok, gdy stawiałaś pierwsze kroki, ocierali łzy, gdy stłukłaś kolano, martwili się jak dasz sobie radę, kiedy po raz pierwszy szłaś do szkoły, a potem gdy zostawił Cię pierwszy chłopak? Cieszyli się, gdy zdałaś maturę i gdy rodziły się Twoje dzieci, jednym słowem wlali w Twoje życie ciepło i przyjaźń? A może nigdy nie poczułaś, że są kimś więcej niż tylko rodzicami Twoich rodziców? Podzielisz się tym z nami?
Jak w tytule - jak dużą rolę w Twoim życiu odegrali dziadkowie?
Ogromną. Mieszkam z nimi od urodzenia.
Czy dziadek i babcia to dla Ciebie wielkie słowa i ważni ludzie?
Tak, są to dla mnie bardzo ważni ludzie. Nieraz wydaje mi się, że kocham bardziej babcię, niż mamę. Tym bardziej teraz, gdy wymaga naszej opieki...
Co do dziadka- trudna sprawa, bo to z jednej strony alkoholik, który wszystkim dokucza, a z drugiej wiem, że mnie kocha, co nawet powiedział przy obcych ludziach (ma taki charakter, że trudno mu okazać uczucia).
Czy uczestniczyli w Twoim życiu, byli tuż obok, gdy stawiałaś pierwsze kroki, ocierali łzy, gdy stłukłaś kolano, martwili się jak dasz sobie radę, kiedy po raz pierwszy szłaś do szkoły, a potem kiedy zostawił Cię pierwszy chłopak? Cieszyli się, gdy zdałaś maturę i gdy rodziły się Twoje dzieci, jednym słowem wlali w Twoje życie ciepło i przyjaźń? A może nigdy nie poczułaś, że są kimś więcej niż tylko rodzicami Twoich rodziców?
Babcia się mną zajmowała, gdy mama była w pracy. Zawsze była przy mnie. Mama nawet mówi, że widzi, że babcia mnie bardziej kochała i kocha, niż ją. Między mną a babcią jest ogromna więź. Była świadkiem najważniejszych chwil w moim życiu.
I tak trochę wstyd mi tego, co zaraz napiszę- ale czuję się dumna i szczęśliwa, że babcia mimo swojej demencji wie, co się w moim życiu dzieje, jakoś tego nie zapomina, a o mamy sprawach potrafi zapomnieć. Że zawsze pyta się mamy, czy wnusia w domu jest, bo jak nie ma wnusi, to jest jej smutno. I ten uśmiech, kiedy wracam i się z nią witam- bezcenny...
A dziadek- jako meloman czuwał nad moją edukacją muzyczną (uczyłam się gry na skrzypcach). Gdy byłam małym brzdącem, który ledwo umiał chodzić, zauważył, że kopię piłkę- dostałam więc skórzaną do gry w nożną, która do tej pory mi służy. Razem mecze zawsze oglądamy. Wyrzeźbił, wystrugał (nie wiem, jak nazwać) hulajnogę, której cała ulica mi zazdrościła (wszyscy mieli aluminiowe, a tylko ja taką drewnianą) szczudła, na których też cała ulica chodziła i urządzaliśmy sobie zawody na szczudłach, meble w pokoju. Naprawdę mnie kocha. I choć mam żal do niego o wódkę, to wiele też mu zawdzięczam.
Muszę przyznać, że w moim życiu dziadkowie nie odegrali jakiejś wielkiej roli. Gdzieś tam byli i miałam tego świadomość, ale nigdy nie byłam z nimi w jakiś szczególny sposób emocjonalnie związana, nie mieli wpływu na moje wychowanie, nie uczyli życia czy postrzegania świata. Mój tata nie miał z rodzicami najlepszych relacji, więc te kontakty były dosyć ograniczone, z kolei rodzice mamy mieszkali od nas daleko, co siłą rzeczy spowodowało rozluźnione relacje. I choć u jednej babci spędzałam wakacje, to jednak bardziej cieszył mnie sam fakt wakacji i tego co się tam działo niż możliwość przebywania z dziadkami. Niemniej druga babcia, choć widywałam ją jeszcze rzadziej, a i same wizyty były krótsze, dziś mimo wszystko budzi u mnie bardzo ciepłe wspomnienia - była po prostu taką książkową, kochaną babunią, która czekała na nas zawsze stęskniona, z uśmiechem na twarzy i świeżutkim ciastem drożdżowym
.
gdy rodzice sie dorabiali ja do 14roku zycia mieszkalam z dziadkami, a rodzice byli tyle co w nocy, to dzieki babci mam wspomnienia z dziecinstwa zupe owocowa z makaronem w gwiazdki czy pyzy z miesem albo babke ziemniaczana:)
ferie i wakacje u babci na wsi gdzie przy piecu byly grzane kurczaki, w piecu piekl sie chleb a babcia dawala kielbase i chleb w garsc i caly dzien latalo sie po lesie:)
pozniej gdy mialam 20lat zaszlam w ciaze i wtedy mimo nieprzyjaznej postawy rodziny babcia ze wsi wziela mnie do siebie i zajela sie mna, gdy urodzilam bylam juz w domu u rodzicow bo babcia pomogla nam sie dogadac, pozniej poszlam do pracy a przy dziecku pomagala mi babcia, zostawala codziennie
teraz tez, gdy musze cos zolatwic babcia znow robi moim dzieciom zupe owocowa z makaronem w gwiazdki a ja jade cos zalatwiac:)
babcia ze wsi jest dla mnie wzorem do spokoju i starania sie akceptowac wszystko, do tego ma sile 3razy w roku 30osobowa rodzine zebrac u siebie w domu
babcia z miasta ma ogromna sile zycia, jest dla mnei przykladem jak dbac o dom jak dbac o meza i ogolnie ogarniac wszytsko chcialabym na starosc miec jej forme.
jeszcze do niedawna moj dziadek latal ze swymi prawnukami do lasu i odbieral z przedszkola gdy ja nie moglam.
rodzice maja swoje meijsce w zyciu ale dziadkowie zajmuja zdecydowanie wiekosza czesc moich wspomnien
Ja znam i mam kontakt z babcią, mamą mojej mamy. Jej mąż zmarł 8 lat przed moim urodzeniem, a dziadków z Bułgarii nie miałam okazji poznać za dobrze. Dziadka zobaczyłam i spędziłam kilka godzin, jak przyjechałam z ojcem po śmierci babci. Niestety tylko raz się widzieliśmy, po jakimś czasie sam umarł. Jednak z miejsca się pokochaliśmy, sam też chciał, żebyśmy zostali w Bułgarii na stałe, jak to ujął, bo jestem malutką, stuprocentową Bułgareczką.
