Zdrada dla każdego może byc inna, oznaczac co innego.
Tak na prawdę największy ból zawarty jest w tym, że zranione zostałe nasze "ego". Tak cudownie czułyśmy się: kochane, szanowane, szczęśliwe, te jedyne, wspaniałe....itd.
I nagle okauje się, że nie jesteśmy te jedyne, kochane......
I to nas boli najbardziej.
I nieważne czy doszło do pocałunku, stosunku, czy samych myśli naszych panów o innych kobietach. Czy raz czy sto razy.
Dowiedziałyśmy się, że bardzo subiektywnie myslałyśmy dotąd ( do chwili ujawnienia zdrady) o sobie, naszym partnerze, naszym związku. Koniec złudzeń - to jest ten ból.
Dopiero potem - na drugim planie jest ilościowe i jakościowe rozważania pt: "jak bardzo zostałam zdradzona?" Im bardziej, pikantniej, dłuzej to trwało - tym gorzej i trudniej przyjąc to do wiadomości, tym trudniej miec nadzieje, że wybaczymy, że nasze związki wyjdą z kryzysu.