Witam, byliśmy z mężem 13 lat razem,(mam 27) całe nasze dorosłe życie, po ślubie jesteśmy 2,5 roku. Mieliśmy piękne plany i marzenia. Wszystko układało się jak w bajce. Jak byliśmy jeszcze na studiach,porzucił mnie, był z inną kobietą, ale po pół roku wrócił płakał,żyć beze mnie nie potrafił...Wybaczyłam:( to był chyba mój najgorszy błąd! Wzięliśmy ślub, zdecydowaliśmy się na dziecko,kupiliśmy działkę, on dobrze zarabiał i ciągle miał do mnie pretensje że ja nie pracuje, a przecież dziecko ma teraz dopiero rok! W końcu nadszedł ten dzień,kiedy po raz drugi usłyszałam: "coś we mnie pękło, nie kocham Cię, nigdy nie byłem z Tobą szczęśliwy itp..." same komplementy;) ale nie przyznał się wtedy że zdradził, bał się tchórz wstrętny!!! dopiero po 2 tyg zebrał się w sobie, (a raczej ja to wymusiłam,bo nie mogłam tego pojąć ) powiedział że ma kogoś. Spotykał się z nią dopiero miesiąc,a przekreślił całe nasze życie i plany!!! znali się z pracy od 3 lat!!!Nagle stwierdził że mu czegoś brakuje w naszym związku,zaczął się jej zwierzać, a ona go pocieszyła! Zresztą ona też jest po rozwodzie,ma 6 letniego syna. Ludzie dajcie mi siłę, wsparcie żeby on mnie już nie upokarzał, żebym do niego nie pisała nie dzwoniła!!! Dlatego piszę na tym forum żeby do niego nie pisać! Nie wiem jak ustalić wizyty z dzieckiem,on mówi że kocha je nad życie i nie pozwoli jej od niego odizolować.Co tutaj przychodzi ja wchodzę na temat: dlaczego? co ona ma a ja nie? itp Wcale mi to nie pomaga,wiem, ale jestem taka głupia, że i tak pytam. Mam chyba nadzieję że wróci, ale zaczęłam chodzić do psychologa, żeby jak nadejdzie ten czas, to żebym była na tyle silna aby kopnąć go w du...
Tak sobie myśle ze to czego w tobie nie ma. To rożnych pomysłów na życie. Wiesz dlaczego? Bo chcesz cofnąć czas i wierzysz ze to możliwe. A tak naprawdę musisz zaakceptować ze cokolwiek sie zdarzy- nic nie będzie jak przedtem.
Obudz sie jutro rano i dopuśc do siebie jedna myśl. Załóżmy ze on nie wróci. ...
Zastanow sie jak będzie wyglądać twoje życie. Nie pod katem finansowym. Ale wyobraz sobie jeden taki dzien. Zwizualizuj to sobie. Powoli spokojnie.
To da ci sile. Rożne scenariusze sprawia ze poczujesz.. Ze każdy z nich jest możliwy. Rozumiesz? Przestaniesz sie bać.
Zaczniesz budować swoją przyszłość...