Co do babci w Polsce. Nasze kontakty są raz lepsze, raz gorsze. Jednak miała i ma ona ogromny wpływ na moje życie. Jak byłam chora to opiekowała się mną, spędzałam u niej wakacje i ferie. Pokazała mi duży i interesujący, ale straszny, kawałek historii. Jej dzieciństwo to wojna. Wywołała tym u mnie sporą wrażliwość na tragedie ludzkie, szczególnie te, które odnoszą się do wojny.
zawsze byłam bardziej związana z babcią ze strony mamy,dlatego że to większość czasu u niej spędzałam,więcej miałyśmy sobie do powiedzenia,bo już z babcią ze strony taty nie miałam wspólnego języka,i chyba miałam żal że zawsze najlepszą wnuczką dla niej była moja kuzynka,reszta wnuków była bo była,obie odeszły w zeszłym roku
dziadkowie? ten ze strony taty,fajny ,taki typowy dziadek
ze strony mamy,nie był zły w zasadzie jednak cała rodzina wiele przeszła przez niego z powodu alkoholizmu
szkoda że nie ma już dziadków i babć z nami,ale takie jest przecież życie,
Ja mam przykre wspomnienia z obiema babciami, pierwsza ze strony mamy trzymała mnie i młodszego brata na dystans, faworyzowała najstarszego, owszem przywoziła, cukierki, rzeczy ale zawsze coś ekstra miała dla tego starszego, ale nie to mnie boli, nigdy nie interesowała się moją osobą, nie brała na kolana, nie bawiła się ze mną....pamiętam tylko zimne spojrzenie i ten dystans, druga babcia była w ogóle obojętna, obca, za sprawą cioci dostawałam niby od niej cukierki a wiedziałam jak jest naprawdę, i tak jak poprzednia babcia nie zajmowała się mną wcale. Z kolei dziadek pomimo tego że był nerwowym człowiekiem to tylko on był dla mnie najwspanialszy do dziś pamiętam jak wieczorem przytulaliśmy się do siebie czytając razem gazetę, okazywał mi uczucia, jednym słowem wiem że mnie kochał a ja jego:)
Niestety, nie mam pojęcia co to babcia czy dziadek. Dziadków nie poznałam wcale, macocha mojej mamy nigdy nie traktowała mnie jak wnuczkę
. Jedyna "rodzona" babcia jaką poznałam nie zasługiwała nigdy na to miano...
.
Mam nadzieję, że moje dzieci będą miło babcie wspominać
.Dziadków niestety też nie poznali
.
Eh... życie...
Poznalam tylko dziadkow ze strony mamy. Ale wspomnienia mam jak najlepsze.
Chodzilam do szkoly na osiedlu dziadkow wiec wracalam po szkole na obiad a dopiero potem jechalam do domu.
Zawsze jakis czas w wakacje spedzalam u dziadkow na dzialce. Oboje sa wspanialymi ludzmi (dziadek zmarl ale babcia jeszcze zyje i nadal jest cudowna)
Dziadek czytal mi ksiazki, zabieral na spacery, sadzal na barana. Babcia karmila, rozpieszczala i uczyla podstaw ogrodnictwa i sadownictwa ![]()
Dzieki dziadkom wiem jak wyglada zycie w malzenstwie...
Moje ewentualne dzieci kontakty z dziadkami beda mialy co najmniej luzne. Jedna babcia daleko a drudzy malo zainteresowani. Boleje nad tym ale coz, takie zycie.
Beda za to mialy wspanialych rodzicow ![]()
Czytam niektóre Wasze wspomnienia i łezka się w oku kręci. Ja znałam tylko jedna babcię, troche na dystans, choc się starała, ale widocznie miała po prostu trudny charakter. Odwiedzalismy ją w każdą niedziele i do dzis pamiętam hejnał mariacki grany w radio, gdy jechaliśmy sie z nią zobaczyć. Zawsze miała w szafkach poupychane cukierki dla nas i pyszny kompot truskawkowy, który stał w przedsionku, dzięki czemu był zimny i smakował niczym najlepszy rarytas. Nie miałyśmy nigdy takic relacji jakbym chciała i zawsze zazdrościłam koleżankom, kiedy opowiadały, jakie wspaniałości babcia szykuje im na obiad. Wiem, że w młodości dużo i pysznie piekła, mama niekiedy wspomina jej ciasta i to, że potrafiła zrobic coś z niczego. Niestety babcia zmarła w dniu moich 25 urodzin, w chwili, kiedy świętowaliśmy z rodziną. Pozostałych dziadków znam tylko z opowieści, podobno byli cudownymi ludźmi, dziadek od strony mamy bardzo czekał na moje narodziny i na szczęście doczekał, odszedł gdy miałam pól roku. Wiem, że był wspaniały, opiekował się moją siostrą, gdy rodzice pracowali-wyprawiali razem szalone rzeczy:) Chciałabym mieć takie wspomnienia. Moje dzieci niestety maja dziadków za granicą-my na obczyźnie, oni w Polsce, ale odwiedzamy się, kiedy tylko możemy, rozmawiamy przez skypa, to niewiele, ale wiem, że łączą ich bardzo silne więzi i niestety jest to najtrudniejsza część naszej emigracji.
11 2013-01-21 17:34:37 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-01-21 17:34:49)
Nie bylo rozpieszczania takiego jak to sie stereotypowo kojarzy z dziadkami,ale dobrze ich obecnosc w moim zyciu wspominam.Nigdy nic mi zlego nie zrobili aby byc negatywnie nastawiona do nich.W wakacje czy ferie jezdzilo sie do nich,jako starsi ludzie mieli mentalnosci konserwatywne,ale na złe to mi nie wyszlo.Szału na punkcie wnucząt nie było ani od strony matki ani ojca,ale milosc dalo sie wyczuć,bo rodzina to zawsze swoje ![]()
Znałam tylko matkę mojej matki- moją babcię
Chyba dzięki niej mam najfajniejsze wspomnienia z dzieciństwa:) Ona opiekowała się mną codziennie, zgadzając niemalże na wszystko, a wyobraźnię miałam naprawdę nie-ubogą
Dużo by pisać.... teraz ma 93 lata, jest pod stałą opieką, nie pamięta nawet jak mam na imię
Ale kocham ją i zawsze pozostanie w moich myślach jako ktoś bardzo ważny.
Dziadkow z obu stron widywalam moze ze 3 razy w roku. Ci od strony mamy sa dla mnie bardzo wazni, kocham ich, czesto dzwonie, odwiedzam (rzadko - duza odleglosc) i zawsze skladam zyczenia w ich swieto. Ci od strony taty sa mi obojetni, wlasciwie jak obcy ludzie. Dziadek nie zyje, z babcia nie mam kontaktu (chyba ze pozdrowienia przekazywane przez tate), a ostatni raz bylam tam kilka lat temu na weselu kuzyna.
Do trzeciego roku zycia wychowywala mnie prababcia.To byl taki '' tygodniowy zlobek''.W niedziele wieczorem rodzice prowadzili mnie do babuni, odbierali w piatek po pracy.Prababcia mieszkala na tej samej ulicy, co babcia i dziadek ze strony taty.Do piatego roku zycia mieszkalismy z dziadkami ze strony mamy.Tak wiec od piatku do niedzieli bylam u drugich dziadkow.Niewiele faktow pamietam z tego okresu........ale czuje smak twarogu, ktory prababcia robila specjalnie dla mnie, pamietam jak dziadkowie (od taty)podstawiali mi taboret , zebym mogla umyc rece.I jak zamkne oczy,to widze moja mala pizamke, ktora grzeje sie na piecu........i czuje zapach paczkow z rozanymi powidlami(wlasnorecznie robionymi przez babcie ze strony mamy).Urywki dnia, jak dziadek uczyl mnie jezdzic rowerem z kijkiem za siodelkiem.....i jak zobaczylam, ze on stoi a ja jade sama.I lyzwy, ktore dostalam od drugiego dziadka.....prawdziwe, bialutkie tancerki, piec razy za duze, ale specjalnie dla mnie przywiezione z Warszawy.Kochalam ich wszystkich strasznie.Prababcia byla przy mnie najdluzej, dozyla sedziwego wieku........wszystkich oplakiwalam dlugo i do dzis jest mi ich strasznie brak.........odchodzac zabierali ze soba czastke mnie.......a ta lza, ktora zawsze wymyka sie , jak tylko o nich mysle to tesknota, pustka, ktorej nikt nie wypelni.
Musze przyznac, ze zazdroszcze wszystkim ktorzy maja wspaniale relacje z dziadkami.
Dzadka ze strony mojej mamy nigdy nie poznalam, bo zmarl zanim sie urodzilam. Chociaz to podobno po nim odziedziczylam wzrost ![]()
Babcia ze strony mamy moge powiedziec, ze w pewnym momencie zastepowala mi mame, poniewaz mieszkalam z nia przez 2 lata, kiedy moi rodzice mieszkali za granica. Niestety babcia zmarla kilka lat temu. A najgorsze w tym wszystkim jest to, ze nawet nie moglam pojechac na jej pogrzeb ze wzgledu na glupie egzaminy ![]()
Natomiast dziadkowie od strony mojego taty, maja sie dobrze. Dziadek ma problemy ze zdrowiem, ale daje rade. Jakie mam z nimi relacje, wlasciwie zadne. Moj tata nigdy nie byl ulubionym synem, wiec pomimo tego, ze jestem najstarsza z piatki wnuczat i w dodatku jedyna dziewczynka, to i tak mam wrazenie, ze jestem najmniej lubiana. Babcia ma swojego ulubienca, ktorym akurat okazuje sie najstarszy syn brata mojego taty, ktory jest o 7 lat ode mnie mlodszy. I wiecie co, to boli kiedy nie jest sie traktowanym na rowni z innymi. Czasem nawet zastanawiam sie dlaczego jestem gorsza, co takiego robie zle? Do tej pory nie potrafie odpowiedziec na to pytanie. Dodatkowo, charaktery moi dziadkow nie pomagaja, sa to ludzie ktorzy sa bardzo samolubni i robia wszystko na pokaz. Bardzo zle to zabrzmi, i na prawde ciezko mi sie to pisze, ale gdy przyjechali do nas na swieta na 3 tygodnie, to nie moglam sie doczekac kiedy beda wracac do domu i atmosfera w domu wroci do normy...
Przykro troche, no ale coz zrobic...
Bardzo milo sie czyta o wspanialych wieziach jakie wy macie ze swoimi dziadkami ![]()
Musze przyznac, ze zazdroszcze wszystkim ktorzy maja wspaniale relacje z dziadkami.
Dzadka ze strony mojej mamy nigdy nie poznalam, bo zmarl zanim sie urodzilam. Chociaz to podobno po nim odziedziczylam wzrost
Babcia ze strony mamy moge powiedziec, ze w pewnym momencie zastepowala mi mame, poniewaz mieszkalam z nia przez 2 lata, kiedy moi rodzice mieszkali za granica. Niestety babcia zmarla kilka lat temu. A najgorsze w tym wszystkim jest to, ze nawet nie moglam pojechac na jej pogrzeb ze wzgledu na glupie egzaminy
Natomiast dziadkowie od strony mojego taty, maja sie dobrze. Dziadek ma problemy ze zdrowiem, ale daje rade. Jakie mam z nimi relacje, wlasciwie zadne. Moj tata nigdy nie byl ulubionym synem, wiec pomimo tego, ze jestem najstarsza z piatki wnuczat i w dodatku jedyna dziewczynka, to i tak mam wrazenie, ze jestem najmniej lubiana. Babcia ma swojego ulubienca, ktorym akurat okazuje sie najstarszy syn brata mojego taty, ktory jest o 7 lat ode mnie mlodszy. I wiecie co, to boli kiedy nie jest sie traktowanym na rowni z innymi. Czasem nawet zastanawiam sie dlaczego jestem gorsza, co takiego robie zle? Do tej pory nie potrafie odpowiedziec na to pytanie. Dodatkowo, charaktery moi dziadkow nie pomagaja, sa to ludzie ktorzy sa bardzo samolubni i robia wszystko na pokaz. Bardzo zle to zabrzmi, i na prawde ciezko mi sie to pisze, ale gdy przyjechali do nas na swieta na 3 tygodnie, to nie moglam sie doczekac kiedy beda wracac do domu i atmosfera w domu wroci do normy...