3 2013-01-18 22:25:43 Ostatnio edytowany przez mark21 (2013-01-18 22:26:48)
Witam, byliśmy z mężem 13 lat razem,(mam 27) całe nasze dorosłe życie, po ślubie jesteśmy 2,5 roku. Mieliśmy piękne plany i marzenia. Wszystko układało się jak w bajce. Jak byliśmy jeszcze na studiach,porzucił mnie, był z inną kobietą, ale po pół roku wrócił płakał,żyć beze mnie nie potrafił...Wybaczyłam:( to był chyba mój najgorszy błąd! Wzięliśmy ślub, zdecydowaliśmy się na dziecko,kupiliśmy działkę, on dobrze zarabiał i ciągle miał do mnie pretensje że ja nie pracuje, a przecież dziecko ma teraz dopiero rok! W końcu nadszedł ten dzień,kiedy po raz drugi usłyszałam: "coś we mnie pękło, nie kocham Cię, nigdy nie byłem z Tobą szczęśliwy itp..." same komplementy;) ale nie przyznał się wtedy że zdradził, bał się tchórz wstrętny!!! dopiero po 2 tyg zebrał się w sobie, (a raczej ja to wymusiłam,bo nie mogłam tego pojąć ) powiedział że ma kogoś. Spotykał się z nią dopiero miesiąc,a przekreślił całe nasze życie i plany!!! znali się z pracy od 3 lat!!!Nagle stwierdził że mu czegoś brakuje w naszym związku,zaczął się jej zwierzać, a ona go pocieszyła! Zresztą ona też jest po rozwodzie,ma 6 letniego syna. Ludzie dajcie mi siłę, wsparcie żeby on mnie już nie upokarzał, żebym do niego nie pisała nie dzwoniła!!! Dlatego piszę na tym forum żeby do niego nie pisać! Nie wiem jak ustalić wizyty z dzieckiem,on mówi że kocha je nad życie i nie pozwoli jej od niego odizolować.Co tutaj przychodzi ja wchodzę na temat: dlaczego? co ona ma a ja nie? itp Wcale mi to nie pomaga,wiem, ale jestem taka głupia, że i tak pytam. Mam chyba nadzieję że wróci, ale zaczęłam chodzić do psychologa, żeby jak nadejdzie ten czas, to żebym była na tyle silna aby kopnąć go w du...
Witaj Aniu
Człowiek rzadko myli się dwa razy,na ogól trzy albo więcej.
John Perry Barlow
Nie mamy wpływu na osoby które się pojawiają w naszym życiu, lecz mamy wpływ na to czy w nim pozostaną.
Moje ulubione zdanie, które mocno trzeba sobie zapisać w pamięci,brzmi :
o miłość się nie błaga... !
Największym problemem w sytuacji, która tutaj sprowadza jest potworne poczucie straty.
Straty czasu, ludzi, emocji, wysiłków itd.
Żywimy się czasem przeszłym, którego nic nam nie wróci.
Trzeba pamiętać, że czasu przeszłego nic nam nie wróci bez względu na to,
czy w naszym życiu dzieje się coś pozytywnego, czy negatywnego.
To już historia. Podobnie, jak Twój poprzedni oddech.
Przed oczami stają nam wydarzenia, których byłeś uczestnikiem.
Żal nam czegoś co było.
Przyznasz mi jednak zapewne rację,
że żałowanie rzeczy przeszłych jest irracjonalne.
One już się stały, a my nie mamy na nie żadnego wpływu.
Ważniejszym. Dużo ważniejszym jest to, co przed nami.
Znajduje się to w zakresie naszego oddziaływania.
Bo My mamy na to wpływ.
Zapytaj ludzi na forum, którzy zaglądają tu tylko ze względu na znajomości i zawarte przyjaźnie. Dla większości z nich, o ile nie dla wszystkich, zdrada przyczyniła się do poprawienia jakości życia.
Brzmi paradoksalnie? Ale tak właśnie jest.
Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie.
Więc albo pogodzisz się z tym, co się stało, będziesz żyła z nim dalej-
będąc w pełni świadomą, że znów może zdradzić po raz kolejny- bo łączą was rybki, dom, dzieci,wspólna firma itp.
albo odchodzisz i układasz sobie życie z dala od męża
Innej alternatywy nie ma niestety.
I na koniec cytat z "Małego Księcia"
Dzień dobry - odpowiedziały róże.
Mały Książę przyjrzał się im. Bardzo były podobne do jego róży.- Kim jesteście? - zapytał zdziwiony.- Jesteśmy różami - odparły róże.- Ach... - westchnął Mały Książę.
I poczuł się bardzo nieszczęśliwy.
Jego róża zapewniała go, że jest jedyna na świecie.
A oto tu, w jednym ogrodzie, jest pięć tysięcy podobnych!
Pozdrawiam. 3maj się