Przykro troche, no ale coz zrobic...Bardzo milo sie czyta o wspanialych wieziach jakie wy macie ze swoimi dziadkami
No to troche jakby witam w klubie...
Jesli my kiedys sie rozmnozymy to nasze dziecko bedzie mialo podobna sytuacje...
Andy tez z jakis powodow jest najmniej lubieny z trojki rodzenstwa.
Ja mogę powiedzieć,że w dzieciństwie brakowało mi jedynie "kociego mleka", jak to moja babcia mówi:)
wychowywali mnie razem z dziadkiem, babcia gotowała mi kaszkę, dziadek zaprowadzał do przedszkola,kiedy moja mama musiała pracować(wychowałam się bez ojca). Pamiętam jak bardzo mój dziadziuś się starał, żeby uczesać mi włoski co rano, uczył mnie jeździć na rowerze, kupował mi tak ciężko dostępne owoce w tamtych czasach, zeszyty do szkoły, rajstopki, zawsze wszystko dla małej Karolci.
Nigdy mnie nie uderzył, chociaż nie raz zasłużyłam, już kiedy byłam starsza, za to że się spóźniłam do domu,babcia chciała mi dać klapsa,a ja uciekałam do dziadka, On zawsze mnie obronił, nigdy nawet nie pytał czy zasłużyłam czy nie,chowałam się za nim, i czasem jemu się dostało:) To był mój jedyny mężczyzna w życiu,i kochałam go nad życie. Kiedy umarł 3 lata temu, zawalił się mój świat:(
Babcia dogadzała mi gotując ulubione smakołyki (do dzisiaj zresztą to robi),robiła sweterki i szaliki na drutach, wieszała ze mną słoninkę za oknem dla sikorek, i zrobiła coś,za co jestem jej wdzięczna i będę do końca życia-kiedy miałam 5 lat, i w przedszkolu uczyliśmy się tylu wierszyków i piosenek, moja babcia postanowiła nagrać moje "dukanie" na kasetę magnetofonową.wiecie jaka to frajda po 22latach posłuchać tego wszystkiego?
Od kilku lat składam mojej babci życzenia również na Dzień Matki,bo traktuję ją jak moją drugą mamę:)
18 2013-01-22 01:27:21 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2013-01-22 01:35:28)
Lubię takie tematy
Pomagają zastanowić się nad sprawami, nad którymi wielu ludzi pewnie nie myśli.
Nie miałam okazji poznać moich dziadków, jeden zmarł jak moja mama szła do Komunii, drugi kilka miesięcy przed moimi narodzinami. Mam dwie babcie, jedna mieszka blisko nas, w tym samym mieście, druga na wsi, ok 200 km od nas, więc widziałam ją ostatnio z kilka miesięcy temu, a czasem nie widzę jej i dłużej. Z pierwszą babcią (ta co mieszka blisko, od strony taty) miałam i mam dobry kontakt, lubiła mnie rozpieszczać (jak to babcia
), dużo rozmawiałyśmy, pytałam o jej rodziców, o to jaka była, kiedy była dzieckiem, poruszałyśmy wiele tematów i wydawały się nie kończyć. Teraz też staram się jak najczęściej ją odwiedzać, pomagać jej, jako nastolatka czasem też u niej nocowałam. Do drugiej babci jeżdżę rzadko, bo dojazd jest średni, a i kontaktów nie mamy dobrych, więc jak i czasem nie widzimy się rok czy więcej, to nikt nie robi z tego tragedii. Z tamtą babcią nie mamy wiele tematów do rozmów, choć oczywiście starałam się pogadać z nią, ale nie mamy zbyt wiele wspólnych tematów, babcia jak u niej byłam jedyne to praktycznie zaganiała mnie do sprzątania, a gdy już to robiłam, to narzekała, że jest nie tak jak być powinno, a wychwalała moje siostry cioteczne.
Nie powiem, było mi wtedy przykro i uważam, że moja babcia taki ma charakter, nie zmienię jej, więc i nie będę nalegać na większy kontakt, jeżeli tak ma wyglądać. Ot, czasem pogadamy przez telefon czy jak ona przyjedzie czy czasem ja tam z mamą, ale już prędzej na jeden dzień, a nie np tak jak kiedyś tam na parę dni, gdy czułam się tam źle i jak napisałam nie byłam traktowana zbyt dobrze.
Ze strony mojej strony z tego co widzę jest tak samo, dobry kontakt ma z moją babcią, która mieszka tu blisko, zaprasza ją do siebie, odwiedza, gdy może, z drugą babcią ze strony mamy gorszy.
Co nie powiem, może wydawać się trochę dziwne, bo z tatą np nie rozmawiam tak dużo, z babcią (jego mamą) tematów mam wiele
Z babcią od strony mamy mam słaby kontakt i ona ogólnie jest też taka trochę "co ludzie powiedzą", dla swoich dzieci z tego bo obserwuję dosyć oschła (może dla mojej mamy tak bardzo nie, ale ogólnie raczej tak i była dla niej surowa z tego co wiem). A z mamą jest inaczej, owszem, były kłótnie, ale nie mogę jej zarzucić, by była surowa czy źle mnie traktowała, są pewne granice i ja o tym wiem, ale jest dla mnie ciepła, dobra, jeżeli mam oceniać, to zupełnie inna od swojej mamy (choć zawsze pewnie są cechy wspólne) ![]()
U mnie duza role odegrali dziadkowie ze strony mamy , mieszkam z nimi od urodzenia i pewnie to mialo swoj skutek ze jestem bardziej przywiazana niz do dziadkow ze strony taty pomimo ze mieszkali okolo 15 km od nas. Moj dziadek chorowal od dawna juz nie zyje ale pamietam go bardzo dobrze i mile wspominam, taki kochany dziadzius, a babcia ? Babcia jak to babcia pilnowala mnie i moja mlodsza siostre jak rodzice chodzili do pracy, gotowala, pichcila tata typowa babcia z podomka na sobie ![]()
20 2013-01-22 14:52:37 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2013-01-22 14:54:04)
Ja właściwie miałam jednych dziadków (od strony ojca).
Do 13 r.ż dobrze wspominam babcię, dziadka gdzieś do 5 r.ż (potem się odsuwał coraz bardziej)
Gdy miałam 13 lat mama postanowiła odejść od męża pijaka i oprawcy. Pojechaliśmy teściom powiedzieć. Matkę wygnali z domu, a nam pozwolili przyjeżdżać tylko w obecności ojca (tak powiedział dziad, bo dziadkiem go nie nazwę).
przed dwa lata babka się się odezwała ani do mnie ani do brata. Później jakoś zaczęło się poprawiać, ale już nigdy nie czułam się tak jak w domu, tylko jak gość. Do czasu, aż zaprosiła mnie, niby tak na ciacho a wyszło, że chciała abym jej napisała oświadczenie że dawała mi 100zł średnio raz na miesiąc, bo ona mogła przez komornika a tak to ojciec ma dług większy..... wyliczała ile moje studia kosztują itd.
Dwa lata temu zmarł dziad, nie pojechałam na pogrzeb (szedł tak nawalony, że samochód go przejechał).
Rok temu mój ojciec - musiałam jechać i babka do mnie z pretensjami, że jak mogłam się nie odzywać, że na dzień babci nawet kartki..... ale przecież nie powiem jej w takim dni, że to ona pierwsza nie zadzwoniła na moje urodziny, ani na 18 urodziny mojego brata.
Miesiąc po śmierci ojca zaczęłam planować ślub a po 4 doszedł do skutku. Też było nie halo bo przecież żałoba.... (pomijam fakt, że ja ojca to straciłam 15 lat temu, a rok temu po prostu zmarł). Mama kazało ją i chrzestnego zaprosić. bardzo mi było nie w smak, no ale....
Podsumowując mam do niej ogromny żal, który nigdy nie zniknie.
Ja mogę powiedzieć,że w dzieciństwie brakowało mi jedynie "kociego mleka", jak to moja babcia mówi:)
wychowywali mnie razem z dziadkiem, babcia gotowała mi kaszkę, dziadek zaprowadzał do przedszkola,kiedy moja mama musiała pracować(wychowałam się bez ojca). Pamiętam jak bardzo mój dziadziuś się starał, żeby uczesać mi włoski co rano, uczył mnie jeździć na rowerze, kupował mi tak ciężko dostępne owoce w tamtych czasach, zeszyty do szkoły, rajstopki, zawsze wszystko dla małej Karolci.
Nigdy mnie nie uderzył, chociaż nie raz zasłużyłam, już kiedy byłam starsza, za to że się spóźniłam do domu,babcia chciała mi dać klapsa,a ja uciekałam do dziadka, On zawsze mnie obronił, nigdy nawet nie pytał czy zasłużyłam czy nie,chowałam się za nim, i czasem jemu się dostało:) To był mój jedyny mężczyzna w życiu,i kochałam go nad życie. Kiedy umarł 3 lata temu, zawalił się mój świat:(
Babcia dogadzała mi gotując ulubione smakołyki (do dzisiaj zresztą to robi),robiła sweterki i szaliki na drutach, wieszała ze mną słoninkę za oknem dla sikorek, i zrobiła coś,za co jestem jej wdzięczna i będę do końca życia-kiedy miałam 5 lat, i w przedszkolu uczyliśmy się tylu wierszyków i piosenek, moja babcia postanowiła nagrać moje "dukanie" na kasetę magnetofonową.wiecie jaka to frajda po 22latach posłuchać tego wszystkiego?
Od kilku lat składam mojej babci życzenia również na Dzień Matki,bo traktuję ją jak moją drugą mamę:)
Ooo, widzę, że sytuacja analogiczna do mojej. Z tym, że u mnie takim "ochroniarzem" zawsze była babcia
. Ale ja tylko raz w życiu klapsa dostałam.
Nie wspomniałam we wcześniejszym poście o dziadkach ze strony ojca, bo...w zasadzie nie kocham ich tak, jak moich dziadków z domu.
Też byłam tą "gorszą" wnuczką, bo nie byłam owocem małżeństwa, ale sama babcia (mama ojca) ostrzegła moją mamę, żeby nie wychodziła za mąż za ojca. Mimo tego, odczuwałam to, że jestem nieślubną wnuczką, rok młodszy kuzyn zawsze był tym "lepszym" wnukiem, do czasu...Od roku nie odzywa się do dziadków, nie odwiedza ich, nie składa życzeń. Mieszkamy w tym samym mieście, babcia ostatnio żaliła mi się, że widzieli go, ale tylko im pomachał. Teraz role się odwróciły i to ja jestem "najukochańszą wnusią".
Dziadek jest ok, ale pod wielkim wpływem babci.
Babcia ze strony taty jest mądrą osobą, lubię z nią rozmawiać, ale nigdy nie będę jej darzyć taką miłością, jak babcię, z którą mieszkam od urodzenia.
Będę im pomagać, bo nikt im nie pomaga, tylko ja i mama (niedoszła synowa).
Ja miałam okazję poznać obu dziadków i obie babcie, teraz mam jedną babcie i jednego dziadka.
Tych dziadków, których już nie ma, nie miałam okazji poznać zbyt dobrze. Ja byłam jeszcze mała,oni mieszkali daleko i byli takimi dość schorowanymi staruszkami. Niemniej jednak pamiętam, że byli małżeństwem bardzo się szanującym nawzajem, o głębokiej wierze. Byli przy tym bardzo pracowici, chociaż żyli skromnie. Pamiętam więc jacy byli, ale nie mam jakiś specjalnych wspomnień z tego co robili dla mnie, część rzeczy znam z opowieści. Pamiętam tylko wspólne śniadania przy stole w kuchni i ten panujący tam niesamowity spokój
Wiem, że mój tata nie mówi o nich inaczej jak tylko 'mamusia' i 'tatuś'. Dawali mi dobry przykład, który został w mojej pamięci.
Za to żyjący dziadkowie są nieco różni od tamtych
Babcia jest wulkanem energii, lubi mnie rozpieszczać i staje w mojej obronie gdy mama ma do mnie jakieś pretensje. Uważa, że za dużo ode mnie wymaga moja rodzina
Zawsze chciała mi dać co najlepsze. Ja jako dziecko dawałam jej w kość, ale ona i tak z chęcią ze mną siedziała. Są sprawy o których lepiej mi się rozmawia z babcią niż z mamą
I te wiejskie obiadki, ach...
Dziadek jest spokojniejszy, ma w sobie taką mądrość życiową. Niestety, niedosłyszy, więc teraz nie rozmawiamy za dużo, bo jest to utrudnione. Co prawda, rozgaduje się trochę po kieliszku i opowiada historie ze swojego życia, a ma o czym opowiadać ![]()
Dziadkowie potrafią się porządnie kłócić (w zasadzie to kłóci się babcia za dwoje
), ale nie biorą sobie tych słów do serca nic a nic. Bardzo gościnni, szczerzy, mimo różnic są dobrym małżeństwem od kilkudziesięciu lat, kocham ich oczywiście
I bardzo się ciesze, że mogę ich jeszcze odwiedzać.
Ci ze strony matki - ogromną! Tyle, ile oni mnie o życiu nauczyli, to chyba nawet rodzic nie jest w stanie. Niezwykle towarzyscy, energiczni, mający ogromne doświadczenie życiowe. Dzięki nim stałam się otwartą osobą, a jednocześnie umiem byc asertywna.
Były pierogi z owocami, prezenty wytrzaśnięte spod ziemi ( pamiętacie puste półki, stan wojenny?), organizowanie chociażby kuligu dla koleżanek z miasta.
Ci ze strony ojca to byli surowi, zamknięci ludzie. Taki antywzorzec dziadków. Trzeba było grzecznie siedziec, z rękoma za oparciem krzesła, nie wolno było pierwszemu się odzywac, odpowiadac bez pytania. Ech, lepiej nie pamiętac.
......Ci ze strony ojca to byli surowi, zamknięci ludzie. Taki antywzorzec dziadków. Trzeba było grzecznie siedziec, z rękoma za oparciem krzesła, nie wolno było pierwszemu się odzywac, odpowiadac bez pytania. .........
ale i to ma swoje rownież plusy
Masz porównanie, ja mialam dziadkow z dwoch stron takich samych,wiec niezabardzo jako dzieciak mialam odskocznie
Jaka role odegrali w moim zyciu? Ogromna Dziadkowie od strony mamy wspaniali ludzie wychowali mnie i moje rodzenstwo i kuzynowstwo na wsi wkolo las cudowne z nimi dziecinstwo mialam
Babcia madra bardzo wierzaca osoba co niedziela jechalismy do kosciola pociagiem do miasta a moja mama pracowala w miejscowosci tej w ktorej teraz mieszkam i w sobote co tydzien przyjezdzala do nas a w niedziele wieczor wracala wiec babcia byla moja druga mama taka kochana ciepla na wszystko pozwalala oczywiscie w granicach rozsadku...bo gdy zaszlismy jej za skore to musielismy kleczec na dywanie z rekami w gorze przez jakis tam czas dopty dopoki nie przeprosilismy i postanowilismy sie poprawic
...kar cielesnych nie stosowala zawsze tulila calowala robi to do dzisiaj a taka dorosla juz jestem eh....wzruszylam sie....zawsze ma dobre slowo dla kazdego i kazdego ugosci a szczegolnie dzieci kocha jak to kiedys mi powiedziala nawet jakby zapukal do jej drzwi maly murzynek to by serce mu oddala odziala i nakarmila....ludzie do niej na kawke zawsze przychodzili drzwiami i oknami...(teraz tez ale juz mieszka 15 lat w miescie wiec tamci sasiedzi juz tak nie dojada)...w pelni sprawna pelna energi do czasu kiedy pewnego dnia spadla z drabiny wieszajac firany...zlamany kregoslup ( pamietam nie chciala do szpitala bo bala sie ze nie wroci) rehabilitacje gorset...potem badania wykazaly osteoproze..tak wiec podupadla na zdrowiu ale wciaz ta sama usmiechnieta twarz...modlila i modli sie za kazdego kogo tylko zna zwlaszcza za swoje wnuki i prawnuki mlode pokolenie....Ma 81 lat icoraz gorzej sie czuje prosi nas zebysmy nie zawracali sobie nia glowy...tylko zajeli sir soba i zastanowili nad swoimi grzechami....Moja babcia kochana mieszka z dala odemnie ale staram sie ja odwiedzac jak tylko moge z bratem jedziemy autem bo autobusy zlikwidowali
Dziadek z kolei ma 86lat i rowniez wspanialy facet nigdy nie wypil kropli wodki 40 lat pracowal w tartaku by jego rodzina miala godny byt wychowal 5 dzieci co prawda twarda reka ale z wartosciami jakie im przekazal...no ja jako dziecko odczulam jego gniew potrafil zdjac pasa i po tylku dac a babcia zawsze nas bronila ale i tak bardzo go kocham bodo dzis opowiada jak bylo kiedys te historie sa wspaniale spiewa piosenki te pierwsze kawaly takie stare jak swiat kocha swoje prawnuki ma swoje twarde zasady mnie siegnelo raz majac 15 lat bodajze latem usiadlam do obiadu przy stole w mini gdy dziadek to zobaczyl to tak mnie skrzyczal ze mam sie przebrac a nie golizne pokazywac
teraz sie z tego smieje ale wtedy to niezlego buraka puscilam i pokornie przeprosilam.....ostatnio tez w rodzinie kuzynka ze szwecji przyjechala zapalila przy dziadku papierocha i gorzko tego pozalowala ha
...tak wiec dziadek jest zasadniczy i nie ustepuje dopier niedawno dowiedzial sie ze jestem po rozwodzie to przykro mu bylo i tylko zapytal jak ty dziecko zyjesz??? no nie ma teraz na mnie wplywu...czasy sie zmieniaja mowie dziadku nie denerwuj sie ale on pozostaje taki sam ...To tak z grubsza..:) Kocham ich oboje sa dla mnie naprawde wazni w zyciu i gdyby ich zabraklo to nie chce myslec...
Dziadkowie od strony taty znam tylko dziadka sp juz niech mu lepka ziemia ale to byl alkoholik nie bede o nim pisac bo o zmarlym zle sie nie pisze....a babci nie pamietam nigdy nie poznalam z opowiadan ojca wiem ze zmarla gdy ja chodzilam do 3 kl podstawowki....
U mnie dziadkowie od strony mamy odegrali nieocenioną rolę. Mój ojciec był kompletnym palantem, pił i bił moją mamę, dziadkowie odradzali związek, ale mama była mądrzejsza i nie słuchała. Mimo to, kiedy przejrzała na oczy, dziadkowie przyjęli ją z powrotem z otwartymi ramionami. A mnie, bobasa, razem z mamą
Kiedy mama bała się mieszkać we własnym mieszkaniu (tatulek wielokrotnie ją nachodził, oczywiście pod wpływem), mieszkałyśmy u dziadków. Trwało to przez pierwsze cztery lata mojego życia. Rozwiązanie było świetne, bo dziadkowie wtedy już byli na emeryturze i mogli się mną zajmować zanim poszłam do przedszkola, a mama mogła pracować.
Nawet gdy już się wyprowadziłyśmy, u dziadków bywałam prawie codziennie- mieszkali blisko szkoły, więc mogłam wpadać na obiad i czekać na mamę.
Moi dziadkowie są dla mnie wzorem miłości. Naprawdę. Każdemu życzę tak udanego małżeństwa jak ich własne. Są razem już 60 lat! Pobrali się po pół roku znajomości (co ciekawsze, babcia nie była wtedy w ciąży, po prostu inne czasy
) i nadal się kochają. To nie przyzwyczajenie trzyma ich razem, to prawdziwa miłość. Oboje wyznają zasadę, że kiedy coś się psuje, trzeba to naprawić, a nie wyrzucać. Bardzo się szanują, nigdy nie widziałam, żeby się kłócili na poważnie (bo wiadomo, dokuczanie i fukanie typu "Gienek ścisz ten telewizor" się zdarza)
W tej chwili widuję ich rzadko, wpadam na godzinę czy dwie kiedy zjeżdżam ze stancji do domu. Ciężko mi patrzeć na ich pogarszające się zdrowie, na to, że babcia dużo zapomina, często zmienia wątek, a dziadek po udarze chodzi o lasce. Nie umiem myśleć o tym, że może ich niedługo zabraknąć, szczególnie, że wiem, że jedno bez drugiego nie będzie potrafiło żyć. Babcia i dziadek to już w tej chwili jedność.
Drugiej babci nie pamiętam, nie znam. Kojarzę ją wyłącznie z zdjęć. Jak byłam mała to raz na jakiś czas wysłała kartkę na święta, oprócz tego kontaktu nie było. Nie wiem nawet, czy jeszcze żyje.
babcia ze strony mamy - nie znałem, nic o niej nie wiem, umarła przed moim narodzeniem
dziadek ze strony mamy - stary, schorowany, z postępującą demencją, ciągle palił szlugi, jednego za drugim, bez względu na to, kto był w jego otoczeniu, więc trzymałem się od niego z daleka, nie mogąc wytrzymać dymu tytoniowego,
umarł, gdy miałem 11 lat
babcia ze strony ojca - krótko mówiąc, nie lubiła mnie, bywała agresywna, więc masakrycznie bałem się jej i za wszelką cenę trzymałem się od niej z daleka,
umarła, gdy miałem 8 lat
dziadek ze strony ojca - nie znałem, ponoć kozak był nieprzeciętny, zginął w powstaniu warszawskim
niesamowicie zazdroszczę wszystkim tym, w których życiu dziadkowie odegrali ważną rolę, czegoś ich nauczyli,
zazdroszczę w szczególności tych rozmów, opowieści z dawnych czasów, opieki, wspólnych wycieczek, pieczenia ciasta
i tym podobnych atrakcji
Najlepiej znam babcię od strony mamy. Dziadek zmarł kilka lat przed moim urodzeniem. Z dziadkami z Bułgarii gorzej to wygląda. Babci nie miałam okazji poznać, zmarła jak miałam jakoś 10-11 lat. Dziadka widziałam ostatni raz właśnie w tamtym okresie. Był to rosły mężczyzna, żołnierz, z którym mój ojciec miał zły kontakt. Ale byłam jego 'bułgarską' wnusią, szczególnie, że jestem dosyć podobna i do niego, i do babci. Jednak, po 11 latach, słabo go pamiętam.
Moja "polska" babcia odegrała i wciąż odgrywa ważną rolę w moim życiu. Zawsze wtedy, gdy byłam chora, to ona ze mną siedziała, gdy mama nie mogła wziąć wolnego. Do tej pory opowiada mi historie z czasów wojny czy komuny, o dziadku czy o tym jaka to ja niedobra byłam za dzieciaka. ;-) Jak trzeba to zdzieli po głowie, bardzo często też pomaga finansowo. Jest też trochę typem kobiety, co ma jaja. Dosyć często się droczymy, ale rozmawiamy kilka razy w tygodniu przez telefon. I nie wyobrażam sobie, żeby miało jej zabraknąć w moim życiu, mimo że zawsze muszę oberwać od niej. Dzięki niej poznałam wiele bardzo ważnych wartości.
Mnie zostały tylko babcie. Jednego dziadka nie znałam - zmarł długo przed moimi narodzinami a drugi zmarł 4 lata temu.
Z babcią od strony mamy mam super kontakt - to ona praktycznie mnie wychowała. Przygarnęła mnie kiedy rodzice się rozwiedli i każdy założył nową rodzinę, ona dała mi poczucie bezpieczeństwa, umeblowała moje życie od nowa. Sama nie miała łatwego życia, ciągłe problemy z (delikatnie mówiąc) nieporadnymi życiowo dziećmi, wieczne pomaganie wszystkim jest jej misją i choć sama ledwo wiąże koniec z końcem podzieliłaby się ostatnim okruszkiem chleba.
Druga "babka" to koszmar. Ile razy przez nią płakałam to moje. Potrafiła nawet powiedzieć że nie jestem córką jej syna - zrobiła z mojej matki dziwkę a ze mnie bękarta. Do dzisiaj pewnie jestem jej najgorszą wnuczką bo chyba za bardzo byłam samodzielna i nigdy o nic jej nie prosiłam. Jej synuś (mój ojciec) nawet na mój ślub nie przyszedł za to ona chętnie przybyła żeby później zdać mu relacje. U niej mieszkała moja siostra którą faworyzuje do dzisiaj. Jedno czego nie zapomnę do końca życia, jak jako dzieci Wigilię spędzałyśmy u niej i moja siostra miała prezent pod choinką a ja nie.
Także mam dwa skrajne obrazy babć - ich cienie i blaski. Na szczęście dominuje ten pozytywny obrazek babci z lasu - 81-latki której ciepło głosu ukoi każdego.
30 2014-01-23 00:25:43 Ostatnio edytowany przez batszeba (2014-01-23 00:26:04)
Dziadek i Babcia ze strony matki wychowywali mnie praktycznie od 5-6 r. ż. do momentu, gdy zrobiłam maturę i poszłam na studia (zamieszkałam wtedy z matką). Nie mieli takiego obowiązku ale zrobili to i niczego mi nie żałowali, traktowali jak własne dziecko (a mogli się wypiąć i uprzeć się, abym mieszkała z matką). W 2/3 dzięki nim miałam możliwość kupienia mieszkania.
CHyba nic więcej nie muszę dodawać.
Dziadkowie i babcie zawsze mnie rozpieszczali. Pamiętam, że dziadek uczył mnie czytać, a babcia ciągle zabierała mnie na wycieczki, gdy rodzice zajmowali się moim młodszym rodzeństwem. W przypadku kłótni z moim rodzeństwem, rodzice zawsze stawali po ich stronie, bo ja powinnam być mądrzejsza, skoro jestem starsza. Natomiast dziadkowie zawsze byli po mojej stronie. Kiedy rodzice mi na coś nie pozwalali, to szłam do dziadków. Najbardziej lubiłam słuchać historii opowiadanych przez dziadka i babcię. Żałuję, że pamiętam je jak przez mgłę.
Przed nami 21 i 22 stycznia, zatem babcie i dziadkowie będą obchodzić swoje kolejne święto, to także dobry moment, aby poświęcić im dodatkową chwilę uwagi.
Może ktoś jeszcze opowie jak wielką (jeśli w ogóle) rolę odegrali w jego życiu?
Ja miałam dobry kontakt z babcią ze strony mamy, dziadek umarł jak mama była jeszcze panną. Spędzałam u babci mnóstwo czasu, odbierała mnie z przedszkola, a latem, gdy rodzice pracowali, u babci pomieszkiwałam. Dobrze to wspominam.
Natomiast dla dziadka ze strony taty zawsze byłam jakąś gorszą wnuczką. Tak samo traktował mojego brata. Widać było, że woli moje cioteczne rodzeństwo. Zawsze był szorstki i nieprzyjemny dla mnie. Chyba trochę się go bałam. Jak leżałam w szpitalu - dwa razy! - ani raz mnie nie odwiedził. Natomiast gdy owa cioteczna siostra rozcięła sobie rękę, tak na kilka szwów, to natychmiast do niej pojechał, na drugi koniec miasta!
Z dziadkami byłam blisko, pomagali rodzicom zajmować się nami. Wspólne wakacje, wiele czasu razem.
Na moją osobowość jednak wielkiego wpływu nie mieli, jedna babcia bardzo religijna w przeciwieństwie do mnie, druga ma zupełnie inny system wartości niż ja.
Spędziłam z dziadkami wiele miłych chwil przy czym dziadkowie to dwie babcie i jeden dziadek, tak było od moich narodzin i tak jest do dziś. Zawsze będą mi bliscy.
Jedna babcia umarła gdy miałam 18 lat, pamietam ją jako dobrą kobietę, z poczuciem humoru, mądrą, opiekuńczą. Była inwalidką bez nogi, a nigdy się nie skarżyła na swój los. Czasami za nią tęsknię. Zwłaszcza, że drudzy dziadkowie to całkowite przeciwieństwo. Despotyczni, zaborczy, aroganccy, okrutni wobec mamy. Umarli kilka lat temu, ale ja to uważam za wybawienie.. wiem... brzmi okropnie.... ale tak czuję.
Moi dziadkowie - rodzice taty - wychowywali mnie od momentu tak wczesnego, że sama nawet nie pamiętam, kiedy rodzice zniknęli z orbity ...
Stworzyli mi wspaniałe dzieciństwo, po części uczynili mnie tym, kim jestem.
Oboje nie żyją od blisko 10 lat, zmarli w odstępie 5 miesięcy jedno po drugim ... nie mogę o nich myśleć, ani pisać bez łez. Nawet teraz <3
Z kolei jeśli chodzi o rodziców mamy, to dziadek żyje nadal, jest już również pradziadkiem w szacownym wieku 93 lat. Jest człowiekiem niezwykle twardym, o wspaniałym harcie ducha i ciała.
Jako 16 latek przeszedł na swoich nogach cały front, od Moskwy aż do Berlina. Zachował do dzisiejszego dnia sprawny i ostry jak brzytwa umysł i bardzo dobrą pamięć.
Podziwiam jego żywotność, jednocześnie bolejąc nad tym, jakim surowym i niesprawiedliwym ojcem był dla swoich dzieci, jakim tyranem ... jak wiele lat musiało upłynąć, że dopiero teraz, po 90-tce odmienia się jego serce.
Babcia nie żyje od wielu lat, zmarła na raka kiedy miałam 6 lat. Kochała mnie miłością bezgraniczną i nawet pisała wiersze dla mnie.
To niezwykle cenny dar być tak kochaną ...
Pozostawiła po sobie zdumiewające świadectwo naszego rodu, którego historię teraz od kilku lat zgłębiam.
To są moje korzenie, to moja przeszłość, która również miała ogromny wpływ na to, kim teraz jestem ...